Przejdź do głównej zawartości

2012: rodzinny i rozczarowujący


Sporo rozczarowań, kilka dobrych akcji, tęczowe mamy, rodzice osób LGBT, manifestacje pod Sejmem, Jeanette Winterson i Maria Konopnicka. Co zapamiętamy z 2012 roku? Przeczytajcie.    

Prawo

Początek roku był niezły. Wprawdzie chyba nikt nie miał złudzeń co do tego, że ten rok będzie dla naszych praw w jakiś sposób przełomowy, ale przynajmniej była nadzieja, że da się o nich na poziomie dużej polityki w miarę rzetelnie debatować. Potem było już tylko gorzej - nie udało się nawet porozmawiać (na sensownym poziomie) o projektach ustaw o związkach partnerskich czy o przeciwdziałaniu przestępstwom motywowanym nienawiścią, kontrprojekty tychże ustaw zaproponowane przez partię rządzącą okazały się jedną wielką żenadą, na szczyty idiotyzmu wzniosła się dyskusja o (w końcu podpisanej) konwencji o przeciwdziałaniu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet. W międzyczasie o mało co nie doszło do zaostrzenia i tak już restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej, pełnomocniczka ds. równego traktowania zupełnie na poważnie zastanawiała się nad tym, czy osób transseksualnych nie należałoby sterylizować, a "przyjazny" nam Ruch Palikota zaliczył kilka niezłych wpadek, z których chyba najgorsza była ta z "ciotą Palikota". Koniec końców największym - i jedynym niestety - sukcesem, jeśli chodzi o konkretne rozwiązania prawne, jest orzeczenie Sądu Najwyższego, zgodnie z którym osoby pozostające w związku jednopłciowym mają prawo do dziedziczenia umowy najmu lokalu komunalnego po zmarłym partnerze. Czemu jest to takie ważne? Bo teraz będzie można się na nie powoływać w przypadku wszystkich spraw, w których występuje pojęcie "wspólnego pożycia", i dowodzić, że dotyczy ono nie tylko nieformalnych związków różnopłciowych, ale i jednopłciowych.

Ludzie

Na początku roku coming out zrobiła Kasia Adamik, a niedawno dołączył do niej Radomir Szumełda - pierwszy otwarty gej w Platformie Obywatelskiej. Nie ma chyba jednak wątpliwości, że najgłośniejszym i najważniejszym wydarzeniem tego typu był lipcowy tekst o homorodzicielstwie w "Newsweeku", przy okazji którego poznaliśmy i poznałyśmy Kamilę Mańkowską, Beatę Lipską i ich synka Juliana. Wprawdzie Kamila i Beata nie są pierwszą w Polsce parą jednopłciową wychowującą dziecko, która opowiedziała o sobie publicznie, ale chyba nigdy dotąd nie było o nikim takim tak głośno. Trochę to pewnie zbieg okoliczności, bo panie trafiły na moment, w którym po prostu więcej się o naszych sprawach mówiło, ale głównie ich własna zasługa. Tego, że nie boją się głośno mówić o naszych prawach, że nie dają się wpędzić w dyskusje o "męskim pierwiastku" i potrafią zwrócić uwagę dziennikarzom na niestosowność niektórych pytań, że po wywiadzie nie zniknęły, a wręcz przeciwnie - pociągnęły temat, opowiedziały o reakcjach otoczenia, o swojej motywacji, o dochodzeniu do coming outu, o tym, dlaczego był on taki ważny. Oraz tego, jakie są - sympatyczne, otwarte, szczere, po prostu prawdziwe. Wspaniałe osobowości i świetne rzeczniczki praw homorodzin.

We wrześniu Polskę odwiedziły inne cudowne osoby - Judy i Dennis Shepardowie, rodzice bestialsko zamordowanego w 1998 roku Matthew, którzy po śmierci syna zaangażowali się w działalność na rzecz równości i którym udało się między innymi doprowadzić do uchwalenia w USA ustawy o zapobieganiu przestępstwom z nienawiści. W trakcie ich wizyty swój coming out zaliczyła polska grupa rodziców osób nieheteronormatywnych, której przedstawicielka w poruszającym wystąpieniu w trakcie sejmowej konferencji zaapelowała do rządu o ochronę ich dzieci przed nienawiścią.

W październiku zmarła Anna Laszuk. I nadal nie mogę w to uwierzyć.

Wydarzenia

Była Manifa, była warszawska Parada Równości, marsze w innych miastach, ale dla mnie najważniejsze było to, co się działo w czerwcu, lipcu i sierpniu wokół projektów ustaw o związkach partnerskich. Manifestacje i pikiety pod Sejmem, akcje mailingowe, petycje i spotkania z sejmowymi oficjelami. Wprawdzie póki co niestety wiele z tego nie wynikło, ale to pospolite ruszenie pokazało, że potrafimy się zmobilizować, zjednoczyć i naprawdę mocno zaistnieć w przestrzeni publicznej. Napisałabym, że brakuje mi trochę tego klimatu, ale jako że z pewnością czeka nas jeszcze niejedna powtórka z rozrywki, to nie mam co się martwić - jeszcze się napikietuję.

Z bardziej niszowych wydarzeń nie mogę nie wspomnieć o akcji W związku z miłością i o O'LESS Festiwalu, o którym już teraz wiadomo, że nie był jednorazowym wydarzeniem. Choć można się spierać, czy ma on wykluczający charakter, czy też jednak nie - po prostu skupia się na promowaniu konkretnego wycinka kultury - to sam pomysł wyszukiwania i promowania artystek zajmujących się szeroko pojętą kulturą lesbijską jest i dobry, i ważny, i potrzebny.

Internet

Nowych ciekawych blogów i portali nie namierzyłam (oprócz jednego, ale o nim za chwilę), trochę się za to zadziało z tym, co jest. W maju zadebiutowały nowe piękniejsze Homiki, a dosłownie kilka godzin temu skórkę i nazwę zmieniła Inna Strona, a właściwie już Queer.pl. Z blogowaniem pożegnał się Abiekt. Wygląda też na to, że jego nowe dziecko - Inna Historia, czyli wirtualne muzeum historii LGBT in spe - zakończyło działalność po kilku miesiącach istnienia. Szkoda, sporo sobie po tej stronie obiecywałam.

Furorę zrobiło kilka fejsowych tworów zwanych (ponoć niesłusznie) memami. I w ogóle za pomocą fejsa udało się nakręcić kilka niezłych afer. Najgłośniejsze historie, które zaczęły się od obrazków, to te z orientacją Marii Konopnickiej i z wykorzystaniem legendarnego plakatu "Solidarności" z Garym Cooperem do promowania idei związków partnerskich. Oba wywołały nielichą dyskusję w mainstreamie, i to wcale niegłupią. A że i czas antenowy, i papier, i co lepsze miejsca na portalach kosztują, to można się tylko cieszyć z bezpłatnej reklamy.

Bardziej osobiście

To był dla nas trudny rok - ale to już wiecie. Pierwsze miesiące kolejnego też się super nie zapowiadają, z tego samego powodu. Tak że jeżeli czegoś możemy sobie życzyć z okazji Nowego Roku, to by Gosia w końcu widziała normalnie. Póki co niestety ma świat razy dwa, co jest może i miłe, gdy patrzy się na coś pięknego, ale cholernie niefajne, gdy przychodzi do wykonywania codziennych czynności.

Ja spełniłam jedno ze swoich marzeń - przeprowadziłam wywiad z Jeanette Winterson. Bardzo miło wspominam też rozmowę z Judy i Dennisem Shepardami. Popełniłam pierwszą w życiu opowieść wigilijną. Oraz - genialne doświadczenie - uczyłam seniorki, jak zaistnieć w internecie. Z wiadomych przyczyn wyluzowałam z działalnością w Miłość Nie Wyklucza. I bardzo mi jej brakuje. Kilkadziesiąt razy wyszłam z nerw, a co najmniej kilka - bardziej niż wyszłam.

Tak że na Nowy Rok - Gosi zdrowia, mnie więcej luzu, a Wam... No wiecie, że Wam dobrze życzę.

Zdjęcia: demonstracje - Wiktor Sidoruk, Kamila, Beata i Julian - Grzegorz Banaszak, Anna Laszuk - kampania "Nie czytasz? Nie idę z tobą do łóżka"

Komentarze

  1. Działo się ;) Mnie rusza, że bez wyników. Drażni mnie, że bijemy pianę. Jednocześnie mam wrażenie, że się zapętliliśmy. Moze się mylę, bo wiekszość tylko mnie potępia.

    Działo się, ale tkwimy w bezruchu. Niestety postępu nie widzę, choć samozadowolenie zdaje się wzrastać. Moje blogowe prowokacje tylko wzmacniają we mnie to poczucie.

    Ja czuję, że coś jest nie tak, ale zaczynam się czuć mniejszością w mniejszości.

    Rzuciłaś pozytywami, ale... co nam z tego? ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. No mnie też rusza, że bez wyników. Bardzo rusza. Stąd nie tylko pozytywy - patrz punkt "prawo".

    Postęp to dla mnie te wszystkie lekcje, które wyciągnęłam w tym roku - że nie ma czegoś takiego, jak "nie da się", że jednym trafionym drobiazgiem można wywołać burzę, że całkiem sporej liczbie osób się chce, tylko trzeba dać im możliwość.

    Ja generalnie jestem fanką pozytywnej motywacji i doceniania nawet najdrobniejszych dobrych akcji. Bo to są wprawdzie tylko kamyczki, ale w końcu ułożą się w ładną lawinę. Byleby się nam nie odechciało, zanim to się stanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze mówiąc, to ja pieprzę wszystko, co było i nie było. Chciałabym tylko,żeby Gosia wróciła do zdrowia.

    Pan Joanna

    OdpowiedzUsuń
  4. Z prawa do dziedziczenia lokalu cieszę się bardzo. A co do reszty, może kiedyś będzie inaczej. Za jakieś 100 lat albo coś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Spokojnie i do przodu! :) - działając!!! - byle zdrowie dopisało.

    Lepszego roku 2013 dla nas wszystkich! :}


    Pozdrawiam
    Katarzyna Formela

    OdpowiedzUsuń
  6. Homoseksualnizm staje się modny.
    Pytanie pewnie na wstępie brzmieć powinno : Co skłoniło anonima na komentarz
    przypominający przemyślenia nie do danego tematu?
    Odpowiem od razu. Otóż skłonił mnie do tego dzień, jakże nieodpowiedni,
    ponieważ dzisiaj należałoby sie bawić, a nie wymyślać teorie.
    Możnaby pomyśleć : Zaraz, skoro homoseksualizm staje się modny, to chyba dobrze, bo jest nas coraz więcej, niech ludzie to pokazują.
    Otóż nie. Nie jest fajnie, jeśli odniesiemy się do grupy społecznej pod tytułem młodzież.
    Dlaczego do tego piję? Ano dlatego, że to zaczyna być denerwujące i wręcz mi przeszkadza, chociaż sama należę do grupy o tej nazwie.
    Pije oczywiście do nastolatek, podających się za lesbijki. Owszem, dziewczyny mogą być biseksualne, ale irytuje mnie sam fakt, wiązania się
    przez jakże "dojrzałe" dwie dziewczyny w celu zaprezentowania się w sieci, bo rzadko jest to związek oparty na uczuciu.
    Rozumiem, młodość to i eksperymentów się zachciewa i tak dalej, bo wten czas poznaje się właściwie samego siebie.
    Nie odpowiada mi właśnie to chwilowe jakże fajerwerkowe uczucie, które ma swoje odbicie w internecie i ogólnie jest widziane oczyma społeczeństa.
    Dlaczego? Dlatego, że przez dziewczyny(bo zjawiska tego nie zauważyłam u płci męskiej) orientacja nieheteronormatywna staje się ogólnikowa, a
    ludzie obserwujący właśnie takie relacje widzą homoseksualizm jako zjawisko, które zaczyna się szybko i równie szybko kończy, czyli
    odbierają to jako fascynację i formę zabawy. Jednym słowem przestają traktować nas poważnie.
    Moim zdaniem ważnym elementem całego zamieszania i robienia z homoseksualizmu mody jest Orientacja seksualna niezgodna z ego (ego-dystoniczna),
    z którą spotkałam się u kilku znajomych (również kobiet. Polega ona w ich przypadku na tym, iż ich orientację określa biseksualizm, który
    dana jednostka chce "przemienić" w bycie lesbijką. Czym to się objawia?
    Z mojego punktu widzenia może to być brak akceptacji pociągu do płci męskiej spowodowany wcześniejszymi złymi przeżyciami...
    Chyba na tym zakończę swój chaotyczny wywód. Oczywiście, moja opinia nie miała na celu obrażenia kokolwiek. Chciałam
    tym komentarzem, pokazać to, co dzieje się wśród młodych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  7. "BiałyHetero"01.01.2013, 15:13

    Z całego serca życzę, aby ten Nowy 2013 rok był dla środowiska LGBQT jak najlepszy, obfitujący w sukcesy i osobiste, jak i branżowe. I chociaż miewam wrażenie, ze w naszym kraju wrażliwość na "innego" i "inną" maleje, a napędzana ideologią i polityczną kalkulacją nienawiść rośnie, to staram się nie tracić nadziei.

    @Anonimowy - "Moda na dziewczęcy homoseksualizm"
    Mam troszkę inne podejście. Ale zgadzam się takie pokazywanie lesbijek, jak w pornografii lub mediach młodzieżowych jest czymś złym, sprowadza bowiem bycie lesbijką, właściwie tylko do strefy seksualnej i to nawet nie seksualności samej dla siebie, ale po prostu jako narzędzie do zaspokojenia hetero mężczyzny.
    Zatem to nie tylko kwestia osobistego rozwoju, ale dysfunkcji naszej kultury. Takiego przedstawiania gejów nie ma, bo ciało mężczyzny nie jest obiektem seksualnym w takim stopniu jak ciało kobiety.

    No,a le to już offtop, niech adminka go ścina, gdy zapragnie.:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Taki tam offtop. Tzn. offtop, ale to normalne.

    To i ja swoje dołożę: nie wierzę w "modę na lesbijstwo". Wierzę w szukanie własnej tożsamości co najwyżej. Poziom homofobii w polskich szkołach jest taki, że udawanie lesbijki jest wybitnie słabym pomysłem (choć oczywiście wiem, że na tym morzu nietolerancji są przyjazne wysepki). Jak ktosia/ktoś nie wierzy, niech sprawdzi - wyoutuje się przed całą klasą i czeka na efekty.

    OdpowiedzUsuń
  9. "BialyHetero"01.01.2013, 22:32

    To ja jeszcze dołożę jednego kamyczka.:)

    Oczywiście, że się z tobą zgadzam homofobia w polskich szkołach jest problemem (podobnie jak ksenofobia lub ogólna nienawiści wobec "innych").
    Tyle, że mi chodziło o fakt, w jaki sposób miłość lesbijska przedstawiana jest w kulturze masowej, która do młodych ludzi dociera. Kilku minutowe oglądanie popowych teledysków, lub przeszukanie internetowej pornografii szybko naprowadzi nas na obrazy całujących się dziewczyn, albo generalnie na obrazy miłości dwóch kobiet, tyle obraz ten nie służy pokazaniu światu, że istnieją kobiety kochające kobiety. Jest ten sam kontekst, co "szczucie cycem" w reklamie, lub "goła baba" na ostatniej stronie "Faktu". Jest to obraz, który sprowadza wszystko tylko do seksu, i tak jak mówiłem, jest to treść przeznaczone przede wszystkim dla mężczyzn hetero. I to właśnie taki plaski, nieprawdziwy przekaz trafia do młodych ludzi.

    Zatem nie ma "mody na lesbijstwo", co najwyżej nazwałbym to "pornografizacją kobiecego homoseksualizmu".

    Tak to przynajmniej wygląda z mojej, heteronormatywnej perspektywy, może ktos inny widzi to inaczej.:)

    OdpowiedzUsuń
  10. O, tu na pewno masz rację - zresztą ta pornografizacja dotyczy też sposobu przedstawiania par różnopłciowych. Jak porównuję dzisiejsze teledyski czy programy w takim MTV z tymi, które ja pamiętam z czasów nastoletnich, to włos mi się jeży na głowie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Życzymy WAM, żeby ten Nowy Rok byt dla Was najlepszy,
    żeby przyszły same jasne dni,
    żeby sny były kolorowe,
    wieczory pełne nadziei,
    a poranki beztroskie :)

    Eve&Meg z Małym 2 latkowym od wczoraj Skrzatem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. W zasadzie to każdy z Was ma rację. Może zdaje mi się, że to nowy wpły mody, jednak coś, co obserwuję, jak sami powiedzieliście, jest formą pornografii i nie podlega to chyba większej dyskusji, bo wiele osób to widzi. Wejdźmy chociażby na photobloga i zaraz wyskakują nam zdjęcia dziewczyn ze swoimi koleżankami najprawdopodobniej... Muzyka w dzisiejszych mass mediach jest tragiczna, a chociażby teledyski z morzem kobiet.
    Rozumiem, że czasami chce się pokazać miłość homosekualną i powinno się to robić, ale to powinno być obrazowane w sposób subtelny i prawdziwy, a nie pornograficzny czy orgiastyczny. Prekursorkami przecież było t.A.T.u., a nie pamiętam żeby ich drugi teledysk był przesączony erotyzmem.
    Co do wyoutowania się. Miałam tego typu sytuację w szkole. Kiedyś, coś, gdziesz wyszło, że przypadkowo powiedziałam koleżance, iż lubię dziewczyny. Ja o całej sprawie zapomniałam i pojawiła się parę miesięcy później krępująca dość dla mnie sytuacja na lekcji. Były na niej same dziewczyny i wuefista, któremu nie chciało się prowadzić lekcji o zdowiu, więc każda z nas mogła porozmawiać. Pamiętam, że pokazywałam jej coś w telefonie i jak to ona głośno skomentowała "co to za baby znów masz na tapecie?!". Odparłam normalnie, że przecież widzi zespół, a nawet jeśli jakieś inne, niczego to nie zmienia, bo to tylko zdjęcia. Nie pamiętam, jak temat poszedł dalej, ale wykrzyczała wręcz( nie wiem czy umyślnie), że przecież jestem lesbijką. Mnie by to nie przeszkadzało, gdyby nie wzrok połowy klasy i spoglądanie jak na mordercę.
    Jedyne, co mogłam zrobić to wytłumaczyć jej spokojnie, że przecież drzeć się nie musi, i że lesbijką nie jestem.
    Brak tolerancji jest straszny, a szczególnie w małych placówkach i miastach.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja tylko do punktu o sobie odniosę się - InnaHistoria zdechła śmiercią naturalną ze względu na to, że nie było nikogo ko by chciał się w to bawić. A i koszty za duże bym dalej sam to opłacał.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…