niedziela, 20 stycznia 2013

A może getta dla dziennikarzy?


Osoby homoseksualne od lat zajmują pierwsze miejsce wśród grup, których najbardziej nie lubią i obawiają się Polacy. Homofobia nie ma racjonalnych podstaw, tak więc aby ją usprawiedliwić, korzysta się z całego wachlarza pseudoargumentów. A to cytuje "naukowe" badania hochsztaplerów w rodzaju Paula Camerona, a to stosuje zasadę odpowiedzialności zbiorowej (gej zamordował partnera? Wszyscy geje mordują partnerów!), a to przeinacza fakty, aby "udowodnić" terrorystyczne zapędy światowego homolobby. Osoby uprzedzone z upodobaniem opowiadają, jak to szwedzki pastor  Ake Green został skazany za to, że cytował podczas kazania, co Biblia mówi o homoseksualności (w rzeczywistości pastor nie ograniczył się do cytatów z Biblii, ale stwierdził, że akceptacja homoseksualizmu otwiera drogę takim dewiacjom jak zoofilia i pedofilia oraz nazwał homoseksualizm zboczeniem i rakiem toczącym zdrowe społeczeństwo; mimo że szwedzki Sąd Najwyższy uznał, że złamał prawo, to Green został uniewinniony). Bezmyślnie powtarzają, że w Kalifornii zakazano używania w szkołach słów "mama" i "tata", aby nie urazić uczniów, którzy mają np. dwie mamy czy dwóch ojców (z owym "zakazem", będącym w rzeczywistości zbiorem wytycznych dla nauczycieli, które mają ograniczyć dyskryminację uczniów ze względu na ich pochodzenie, wyznanie, niepełnosprawność itd. można zapoznać się tu i jako żywo nie ma w nim nawet wzmianki o słowach "mama" i "tata"). Straszą edukacją seksualną od przedszkoli, która będzie rzecz jasna polegała na pokazywaniu przeróżnych technik seksualnych. I tak dalej.

Ostatnio pojawił kolejny "argument" za tym, że nienawiść do osób nieheteroseksualnych ma racjonalne podstawy - oto polskie media obiegła informacja, że w Amsterdamie powstają osiedla dla homofobów. Chyba jako pierwszy w Polsce newsa tego podał znany z rzetelności i odżegnywania się od sensacji "Fakt", a za nim powtórzyły go nie tylko zwyczajowo czyhające na takie informacje portale jak Fronda, wPolityce.pl czy Niezależna.pl, ale też ponoć liberalne, a z pewnością maintreamowe Onet.pl czy naTemat.pl. Co ciekawe, dziennikarze tych mediów nawet nie pofatygowali się, by poszukać czegoś więcej na ten temat - wszyscy bezkrytycznie zaufali "Faktowi". Co jeszcze ciekawsze, dziennikarz naTemat.pl jako jedyny się do tego nie przyznał i jako źródło informacji wskazał "Guardiana". Sęk w tym, że z jego tekstu jasno wynika, że w "Guardianie" przeczytał co najwyżej tytuł, a resztę wziął z "Faktu". Lub z Frondy.

Skąd ten wniosek? Po pierwsze - tytuł. "Guardian" pisze o "scum villages" (i pisze to w cudzysłowie), nawiązując do niedawnych propozycji skrajnie prawicowego populisty Geerta Wildersa, który rzeczywiście postulował stworzenie "wiosek dla szumowin". "Fakt", Fronda i naTemat.pl z owych "villages" sprzed dwóch lat robią współczesne osiedla dla homofobów. Po drugie - fakty, które podaje nie tylko "Guardian", ale też, według doniesień mojej znajomej z Amsterdamu, holenderska prasa. Nie będzie żadnych osiedli (ani tym bardziej gett, jak chcą prawicowi histerycy). Jeżeli już coś będzie, to pojedyncze kontenerowce na obrzeżach miasta - po to właśnie, by nie tworzyć "gett". Nie trafią tam ani homofobi, ani osoby "skrajnie niechętne gejom i lesbijkom". Trafią - osoby, które będą terroryzować, zastraszać i uporczywie nękać swoich sąsiadów. Jasne, że owo nękanie może mieć podłoże homofobiczne (i pewnie tak jest w wielu, jeśli nie w większości przypadków, w końcu Amsterdam też boryka się z nienawiścią do osób homoseksualnych), ale równie dobrze może wynikać z innych uprzedzeń. I w końcu - nie chodzi o jakieś masowe przesiedlenia. Rzecz ma dotyczyć co najwyżej dziesięciu najbardziej zdemoralizowanych osób/rodzin rocznie, i to tylko i wyłącznie mieszkających w lokalach socjalnych. Osoby te, po spędzeniu sześciu miesięcy w kontenerowcu, dostaną nowe mieszkania.

Dziennikarstwo to nie tylko pogoń za chwytliwymi tematami, które mają szansę trafić na czołówkę (główny tekst na pierwszej stronie w gazecie) czy na jedynkę (strona główna portalu). To nie tylko klikalność i zwiększanie czytelnictwa tytułów. To również - a może przede wszystkim - kreowanie rzeczywistości. To odpowiedzialność za to, co się pisze, i za efekty swoich tekstów. Tak jak napisałam na początku - osoby homoseksualne są najbardziej znienawidzoną grupą w Polsce. Dziennikarz naTemat.pl Michał Gąsior oraz osoba, która postawiła jego tekst na stronie głównej portalu dołożyli właśnie swoją cegiełkę do owej nienawiści. I to w przeddzień sejmowej debaty o projektach ustaw o związkach partnerskich. Zrobili to z lenistwa? Z głupoty? W pogoni za klikalnością? Czymkolwiek się kierowali, nic ich nie usprawiedliwia.

PS Dla ciekawych (i znających holenderski) - plan działań w przypadkach molestowania w społeczności [podrzuciła Magda w komentarzach].

43 komentarze :

Homofobia = klikalność. Nie ważne, czy ze strony oburzonych gejów, lesbijek, czy ze strony homofobów. Media idą na łatwiznę i myślę, że eksploatują to balansowanie na granicy nawoływania do nienawiści zupełnie świadomie. A przykład idzie oczywiście z góry. Tomasz Lis, czy Monika Olejnik, którzy nie mają problemu, gdy zaproszeni przez nich goście epatują ksenofobią. To się dobrze sprzedaje i zawsze można ukryć pod formułą o wolności słowa. Nigdy nie zapomnę pewnego wywiadu telewizyjnego z Biedroniem (to już stara sprawa), w którym przy okazji parady równości został zaproszony do studia. Wtedy to był jakiś program w RTL7 razem z Korwinem-Mikke, który w charakterystyczny dla siebie sposób jechał po Biedrioniu, a gdy Biedroń zwrócił prowadzącej rozmowę dziennikarce uwagę, że pozwala na to, aby jeden z jej gości obrażał drugiego, ona zrobiła wielkie oczy i zapytała: "To pana obraża?" Bardziej wierzę w zwykły cynizm, niż nieświadomość, ale też dużo pewnie jest efektem przesunięcia się wszystkiego na prawo. Być homofobem nie oznacza być ksenofobem w Polsce, ale po prostu mieć konserwatywne poglądy.

No cóż, w Polsce nie ma czegoś takiego, jak przymusowe przesiedlanie chronicznie zdemoralizowanych jednostek/rodzin w celu ulżenia ich sąsiadom i stworzenia warunków do resocjalizacji takiej jednostki/rodziny poprzez umieszczenie jej w nowych, nieznanych realiach. Nie, w Polsce zdemoralizowane bydło może niszczyć swoich sąsiadów bezkarnie, to raczej zgnębiony nękaniem sąsiad się wyniesie, jeśli ma taką możliwość, a jak nie to musi cierpieć. Skrajnie homofobiczny sąsiad jest tak samo trudny we współżyciu jak skrajny rasista, alkoholik, narkoman czy inny bandzior. Ale naszym homofobom pewnie się wydaje, że tak nie jest, stąd to bulwarowe zdziwko.

Cóż, duchowni KK nie widzą powodu, by rozdzielać małżeństwa, w których mąż katuje żonę i dzieci, więc dlaczego mieliby być za tym, by wysiedlać osoby uprzykrzające życie innym ludziom, a już zwłaszcza gejom i lesbijkom?
Zresztą to świetny sposób, by dokopać środowisku LGBT, więc ci - pożal się Boże - "chrześcijanie" i "katolicy" z Frondy czy Gościa wykorzystują okazję i świadomie kłamią, aby tylko zademonstrować swoją niechęć.

A ja nadal nie mogę się powstrzymać od śmiechu gdy pomyśle, że tylu "dziennikarzy" i czytelników potraktowało ten "fakt" na poważnie. Nie wiem co trzeba mieć w głowie, żeby uwierzyć w podobny idiotyzm.

@co trzeba mieć w głowie
Uprzedzenia. Masę podobnych historii, którymi karmi się nas na co dzień. Opowieści o piórkach w tyłku, promowaniu homoseksualizmu, karaniu "za pedała" itd. Przecież to wszystko pokutuje. Każda bzdura funkcjonuje przez lata, powtarzana w formie "gdzieś widziałem", "gdzieś przeczytałam". Tym większą odpowiedzialność powinni czuć dziennikarze, bo wiedzą (wiedzą?), jak się takie "newsy" rozchodzą. Dobra, wiem, powinni srowinni. Marzę sobie.

Najbardziej znienawidzoną grupą w Polsce są KATOLICY.

Na gazecie wyborczej CODZIENNIE można przeczytać teksty ziejące nienawiścią do nich. Zwłaszcza komentarze.

Polacam wam, zapoznajcie się.

Mowa nienawiści jak: katol, ciemnota, zaścianek, faszysta, naziol, ciemnogród, prymityw, zabobon, katofaszysta itp można przeczytać tam codziennie.

Ale jak powszechnie wiadomo tolerancja polega na nienawiści, szykanowaniu, szkalowaniu i dyskryminowaniu każdego kto ma poglądy odmienne od jedynie właściwych - lewicowych.

Poglądy nielewicowe są MYŚLOZBRODNIĄ, jak w Orwellu.


Nie bez powodu do eksperymentu na temat nienawiści w internecie pt. Grażyna Żarko wybrano gorliwą katoliczkę, a nie homoseksualistę, ciemnoskórego czy pedofila.

@dyskryminowani katolicy
Rozumiem, że to żart? Niezły.;)

Anonimowy odważny, rozumiem że katoliku:

Wiedzę swoją o najbardziej znienawidzonej grupie wziąłeś/łaś z badań OBOP CBOS czy może jakiś innych? Podpieranie się komentarzami na jednym z portali może doprowadzić do wniosku, że w Polsce najbardziej prześladowaną grupą są: kibole, piłkarze, politycy wszelkich ugrupowań, (p)osłowie i (p)osłanki, osoby grube, osoby chude, matki, ojcowie, bezdzietni, feministki, kury domowe, pisarze, pisarki i Agnieszka Radwańska na dokładkę. Wymieniać można długo.


Jak próbują mi wmówić prawdziwi katolicy "miłość bliźniego polega na: nienawiści, szykanowaniu, szkalowaniu i dyskryminowaniu każdego kto śmie nie wierzyć w jedyną prawdziwą religię - katolicką.

Lewicowość czy prawicowość nie ma nic wspólnego z ludzkim podejściem, chęcią zrównania wszystkich w prawie. Trochę pomylone pojęcia.

Gorliwa katoliczka o nazwie Grażyna Żarko pluła jadem na wszystko i na wszystkich tych, którzy generalnie ośmielili się być inni. Jeżeli religia katolicka sprowadza się do nienawiści, to chyba dobrze, że ludzie nie jej nie popierają? Chyba, że głównym przesłaniem katolicyzmu jest "nienawidź bliźniego swego".

Rozumiem też, że katolicy w Polsce:
- są narażeni na pobicie za wyznawanie swojej wiary
- na co dzień w realu stykają się z szykanowaniem słownym
- są wyrzucani z pracy ze względu na wiarę
- nie mają prawa zawrzeć związku małżeńskiego
- w kościołach wybija się witraże, a na kościołach maluje obraźliwe teksty
- najczęściej spotykanym bohomazem na ścianach domów jest krzyż na szubienicy
- symbol ich wiary jest zakazany w przestrzeni publicznej
- etc.
Swoją drogą zabawne jest to, że podobno ok. 95% Polaków to katolicy. To jak to tak? Katolicy dyskryminują katolików?

Jak twierdzi Jurij Biezmienow, były oficer KGB, główną metodą służb rosyjskich (wcześniej radzieckich) podporządkowywania sobie państw wcale nie jest działalność wywiadowcza, ale... przede wszystkim prowadzenie wojny psychologicznej. Wojny mającej na celu rozbijanie społeczeństw poprzez ich demoralizowanie - by stały się niezdolne do obrony i oporu... A demoralizują m.in. w niżej wymienionych sferach...:

1. Religia

Cel: dezintegracja społeczeństwa, uczynienia go niezdolnym do oporu

Metody: ośmieszanie religii i walka z nią, szerzenie relatywizmu moralnego, zastępowanie zasad moralnych "zasadami" - "róbta, co chceta", "hulaj dusza, piekła nie ma"; ośmieszanie i niszczenie wartości niematerialnych, bo tylko za takie wartości ludzie gotowi są oddawać życie...

2. System kształcenia i wychowania

Cel: stworzenie kulturalnych analfabetów, bezmózgowców podatnych na manipulację

Metody: zastępowanie nauk kształtujących inteligencję przedmiotami praktycznymi (np. marketing, gospodarowanie pieniędzmi, wychowanie seksualne)

3. Życie społeczne

Cel: demoralizacja poprzez zastępowanie tradycyjnych instytucji społecznych nienaturalnymi

Metody: np. promowanie jako normalnych związków homoseksualnych, wspieranie ruchów gejowskich, umożliwianie eutanazji

Czy to możliwe, że i z Polską jest prowadzona wojna psychologiczna takimi metodami? Czy nie obserwujemy tego na codzień?

@metody a'la KGB
Idę po popcorn, coraz bardziej mi się podoba to, co czytam.

@Ewa

To ja skoczę po fistaszki, może chcecie coś jeszcze do picia?:)

Właśnie parzę herbatkę, mogę zrobić i dla Ciebie.:)

@Ewa Tomaszewicz

Proponuję obejrzeć cały materiał i odnieść to do obecnej rzeczywistości, tu, u nas, w Polsce. Dziwnym trafem łatwo da się zauważyć, że przedstawione mechanizmy są u nas stosowane. Więc może jednak coś w tym jest?

http://www.youtube.com/watch?v=jL4G9vQjVOA

@coś w tym jest
Herbatka jednak nie wystarczy. Idę sobie dolać soku żurawinowego. Naturalny, nieśmigany, 100-procentowy fair trade.

Jako żywo odnoszę wrażenie, że anonim pisze o metodach watykańskich.

1. Dezintegracja społeczeństwa, uczynienie go niezdatnym do oporu = bóg tak chciał. Zamyka usta momentalnie.

2.System kształcenia i wychowania

Cel: stworzenie kulturalnych analfabetów, bezmózgowców podatnych na manipulację = tylko metody "naturalne". Na szczęście dla wielu wg kk naturalne są już antybiotyki, ale in vitro i komórki macierzyste to nadal wymysł szatana.

3. Życie społeczne

Cel: demoralizacja poprzez zastępowanie tradycyjnych instytucji społecznych nienaturalnymi
Tia wg kk: mąż bije i

3. Życie społeczne

Cel: demoralizacja poprzez zastępowanie tradycyjnych instytucji społecznych nienaturalnymi = oazy, zakony, organizacje pedofilskie.


PS. Campari z sokiem pomarańczowym ze świeżo wyciśniętych owoców po proszę :)



@Ewa
Coś czuję, ze herbata i sok żurawinowy to za mało.
A miałem nie otwierać tego Whisky... w pracy zrozumieją.:)
@Rude de Wredne
true,true, mnie jednak bardziej bawi "odwaga" naszego anona. gdybym wyskakiwał z takimi rewelacjami, to jednak miałbym dosyć przyzwoitości, by wstawić dowolny nick.

BiałyHetero: Ewa mi właśnie powiedziała, że oni to robią dwoma palcami jednej ręki czyli ctr+c i ctr+v. No cóż...
Gdzie moje campari?

@"BiałyHetero"

No ja też jeszcze pracuję. A whisky mogłoby podziałać demotywująco. Ale może, może...

"Pytanie do Radia Erewań: Czy to prawda, że w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają za darmo samochody?
- W zasadzie tak, z tym że nie w Moskwie, tylko w Leningradzie, nie na Placu Czerwonym, tylko na Placu Rewolucji, nie samochody, tylko rowery i nie rozdają, tylko kradną."

@Rude de Wredne

Campari raz! Na koszt firmy.:)

@Ewa

U mnie z kolei działa w 100% motywująco. Poza tym można się poczuć tak 'fancy'.;)

Ewa, no ale przecież Guardian podobnie jak i Fakt nie są tekstami źródłowymi dotyczącymi tej sprawy:). Trudno więc powiedzieć kto i co przekręca nie mając pewności co tak naprawdę jest w przepisach. Które dostępne są tutaj: http://www.amsterdam.nl/publish/pages/495781/actieplan_treiteraanpak.pdf

Magdo, ale przecież ja nie twierdzę, że "Guardian" jest tekstem źródłowym dla sprawy. Napisałam jedynie, że dziennikarz naTemat.pl stwierdził, że skorzystał z "Guardiana", podczas gdy w rzeczywistości sięgnął do "Faktu" lub Frondy. Co nie zmienia faktu, że tak, "Guardian" jest dla mnie bardziej wiarygodny - bo rozmawiał z pomysłodawcą akcji, ale też dlatego, że według znajomej z Amsterdamu doniesienia holenderskiej prasy potwierdzają jego wersję.

Holenderskiego niestety nie znam, tak że będę wdzięczna za przetłumaczenie PDF-a.

A kto zaczął o tym trąbić jeszcze zanim onet to podchwycił? http://cia.media.pl/amsterdamskie_getto_biedy_i_klamstwa_prawicowych_mediow

Centrum Informacji Anarchistycznej. Super. :)

Hmmm a gdyby ci "dziennikarze", którzy podchwycili temat, zrobili sobie tylko dla spokoju własnego sumienia taki malutki, zupełnie niepozorny research na temat polskich kontenerów i zdali (choćby sobie) relację z tego, kogo się do nich wysiedlało i wysiedla, to czy wpłynęło by to na dopierane przez nich słownictwo i metafory?

A może w ogóle przesunęłoby ich uwagę ku innym kwestiom?

Oj nie, chyba jednak nie...

Świetny tytuł!
Dziennikarstwo upada to niestety smutny fakt. Mam wrażenie, iż w Polsce widać to wyraźniej niż w krajach zachodnich. O ile w takich państwach można powiedzieć, że część dziennikarzy posiada jeszcze jakieś zasady/etykę zawodową czy warsztat to w Polsce tacy dziennikarze giną w morzu buców, chamów i politykierów, czego przykładem jest Lis. Niestety lepiej nie będzie: a) coraz większa tabloizacja i pogoń za sensacją, b) przyszłość dziennikarstwa rysuje się naprawdę nieciekawie. Wystarczy poczytać natemat.pl (ach, znów ten Lis). W większości piszą tam studenci dziennikarstwa. Ileż to razy zdarzało mi się wytykać błędy tej bandzie dzieciaków. Oni nie mają pojęcia o świecie, historii. sztuce, o niczym. Jak bez podstawowej, podkreślam PODSTAWOWEJ wiedzy można napisać dobry artykuł?

P.S. Na szczęście są blogi!

@Ewa, nie znam niderlandzkiego, ale nie opowiadam,że przeczytałam książkę bazując jedynie na recenzji :) Czyli na czymś przetworzonym przez punkt widzenia autora. Dla Ciebie bardziej wiarygodny jest Guardian, dla innych Fakt. Nic się na to nie poradzi i nie ma się co zżymać. I jeden i drugi artykuł jest i tak przefiltrowany ideologicznie.

Magda

@Magda
Nie czytasz ze zrozumieniem. A to dosyć proste:
- po pierwsze pokazuję, że dziennikarz naTemat.pl kłamie, wskazując źródło swojego tekstu - bo nie jest to "Guardian", lecz "Fakt" lub inne źródło, które powołało się na "Fakt",
- po drugie pokazuję źródło, na którym ja bazuję - a jest to "Guardian" nie dlatego, że uważam ten tytuł za bardziej wiarygodny w ogóle, tylko dlatego, że uważam go za bardziej wiarygodny w tym wypadku. Dlaczego? Bo tę wersję potwierdza moje źródło w Amsterdamie, poproszone o przejrzenie prasy lokalnej. Nie mówiąc już o tym, że również "Spiegel" i BBC piszą o sąsiadach, a nie "homofobach".
I to wszystko (oprócz "Spiegla" i BBC) jest w moim tekście. Wystarczy go przeczytać. Nie jak Gąsior "Guardiana", ale tak naprawdę.:)

@Ewa

Czytałam Twój wpis,nie rozumiem tylko mecyi wokół tego :). Czy Twój tekst powstałby też wtedy gdyby Gąsior sięgnął po Guardiana a napisałby, że bazował na Fakcie? :P
Przecież tu nie chodzi o zmianę źródła, tylko o to, że jedno źródło jest mniej korzystne niż drugie. Tak jak jedna recenzja jest mniej pochlebna od innej.

Magda

Powody powstania tekstu też są w nim wymienione. Wystarczy poczytać, naprawdę.

Przeczytałam, ale uważam, że ostatnie co ma wynikać z tekstu to troska o prawdę w dziennikarstwie. Moim zdaniem chodzi o to, żeby po prostu była to nasza prawda, szczególnie przed debatą o związki partnerskie ;). Nie zauważyłam narzekań przy przetaczającej się w mediach histerii, że koleś niszczący obraz na Jasnej Górze może dostać 10 lat, a gwałciciel tylko dwa. A to też było wygodne manipulowanie faktami w celu stworzenia jakiegoś wrażenia.

Magda

Pozwoliłam sobie przeskanować ów plan działania w przypadku molestowania w społeczności (pdf w j. holenderskim). Potwierdzają się informacje o 10 najgorszych przypadkach i o tym, że dotyczy to sąsiadów terroryzujących sąsiadów. Są tam m.in. przykłady nękania marokańskiej rodziny i lesbijki oraz procedura przenoszenia do kontenerowców (system mediacji, ostrzeżeń, zawiadomień itd. - trzeba się będzie bardzo postarać, by tam trafić).

Ale to chyba nie niespodzianka, w końcu nie trzeba być dziennikarzem, by wiedzieć, że informacja potwierdzona w kilku różnych poważnych źródłach jest bardziej wiarygodna niż wzięta z jednego niepoważnego.

@Gośka
Dzięki za potwierdzenie.

@Magda
A jednak nie przeczytałaś, a w każdym razie nie wszystko. Bo kwestia "rzetelności" dziennikarzy to jedno, a to, co z niej wynika (przypadki opisane w pierwszym akapicie) to drugie.

Nie znajdziesz tu bardzo wielu narzekań, również na relacje medialne o tym, co się wydarzyło niedawno w Nigerii, bo ani się na tym nie znam, ani nie potrafię tego sensownie sprawdzić i skomentować. Na tym, jak powstają homofobiczne mity znam się lepiej, więc mogę spokojnie o tym pisać.

Idąc dzisiaj rano do pracy, zastanawiałem się kiedy usłyszę histeryczną wersję tego newsa od kolegów/koleżanek z pracy. Starczyły dwie godziny. Nie wiem tylko czy smiać się, czy płakać.

Ustawa o związkach partnerskich tak.
Adopcja - kategorycznie nie!

@Anonimowy nr ostatni

"Adopcja - kategorycznie nie!"

A ponieważ bo czemu?

Plus, zwracam uwagę, że skoro "związki partnerskie" (też za chu chu nie potrafię zrozumieć, czemu nie małżeństwa? To znaczy, znam argumenty, ale nie widzę w nich jakiejkolwiek logiki) to prędzej czy później dzieci, bo LGB i T i Q to nie tylko "pedały", więc dzieci mieć mogą zupełnie biologiczne (faceci też, zdarzają się i takie historie, że tatuś dostaje prawa do dziecka, bo mamusia jest gorszą opcją pomimo "skrzywienia" tatusia). Czyli wredne homo będą mieć dzieci, czy pozwolimy na adopcję, czy nie. Poza tym nie ma prawa, zabraniającego osobom o "nieprawomyślnej" orientacji adopcji. Stworzenie takich przepisów byłoby jawną dyskryminacją osób nie-hetero, co nie przeszkodziło tuzom naszej prawicy forsować takiego prawa, na szczęście póki co bezskutecznie.

Anonimowy - "wredne homo" już mają i wychowują tysiące swoich dzieci, bo nie są bezpłodni w stopniu większym niż hetero i nie są gorszymi rodzicami niż hetero. Adopcja "wewnętrzna" (przez partnera biologicznego rodzica dziecka) byłaby jedynie sformalizowaniem tego stanu. Natomiast poza argumentem "nie, bo nie" nie ma żadnych racjonalnych argumentów przeciw adopcji "zewnętrznej", czyli adopcji dzieci np. z domów dziecka. Jeśli jesteś hetero, to problem adopcji dzieci przez homo w ogóle Cię nie dotyczy. Nie wtrącaj się zatem do czyjegoś życia, bo to nie Twoje życie. Jeśli zaś jesteś homo, to nie adoptuj, nawet jeśli ustawa będzie takie adopcje dopuszczała, bo "dopuszczała" nie oznacza, że będzie Cię do tego zmuszała.

Za każdym razem jak pojawia się argument"nie, bo nie" dla adopcji dzieci przez pary homoseksualne, to nakazuje przeczytanie ze zrozumieniem wywiadu z psychologiem profesor Anną Brzezińską sprzed paru lat: http://www.polityka.pl/kraj/rozmowy/1501177,1,debata-geje-powinni-miec-dzieci.read

"Nie znalazłam natomiast argumentu, żeby dzieci wychowywane przez gejów czy lesbijki miały w jakimkolwiek sensie gorzej, by rodzice nie dbali o nie. Jeżeli mówimy o miłości do dziecka, trosce, zaspokajaniu potrzeb, o poczuciu bezpieczeństwa, to ważne jest, co robią i jak się zachowują rodzice, a nie kim są."

Kiedy słyszę o rzekomych prześladowaniach katolików przez liberalny mainstream, zawsze mam skojarzenia z propagandą Goebbelsa. Przecież to jest ta sama metoda: pokazać się w roli ofiary, aby usprawiedliwić najbardziej podłe i nieludzkie zachowania. Katolicy są panoszącą się wszędzie większością. Korzystają z niewysychającego strumienia pieniędzy wyszabrowanych polskiemu państwu. Sączą swoją absurdalną ideologię za pomocą intelektualnego gwałtu, jakim jest nauczanie religii (w istocie: indoktrynacja religijna i polityczna) w szkołach. Poniżają swoich wrogów, do których zaliczyli m.in. Żydów XXI wieku, czyli mniejszość LGBT, namawiając do linczów na tychże wrogach, podburzając do mordowania (bo tym właśnie jest oskarżanie o "grzech" - tak samo naziści oskarżali Żydów, aby stworzyć iluzję usprawiedliwienia dla Zagłady, iluzję moralnych podstaw dla mordowania ludzi). Nie ma usprawiedliwienia dla tej nikczemności. Ludzie porządni są dzisiaj po stronie mniejszości, a przeciwko katolikom. To czarno-biały schemat. Albo jesteś uczciwy i porządny, albo jesteś z katolikami. Jeżeli niuansujesz to, mówisz "jestem katolikiem, ale popieram związki partnerskie", to tak naprawdę zakłamujesz rzeczywistość. Jeśli jesteś za prawami LGBT (czyli po stronie ludzi porządnych), to jesteś też przeciwko katolikom. Katolicy mają rację - to jest wojna ideologiczna. Na wojnie nie siedzi się okrakiem na barykadzie. I to katolicy tę wojnę wywołali. To nie mniejszości pierwsze zawołały "strzelać do katolików", lecz to katolicy zawołali pierwsi "strzelać do mniejszości".
Jestem zresztą spokojny o wynik tej walki. Uczciwość, prawość, godność, imponderabilia - zawsze zwyciężą.

Gdy kontenerów stanie kilka blisko siebie... zrodzi się osiedle

W publicznej szkole, na religii rzecz jasna, uduchowiona katechetka poświęciła całą lekcję na dokładny opis homosytuacji w Amsterdamie, jakby to był fakt dokonany i oczywisty. Ubaw po pachy, ale tylko dla tych, których to szykanowanie bezpośrednio nie dotyczy.

Prześlij komentarz