czwartek, 6 września 2012

Rodzice


Ostatnie dni należały do rodziców osób nieheteronormatywnych. Na początku tygodnia Polskę odwiedzili Judy i Dennis Shepardowie, których syn Matthew został brutalnie zamordowany w 1998 roku z powodu swojej orientacji seksualnej. Spotkali się z grupą mam osób LGBTQ działającą przy Kampanii Przeciw Homofobii, wzięli też udział w spotkaniu otwartym w Fundacji Batorego oraz w konferencji poświęconej przestępstwom z nienawiści w Sejmie. Judy i Dennis to, jak powiedziała jedna z osób obecnych na spotkaniu otwartym, a pomyślało pewnie znacznie więcej, wymarzeni rodzice każdego geja czy lesbijki. Cudownie otwarci, ciepli, troskliwi, mądrzy, świadomi, zaangażowani w działanie na rzecz tego, by już nigdy nikogo nie spotkało to, co spotkało ich syna. Wyjątkowi. We wtorek miałam okazję z nimi porozmawiać. Wywiad znajdziecie na Innej Stronie, tu wrzucam tylko kilka fragmentów:
Matt był dla nas najważniejszą osobą na świecie, liczyła się więc nie jego seksualność, ale on jako osoba. Był naszym synem, kochaliśmy go. Gdy powiedział nam o sobie, nic się nie zmieniło. Nie stał się nagle gejem – naszym synem, nadal był naszym synem, który tak się złożyło, że był gejem. (...)
Rozmawiałam z tysiącami osób, które również bały się reakcji swoich rodziców czy przyjaciół. (...) Ale nikt nigdy mi nie powiedział: żałuję, że zrobiłem coming out. Wszyscy mówią: żałuję, że nie zrobiłem go wcześniej. To wyzwala. Jeżeli żyjesz w kłamstwie, to cię zabija od środka. Moim zdaniem lepiej jest otwarcie być tym, kim się jest. Sekrety nigdy się nie sprawdzają. To samo dotyczy zresztą rodziców – oni również powinni mówić o swoim życiu, dzielić się z innymi tym, że akceptują swoje dzieci, opowiadać o nich, aby zmienić to nastawienie, które jest. (...)
Rozmawiając z młodymi ludźmi z Polski, odniosłam wrażenie, że czują się w jakichś sposób winni wobec swoich rodzin, że postawili je w takiej sytuacji, myślą, że to ich wina, że zostali odrzuceni. Uważają, że na to zasłużyli, bo są tacy, jacy są. W Stanach osoby LGBT miały takie podejście do siebie 50 lat temu. Dopiero po Stonewall ludzie zaczęli walczyć przeciw dyskryminacji i wszystko zaczęło się zmieniać. Jesteście obywatelami i powinniście mieć takie same prawa, jak wszyscy inni. Ale aby to osiągnąć, musicie się wkurzyć na to, co was spotyka. Na chwilę obecną nie macie nic do powiedzenia. Kiedy Bush był prezydentem, byliśmy w podobnej sytuacji, pozwalaliśmy na ustanawianie praw, które były przeciw nam. Nigdy więcej. Powinniście być wściekli za to, jak was traktują, że odmawiają wam rzeczy, które inni ludzie mają. W pewnym momencie ta frustracja i złość się pojawią i wtedy wszystko zacznie się zmieniać. 
Nie tylko Judy i Dennis dostarczyli mi (i chyba nie tylko mi) w ostatnich dniach wielu wzruszeń. Podczas sejmowej konferencji poświęconej zapobieganiu przestępstwom z nienawiści mamy osób LGBTQ odczytały apel, którego fragmenty wydrukowała między innymi "Gazeta Wyborcza".
(...) Przykazanie mówi - nie zabijaj. I nie ma wyjątków. Powiedziane jest - miłuj bliźniego swego i nie ma wyjątków. Pytam społeczeństwo - zginął, bo kochał inaczej? Bo kochał miłością niewinną? A kim jest społeczeństwo? To my wszyscy! Apeluję do społeczeństwa, a w Polsce to jest 90 procent katolików. Zacznijmy od siebie. Powiedziane - nie zabijaj, więc nie zabijaj. Powiedziane jest: miłuj, więc miłuj. Nie proszę o prawa dla naszych dzieci, bo te są im dane od zarania dziejów i ich poczęcia. Apeluję! Nie ustanawiajcie praw, które dyskryminują i pozwalają zabijać choćby słowem. Nie respektujcie ślepo ustanawianych praw wcześniej przez ludzi, których wśród nas nie ma. Już nie żyją. Zweryfikujcie je. Apeluję o przestrzeganie naturalnych praw do życia, miłości i równości. A od siebie powiem, że ja matka syna geja oświadczam, że nie będę przestrzegać i respektować praw, które godzą w życie i godność mojego syna. (...) Kochamy nasze dzieci miłością bezwarunkową. Jestem katoliczką i słyszę, jak społeczeństwo i władze Kościoła krzyczą: Bóg nie kocha naszych dzieci. A ja pytam, kiedy im to powiedział i czekam na odpowiedź. Bo mnie każdego dnia mówi: nie zostawiaj swojego dziecka. Bądź z nim. Kiedy mi to mówi, to modlę się o to, żeby mój syn był bezpieczny. Katolicy - czy wasz Bóg jest inny od naszego? (...) My, matki mówimy społeczeństwu świata: możecie nas zamykać w gettach mentalnych. Możecie zabijać w imię naszych praw. Możecie ustanowić nowe prawa dyskryminujące. To możecie! Jednak nigdy nie uda się wam uwięzić i zniszczyć miłości. To prawa ustanowione przez społeczeństwo świata zabiło syna państwa Shepard. Ale ich miłości do niego nie! Wciąż ona trwa i dzięki niej tutaj z nami są.  
Takich głosów, jak głosy tych mam, jak głos państwa Shepardów, dotąd nie było w naszym kraju słychać. A w każdym razie nie miały takiej mocy i zasięgu. Po emocjach, jakie budzą, widać, jak bardzo były potrzebne, ale też - jaką mają siłę. I jakimi sojusznikami i rzecznikami naszych spraw mogą być nasi bliscy. Jak dla mnie to ta grupa mam właśnie tworzy historię.

Na zdjęciu: Judy i Dennis Shepardowie oraz polskie mamy (i jeden ojciec) osób nieheteronormatywnych na przyjęciu u ambasadora Stanów Zjednoczonych (Dennis stoi za ambasadorem, widać fragment jego twarzy).

5 komentarze :

a dlaczego nie ma zadnych tatusiow?

Póki co w grupie rodziców osób LGBTQ są jedynie mamy, jedna babcia i, o ile dobrze pamiętam, jeden brat. Ale może i ojcowie się przyłączą, choć, z tego co mówił Dennis, również w Stanach na rzecz swoich dzieci działają głównie kobiety, a on jest jednym z chlubnych wyjątków. Wyjaśniał to kulturą macho i tym, że mężczyznom trudniej jest publicznie mówić o swoich nieheteronormatywnych dzieciach, a szczególnie synach, bo to, że ich mają, mogłoby być uznane za "niemęskie".

no tak, wychodzi na to, ze niemeskie jest nie umiec przekazac synowi wzorca meskosci- bo w klasycznej sytuacji synek jest zapatrzony w ojca i chce byc taki jak on gdy dorosnie( silny, meski, kochajacy mamusie)- tutaj wszystko wywraca sie do gory nogami;) jesli syn pragnie mezczyzny to jak to swiadczy o ojcu jako materiale do identyfikacji? niewatpliwe podwaza jego meskosc
w przypadku ojcow dziewczynek jeszcze gorzej- przeciez to tatus jest pierwszym mezczyzna w zyciu malej dziewczynki, ktora "zakochuje sie" w nim a on musi byc warty jej milosci, ona jest jego ksiezniczka, jednoczesnie identyfikuje sie z mama i nasladujac ja cwiczy na tausiu swoja tozsamosc jako mala kobieta

Hola, hola! Nie tylko "polskie mamy"! Na tym zdjęciu jest również mój ojczym, który tak jak mama i tata jest bardzo wspierający i świadomy. Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że trójka moich rodziców to "wymarzeni rodzice każdego geja czy lesbijki" :) Póki co tylko mama się zaktywizowała, ale obaj jej mężowie- były i obecny, z tego co mi wiadomo, zadeklarowali swoją gotowość, więc myślę, że to kwestia czasu.

O, zagadka się wyjaśniła - a tak się zastanawiałam, kim jest trzeci mężczyzna na zdjęciu. Super, czyli już wkrótce grupa mam będzie się mogła przemianować na grupę rodziców.

Prześlij komentarz