Przejdź do głównej zawartości

Tak wygląda normalny gej

W odpowiedzi na historię w gimnazjum w Wiązownicy na Facebooku powstał profil "Homoseksualizm to nie choroba". Niestety słabiutki, choć temat aż się prosi o mądrą dyskusję (o co nietrudno, wystarczy pokazać takie zjawisko jak ruch eks-eks-gejów czy historię doktora Roberta Spitzera, która nie wiedzieć czemu nadal służy za argument piewcom teorii o "uleczalności" homoseksualizmu), tak że i wielu lubiących, mimo sporej akcji spamowania "pokrewnych" stron, uzbierać się nie udało. Nie żebym miała do twórczyń tej stronki specjalne pretensje - w końcu początki bywają trudne. Polubiłam zatem i czekałam, aż się rozkręcą, bo lubię, jak ludziom się chce. Dziś jednak przestałam lubić. Bo po paru dniach wrzucania dość miałkiego kontentu pokazało się na niej takie coś:

Idea? Chyba oczywista, zresztą jedna z administratorek potwierdziła ją w komentarzach:

Rzecz jasna takie poglądy to nic dziwnego, nadal całkiem sporo osób uważa, że fajnie, cool i jakże oryginalnie jest nadawać na ludzi, którzy są mniej normatywni niż hipotetyczna większość. Choć nie da się ukryć, że jeśli się tworzy stronę, której celem jest pokazanie, że homoseksualizm to nie choroba, to wybitnie słabo wygląda na niej szukanie winnych przeświadczenia, że z osobami niehetero jest coś nie tak, we własnych szeregach. Szczególnie że, tu mam kiepską wiadomość dla twórczyń tego fanpage'a, osoby wierzące w konieczność "leczenia" z homoseksualności nie rozróżniają gejów i pedałów - są za tym, by "terapii" poddać wszystkich bez wyjątku.

Parę godzin później, w odpowiedzi na protesty jednego z użytkowników, pokazało się coś takiego:

A w końcu obrazek zniknął z profilu, pojawiło się za to, hm, tłumaczenie:

W moim prywatnym rankingu przeprosin te zasługują co najmniej na miejsce w pierwszej dziesiątce. Tak, niewątpliwie, zamieszczenie obrazka nie miało na celu tego, co miało. Po prostu wrzucająca dostała pomroczności jasnej i tak jej się wstawiło a potem skomentowało (nawet kilka razy) zupełnie inaczej, niż chciała. Niesamowite, swoją drogą, że czy "przeprasza" artysta, czy producent zupek, czy twórczynie "funpage'a" (skąd się tylu osobom ten "funpage" bierze, tak na marginesie?), zawsze brzmi to tak samo: to nie był nasz cel, ludzie źle nas zrozumieli.

Podsumowując, mamy trzy razy "źle". Słabą stronę. Wykluczające treści. I robienie z ludzi idiotów. Słowem idealny przepis, jak skopać sprawę, która, jakby nie patrzeć, jest po prostu ważna. Dobre jest jedynie to, że to tak naprawdę burza w szklance wody, bo stronka zasięg ma mikry i większego raczej nie zdobędzie. A może przy okazji ktoś się czegoś nauczy, czego twórczyniom serdecznie życzę.

Dziękuję Markowi za udostępnienie zrzutów ekranu.

Komentarze

  1. Marek Ojdowski09.10.2012, 00:19

    Funpage bierze się stad, ze panienki mają niezły fun

    OdpowiedzUsuń
  2. Aha. To mam nadzieję, że dziś już trochę mniejszy. Nie że im źle życzę czy coś, po prostu lekko mnie poirytowały.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli mógłbym coś dodać -

    Nie zachowała się perełka opublikowana po wykonaniu screena a przed wykasowaniem treści, jaką była bezpośrednia odpowiedź na mój post, więc przywołać mogę tylko zapamiętane hasła -
    https://www.facebook.com/KazdyInnyWszyscyRowni/posts/365388300211128

    Rozumiem, że ostra reakcja na jakąś zamieszczoną treść może autorów zaniepokoić. Rozumiem, że nie ma tu mowy o złych intencjach, ale jedynie o brakach w wiedzy i pewnej amatorszczyźnie. Rozumiem też, że czasem może się zdarzyć że opublikuje się niechcący coś nierozsądnego.

    Ale sytuacji, w której reakcją na zastrzeżenia osób o nieco większej wiedzy w temacie staje się usuwanie ich komentarzy już nie rozumiem. Do moderowania - czy to for, czy stron na Facebooku, czy czegokolwiek innego - minimum opanowania i pokory jest potrzebne.

    Dziękuję za reakcję, wsparcie w 'oczernianiu' i przyłączam się do życzeń.

    Pozdrawiam,
    thePlaguedOne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezła perełka. A z tego, co widzę, na stronie pojawiają się kolejne.

    Tak na marginesie - miło skojarzyć koleją ksywę z twarzą:)

    OdpowiedzUsuń
  5. zewsząd i znikąd09.10.2012, 11:26

    Moim zdaniem "funpage" bierze się po prostu stąd, że ludzie nie mają pojęcia o dokładnym znaczeniu różnych określeń. Wszyscy używają angielskich słówek jako obowiązujących i niestety robią to także ci, którzy ów język znają raczej marniutko.
    Ja na szczęście, bojkotując obowiązek "bycia na fejsie", nie muszę się przejmować takimi określeniami i mogę lekceważyć ich podobno-istnienie. Całe szczęście, bo mam jednak skłonność do puryzmu językowego, a szczególnie nie lubię przejmowania obcych słówek tylko dlatego, że komuś się nie chce chwilkę zastanowić nad polskim odpowiednikiem i/lub uważa, że zastanawianie się nad mową to coś wyłącznie dla naukowców, a nie dla "zwykłych ludzi".

    OdpowiedzUsuń
  6. ...Nikt nie zapytał, dlaczego nie wybrano zdjęcia Eltona Johna w którymś z kostiumów scenicznych?

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dla mnie obrazek ma na celu uświadomienie, że można być osobą homoseksualną i się z tym nie afiszować, to znaczy żyć normalnie, mieć partnera (z czym łączy się wszystko, co się łączy :) ), a nie propagować homoseksualizmu jakby był jakąś ideologią, a nie indywidualną przypadłością, jak np. kolor włosów. Oznacza to między innymi, że Elton John może nie jest bardzo złym wyborem, ale nie do końca pasuje na lewą stronę obrazka. :)
    Jestem oczywiście przeciwny dyskryminacji homoseksualistów, ale jednocześnie jestem przeciwny wszelakim paradom i wystąpieniom, które tak naprawdę nie walczą z homofobią, a jedynie ją nasilają, a propagują za to wyuzdanie i wartości sprzeczne z moimi, a nie mające nic wspólnego z orientacją seksualną. A panowie po prawej stronie mają być uosobieniem właśnie takich ludzi.
    PS: Poza tym, ja bym to podpisał: "Homoś - gej", ale to już mało ważna kwestia, tylko nazwy. Jak to ktoś mądry powiedział: "Stary! Nazwij to bułką i posmaruj masłem, ale to nie zmienia faktu, że to jest..." i tu sobie niech każdy dopisze co chce. :)
    Pozdrawiam i życzę szczęścia!

    OdpowiedzUsuń
  8. "Jak dla mnie obrazek ma na celu uświadomienie, że można być osobą homoseksualną i się z tym nie afiszować, to znaczy żyć normalnie, mieć partnera (z czym łączy się wszystko, co się łączy :) ), a nie propagować homoseksualizmu jakby był jakąś ideologią, a nie indywidualną przypadłością"

    Moje porcelanowe rączki właśnie z hukiem rozbiły się o podłogę.

    Pozdrawiam, vrb.

    OdpowiedzUsuń
  9. @vrb.
    Nie wypada w tej sytuacji pytać, czym w takim razie piszesz, prawda?

    Poza tym nie obnoś się tak z tymi swoimi rączkami - żyj normalnie. I nie propaguj wartości sprzecznych z czyimiś:)

    OdpowiedzUsuń
  10. jestem gejem i mnie ten demotywator nie rusza, nawet się z nim po części zgadzam :)pozdro

    OdpowiedzUsuń
  11. I nie jesteś w tym oryginalny. Wewnętrzne wykluczenia mają się dobrze - o tym przecież piszę. Co nie znaczy, że są dobre.

    OdpowiedzUsuń
  12. Podziały i stereotypy wrastają tak głęboko w naszą świadomość, że żeby je sobie uświadomić a co dopiero się ich pozbyć to trzeba się naprawdę wysilić. A nie każdemu się chce. Nie każdy też pamięta, że zewnątrz nie zawsze ma wiele wspólnego z wewnątrz i że wygląd niekoniecznie musi o czymś świadczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie ma różnicy. Do pieca! PEdałod homoseksualisty różni się tym, że homoskesualista próbuje leczyć swoją przypadłośc, a jeśli nie jest w stanie, to wybiera na całe rzycie wstrzemięźliwość i dostosowuje się do NORMALNEGO społeczeństwa, podczas gdy pedałuważa, że z racji swoich upodobań seksualnych należą mu się prawa większe niżinnym, bądź, że jego seksualne odchyły to cos normalnego, o czym można głośno mówić. Dlatego ten obrazek pokazuje dwóch pedałów. Do pieca!

    OdpowiedzUsuń
  14. @Ewa
    Masz mnie, nie będę się już obnosił. Lecę po Kropelkę, z workiem na głowie of kors. Kisys!

    vrb

    OdpowiedzUsuń
  15. I jeszcze jedno, bo mi się nudzi. Jeśli przeprosiny SPitzera i jakiś śmieszny ruch ex-ex-gay mają byc dowodem na cokolwiek, to tylko w magicznym świecie chciejstwa zboczeńców. Wszedłem na tę stronę YT podlinkowaną, z przeprosinami, i rzuciło mi się w oczy, że Spitzer "przeprasza" LGBT. Za co? Przecież to naukowiec, który prowadzi badania, więc jak każdy naukowiec może się mylić i wycofywać z postawionych wcześniej tez. Tymczasem on PRZEPRASZA. I to jest grubymi nićmi szyte bardzo, bo jeśli połączymy fakty, a mianowicie, że wszyscy naukowcy, którzy twierdzą, że homoseksualizm można leczyć, bo jest on chorobą, spotykają się z przejawami agresji i nietolerancji ( ! ) ze strony środowisk LGBT, podobnie jak wyleczeni pederaści, którzy mówią o tym głośno, to możemy domyślać się, że Spitzer po prostu uległ presji homoseksualnego lobby oraz naukowców na jego usługach oraz mediom, które być może z jego zycia zrobiły małe piekiełko. Tak go docisnęli, że niczym partyjny kacyk w czasach głębokiego ZSRR, złożył samokrytykę. Przecież środowiska LGBT stosowały takie metody presji psychicznej już od 1973 r. Wystarczy poczytać sobie, w jaki sposób przebiegał proces decyzyjny, który zakończył się skreśleniem tej choroby z listy chorób, co zdaniem zboczeńców rozwiązuję sprawę.

    I chciałem napisac tylko jeszcze jedno. Organizowane rokrocznie "Parady Równości" w Warszawie skupiają coraz mniej ludzi, a w innych miastach ( Lublin np. ), zostają wręcz rozpędzone przez kontrmanifestantów. Wasze pedalskie postulaty nie spotkały się w Polsce z szerszym odzewem mimo propagandowej działalności mediów oraz różnych, siłą wepchniętych na afisz "autorytetów" pokroju oszołomów z rodzaju Środy, czy Szczuki. Nadal nie ma przywolenia na propagowanie zboczeń w przestrzeni społecznej. I to nie tylko pośród katolików, ponieważ piszący te słowa katolikiem nie jest, a i znajomych ma pełno o identycznych poglądach - w wkestii wiary oraz propagowania zboczeń. Przegraliście kulturową batalię. Pozostaje wam pakować manatki i zjeżdzać do Hiszpanii, gdzie się juz ponoć nawet z małpami można "żenić". W Polsce jesteście nikim, a na wschodzie jest jeszcze dla was gorzej. W St. Petersburgu rozegnano was pałami, w Moskwie macie zakaz pokazywania się, podobnie na Ukrainie, Litwie i bodajże w Estonii. Zdajcie sobie wreszcie sprawę, że ta część Europy was nie chce, spakujcie gremialnie manatki i - delikatnie mówiąc - dajcie spokój normalnym ludziom, osiedlając się gdzieś, gdzie tacy jak wy w zidiociałych społeczeństwach uchodzą na normę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzięki za drugi komentarz, miałam problem z identyfikacją IP po pierwszym, ale drugi rozwiał wątpliwości: 77.88.150.209 (Szczecin, host 150-209.nitka.net.pl, przeglądarka Opera 9).

    Komciów nie usuwam, bo zrzuty ekranu idą na policję (za "do pieca"). A panu już dziękuję. Więcej proszę nie pisać, bo i tak zniknie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam nadzieję, że Ptaszor trafi do klatki i tam pozna smak wykluczenia. Interpunkcję ma w miarę poprawną, więc obstawiam, że w więzieniu będzie miał przechlapane. :)
    Czego oczywiście szczerze mu życzę - to znaczy WYLECZENIA z sympatii do postaw nienawistnych. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. No to jest to trzecia osoba, która trafia na policję w związku ze stroną Homoseksualizm to nie choroba. Ja zgłosiłem groźby Anny Pieta (Pięty?) przy okazji podając dane administratorki strony Gabrieli Krysy.
    Miłej nocy wszystkim wymienionym,z Ptaszorem włącznie.

    OdpowiedzUsuń
  19. do pieca to mozna buleczki wlozyc. Do tego sluza piece - do pieczenia jedzenia, nie ludzi.
    Olaf

    OdpowiedzUsuń
  20. Trochę przykro, trochę straszno. Chociaż z wrodzonej naiwności biorę takich ludzi jak ten na Pe za trolli, nie mówiących poważnie.
    Aha, mała literówka: "wybiera na całe rzycie wstrzemięźliwość", a cieszy.
    a-be

    OdpowiedzUsuń
  21. Troll nie troll, IP zawsze warto zapamiętać. A ortograf rzeczywiście znamienny:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Oczywiście, że jest różnica między gejem a pedałem. Tych drugich nie trawię. Ale nie będę się rozpisywać, już to zrobiłam na http://anty-lgbt.blogspot.com/2012/10/jeste-rozowe-pedake.html Twoja nadwrażliwość jest straszna.

    OdpowiedzUsuń
  23. Zajrzałam. Zobaczyłam prawicową ortografię. Wyszłam. Streść mi tu tę różnicę, zbyt wrażliwa jestem na czytanie takich rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  24. a co tutaj robią te wszystkie prawicowe potworki?

    OdpowiedzUsuń
  25. Dzień dobroci dla trolli. Zakwita raz na 10 lat:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Szanowna Pani Ewo, co znaczy 'prawicowa ortografia'? Bo coraz częściej mam wrażenie, że środowiska LGBT i ogółem ludzie działający w różnego rodzaju kampaniach, organizacjach itp. mających na celu walkę z dyskryminacją, tzw.mową nienawiści, wykluczeniem osób homoseksualnych, transseksualnych itd., sami wyszydzają osoby o odmiennych poglądach, przekonaniach i często niezgadzające się z postulatami czy ideologią prezentowaną przez ww. środowiska.Ok, nie mówię tu o skinheadach krzyczących 'pedały do gazu' czy ludziach stosujących jakiekolwiek przejawy przemocy wobec homoseksualistów- to powinno być piętnowane, bo każdy ma prawo żyć na swój sposób-z kim chce i jak chce, tak samo jak mnie nikt nie zmusiłby do tego, żeby pociągały mnie kobiety, tak geja czy lesbijki nikt nie zmusi do odczuwania pociągu do osób płci przeciwnej.Ale moim zdaniem, widać tu ogromną hipokryzję- 'pedały do gazu' to niedopuszczalne, ale 'katole to gazu' to już ok.A wg mnie oba przypadki są nie do przyjęcia( i wcale katoliczką nie jestem!).Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź, i od razu zaznaczam, że nie są to żadne zarzuty, a jedynie moje luźne przemyślenia i spostrzeżenia.Ola

    OdpowiedzUsuń
  27. Pani Olu, chyba nie chciała Pani napisać, że "prawicowa ortografia" to przejaw mowy nienawiści? Złośliwość - tu się zgodzę. I tyle. A określenie wzięło się stąd, że osoby, które na sztandarach niosą naród, ojczyznę i polskość (nie uważam, by było w tym coś złego), często mają do polszczyzny stosunek, cóż, dość swobodny. Czasem nawet na tyle swobodny, że można mówić o swoistej niepodległości od ortografii. Jest sporo blogów i profili na Facebooku poświęconych temu zjawisku. No i jest świetny przykład w komentarzach powyżej - proszę przeczytać wypowiedzi Ptaszora.

    Oczywiście, że mowa nienawiści istnieje po obu stronach. Ale też i po obu stronach są osoby wierzące, osoby nieheteroseksualne itd. Tak że nie generalizowałabym, że mamy tu jakiś konflikt "katole - pedały", bo to jest sztuczny antagonizm, kreowany głównie przez media. Są osoby homoseksualne o poglądach konserwatywnych, są wierzące osoby homoseksualne, są też w końcu po prostu osoby wierzące, które są otwarte i akceptujące.

    Dla mnie jakakolwiek mowa nienawiści jest nie do przyjęcia, niezależnie od tego, kto się nią posługuje. Nie bawią mnie ani "cioty" czy "pedały", ani "pedofile w sutannach" czy "sukienkowi". I uważam, że jest jej w dyskursie publicznym stanowczo zbyt wiele. Co momentami jest dość przerażające, bo pokazuje skalę frustracji i niemożność porozumienia się nawet w pozornie prostych sprawach.

    OdpowiedzUsuń
  28. Pani Ewo, broń Boże:) chodziło mi o właśnie trochę takie generalizowania, bo jakiż związek ma światopogląd z umiejętnością poprawnego ortograficznie wypowiadania się;) Bardzo miło słyszeć, choć w tym wypadku-czytać-mądre i wyważone słowa od osoby 'z drugiej strony barykady'.Ja też uważam, że wszelkie generalizowania, uogólnienia zazwyczaj są krzywdzące dla większej grupy.Pozdrawiam serdecznie- podniesiona na duchu Ola :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Myślę, że w rzeczywistości większość osób, niezależnie od strony barykady, jest zmęczona agresją, tworzeniem sztucznych podziałów. I że tak naprawdę więcej mamy wspólnych spraw niż tych, które nas dzielą. Tylko temu, co dzieli, nadaje się tak wysoką rangę, że wydaje się, że nie ma nic poza tym.

    Tylko nie mam pojęcia, co można by zrobić, by to zmienić. Choć może gdyby "góra" dała przykład i nasi politycy, niezależnie od opcji, pokazali, że potrafią się dogadać chociażby w kwestiach ekonomicznych czy związanych ze służbą zdrowia (a nie wytykać sobie wzajemnie błędy), a media przestałyby grać opozycjami, a zaczęły podobieństwami, to i w powszechnej świadomości coś zaczęłoby się zmieniać. Ale może jestem idealistką:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…