Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2012

Homofobia? Nie znam

Tematem numer jeden na naszych portalach jest dziś złożony przez PO projekt zmian w Kodeksie karnym, dotyczących mowy nienawiści i przestępstw motywowanych nienawiścią. Obecnie art. 256 Kodeksu brzmi tak: "Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2". Po zmianach ma wyglądać tak: "Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści wobec grupy osób lub osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, społecznej, naturalnych lub nabytych cech osobistych lub przekonań podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".

O tym, dlaczego ten projekt jest absurdalny i czym mogą skutkować tak mętne sformułowania jak "natur…

Jest gorzej?

Noc z soboty na niedzielę. Z jednego z łódzkich klubów dla osób nieheteronormatywnych wychodzi kilku mężczyzn. Czeka na nich pięciu lub sześciu dwudziestokilkuletnich wyrostków. Zaczynają bić. Najbardziej obrywa się Olafowi, który nie pierwszy raz padł ofiarą ataku. Olaf jest w naszym kraju mniejszością w mniejszości. Jest gejem. Ma polsko-arabskie korzenie. Często też, ze względu na semicką urodę, jest brany za Żyda. Trzy "powody", by pokazać mu, gdzie jest jego miejsce. Nie była to rzecz jasna pierwsza w Polsce napaść tego typu. Zabawa w "bij pedała" to dość popularna rozrywka w niektórych kręgach. Polega na celowej, zaplanowanej i niczym niesprowokowanej napaści na osoby nieheteronormatywne lub takie wyglądające. Przestępcy udają się w miejsce, gdzie mogą spotkać "pedałów", i na ślepo wybierają ofiarę lub ofiary. I biją.

Tym razem napastnicy mieli jednak pecha. Po pierwsze, dość szybko ich ujęto, choć niestety nie oznacza to jeszcze, że zostaną ukaran…

Złudna anonimowość

Gdy dowiedziałam się o wycieku danych z kilku naszych portali, moją pierwszą reakcją była złość. Na tych, którzy je wykradli i opublikowali w sieci, ale też na tych, którzy powinni byli zadbać o ich bezpieczeństwo. Gdy trochę ochłonęłam, prześledziłam doniesienia z ostatnich miesięcy o tym, komu jeszcze nie udało się ochronić swoich użytkowników i użytkowniczek. PayPal, Facebook, Sony Playstation, kilka banków... Słowem, ogromni gracze, którzy dysponują daleko większymi środkami i dużo lepszymi specjalistami od bezpieczeństwa. I przestałam się wściekać na naszych administratorów i administratorki - bo prawda jest taka, że każdy i każda może popełnić błąd. Problemem jest jedynie to, że nie wszyscy korzystający z internetu o tym wiedzą. Mówiąc wprost, najczęściej sami i same dzielimy się informacjami o sobie z wszystkim potencjalnymi zainteresowanymi. I zwykle zupełnie nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Jeśli śledzicie uważnie dyskusje pod tekstami na tym blogu, być może udało się wam za…

Wyciek danych z portali LGBTQ

Masz konto na Kobiety Kobietom, Innej Stronie, Gay.pl? Zmień hasło. Nie tylko na tej stronie, ale też na wszystkich innych, na których używasz tego samego adresu e-mail i hasła. Powód? Twoje dane (login, hasło, e-mail, czasami też inne, jak data urodzenia czy adres IP) są w sieci. O sprawie poinformowały blogi zajmujące się bezpieczeństwem w internecie, między innymi Niebezpiecznik.pl i Zaufanatrzeciastrona.pl. Szczegóły tu, tu i tu.

Skąd ten atak na nasza portale? Jego autorzy pochwalili się swoimi "motywami" w mailu opublikowanym na stronie jednej z grup hakerskich:
W związku z odkryciem treści pedofilskich przez jednego z naszych użytkowników na forum o pedalskiej tematyce, postanowiliśmy kontynuować krucjatę przeciwko dewiantom aby oczyścić internet z tego plugastwa. Przykro nam, że administracja nie zdążyła się zabezpieczyć. Trudno to skomentować, nie używając słów powszechnie uznawanych za wulgarne, tak że odpuszczę sobie. Mam nadzieję, że nie odpuszczą za to adminis…

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Po 11 listopada

Wbrew zapowiedziom z ubiegłego roku nie wybrałam się w niedzielę na demonstrację Porozumienia 11 Listopada. Nie dlatego, że, jak sporo osób, doznałam nagłego "oświecenia", że robienie czegoś w kontrze do Marszu Niepodległości jest przyłączaniem się do zadymiarzy, niepotrzebną prowokacją, szukaniem guza itd., itp., a dlatego, że się rozchorowałam. I bardzo żałuję, że mnie nie było. Z kilku powodów. Po pierwsze, gdybym była, to, inaczej niż w ubiegłym roku, pod blogową relacją z manifestacji nie pojawiłoby się kilkadziesiąt komentarzy, z których dowiedziałabym się, że pobiłam, a przynajmniej nawoływałam do bicia biednych narodowców, ciskałam kostką brukową w policję, a tak w ogóle to uprawiałam działalność antydemokratyczną, bo śmiałam protestować przeciw demonstracji, z której hasłami się nie zgadzam. Bo tym razem nie było blokady, była po prostu demonstracja w innym miejscu i czasie niż marsz narodowców, tak że nie da się już tak prosto oskarżyć Antify o to, że narodowcy st…

Dowód na rozwiązłość lesbijek

"Dlaczego kobiety często nie znają swoich pasji i zainteresowań i określają siebie przez pryzmat męża lub dziecka?", "Jak Twoim zdaniem Internet wpłynął na środowisko lesbijskie? Czy nie jest to dowodem na rozwiązłość osób homoseksualnych?", "Czy wolałabyś być osobą heteroseksualną, z jakich względów?" - takie oto pytania znalazłam... Na zapytaj.onet.pl? Nie, w skierowanym do lesbijek badaniu, którego wyniki zostaną niedługo zaprezentowane na poważnej konferencji feministycznej. Serio, serio. Sporo świetnych nazwisk, uznane badaczki, ciekawa tematyka paneli. I w tym wszystkim... to coś. Co ma ponoć posłużyć wyciągnięciu wniosków na temat potrójnego wykluczenia, które dotyka kobiety będące zarazem feministkami i lesbijkami.

Swojego czasu zdarzyło mi się wyzłośliwić na temat ankiety "badawczej" skonstruowanej przez pewną studentkę psychologii. Była, cóż, naiwna i nieprofesjonalna, ale jako że jej jedynym (mam nadzieję) celem było zdobycie zalicze…

Jak randkują kobiety

Jak randkują kobiety? - zapytał mnie już jakiś czas temu mój blogowy kolega Teresa. Pytanie to wzięło się stąd, że we wrześniu wziął on pod lupę gejowskie czaty erotyczne na Interii i wyszedł mu z tego bardzo zabawny i pouczający (przynajmniej dla mnie) cykl o tym, jak panowie umawiają się na seks (tu część pierwsza, w sumie jest ich sześć). I właśnie z tej okazji zapytał, jak to jest z nieheteroseksualnymi kobietami - jak się spotykają, co je do siebie przyciąga, jak się dogadują itd. Zanim spróbuję w końcu na nie odpowiedzieć, mały disclaimer: ostatni raz zdarzyło mi się umówić na randkę z kimś innym niż moja (nie)ślubna dawno, dawno temu, kiedy byłam jeszcze piękna i młoda, co oznacza, że moje doświadczenia mogą nie przystawać do teraźniejszych. Choć z rozmów z kilkoma bardziej dzisiejszymi osobami wyszło mi, że owo nieprzystawanie nie jest aż tak wielkie. A jak się okaże, że jednak jest, to zawsze możecie mnie naprostować w komentarzach.

Jak się zatem spotykają kobiety nieheteron…