czwartek, 27 grudnia 2012

Radykalnie prawicowe księżniczki


Pięć kobiet identyfikujących się z ruchem narodowym opowiedziało o sobie dziennikarzowi "Wysokich Obcasów". Zanim przejdę do subiektywnego wyboru najlepszych fragmentów, nie mogę bohaterkom tekstu nie oddać sprawiedliwości - czego jak czego, ale odwagi to im nie brakuje. Wypowiedzieć się dla tego feministycznego szmatławca wydawanego przez największego wroga prawdziwych Polaków? I to mając w pamięci, jak prawdziwi Polacy grozili ogoleniem głowy dziennikarce Frondy Marcie Brzezińskiej po tym, jak ta śmiała skrytykować osoby protestujące przeciw marszom równości - i to nie za ich poglądy, a wyłącznie za wygląd i agresję? Nie chcę być złą prorokinią, ale coś czuję, że panie przeczytają o sobie kilka niemiłych słów w "swoich" mediach. Na rozgrzewkę zatem - kilka niemiłych słów ode mnie.

Joanna, lat 22:
Przeszkadza mi, że wykształcony lekarz ma dokładnie takie samo prawo głosu jak człowiek, który w życiu nie pracował, tylko siedzi i piwo pije. (...) O tym, czym jest dobro ojczyzny, powinni decydować młodzi ludzie, którzy są przyszłością. Jeśli się ktoś nie zgadza? W nacjonalizmie trzeba poświęcić jednostki, które są przeciwne. Nie odbieram nikomu prawa do życia, ale jestem przeciwna niektórym grupom i liczę, że sprowadzimy je do marginesu. Wiem, że mam radykalne poglądy. A jeśli się mylę? Nie, jestem pewna, że się nie mylę.
Radykalne poglądy to jak dla mnie bardzo delikatne określenie tego, co ta pani ma. Kult młodości, pogarda dla starszych i tych, którym się w życiu nie powiodło, odmawianie prawa głosu i decydowania o swoim państwie grupom, z których poglądami pani Joanna się nie utożsamia, zapowiedź, że protestujące jednostki trzeba będzie poświęcić... I do tego jakże szlachetne zapewnienie, że prawa do życia nikomu nie odbiera. Cóż, a mogła zabić, jak głosi przysłowie.
Ważny jest dla mnie honor. Ważne są nienaganne maniery. Choćby ktoś był na meczu kibolem i krzyczał obraźliwe słowa na przeciwnika, to w ciągu dnia musi potrafić włożyć garnitur i iść do pracy. 
Zawsze miałam wrażenie, że nienaganne maniery to nie jest coś, co się włącza i wyłącza. Ale jak widać, pani Joanna ma mniejsze wymagania - honorowe chłopaki z nienagannymi manierami mogą sobie przez dwie godziny krzyczeć "Legia kur..." czy "Je... PZPN", byleby tylko garnitur potrafili włożyć. Z tego, co kojarzę, to z samodzielnym ubieraniem się radzą sobie już starsze przedszkolaki, więc nie wygląda mi to na duże wyzwanie. Chociaż nie wiem, w garniturach wbrew pozorom nie chodzę.
Pracowitość jest ważna. Od 18. roku życia pracuję dla siebie i dla ojczyzny, na promocjach w sklepie. Możemy być w końcu wielcy. Wielki naród w każdym możliwym aspekcie. W końcu, nareszcie, wielkimi się stać.
Wydaje mi się, że jednak dla siebie na tych promocjach pracuje, nie dla ojczyzny. I dla wroga. Bo te promocje to pewnie w sklepach wielkopowierzchniowych, a w tych polskiego kapitału za wiele nie ma, jeśli w ogóle jakiś jest. No chyba że zarobione pieniążki na jakiś szczytny patriotyczny cel przeznacza, to wtedy przepraszam.
Mam ogromny szacunek wśród chłopaków w ruchu. Nas, dziewczyny, traktują jak rodzynki. Drzwi otwierają, są kulturalni, grzeczni. Ostatnio miałam urodziny i ci chłopcy, którzy nazwani byliby bojówkarzami i kibolami, wyszli z tortem.
Wzruszyłam się normalnie. Naprawdę drzwi otwierają? Są kulturalni? Tort na urodziny przynieśli? Niezwykłe, naprawdę niezwykłe. Normalnie takich mężczyzn już się nie spotyka. Tak swoją drogą ciekawa jestem, jak w takim razie traktują chłopaków z ruchu. Jak ciasto drożdżowe?
Prawica to jest najlepsze wyjście dla kobiety. Jeśli dziewczyna ma takie poglądy, to będzie w siódmym niebie. Chcę działać na równi z chłopakami. Ale to nie jest feminizm, proszę tak nie pisać. One skupiają się nie na tym, co trzeba. Feministka w ogóle kojarzy mi się tylko z legalizacją aborcji, nic więcej.
Kurczę, a ja myślałam, że feminizm to jest właśnie równość. Z tym że chodzi o równość w ogóle, a nie o równość dla tych, którzy wyznają te same poglądy co pani Joanna. Tak że tak - nie jest feministką. Niezależnie od tego, z czym jej się feminizm kojarzy, a z czym mógłby się kojarzyć, gdyby zdecydowała się dowiedzieć o nim czegoś więcej.
Na Marsz Niepodległości czekam przez cały rok. Kiedy ruszamy, to jest podniecające uczucie. Morze flag. Bardzo to przeżywam. Wszyscy mają takie same poglądy jak ja, to jest fantastyczne. Jestem przeciwna wszelkim formom przemocy czy dewastacji, jednak jeśli ktoś jest na tyle odważny, że staje naprzeciwko nas, to musi się liczyć, że nie pozostaniemy bierni. Ponieważ w to, co robimy, wierzymy głęboko. Ale bez przesady, lubię i podyskutować. Nawet z lesbijką podyskutowałabym przy piwie, chociaż pewnie nie zaufałabym takiej osobie.
Czyli tak tłumacząc z prawdziwie polskiego na nasze: jestem przeciw przemocy, ale jak mi się ktoś sprzeciwi, to przywalę? Hm. No tak, ja niewierząca jestem, tak że trochę inaczej rozumiem sprzeciw wobec przemocy. Nawet po siódmym piwie, kiedy to zdecydowanie ufać mi nie należy, bo jedyne, o czym myślę, to sprowadzenie duchowej córy Dmowskiego na bardzo złą drogę.

Sandra Skibniewska, lat 23:
Kiedyś było fajnie, honorowo: jak ktoś coś złego powiedział o kobiecie, to zaraz szli do bitki. (...) Chętnie zaczerpnęłabym pewne elementy z XXI wieku - telefony, komputery - i cofnęła się z tym w czasie do średniowiecza, które mnie intryguje. Chciałabym pojechać na białym koniu w towarzystwie średniowiecznego rycerza. Na zamek w Ogrodzieńcu. W grupie rekonstrukcji historycznej chciałam czynnie walczyć na miecze, ale koledzy, którzy walczą, powiedzieli, że to bezzasadne, bo jestem niewiastą. W średniowieczu również nie miałabym pewnie szans walczyć. Byłabym księżniczką, która czekałaby na rycerza. I to też by mi odpowiadało.
Kiedyś to było fajnie - kobieta była własnością mężczyzny i mogła robić tylko to, na co on jej pozwolił. Choć oczywiście były takie, co się buntowały i na koniach jeździły, ba, nawet w wojnach udział brały, ale to taka radykalna zbuntowana mniejszość - zdecydowanie coś nie dla księżniczki Sandry, co to się za dużo Disneya naoglądała w dzieciństwie. I nie wie, że nawet jakby jakimś cudem rzeczywiście była księżniczką, a nie zgwałconą przez zmierzającego do jej wieży rycerza chłopką, mieszczką czy zamkową posługaczką, to i tak nie czekałby jej pocałunek prawdziwej miłości, a aranżowane małżeństwo. Lub klasztor. Bez dostępu do internetu.

Marta Brzezińska, lat 24:
Wychowawczynie [prywatnego liceum dla dziewcząt z internatem - przyp. E.T.] uczyły nas, jak być damami. Współczesna dama powinna znać swoją wartość. Nie wyjdzie na ulicę w czymś, co ją bardziej odkrywa, niż zakrywa. Nie pozwoli sobie na kompromitujące zachowania, jakich dopuszcza się wiele dziewcząt w moim wieku - nie będzie się zataczać pijana na ulicy, nie pójdzie do łóżka z ledwo poznanym facetem. 
No i super, tylko czy aby na pewno ma to coś wspólnego z ruchem narodowym czy nacjonalistycznym? Oraz - z wartością, czyjąkolwiek? Jedne chodzą ubrane tak, inne tak, jedne mają wielu partnerów (lub partnerek), inne nie, ale mam wrażenie, że tylko nieliczne dorabiają do tego ideologię - że to dla ojczyzny, Jezusa czy jeszcze kogoś. Większości się to po prostu podoba.
W liceum byłyśmy na wycieczce w Krakowie. Byłyśmy ubrane w nasze tradycyjne mundurki. Jechałyśmy z wychowawczynią, siostrą zakonną, tramwajem. Na tyle stały dwie laski i gadały między sobą, ale tak, że wszystko słyszałyśmy: ''Na pewno mają nieogolone nogi. Wiemy, gdzie wysiądą!''. Faktycznie, wysiadłyśmy w Łagiewnikach. Ale co do owłosienia naszych nóg, a raczej jego braku, nikogo nie będę przekonywać.
Szkoda, mogłaby poprzekonywać. W końcu nieogolone nogi to domena nie tylko narodowych dziewcząt, ale też feministek, byłaby szansa na podzielenie się argumentami. No chyba że pani Marta chciała powiedzieć "to nie my nie golimy nóg, to feministki!".
Jest taka bzdura, że tylko feminizm przynosi kobiecie wyzwolenie. Ale to wyzwolenie, które zniewala. Feministki mówią: ''Możesz współżyć, z kim chcesz i jak chcesz, używać wszelkich zabezpieczeń, a jak wpadniesz, to zawsze jest aborcja''. Wolność! Ale nie walczą już na przykład z ''50 twarzami Greya''. Totalne sado-maso. Kobieta jest tam traktowana gorzej niż przedmiot. I nikt nie protestuje. Albo z antykoncepcją, która czyni kobietę łatwą i zawsze dostępną. Że mężczyzna może ją mieć zawsze, kiedy zechce i jak zechce. Ma pamiętać o łykaniu tabletek, tyć przez faszerowanie hormonami, naklejać sobie plasterki. A facet przyjdzie i weźmie. Ja dziękuję.
Ojejku, jak wolność, to wolność i z "50 twarzami Greya" się nie walczy, bo BDSM to też wolność. Ja wiem, że trudno w to uwierzyć, ale nikt tam nikogo do niczego nie zmusza. I jak wolność, to też wolność odmówienia temu strasznemu facetowi, co to przyjdzie i weźmie, nawet uprzednio nie zapytawszy, czy aby wolno. Wolność to możliwość. Nie przymus. Choć oczywiście rozumiem, że Marta woli możliwości nie mieć, bo jeszcze by ją zły skusił (albo jakaś niegodna zaufania lesbijka, z którą poszłaby na piwo). Tyle że niestety to, że nie uznaje antykoncepcji i wolności nie sprawi, że pewnego dnia ów straszny facet nie przyjdzie i do niej, i jej sobie nie weźmie. Czego rzecz jasna pani Marcie nie życzę.

Natalia Julia Nowak, lat 21:
Radia Maryja zaczęłam słuchać w wieku 17 lat. Chciałam się przekonać, co to jest. Odpowiadało mi światopoglądowo. Za dużo było jednak o Bogu, a ja zupełnie nie tego szukałam. Interesowałam się nacjonalizmem: Narodowym Odrodzeniem Polski, ONR-em. Pisałam teksty publicystyczne, wiersze. O Aleksandrze Łukaszence tak: ''Szanuję go bardzo i lubię,/ Choć nie jest on z mojej Ojczyzny./ Niech żyje i stoi przy swoim/ Nasz Sąsiad, cud - Syn Słowiańszczyzny!''.
Przyznam, że nawet nie wiem, jak to skomentować. Ale było na tyle smaczne, że nie mogłam nie przytoczyć. Cieszę się jedynie, że ani mając lat 17, ani 21 nie pisałam wierszy. Ostatni napisałam, gdy miałam lat 7 i szło to jakoś tak: "Już wiosna nadeszła / i cieszą się dzieci, / że dużo ptaków / po niebie leci".
Trzy lata temu związałam się bliżej z Polską Partią Narodową Leszka Bubla i zaczęłam pisywać do tygodnika ''Tylko Polska''. Wcale nie uważam, że pan Leszek Bubel jest antysemitą. Przyjaźni się przecież z Bolesławem Szenicerem, a on jest Żydem.  
Wcale nie uważam, że Donald Tusk jest homofobem. Przyjaźni się przecież z Radomirem Szumełdą, a on jest gejem.

Ewa Lisiecka, wiek nieznany:
Uważam, że każda kobieta jest feministką. Natomiast niektóre zbłądziły i robią ''dni cipki''. OK, miejcie swoje dni, a my pozostaniemy kobietami, które dbają o swoje dobro. Nikt mi nigdy nie mówił: nie dasz rady, jesteś kobietą, idź do garów. Ja nawet nie umiem gotować. Nie czuję się dyskryminowana. (...) Uwielbiam natomiast, kiedy mężczyźni powstrzymują się przy mnie, żeby nie przekląć. A jeśli już - mówią ''przepraszam''. Czuję się dobrze, kiedy otwierają mi drzwi. Podchodzą do mnie z szacunkiem, tak ma być.
Ach, ta seksofobia. W rozmowach o kobiecej seksualności naprawdę nie ma nic złego. I nawet takie feministki, co to nie zbłądziły i lubią, jak mężczyźni podchodzą do nich z szacunkiem (a nie szpetnie klną i zatrzaskują drzwi przed nosem), czasami mają coś takiego jak seks i coś takiego jak orgazm, i to niekoniecznie "waginalny". No ale rozumiem, że to takie dobro, do którego w pewnych kręgach lepiej się nie przyznawać.
Jestem przeciwniczką aborcji. Ostatnio usłyszałam argument na temat aborcji po gwałcie. Mężczyzna nie uczy się w taki sposób odpowiedzialności. Niech płaci za dziecko.
Serio? A ja głupia myślałam, że efektem nieodpowiedzialności może być na przykład spłacanie kart kredytowych kolejnymi kartami kredytowymi czy "zgubienie" dziecka powierzonego czyjejś opiece, a nie gwałt. I że gwałciciele są generalnie bydlakami, którym przydałoby się coś znacznie mocniejszego niż lekcja odpowiedzialności. Dobrze chociaż, że pani Ewa nie postuluje przymusowego wyjścia za mąż za gwałciciela. Choć w sumie nie wiem, czemu. Alimenty alimentami, ale wychowanie dziecka - to jest dopiero odpowiedzialność!
Wszystko powinno być naturalne. Tak jest najlepiej. Tak jak naturalnym systemem wydaje mi się kapitalizm, tak nie akceptuję homoseksualizmu, bo jest nienaturalny. Mam homoseksualnych znajomych, nie potępiam. Jednak dla dobra ojczyzny lepiej, żeby małżeństw homoseksualnych nie było. Czytam Pismo Święte. Dla mnie kobieta to uzupełnienie mężczyzny, a mężczyzna - kobiety.
Zaryzykowałabym stwierdzenie, że żaden system polityczny nie jest naturalny, ale co ja się tam znam. I nie będę z tego wyciągać wniosku, że dla dobra ojczyzny lepiej by było, gdyby żadnych systemów nie było, a dla dobra pani Ewy - żeby nie było innych niż naturalne gazet, w których mogłaby się wypowiadać, czy innego niż naturalny internetu, w którym mogłabym jej wypowiedzi znaleźć. Oraz innego niż naturalne Pisma Świętego, które mogłaby przeczytać. No ale ja dla odmiany z naturalnych rzeczy lubię miód, mleko, kawę i góry, więc nie uważam się za specjalną ekspertkę w temacie.

Podsumowując - narodowe księżniczki są różne. Łączy je zamiłowanie do dobrze wychowanych mężczyzn, co to nawet jak przeklną, to przeproszą, no chyba że zdarzy się to na stadionie, wtedy następnego dnia wbiją się w gajerek i sprawa załatwiona. Nie lubią feministek, a w każdym razie tych feministek, co to zbłądziły i tylko o cipkach potrafią gadać i do aborcji zachęcać. Używają dużych słów, takich jak naród, ojczyzna, honor. I skrycie marzą o księciu z bajki, co to będzie bronił ich czci, po rękach całował i do stópek padał. To co, prawicowe dziewczyny - kiedy umawiamy się na to piwo?

Fot. Bryan Gosline, Wikimedia Commons

29 komentarze :

Pacjentów na psychiatrii nie zabraknie - robota dla mnie zawsze będzie. :)

- Agnieszka, Katowice

Skorzystaj z okazji i podaj namiary na gabinet.;P Choć obawiam się, że te panie raczej wybiorą księdza. Większa szansa, że na mnie zarobisz.

Witam,
Po pierwsze,
od dłuższego czasu tu lurkuję i chociaz jestem chyba najdalej jak się da od "docelowego" odbiorcy serwisu (jako biały, hetero mięsożerny samiec z klasy średniej raczej miesciłbym się jako "antyodbiorca"), z calego serca rozumiem i popieram autorki w ich pracy. W koncu zdecydowalem się skomentowac, gdyż temat "true prawicowych prawdizwych kobiet" bardzo mnie interesuje.

Nie chce nikomu odbierac prawa do posiadania własnych poglądów, każdemu jego porno, ale kiedy słyszę kobiete pochwalającą średnioweicze, pragnącą "prawdziwego faceta", co to za nią zrobi wszystko i uznająca tylko "tradycyjna rodzinę", to od razu oczyma wyobraźni widzę młodego czarnoskórego czlowieka tęskniącego za kolejnymi razami wymierzanymi mu na plantacji białego pana. Jest to nie tylko głupota, ale potwarz wobec tych wszystkich kobiet, którym ta "wspaniała" tradycyjna kultura zniszczyła życie.

Jest to znamienne, że żyjemy w czasach kiedy ludzie z grup podporządkowanych są gotowi przekreślić poświęcenie tylu walczacych o ludzką godność (ruch robotniczy, sufrażystki i kolejne fale ruchu feministycznego, wszelkie ruchy na rzecz wolności sumienia i wyznania).

Osobiście, staram się unikać uzywania okresleń "prawdziwy/a takiowaki", ale dla mnie to własnie lesbijki i feministki, a nie "księżniczki" są prawdziwymi kobietami.

Pozdrawiam!

a mnie rozbawiło to wyzwanie o piątce dzieci. Widać prawicowe księżniczki niezbyt się orientują w sytuacji gospodarczej swojego ukochanego kraju, bo gdyby się orientowały to by wiedziały, że na tę ich średniowieczną bajkę (piątkę dzieci i żona siedząca w domu) to by potrzebowały dzisiaj nie jednego pracującego rycerza, ale z pięciu.

Wydaje mi się, że ważnym elementem zakochania się tych dziewczyn w prawicy jest to, o czym same mówią. Status rodzynka w cieście. Jest ich mniej, więc przez mężczyzn są traktowane jak damy. Nie są traktowane jak damy, bo prawicowcy to dobrze wychowani chłopcy, są traktowane jak damy, bo są towarem deficytowym. Jakby dziewczyn było w tym środowisku więcej, to i status tych prawicowych księżniczek był poleciał z górki na pazurki. Zadziwia mnie odporność na pewne sygnały, co to za ludzie ich otaczają (Marta Brzezińska i reakcja na jej felieton o homoparadach), ale w końcu zderzą się z rzeczywistością, które same tak chętnie budują i to będzie bolało.

Notabene... ta laska od średniowiecznej fantazji o byciu księżniczką... Ona tak na serio? Wow

@BiałyHetero
Docelowym odbiorcą naszego bloga jest każdy, kto ma ochotę go czytać.:) A jako że większości czytających nie znam, to trudno mi powiedzieć, kim są, poza tym, że pewnie bliżej im do tzw. lewa niż do tzw. prawa i do liberalizmu niż do konserwatyzmu. Ale chętnie bym się dowiedziała o nich więcej, bo z komentarzy wychodzi cudownie różnorodna grupa (wiekowo, tożsamościowo, jeśli chodzi o status materialny czy sytuację życiową). W każdym razie cieszę się, że zmieniłeś status z czytającego na komentującego, bo dzięki temu dodałeś kolejny kamyczek do owej różnorodności.

@Cedro
No chyba serio. Na dodatek studiuje historię, co każe mi się po raz kolejny zastanawiać nad tym, czy to kwestia poziomu studiów, czy podejścia studiujących do nich. Nie żebym nie lubiła legend arturiańskich i temu podobnych. Lubię, tak jak i lubię fantasy.

@Ewa Tomaszewicz
Dziękuję za miłe słowa. Oczywiście, moja uwaga nie była w żadnym wypadku zarzutem wobec strony. Miałem raczej na myśli fakt, że jako osoba "hetero", ktora pewniej łatwiej zmieściłaby się w grubo ciosanych granicach polskiej "normalności", siłą rzeczy nie będę miał takich doświadczeń jak osoby, od wspomnainego "wzorca" dalsze. O doświadczeniu bycia homoseksualistą, kobietą lub osobą wykluczoną mogę tylko czytać, co nie zmienia faktu, że tematyka queer mnie fascynuje.
Pozdrawiam:)

Absolutnie nie odebrałam tego jako zarzutu. I fakt, że jak zaczynałam pisać, to miałam w głowie osoby, do których piszę - młode, zapatrzone we mnie dziewczęta.;P

A tak serio, to jeśli tematyka queer Cię fascynuje, to trafiłeś nawet w tę wstępnie założoną grupę docelową.

to było zbyt łatwe - wybór tekstów musiał byc tendencyjny - wszak to Wysokie Obciachy. pewnie panie sa zmyslone bo redaktorce nie chcialo sie nawet prawdziwych szukac

Panie są prawdziwe (przynajmniej trzy), ale pewnie ich wypowiedzi są zmyślone. Kogoś czeka proces.;)

serio prawdziwe? bo takie w 'listy do readakcji' to np juz od dawna nie wierze

Marta Brzezińska jest gwiazdą Frondy, a Natalia Julia Nowak gwiazdą internetu. Ewa Lisiecka działa w stowarzyszeniu KoLiber, można ją znaleźć na ich stronie. A Joanna bez nazwiska załapała się dla odmiany na fotkę w WO. Tak że tak, to są autentyczne kobiety związane z ruchem narodowym.

No oczywiście, że tak, wróćmy do Średniowiecza, pedałów trzeba palić! A teraz tak na serio- nie spodziewałem się, że ludzie (w sumie konkretniej to chodzi mi o kobiety, bo mężczyzn w ONR-ach itp. już widziałem) mogą być tak głupi... A jeśli autorka bloga chce wiedzieć- 15-letni gej, ze średniej klasy, wyoutowany przed większością osób, ale przed własnymi rodzicami nie, bo są homofobami i wywalili by mnie z domu. Blog jest świetny, pozdrawiam ;)

Pewnie, że chcę wiedzieć. Chyba na koniec/na początek roku przygotuję po prostu wpis spod znaku "poznajmy się" i jakąś wypasioną ankietkę.

Również pozdrawiam:)

Chcę zauważyć że w średniowieczu pedałów nie było. Średniowiecze to naturalna epoka, wolna od współczesnych bezeceństw i wymysłów:)
Pozdrawiam
All

Mnie zawsze rozrzewniają argumenty o tym, co jest naturalne, a co nie. Człowiek jak się zdaje wyewoluował w małych jaskiniowych wspólnotach, które przez ostatnie marnych 2-3-4 tysiące lat zamienił na jakieś inne pomysły. To jak ostatnich kilka minut z godziny. Statystycznie zatem "naturalnie" by było, gdybyśmy wszyscy dobrali się teraz w takie wspólnoty, w których wszystkie dzieci nasze są. Poliamoria rulez.

A poza tym wątek nieogolonych nóg jest tendencyjny. I nie on jeden. Wszystko w tych wypowiedziach jest tendencyjne, dotknięte jakimś poważnym odrealnieniem i zalatuje młodym, niemytym umysłem. Bajka dla dorosłych o Silnej Ojczyźnie, Dzielnych jej Obrońcach i Pięknych Dziewicach na Wieży.

Get real, dziewczęta, bo inaczej rzeczywistość was dopadnie, co może być nieprzyjemne i zaboleć, kiedy okaże się, że rycerz nie myje nóg, nadużywa alkoholu i właśnie wywalili go z pracy.

Ankieta! Ankieta!

Ja jestem kosmitką, nie przyklejam się niestety do grupy społecznej żadnej, czy zostanie dla mnie wprowadzona rubryka "kosmici"? ;)

Ok, będzie ankieta. Albo coś w tym stylu. A jak ankieta, to zdecydowanie z rubryką "kosmici/kosmitki". Albo po prostu "kosmitka", bo, tak szczerze, myślisz, że ktoś poza Tobą się przyzna?:)

Nie chciałabym nikogo obgadywać z podawaniem danych, więc napiszę bardziej oględnie: z tego co wiem, jedna ze wspomnianych pań pisze obecnie bloga pod imieniem Adrian. Duch Boży tchnie krętymi ścieżkami...

Daj spokój, zewsząd i znikąd. Tu sami obgadujący ateiści.

Czytałam wcześniej ten artykuł, więc pierwsza fala oburzenia głupotą ludzką już za mną, ale nie mogę się nie powstrzymać, żeby nie dorzucić tu swoich 5 groszy.
Kocham świat tych kobiet. Jest taki prosty i szczery. Zło jest złe, dobro dobre, mężczyzna silny i mocny, a my kobietki dla prawdziwych mężczyzn jesteśmy księżniczkami. Żałuję, że już wyrosłam z takiego postrzegania rzeczywistości. Brzmi magicznie. I ci gwałciciele płacący alimenty
Mnie oprócz przytoczonych tu fragmentów podobał się jeszcze ten, w którym Joanna dobiera sobie przyjaciół pod kątem podglądów, a złych ludzi usuwa z facebooka. Okrutna.

Poza tym dodam, że dopiero odkryłam to miejsce i chyba zostanę na dłużej.

Przynajmniej kilka z tych pań za dużo Disneya naoglądało się w dzieciństwie, bo ich obraz świata jest kolorowy i uproszczony jak u ośmiolatki. Mimo dorosłości nie widzą lub nie chcą widzieć realnego obrazu sprawy. Adorowane przez mężczyzn z organizacji prawicowych (bo są rzadkością i miłą wizualnie odmianą, tak jak na stereotypowych politechnikach) rajcują się tym, tracąc z zasięgu wzroku całą resztę. Ich koledzy "rycerze" z organizacji pewnie śmieją się za ich plecami, bo widzą, że rzeczami i zjawiskami nieogarniętymi przez umysły tych kobiet można by wypełnić Wielki Kanion. Ciekawe tylko, jak one zareagują, KIEDY (nie jeśli, kiedy, bo to jest pewne, że w końcu nastąpi) ich cukierkowa wizja zderzy się z rzeczywistością, tj. boleśnie dotrze do nich, gdzie naprawdę jest miejsce kobiety w świecie prawicowego mężczyzny. Podejrzewam, że większość na siłę będzie podsycać swe rojenia, samodzielnie produkując myśli typu "musiałam sobie zasłużyć". Gdyby nie to, że one same pchają się do brunatnych, może bym żałował tych dziewczyn, ale widocznie one z wyboru są durne.

Hmm... ale czy akurat "księżniczka" jest tu właściwym kluczem?

Niektóre z tych dziewczyn są bardzo odrealnione, ale generalnie szkoła u zakonnic to nie zawsze takie lekkie doświadczenie w którym najbardziej doskwiera ziarnko grochu, a ta która pisze że stoi na promocjach za 8 zł/h dla ojczyzny i że to jest super...

No cóż, skoro mówią, że to jest super, to znaczy że ruch nacjonalistyczny im obiecuje lepszą przyszłość, a może tylko im się wydaje, że cokolwiek im obiecano albo że otwiera się przed nimi dzięki temu jakaś lepsza perspektywa?

Księżniczka to też ktoś, kto nie przewiduje zmian w swoim życiu a jeśli już to na lepsze. Ale one są w miarę krytyczne wobec facetów i stawiają na swoje zaangażowanie.

Mnie one bardziej przypominają bohaterki "Seksu w wielkim mieście" (których nie lubię) niż klasyczne księżniczki. Ostro wierzą w kapitalizm i w swój wysoki kapitał. Brzydzą się "gorszymi" i "brzydszymi" od siebie.

Moim zdaniem nie miałoby sensu rozmawiać z nimi o prawach człowieka, ale całkiem pragmatycznie o szklanym suficie. Jak one widzą go dla siebie? Aniołki Kaczyńskiego? A może po prostu chciałyby się dostać do jakiejś szkoły/spółki/rady nadzorczej pod auspicjami prawicy?

@bejbe - a może po prostu kit wciskają, byle się nie przyznać, że ich ideały i marzenia są niczym więcej niż mrzonką w starciu z rzeczywistością? Może już zrozumiały, jak podrzędną rolę widzi się dla nich w prawicowym męskim świecie, a te teksty są kolejną próbą ucieczki w świat, który istnieje tylko przez chwilę? Może za wszelką cenę próbują one znaleźć pseudologiczne usprawiedliwienie dla tkwienia w tym wszystkim, skoro oczywiste jest, że główna przewidywana dla nich satysfakcja to ta płynąca z posiadania czystego, zadbanego domu i szczęśliwego męża oraz grzecznych dzieci, nie z robienia kariery? A może jednak one śnią dalej? Do refleksji.

Bez przesady. Na pierwszy rzut oka mają większe szanse niż osoby zaangażowane po lewej stronie. Karierę zresztą na pewno zrobią te z nich, którym jest to pisane w tym także i te, które mają na to największe parcie - jak wszędzie.

Mnie tylko bawi to, że one posługują się retoryką w pełni konsumpcyjną i są jak seksualne predatorki z popkultury - coś bardzo nieendeckiego w swojej wymowie, a może to jest właśnie bingo - nowe oblicze tego ruchu?

Nie ma po polsku słowa "predator". Zupełnie nie ma. Naprawdę w języku nie wszystko wolno.
(Tak, pod tym względem mam do języka podejście odrobinę nacjonalistyczne. Ale przede wszystkim nie znoszę bezmyślności językowej i postawy "nie warzne , jak sie muwi , ale co".)

O przepraszam,

mnie nie interesują żadni predatorzy -

predatorki przecie! :-)

Hmm, a czy to nie jest tak, że generalnie ekstremalna prawica to wyznawcy kilku głupawych memów, którym nawet nie chce się zastanowić nad głoszonymi hasłami, zwykle zaczynającymi się od "dać wpierdol (Murzynom, Żydom, Pedałom, Ateistom, Feministkom, Kibicom konkurencyjnego klubu czytaj wszystkim powyższym)", potem jeszcze "bóghonorojczyzna" czy inne "bajdedżingo"?

Z wypowiedzi tych pań natomiast wyłania się dodatkowo gorąca tęsknota za tym, żeby ktoś się nimi zajął, bo taki jest "naturalny porządek rzeczy", a wstrętne lewaki, homoseksualisty i feministki chcą to zniszczyć, czego one się boją... Plus klasyczny lęk przed nowym, powiązany z gloryfikacją tego-co-było, bez głębszego zastanawiania się jak to miałoby wyglądać (już widzę, jak w warunkach średniowiecznych ten internet funkcjonuje, nawet jeśli przyjechaliby kosmici, położyli światłowody i dali One Laptop Per Stupid Earthling).

Skoro inni się przedstawiają, to zgłasza się anonimowy elektroniczny pies z internetsów, nie określonej pci ani orientacji (na codzień dobrze udający przedstawiciela kasty panującej).

Ja może tylko dodam, że księżniczki znalazły się w tytule nie dlatego, że moim zdaniem wszystkie panie tak się z nimi identyfikują, ale dlatego, że to moja ulubiona z opisanych historii.

I przywitam Anię - zostań na dłużej, koniecznie. :)

Prześlij komentarz