Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2012

W związku z M.

Czy istnieje coś bardziej banalnego niż słowo "miłość" w nazwie kampanii, akcji, piosenki, książki, wiersza? Pewnie tak, ale z pewnością pozostaje ona jednym z najbardziej wytartych motywów wszech czasów. I oto, proszę bardzo, pojawiło się kolejne działanie z miłością nawet nie w tle, a na pierwszym planie. "W związku z miłością" to kampania wizerunkowa na rzecz związków partnerskich przygotowana przez osoby związane z akcją Miłość Nie Wyklucza*. Pomysł jest prosty - pokazać pary, jednopłciowe i różnopłciowe, które chciałyby zawrzeć związek partnerski. Zwyczajne osoby robiące wspólnie zwyczajne rzeczy: jedzące śniadanie, czytające książki, przytulające się do siebie, pracujące. Trywiał, banał, zero oryginalności. Nieprawdaż? Ha, niekoniecznie.

"Z jakiegoś powodu jest to [związki partnerskie - przyp. ET] u nas kwestia drażliwa, kontrowersyjna, często wzbudzająca negatywne emocje. Dyskusje na temat ustawy o związkach partnerskich wzlatują często na n-te poziomy…

Będąc młodą studentką

Pierwszą ankietę do pracy magisterskiej na temat osób nieheteroseksualnych wypełniłam kilkanaście lat temu. To były czasy niemal przedinternetowe (to znaczy internet był, ale mało kto miał do tego cuda techniki dostęp z domu), tak że jednym sposobem zbierania danych była poczta pantoflowa i chodzenie po klubach. A jako że autorka wspomnianej magisterki za obiekt analizy obrała wyłącznie lesbijki i kobiety biseksualne, a rzecz się działa w Trójmieście, to w grę wchodził jedynie Kogiel Mogiel. To tak gwoli smaczków historycznych. Wracając do tematu, teza jej pracy była taka, że kobiety niehetero są bardziej agresywne niż hetero. Po podliczeniu wyników wszystkich 37 ankiet (cóż za próba badawcza!) wyszło, że, a i owszem, są, o jakieś 0,3 procent czegoś. Co było do udowodnienia.

Choć było to już kilka lat po tym, jak swoje wieloletnie badania kobiet nieheteroseksualnych uwieńczone pracami magisterską i doktorską rozpoczęła Alicja Długołęcka, to studentów i studentek chwytających się za o…

Ja, monarchini

Dziś poniedziałek i, dla mnie, początek jednego z najcięższych tygodni w roku (z powodów zawodowych), tak że będzie wpis z kategorii niepoważnych. Przy okazji pewnej dyskusji na naszym fejsie przypomniał mi się świetny tekst Bożeny Keff "Krwawi tyrani i dobrzy władcy, czyli programy dla świata i ludzkości" napisany dla "Przeglądu" w czasach, kiedy ten magazyn dało się jeszcze czytać, czyli siedem lat temu. W skrócie - Bożena napisała, co by zrobiła, gdyby została władczynią świata i miała władzę absolutną. Oraz jakie pomysły miało kilka innych przepytanych przez nią osób. A jako że zdecydowanie potrzebuję chwili wytchnienia, zachciało mi się po latach pociągnąć temat.

Na etapie przemyśleń wyszło mi, że na władczynię świata nadaję się średnio, bo, tak szczegółowo, nie jestem w stanie moim programem objąć całej Ziemi. Kilka pomysłów ogólnych się pojawiło, jak zakaz wojen i posiadania broni, otwarcie granic, intensyfikacja badań nad podziemnymi złożami wody w Afryce,…

Kontekst, głupia!

Jak już część z was wie, dziś produkowałam się w Dzień Dobry TVN w ogranym już trochę temacie cioty Palikota. Pomysł był taki, żeby w ogóle porozmawiać o języku, o tym, co jest obraźliwe, a co nie i w jakich sytuacjach, no ale że zestaw gości był, jaki był, to nie udało się nam wyjść poza to, co już ileś tam razy zostało powiedziane. Ale warto było. Mimo że nie mam takiej siły przebicia i medialnego obycia jak moi współdyskutanci - Robert Biedroń i Marcin Szczygielski - i nie jestem oazą spokoju, za którą robił socjolog z Collegium Civitas Marek Troszyński, to udało mi się przypomnieć i to, jak Janusz Palikot "tłumaczył się" ze swoich słów (ciota w środowisku homoseksualnym = alfons), i to, jaka była pierwsza reakcja Roberta ("Palikot trafnie scharakteryzował Gowina"). Oraz powiedzieć "naszemu" posłowi, że ileś tam osób zagłosowało na niego, bo miało nadzieję, że uda mu się powalczyć z homofobicznym językiem i obyczajami polskich polityków. Na co, tak na …

Wokół O'LESS Festiwalu

Minęło półtora miesiąca dni od inauguracji O'LESS Festiwalu. Powolutku zapełnia się wirtualna mapa gromadząca informacje o działalności kulturalnej, społecznej, sportowej, naukowej i artystycznej osób identyfikujących się jako lesbijki, a także lesbijskich organizacji, grup, drużyn czy klubów z całej Polski. Z różnych miast, miasteczek i wsi. Zbieranie zgłoszeń kobiet z całej Polski i tworzenie mapy to - dla przypomnienia - pierwsza faza festiwalu, która potrwa do sierpnia 2012 roku.
Druga, bardziej dynamiczna, rozpocznie się na jesieni. Organizatorki już teraz zapraszają na spotkania, imprezy artystyczne, klubowe i sportowe, wystawy, mecze, tańce, romanse.

Jak oceniają pierwsze dziewięćdziesiąt dni projektu? - O’LESS Festiwal z złożenia jest procesem, badaniem żywego organizmu. Ten czas pozwolił nam przyjrzeć się pierwszym reakcjom na naszą inicjatywę. Nie zaskoczyła nas skrajność opinii: od zachwytów po niechęć - napisały mi Agnieszka Małgowska i Monika Rak, współtwórczynie proj…

Jedna znana lesbijka, której nie kochamy

Dziś uzewnętrzniam się gościnnie na Innej Stronie o reakcjach "naszej" społeczności na coming out Kasi Adamik i o tym, co z nich moim zdaniem wynika. Czyli trochę podsumowuję, trochę uzupełniam dyskusje z bloga i z naszej Café, i trochę się wyzłośliwiam. Zapraszam do lektury i łaskawego komentowania.

fot. youtube.com/user/kulturapolska

Z życia homoseksualistek: króliki i szynszyle

Czy lesbijka może być biseksualna? Ależ oczywiście. A czy biseksualistka może być lesbijką? Ba, według niektórych nawet powinna. Jak to możliwe? Cóż, na forum Kobiety Kobietom wszystko jest możliwe. Nawet to, że nagle, ni z tego, ni z owego, skończą się (choć z pewnością nie na zawsze) odwieczne debaty o butchkach. A że natura nie znosi próżni, na tapecie mamy kolejne panie na be - biseksualistki. Jak to wygląda w praktyce? Oto do założonego jeszcze w 2004 roku (tak!) i co pewien czas budzonego wątku "Biseksualne kobiety" doszły i od kilku dni nieprzerwanie utrzymują się w czołówce jeszcze dwa  poświęcone biseksom - "Dlaczego boimy się fallusa" (za sam tytuł należy się co najmniej lektura pierwszego wpisu) oraz "Szacunek w środowisku LGBT". Efekt? Między innymi tytułowe lesbijki biseksualne.

Geneza powstania owego tworu nie jest skomplikowana i pewnie ją znacie. Otóż, mimo że nikt chyba nie ma wątpliwości, że coś takiego jak orientacja biseksualna istnie…

Szacunek do samych siebie

Miałam nie pisać o ciocie Palikota. Nie dlatego, że jego formacja jest mi szczególnie bliska i daję jej jakąś taryfę ulgową. Przeciwnie - dlatego, że nigdy nie miałam co do niego szczególnych złudzeń (mimo że głosowałam na Wandę Nowicką, a więc jednak na RP), więc ani mnie jego homofobiczna wypowiedź nie zaskoczyła, ani nie zaszokowała. Nie zdziwił mnie też Robert Biedroń, twierdzący, że "Palikot celnie opisał Gowina" czy że "Janusz nie chciał tym sformułowaniem obrazić homoseksualistów, ale napiętnować obłudę i zakłamanie takich ludzi jak minister Gowin, którzy co innego mówią, a co innego robią. (...) Sami w klubach gejowskich często w ten sposób określamy osoby, które charakteryzują się zakłamaniem". (Na wysokości zadania stanęło za to KPH - tak, to stworzone przez Roberta - wystosowując pełen oburzenia list do lidera RP.) I gdyby na tym się skończyło, można by podsumować całą historię stwierdzeniem, że obawy iluś tam osób (w tym moje), że nie da się być jednoc…

Praskie impresje i polecajki

Co zapamiętam z Pragi? Piwo z U Fleků, sklepiki z pamiątkami, fastfoody bliższe niemieckim niż amerykańskim, masę turystów również poza sezonem, tłumy pod zegarem słonecznym, wysokie ceny i brak zakazu palenia w knajpach. Świetną starówkę, Hradczany, płatny wstęp na Złotą Uliczkę, mało ludny Wyszehrad, jak zawsze zatłoczony Most Karola i obleganą katedrę św. Wita. Piękną pogodę, tym lepszą, że paręset kilometrów na północ, w Polsce, padał śnieg. O czymś zapomniałam? A tak, psy. Ogólnie kochane i cudnie wychowane, biegające stadami po parkach i skwerach. Plus niezbyt urodziwe metro, jednokierunkowe ulice oraz zamiłowanie do używania klaksonów.

Ciekawostki? Standardowa, czyli to, że warto czasem skręcić w boczną uliczkę. Albo przejść kilka kilometrów wzdłuż Wełtawy czy wejść na wiadukt między stacjami metra I.P.Pavlova i Wyszehrad, i spojrzeć na morze przytulonych do siebie kamieniczek. A ciut mniej oczywiste rzeczy z listy "must see"? Z pewnością Muzeum Maszyn Erotycznych. Po…

Inna Historia

Obiecałam o kilku rzeczach napisać, gdy już się wyurlopujemy. Wprawdzie trudno te parę dni nazwać pełnoprawnym urlopem (na to trzeba minimum trzech tygodni), ale słowo się rzekło, więc biorę się do dzieła. Na pierwszy ogień - Inna Historia, czyli wirtualne muzeum historii LGBT in spe.

Polskich projektów mających na celu przybliżenie "naszego" wycinka historii jest, wbrew pozorom, całkiem sporo. Pierwsze z brzegu - kalendarium "LESteśmy w Polsce", Homikoteka, "HomoWarszawa", "Homobiografie", "Sprawy Sadowskiej". Teraz pojawił się kolejny - internetowe muzeum. Główny cel to, jak piszą twórcy, zebranie fragmentów książek, artykułów prasowych, karykatur, zdjęć i druków ulotnych, głównie sprzed 1991 roku. Dodatkowo chcą nagrywać wspomnienia osób urodzonych przed 1960 rokiem i we fragmentach zamieszczać na stronie oraz publikować artykuły naukowe i wiadomości o wydarzeniach. Słowem, Inna Historia ma zebrać rozproszone dotychczas działania zw…

O jeden dzień dłużej

Jak kocha, to powinna wierzyć, że z tą osobą będzie do końca życia, prawda?
Takie ni to zdanie twierdzące, ni to pytanie pojawiło się gdzieś w jakimś komentarzu. Rzuciło mi się w oczy, ponieważ jest to zaklinanie rzeczywistości, wiara w cuda i oczywiście marzenie nas wszystkich. Ale czy osoba kochająca powinna wierzyć, że z tą, którą kocha, będzie do końca życia?
Otóż moim zdaniem nie. Taka wiara bowiem już na samym starcie skazuje nas i nasz związek na porażkę. Odpowiedź, dlaczego, jest prosta. Ponieważ nie tyle wierzymy, ile najczęściej, wchodząc w kimś w relację miłosną, zakładamy, że tak już będzie do końca świata i o jeden dzień dłużej. Przecież tym razem to ta najprawdziwsza z prawdziwych miłości.
Rozpoczynamy nowy związek. Hormony buzują. Nie jemy, nie śpimy, nasze myśli biegną w jednym kierunku. I pomimo tych niedogodności w funkcjonowaniu mamy wrażenie, że nic nie stanie nam na przeszkodzie, a to, co do tej pory sprawiało nam trudności, zniknęło jak sen złoty. I, jak w piosenc…

Urlop!

Udajemy się z Gosią na zasłużony urlop. Niestety tylko kilkudniowy, ale zawsze coś. Na bloga pewnie będziemy zaglądać, ale aktualizować go już raczej nie (update: no, prawie nie:)).

A po naszym powrocie będzie (być może) o:
- Innej Historii, czyli pierwszym polskim portalu poświęconym historii LGBT,
- lesbijkach homoseksualnych w związkach z lesbijkami biseksualnymi, czyli kolejnym cudownym wątku na forum Kobiety Kobietom,
- Elbie i squattersach z Nowego Jorku,
- i o tym, co się nam uda w ciągu tych kilku dni obejrzeć, przeżyć czy odkryć w pięknej Pradze, do której wybieramy się od początku naszego bycia razem i wybrać się nie możemy.

Oczywiście nasza Café pozostaje otwarta niezależnie od tego, czy jesteśmy, czy nie. Nieustająco zapraszam!

fot. Da Troll, Wikimedia Commons