Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2012

Wrocławskie kobiece

Wrocław to drugie polskie miasto, zaraz po Warszawie, w którym mogłabym mieszkać. Jest wystarczająco duży, wystarczająco stary i piękny, i, w przeciwieństwie do stolicy, nigdy nie zasypia. Przynajmniej tak go pamiętam sprzed tych kilku lat, kiedy miałam okazję być tam po raz ostatni. Wybrałyśmy się z Gosią na nocny spacer po mieście. Była trzecia nad ranem, impreza na rynku trwała w najlepsze. Kilku wariatów kąpało się w fontannie. Czemu wariatów? Był listopad.

Jednym z wycinków nocnego życia Wrocławia są imprezy dla kobiet organizowane przez xxx kolektyw, nad którymi właśnie objęłyśmy matronat. To wydarzenie z niezłą już historią, bo pierwszą taką imprezę we Wrocławiu zorganizował tamtejszy oddział Kampanii Przeciw Homofobii w 2008 roku. Z upływem czasu małe lokalne wydarzenia przekształciły się w regularne zabawy kobiet z całej Polski. XXX kolektyw kontynuuje tę tradycję. Co mu przyświeca?

Chcemy tworzyć przestrzeń, w której kobiety będą mogły czuć się swobodnie. Chcemy promować kob…

Jak zrobić rewolucję?

Na wypadek, gdyby ktoś nie śledził komentarzy pod tekstem o "rewolucjonistkach", cała zabawa skończyła się tak, że panie odpuściły sobie zbieranie kasy i zadeklarowały, że biorą się do roboty. Czyli pozytywnie. Skąd się jednak ta historia wzięła? Paradoksalnie - między innymi z braku "naszych" miejsc w sieci.

"Rewolucyjne" pomysły to w "naszych" sieciowych debatach wręcz standard. Ot, pamiętam pewną dość emocjonalną dyskusję na forum Kobiety Kobietom sprzed nieco ponad roku, w której to jedna z foremek, zirytowana pewnym niezbyt mądrym (delikatnie mówiąc) pomysłem na happening "promujący tolerancję", zakrzyknęła:
to mam propozycję, dajcie mi te fundusze, zorganizuję to i owo. ale usunę każdą, która przyjdzie tam wylewać swoje frustracje, pokazywać jaka to ona nie jest agresywna i mocna, wydzierać się że rząd i kościół to świnie a heterycy to wrogowie. usunę każdy transparent polityczny, bo lesbijka to kobieta kochająca kobietę a jeżeli…

Cokolwiek prawdziwie się zaczyna

Obiecałam tekst o przyjaźni. W komentarzach pod moim poprzednim postem napisałam, że o tym zjawisku mogę mówić długo i namiętnie. Mówić i owszem, ale jak oddać to na piśmie, żeby nie wyszło zbyt patetycznie, z zadęciem i w stylu Paolo Coelho? Spróbuję.
Mały offtopic do K. To jest przykład, proszę, nie odbieraj tego osobiście.
Dawno, dawno temu, wydaje się, że w odległej galaktyce, w bardzo przykrych i smutnych okolicznościach zakończył się mój związek. Rozstanie przeżyłam o tyle boleśnie, że w całą sprawę wmieszana była osoba,  która podawała się, a może którą nawet uważałam za przyjaciółkę. Czułam się zdradzona podwójnie. Jedną z nich nie tylko kochałam, ale traktowałam też jak prawdziwą przyjaciółkę, drugą zaś jak bliską mi osobę.  Do dzisiaj niewiele osób mi wierzy, że był to jeden z dwóch powodów, dla których czułam się tak zraniona.
Tuż po rozstaniu (które odbyło się na peronie, tuż przed odjazdem mojego pociągu do Warszawy) zadzwoniłam do dwóch osób, mając nadzieję, że chociaż j…

"Rewolucjonistki Walczą"

Dostałam od grupy (osoby?) podpisującej się jako "Rewolucjonistki Walczą" prośbę o poparcie takiej oto inicjatywy (uwaga, będzie długi cytat):
Kobiety wszystkich miast – czas połączyć siły! Nie jesteście już tym zbulwersowane i znudzone, że w sieci świecą same portale ukierunkowane na mężczyzn? Powiedzmy sobie szczerze – potrzebna nam rewolucja! Rewolucja na miarę możliwości dzisiejszej technologii. Dość szablonowych rozwiązań – jeśli wesprzecie projekt, stworzymy prawdziwe centrum informacji i rozrywki w jednym miejscu.

Wymieńcie teraz wszystkie branżowe portale jakie znacie... Ile z nich ukierunkowane jest na kobiety? Zgadza się wystarczy palców na jednej ręce! W dodatku nie błyszczą one obfitością informacji, nowości czy ciekawych rozwiązań. A portal radkowy dla kobiet niehetero? Jeden, niezmieniający się od długiego czasu! Proponujemy Wam połączenie wszystkiego co znacie w jednym wspaniałym wygodnym, nowoczesnym miejscu.

Nie będziemy wymieniać tutaj nazw istniejących por…

Odpoczynek od rzeczywistości

Mam fazę obrzydzenia do wszelkich newsów, aktualności, szczególnie tych politycznych. Stąd też chyba, tak mi wyszło poniewczasie, brak tradycyjnego entuzjazmu wobec manifowych haseł. Które są ważne i ważkie, tyle że mam dość. Kwestii finansowania Kościoła i stadionów, histerii wokół telewizji Trwam, węgierskich wycieczek Prawdziwych Polaków, bajdurzenia posła Dunina, jakoby jego projekt ustawy o związkach partnerskich różnił się od "naszych" tym, że nie zrównuje tychże związków z małżeńskimi, galopujących cen benzyny, Danuty Wałęsy i całej reszty. Jedyne, co mnie jakoś tam w ostatnich dniach ruszyło to próba likwidacji squotu Elba. Ale nie będę was karmić moimi przemyśleniami wokół tego wydarzenia. Nie dziś.

Mam obrzydzenie, więc, choć widzę i czytam, staram się za dużo nie przyswajać. A brak bodźców newsowych nadrabiam wgapianiem się w ekran i intensywnym podczytywaniem. Obejrzałam więc w końcu słynną "Grę o tron", zarzuconą jakiś czas temu po drugim odcinku, w k…

Eating Out

Tongariro Releasing (a właściwie jego nowa marka OutFilm.pl, specjalizująca się w mniej poważnych produkcjach) pokusiło się o wydanie kultowej serii "Eating Out". Pierwsza część dostępna jest już na DVD, a całość można obejrzeć w serwisie VOD OutFilm.pl, nowym projekcie Tongariro (to pierwsza tego typu inicjatywa skierowana do polskiej społeczności osób nieheteronormatywnych).

Na czym polega fenomen tej niezależnej produkcji, której pierwsza część, wydana w 2004 roku, doczekała się wielu nagród i wyróżnień (przyznawanych głównie przez publiczność), m.in. na festiwalach filmów LGBT w San Francisco, San Diego i Phoenix, a nawet dystrybucji w mainstreamowych kinach w Stanach? Przyznam szczerze, że nie wiem. Nie dlatego, że jest to film zły, bo trudno mi oceniać lekkie komedie lekko erotyczne w kategoriach zły/dobry. Bo w ogóle rzadko oglądam komedie. I - bo była to bodaj pierwsza komedia gejowska (chyba mogę ją tak nazwać), jaką kiedykolwiek widziałam. Tak że dla mnie było to …

Sherlocked

Skusiłyśmy się w końcu na miniserial BBC "Sherlock". Dwa sezony (po trzy dziewięćdziesięciominutowe odcinki w każdym) obejrzane w kilka dni, na kolejny przyjdzie poczekać do 2013. Jak dobrze pójdzie.

Mimo ogromnej sympatii do Roberta Downeya Jr. nie jestem szczególną fanką ostatniej kinowej wersji przygód Sherlocka Holmesa. I to bynajmniej nie dlatego, że Guy Ritchie dość swobodnie poczyna sobie z oryginałem, bo to akurat żaden grzech. Po prostu za dużo tam efektów, za mało suspense'u. To, co udało się z tą historią zrobić BBC jest o niebo ciekawsze. I to chyba niezależnie od tego, czy się opowieści Doyle'a zna i lubi, czy niekoniecznie. Choć z pewnością dla tych, co czytali i jeszcze co nieco pamiętają, serial jest o tyle ciekawszy, że mogą bawić się nie tylko fabułą, ale też nawiązaniami i do samego Doyle'a, i do wcześniejszych adaptacji jego powieści.

Nowy, usytuowany we współczesnym Londynie, "Sherlock" początkowo wygląda na coś na pograniczu "…

Manifa 2012 w Warszawie

Chyba po raz pierwszy w historii nie byłam przekonana do głównego tematu warszawskiej Manify. Zgadzam się, że kwestia rozdziału Kościoła od państwa jest istotna i też irytuje mnie ładowanie pieniędzy w Euro 2012, gdy tnie się socjal, edukację i ochronę zdrowia, ale w sytuacji, gdy dużo większe emocje budzi podniesienie wieku emerytalnego, wolałabym, aby tej kwestii poświęcić więcej uwagi. A konkretnie takim rzeczom jak umowy śmieciowe, bezrobocie młodych i kobiet 50+ (a często również 40+), nieprzestrzeganie prawa pracy i wszystkie inne rzeczy, które sprawiają, że tak wiele osób owej rewolucji w emeryturach się obawia.

Miałam kłopot z głównymi hasłem również dlatego, że, choć Manifa szczęśliwie unika protekcji biznesmenek, ma jednak inny kłopot - nie rośnie, nie przyciąga nowych grup, o prawa których jej twórczynie przecież także walczą. I obawiam się, że tegoroczna nieszczególnie to zmieniła. Jeżeli potraktować ją jako coroczny happening, to nie ma czym się martwić. Jeżeli jednak ma…

Z życia homoseksualistek: inteligentny człowiek bez kompleksów

W tym odcinku cyklu "Z życia homoseksualistek" wrócimy do miejsca, które zainspirowało jego powstanie, czyli na forum Kobiety Kobietom. W moich ulubionych debatach wizerunkowych (tak, nadal trwają!) nastąpił bowiem pewien przełom - otóż do wywodów o "męskości", "kobiecości" i o tym, dlaczego mężczyźni z waginami śmią uważać się za kobiety, doszedł jeszcze jeden element - nieokreślanie się. Co to ma wspólnego z największą dyskusją filozoficzną wszech czasów, zapoczątkowaną wiekopomnym pytaniem "Dlaczego bucz?". Ha, wszystko! Ale zacznijmy od początku:

To się bardzo często powtarza na tym forum. O ile jeszcze jakoś rozumiem niechęć do wartościowania, to skąd niechęć do zwykłego określania? Nieokreślone kojarzy mi się z nieistniejącym, nijakim, specjalnie ukrywanym / pomijanym. Oczywiście nie chodzi mi o lesbijki, które dopiero co odkryły swoją orientację i nie chcą od razu przyjąć jej do wiadomości i wolą siebie nie określać, ale niektóre z Was j…

Homoseksualne wyznania Adamik

"Oficjalny" coming out Kasi Adamik nie zrobił szczególnego wrażenia na mediach, oprócz rzecz jasna plotkarskich i "kobiecych". Plotki, Pudelki, "Fakt" i Pomponiki swoje napisały, na Adamik i jej partnerkę Olgę Chajdas rzuciło się też "Pytanie na śniadanie", gdzie miało być o ich nowym spektaklu, a było o związku, niedługo zobaczymy je też pewnie w kilku kolorowych magazynach i powoli się uspokoi, i będzie można zacząć znowu mówić o ich pracy, a nie o tym, co je łączy. Z jednej strony to dobrze, bo to, kto z kim i dlaczego to właśnie temat dla "kolorowych" mediów (za to je zresztą tak uwielbiam) i tylko one widzą w tym sensację czy ciekawostkę. Z drugiej niedobrze, bo przecież owe medialne coming outy mają swoje drugie dno, które z takich doniesień (raczej przez niechcący) przebija.

Dwa przykłady. Z Plotka:
Na początki marca byliśmy świadkami homoseksualnego wyznania. Zaproszona do wywiadu Katarzyna Adamik, córka Agnieszki Holland, prz…

Moje zgryzoty są najmojsze

To, co przeczytacie poniżej, nie miało się przerodzić w kolejny wpis. Miała być to odpowiedź na komentarze pod tekstem Alkohole 24h. Kiedy zaczęłam pisać, wyszło mi, że dotyczy również innych tekstów tutaj, jak tego o ChAD czy użależnieniach. A poza tym taki komentarz byłby nieco przydługi i kto by go wtedy przeczytał?

"Weź się w garść. No naprawdę, wymyślasz sobie problemy. Przecież to nic wielkiego. Tak naprawdę nic się nie stało. Dasz sobie radę. Inni mają gorzej. Przesadzasz. Takie jest życie." - te i wiele innych podobnych zdań potwornie mnie irytują. Tak, wiem, że nie miałam najgorszego dzieciństwa, tak, wiem, że są ludzie, którzy zazdrościliby mi moich problemów emocjonalnych, bo ich życie naprawdę jest koszmarem. Ale moje zgryzoty są najmojsze. To one rozwalają mnie od środka. To one powodują, że mam ochotę wyć, zapić się czy zaćpać. Żeby chociaż przez chwilę o nich nie myśleć.

Co mnie więc przed powstrzymuje? Nie moja nadprzyrodzona siła psychiczna, ale cholerne sz…

To bi or not to bi

Poniżej opisana historia lepiej pasuje do pewnego zaprzyjaźnionego bloga niż na garniturek, ale pozwolę sobie ją tutaj przedstawić. Mam nadzieję, że będzie mi wybaczone.

Rozmawiam ze swoją przyjaciółką, której wymagania względem mężczyzn są dokładnie tym, co to słowo znaczy, czyli Wymaganiami. Otóż ideał musi być: inteligentny, z dużym (i specyficznym) poczuciem humoru, czuły, ciepły, troskliwy itd., itp. I w tym miejscu pozwolę sobie mniej więcej zacytować naszą rozmowę, od razu zaznaczając, że owa przyjaciółka podoba się obu płciom.

Ja: Może jednak odkryjesz w sobie pierwiastek biseksualny?
Ona: Dobrze by było.
Ja: Podobna każda kobieta jest biseksualna, tak mówią.
Ona: To dotyczy każdego człowieka.
Ja: No widzisz. Spróbuj, przynajmniej będziesz miała 50 procent szans więcej na sobotnią randkę.
Ona: Próbowałam.
Ja: I?
Ona: To nie dla mnie.
Ja: Bo?
Ona: Jakoś nie podeszło. Nie czułam tego.
Ja: A może źle próbowałaś? Z nieodpowiednią osobą...
Ona: Myślisz? Nie wydaje mi się. Zresztą,…

O'LESS Festiwal

News dnia: w wywiadzie dla "Vivy" Kasia Adamik powiedziała to, co już chyba wszyscy wiedzieli, czyli że jest związana z kobietą. Mimo że reakcje w "środowisku" to głównie "też mi nowość", to jednak jest to nowość, bo znane Polki otwarcie mówiące o swojej innej niż heteroseksualna orientacji można policzyć na palcach jednej ręki. Miło, że córka Agnieszki Holland dołączyła do tego niewielkiego grona.


Ale nie o tym dziś być miało (choć odnotować musiałam). Bo oto pierwszy raz w historii objęłyśmy, jako blog, matronat nad jakąś inicjatywą. A konkretnie nad naprawdę fantastycznym projektem O'LESS Festiwal. O co chodzi? O rodzimy lesbijski język, lesbijskie idolki, lesbijskie wzorce. O to, by spośród wątków LGBT w kulturze wyodrębnić i odkryć właśnie literkę L. Twórczynie festiwalu zdają sobie sprawę, że, w dobie zamazywania granic w pojęciu queer, taki tożsamościowy pomysł jest ryzykowny. Że trudno wyodrębnić to, co lesbijskie, że trudno ową "lesbijsk…