Przejdź do głównej zawartości

Zmiana trasy Parady Równości

Taka informacja ukazała się wczoraj koło godziny 20 na stronie Gay.pl, oficjalnie wspierającej tegoroczną paradę. Redakcja chyba się trochę pospieszyła z newsem, bo ani na stronie parady, ani na jej fejsie nie ma słowa na ten temat, ale w fejsowych (i nie tylko, ale jedynie do nich mam w tej chwili dostęp) kuluarach ileś już tam osób potwierdziło, że to prawda, i podało, że oficjalny komunikat organizatorów będzie dziś. Dodatkowa przesłanka za tym, że parada przejdzie zupełnie inną trasą niż ta, która nadal jest we wszystkich materiałach informacyjnych, to milczenie organizatorów, mimo wielu pytań na ich stronach. W końcu, gdyby to była tylko plotka, to by ją po prostu zdementowali i już.

Jako że oficjalnego komunikatu jednak jeszcze nie ma (mimo że bomba wybuchła ponoć wczoraj koło 15), to mam dwie wersje komentarza. Pierwsza - przy założeniu, że to jednak nieprawda - organizatorom należą się baty za komunikację. Bo na kilkadziesiąt godzin przed wydarzeniem nie powinno być takiego zamieszania. Bo, nie dementując od razu tej informacji, zniechęcili ileś tam osób do przyjścia, pozwalając im uwierzyć, że parada nie będzie bezpieczna. Druga - jeżeli to prawda - jak wyżej, organizatorom należą się baty (słowne, spokojnie). Podejmując taką decyzję w ostatniej chwili i na dodatek zwlekając z wydaniem oficjalnego komunikatu o kilkanaście godzin, sprawili, że część ludzi zjawi się pod Sejmem, a część na pl. Konstytucji. Jeżeli pod Sejmem rzeczywiście będzie niebezpiecznie, to narażą na owo niebezpieczeństwo te wszystkie osoby, do których informacja o zmianie nie dotrze.

To nie koniec. Bo, jeżeli policja nie jest w stanie zapewnić uczestnikom i uczestniczkom parady bezpieczeństwa pod Sejmem (bo jaki mógłby być inny powód tej decyzji?), to dlaczego niby miałaby to zrobić na pl. Konstytucji? Bo tam owe zgromadzenia przeciwników nie dotrą? Nie liczyłabym na to. Jasne, że nie można narażać ludzi, tyle że można ich chronić tylko w jeden sposób - zwiększając środki bezpieczeństwa, a nie licząc na to, że ci, którzy tak bardzo chcą się do paradujących doczepić, nagle się od nich odczepią. Zmiana trasy pokazuje jedynie słabość - naszą i tych, którzy powinni zadbać o nasze bezpieczeństwo. Swoją drogą, jeżeli na tydzień przed Euro mamy komunikat, że miasto nie potrafi ochronić takiej imprezki jak parada, to ciekawa jestem, jak sobie poradzi przy znacznie większym wydarzeniu. Przeniesie mecz otwarcia do Krakowa, informując o tym z dwudniowym wyprzedzeniem?

AKTUALIZACJA: No i proszę, kilkanaście minut po pierwszej w nocy ukazał się komunikat. Nowa trasa to: pl. Konstytucji - ul. Marszałkowska - Al. Jerozolimskie - ul. Emilii Plater - pl. Grzybowski - ul. Królewska - ul. Krakowskie Przedmieście - pl. Zamkowy - ul. Senatorska - pl. Teatralny, gdzie odbędzie się symboliczne Miasteczko Równości (zamiast jeszcze niedawno zapowiadanej dużej imprezy plenerowej). Powód? Na pierwotnej trasie parady zgłoszono 13 legalnych kontrmanifestacji, więc jej organizatorzy podjęli "jedyną możliwą" decyzję i zmienili trasę. Ha, najwyraźniej panowie ciut zaspali, bo o akcji przeciwników parady polegającej na zgłaszaniu jak największej liczby kontrmanifestacji we wszystkich możliwych miejscach na trasie przemarszu wiadomo nie od dziś. Jak i o tym, że za zgłoszeniami zwykle nie idzie obecność (bo ten numer powtarza się co roku). Cóż. Mam nadzieję, że ci, którzy przez pomyłkę zjawią się pod Sejmem, jakoś przedrą się bezpiecznie przez te 13 kontrmanifestacji na pl. Konstytucji. A w przyszłym roku proponuję zamiast parady wycieczkę do Kampinosu. Tam nikt z pewnością nie zakłóci dobrej zabawy - bo najwyraźniej według organizatorów po to są parady, a nie po to, by przejść i wykrzyczeć swoje, również wbrew tym, którzy chcą nam tego zabronić. I pokazać, że mamy prawo iść przez miasto i mamy prawo robić to dokładnie tak, jak zaplanowaliśmy.

Komentarze

  1. Nikt nie zjawi się pod Sejmem. Nikt tam nie dotrze z powodu zablokowania dojścia pod Sejm przez legalne (= nieusuwalne) manifestacje, które tam zgłoszono.

    Gdziekolwiek dotrą kontrmanifestacje na nowej trasie - są z gruntu nielegalne i można je usunąć. Na nowej trasie nie ma zarejestrowanych legalnych kontrmanifestacji. Policja może użyć siły, jeśli ktoś się na trasie pojawi. Nie wiem jak jeszcze innymi słowami to powiedzieć, byś przestała udawać, że nie rozumiesz różnicy pomiędzy legalnym, zarejestrowanym zgromadzeniem publicznym a nielegalnym, niezarejestrowanym zbiegowiskiem?

    Ciekawe, jak zareagowałabyś i co napisałabyś na blogu, gdyby taka okazała się rzeczywistość - że pojawiasz się pod Sejmem, ale nie możesz się tam zbliżyć, bo legalna manifestacja NOP blokuje przejście. A spod Sejmu nie może wyjechać platforma z tego samego powodu. Co? Puść wodze fantazji, napisz to :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę zastanawiające, zwłaszcza w świetle tego, co powyżej – bo przecież chyba nie chodzi nikomu o możliwość legalnego użycia siły przeciw kontrmanifestantom? (Bo tam byliby legalni, a tu nie).
    Czy na pewno będzie bezpieczniej, gdy można się spodziewać nielegalnych kontrmanifestacji WSZĘDZIE, niż gdy się z góry wie, gdzie będą te legalne?


    Poza tym wcześniej tłumaczono, że trasę wybrano (dawno temu) również ze względów bezpieczeństwa (brak kolizji z trakcją tramwajową na przykład). I że jeszcze w zeszłym roku trasę starannie sprawdzono (o tym było, zdaje się, w TOK FM). A teraz co – sprawdzi się nową w jeden dzień? I policja do zabezpieczenia nowej trasy przygotuje się w jeden dzień? Czy to się w ogóle da zrobić – starannie? Czy jedyną korzyścią ma być to, że nie spotkamy LEGALNYCH kontrmanifestacji? A co z ich sfrustrowanymi uczestnikami? Będą zawiedzeni i przynajmniej może niektórzy przybiegną protestować. I mamy się cieszyć, że policja legalnie będzie mogła użyć przeciwko nim siły? To ich bezpieczeństwem już sobie nie zawracamy głowy, jedynie naszym?

    Czy zabranie kontrmanifestantom możliwości legalnej kontestacji Parady nie spowoduje, że ich gniew i agresja tylko się skumulują i zamiast naturalnie się wyładować, wyładowywać się będą na przykład w burdach ulicznych poza trasą Parady? Albo jeśli się nie wyładuje nigdzie, to na przykład jeszcze bardziej zwiększy się agresja i nienawiść w internecie chociażby?


    I ostatnia wątpliwość. Konfrontacja kolejnych Parad z legalnymi kontrmanifestacjami obnażała słabość przeciwników Parad, ich niewielką liczbę. Teraz telewizje pokażą przeciwników przed Sejmem – samych. I nie będzie kontrastu z wielokrotnie liczniejszą grupą paradowiczów. Będzie pokazana jednolita masa – w dodatku bez głupiego podskakiwania. Taka wizja SIŁY (pozornej, bo bez kontekstu) może uwieść nowych młodych ludzi. Oczywiście oby nie. :(

    OdpowiedzUsuń
  3. A, prawda jest taka, że spiewająca Doda się pojawi na platformie ciągniętej przez kogośtam, więc Tamka odpadła;)
    Taka mnie myśl naszła...Zwolennicy demokracji, wolności i RÓWNOŚCI uchwalili takie prawo, które dopuszcza wydanie zezwoleń na legalne kontrmanifestacje w ilościach dowolnych, żeby KAŻDY mógł wyrazić swoje zdanie, nawet najgłupsze. Nie ma co, jak sądzę, narzekać, jest szansa na to, że będzie głośno w mediach. "Niech nas zobaczą". A, red.red. Żakowski i Brzezińska będą mieli szansę, żeby zarobić na chleb.
    Dwa dni temu, przeszła tutaj, niemal, tropikalna burza a, po niej pojawiły się dwie, wspaniałe tęcze. I, powietrze się oczyściło. Jak, dla mnie, w sprawach tęczowych, chwatit'.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie chodzilo tez o to, zeby kontrmanifestacje nie zdazyly z legalizacja nowego miejsca, stad pewnie opoznienia w opublikowaniu zmiany trasy?

    OdpowiedzUsuń
  5. @Jej Perfekcyjność
    Specjalnie dla Ciebie zjawię się jutro koło 15 pod Sejmem i udokumentuję to, jak się tam dostałam, i to, co zobaczę. A już teraz wiem, że albo nie będzie tam kontrmanifestantów w ogóle, bo już wiedzą, że to nie ma sensu, albo będzie jedna grupka pod pomnikiem.

    Różnice między legalnym a nielegalnym zgromadzeniem? Brałam udział w obu i bywałam na imprezech atakowanych przez oba. I wiesz co? Petarda rzucona przez demonstujących legalnie niczym się nie różni od tej "nielegalnej". Huk i smród ten sam. Jaja też zostawiają ten sam ślad. Szczęśliwie łatwo spieralny.

    Jeżeli w tym samym czasie w jednym miejscu zgłoszonych jest kilka demonstracji, to policja ma obowiązek zapewnić możliwość bezpiecznego manifestowania wszystkim. W praktyce wygląda to tak, że np. wydziela się dla każdej po jednym pasie ruchu i oddziela się je od siebie kordonem policjantów. Jeżeli któraś zajmie więcej miejsca, niż zostało dla niej przewidzane, policja robi przejście. Jeżeli któraś jest agresywna i łamie prawo, policja ma prawo ją zdelegalizować i siłą usunąć jej uczestników z drogi. Proste. Daliście się podejść - i kontrmanifestantom, i policji. I poszliście na łatwiznę, zamiast walczyć o swoje.

    @la_petite_parisienne
    Oczywiście, że nie ma co narzekać na prawo. Kontrmanifestanci mi nie przeszkadzają. Chowanie się przed nimi po kątach - tak.

    @Anonimowy
    To wystarczyło poczekać do zamknięcia urzędów. Nie trzeba było zwlekać do pierwszej nad ranem.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Ewa
    Dobry pomysł z tym zjawieniem się pod Sejmem. Na pl. Konstytucji nie zdążysz na czas, to Cię, Jej Perfekcyjność torebką nie będzie okładać. Pachnie mi tu, rozwiązaniem siłowym:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Spod Sejmu na pl. Konstytucji daleko nie jest, najwyżej ciut się spóźnię. Zresztą - nie pamiętam parady, która zaczęłaby się o czasie. A naprawdę jestem ciekawa, tak po dziennikarsku i trochę po ludzku też, co się będzie działo pod Sejmem. Plus może będę miała okazję zrobić dobry uczynek i jakieś zagubione duszyczki pokierować na właściwą trasę.

    OdpowiedzUsuń
  8. @Ewa
    Wiem, mieszkałam w Warszawie 13 lat. Zagubione dusze? Film taki był z Catherine Deneuve i Vittorio Gassmanem. Dobry. A, pod Sejmem raczej jakieś ciała bedą. Oby, żywe.

    OdpowiedzUsuń
  9. No i to Ewa miała rację - pod Sejmem było pusto, a na mieście sporo sfrustrowanych, niedoskakanych kontrmanifestantów.

    Poza tym - kontrmanifestacje jednak były, pewnie nielegalne, ale policja nie używała wcale siły - i bardzo dobrze.

    Mam wrażenie, że gdyby dopuszczono legalne kontrmanifestacje, to na mieście (poza Paradą ubezpieczaną przez policję) byłoby bezpieczniej.
    No, ale to już sprawy zamierzchłe - Parada, moim zdaniem, bardzo się udała. Mam nadzieję, że bez poważniejszych incydentów - o tym dowiemy się jutro.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…