Przejdź do głównej zawartości

Czarny PR

Od początku naszego związku Ewa próbowała walczyć z moim antyklerykalizmem. I chyba nadal próbuje. Tę jedną z nielicznych naszych batalii przegrywa sromotnie. Ilekroć widzę funkcjonariusza kościoła katolickiego, od razu pojawia się opcja hejt mode on, a z gardła wyrywa mi się warkot, którego nawet Absik (nasz kundel) by się nie powstydził. Skąd mi się to wzięło, opisałam w tym poście.

Instytucja nazywana w skrócie kk od zawsze miała na celu grabieże i morderstwa. Od samego początku jej funkcjonariusze znajdowali cudowne (i pewnie objawione) usprawiedliwienia, czemuż w imię religii przyciągającej cudownym hasłem "miłuj bliźniego" dokonuje się tychże czynów.

Tak pojmowana "miłość bliźniego" pokutuje wśród homo klerikus do dzisiaj. Coraz mocniej "miłują" oni homoseksualistów, coraz częściej oskarżają ich o całe zło współczesnego świata. Zacznijmy od samej góry, czyli od zwierzchnika tychże, zwanego papieżem. Otóż całkiem niedawno był on łaskaw nie tylko podzielić się spostrzeżeniem, że osoby homoseksualne stanowią zagrożenie dla pokoju na świecie, ale też pobłogosławić szefową ugandyjskiego parlamentu Rebeccę Kadagę. Zrobił to pomny świątecznego prezentu, jaki chciała dać chrześcijanom w swoim kraju - kary śmierci za "ciężkie akty homoseksualne", czyli seks uprawiany przez osoby będące nosicielami wirusa HIV, seks z nieletnimi oraz "powtarzalne występki homoseksualne". Tak, wiem, wszak to już nie jest prawdziwy papież, prawdziwy na przestrzeni wieków był jeden. I ten najprawdziwszy w życiu, ale to w życiu tak by nie postąpił. Tylko czy aby na pewno? Już w 1994 roku JP II wystosował list do rodzin, w którym pisał między innymi:
Mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury do dobra małżonków oraz do zrodzenia i wychowania potomstwa. Tylko taki związek może być uznany i potwierdzony społecznie jako małżeństwo. Nie mogą być uznane społecznie jako małżeństwo inne związki międzyludzkie, które tym warunkom nie odpowiadają, choć dzisiaj istnieją takie tendencje, bardzo groźne dla przyszłości ludzkiej rodziny i społeczeństw.
z lubością też celebrował określenie "cywilizacja śmierci". Benedykt XVI realizuje ni mniej ni więcej tylko politykę swojego wielkiego poprzednika. Ale pamiętacie, hejt mode on.

Jako że przykład idzie z góry, nie dziwią zatem niedawne świąteczne przesłania polskich biskupów:
Dziś niektórym ludziom nie podoba się, że rodzina nie jest z ustanowienia ludzkiego, że małżeństwa nie ustanowił człowiek, ale Bóg. Dlatego nie wolno człowiekowi w niczym zmieniać, nie wolno człowiekowi dokonywać żadnych manipulacji z definicją, z istotą małżeństwa i rodziny. (Nycz)
Wielkie kłamstwo, które przejęliśmy z Unii Europejskiej, przyjmując tę ustawę o przemocy, że kultura, tradycja, religia rodzi przemoc. Niech mi pokaże którykolwiek z tych ludzi, którzy wymyślili to wielkie kłamstwo historyczne, w którym miejscu Ewangelia mówi o przemocy? Gdzie Kościół zachęca do przemocy? To jest dramat zakłamywania. (Michalik)
Czy, wiadomość z ostatniej chwili, list protestacyjny podpisany przez aż 1054 katolickich księży w Anglii, w którym znajdziemy np. taki oto kfiatek: "legalizując małżeństwa tej samej płci, parlament dopuści do ograniczenia wolności religijnej i utrudni głoszenie ewangelii”.

Nie chce mi się wymieniać wszystkich innych głupot głoszonych przez tych, tych, no, tego, no właśnie "tych", a dotyczących osób homoseksualnych, bo szkoda czasu i palców.

Śmieszne i straszne jest to, że te "oni" wszędzie widzą zagrożenie ze strony homoseksualistów. Konwencja o zwalczaniu i zapobieganiu przemocy wobec kobiet to nic innego jak zezwolenie na małżeństwa homoseksualne, in vitro takoż, normalnie czekam, aż połączą z homoseksualizmem Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

I choć z jednej strony irytuje mnie (że tak eufemistycznie napiszę) ich hipokryzja, zakłamanie i specyficzne pojmowanie swoich przykazań, to z drugiej me pogańskie serce się raduje, ilekroć otworzą usta. Niech tak czynią dalej, niech krytykują, jęczą, sprowadzają wszystko do jednego. Niech pieprzą trzy po trzy. Tak pięknego, nomen omen, czarnego piaru to z gromnicą szukać.

Hejt mode off.

Komentarze

  1. Rude de Wredne, jak ty co powiesz... (zachwyt)

    Mój akt apostazji jest w trakcie redagowania, a ja właśnie przypominam sobie początki mojej niechęci do KK. Zgaduj zgadula, od czego się zaczęło? Od czytania Biblii. A całkowity rozłam nastąpił w momencie, w którym przez 15 minut tłumaczyłem księdzu, dlaczego nie będę chodził na religię, a on podsumował to stwierdzeniem, że po prostu mi się nie chce. A to były bardzo poważne powody i bardzo poważne rozterki.

    A co do tego czarnego PR, to naoglądałem się go w moim liceum. Póki ksiądz zajmował się moralnością na podstawie interpretacji np. filmu "Adwokat diabła" to wszystko było dobrze. Jak przyszedł nowy ksiądz i zaczął gadać głupoty o antykoncepcji, to automatycznie szacunek dla KK i jakiekolwiek nim zainteresowanie zniknęło. Geniusz dokonał tego w ciągu pierwszych dwóch tygodni pracy w naszej szkole!

    OdpowiedzUsuń
  2. Skunks: Uwierz mi, że i tak byłam łagodna :) Mój wpis inaczej wyglądałby tak pip, pipi, pip (cytat) pip, pip, pip, cytat, pip itp /a na końcu/ dupa.
    A dalszymi Twoje słowa radują mą pogańską duszę. Oby tak dalej, a mam nadzieję, że niedługo będę mogła mieć studio nagrań w opustoszałym kościele. Ta akustyka...

    OdpowiedzUsuń
  3. "BiałyHetero"13.01.2013, 20:52

    Podpisuję się pod twoim wpisem wszystkimi możliwymi kończynami, którymi byłbym w stanie trzymać długopis.:)

    Od dawna nie przepadałem za KK, ale ich zeszłoroczne wybryki sprawiły, że dostali u mnie czerwoną kartkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Automatyczny Hejt na kk... skąd ja to znam... Stały element życia każdego ateisty wychowywanego w naszej "świeckiej szkole".

    Swoją drogą cała ta retoryka kk, że przez homo oni nie mogą spokojnie wyznawać swojego boga, to klasyczny zabieg przeformułowania się kata w ofiarę. Taka retorycznie bardzo sprytna zmiana statusu. Katolicy i szerzej prawicowcy bardzo to lubią i często z tego korzystają. Zresztą z sukcesem chyba, patrząc na reakcje wielu ludzi i mediów.

    Dla przykładu, lekko skręcając z głównej linii tematycznej tego wpisu i (bardzo z mojej aktualnej bajki) świetnie to przeformułowanie ofiary w kata i na odwrót widać w interpretacjach filmu Merida, gdzie postać dziewczynki, która buntuje się przeciwko opresyjnej matce na wielu blogach została przeinterpretowana w małą wredną dziewuchę, która nie chce się słuchać rodziców i gnębi wszystkich dookoła swoim egoizmem. Co smutne na blogach wcale nie ostro prawicowych, ale z pretensjami do środka, więc jak widać skręt światopoglądowy, w który wszystko zmierza został już obrany. Czas skakać za burtę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekaj, czekaj, a to nie jest tak, że nie tyle jest skręt światopoglądowy, co jeszcze go nie było? Ja mam wrażenie, że my generalnie jesteśmy na prawo i te pięć czy dziesięć lat temu Merida zostałaby zinterpretowana dokładnie tak samo (bardzo sympatyczny film, swoją drogą).

    OdpowiedzUsuń
  6. @skręt światopoglądowy
    Może. Ja w tej chwili żyje w sentymentalnej fazie, że przed rządami PO było jednak nieco więcej fermentu społeczn-medialnego, przez co było nieco bardziej znośnie. Ale wszystkie uogólnienia mają znamiona zakłamywań rzeczywistości, więc może żadnego nigdy skrętu nie było i ja tak sobie tylko myślę. ;-)W każdym razie jak "Prawo" uważa się za "Prawo" i gada jak "Prawo" to, powiedzmy, że jest ok. Ale jak "Centro" uważa się za "Centro-Lewo", a gada jak "Prawo", to ja zaczynam wpadać w klimaty Post-Apo

    OdpowiedzUsuń
  7. "BiałyHetero"13.01.2013, 22:26

    @Merida

    prawda film bardzo sympatyczny, mi bardzo przypadł do gustu (ale to może dlatego, że mam słabość do rudowłosych Celtek, taki mój osobisty archetyp kobiety wolnej;) ). Co się zaś tyczy oceny przez pryzmat światopoglądu, to mogę rzucić anecdatę, że film ten spodobał się moim mocno konserwatywnym rodzicom, a zwłaszcza ojcu, którego o zapatrywania feministyczne nigdy bym nie podejrzewał. Zatem, można trzeba tylko chcieć.:)

    @Skręt światopoglądowy

    Moim zdaniem możemy mówić o skręcie w prawo, ale wiąże się to raczej ze wzrostem popularności dla jednostkowej chciwości, na której zarabia prawica.

    OdpowiedzUsuń
  8. @skręt światopoglądowy
    Na pewno tak, jeśli chodzi o aborcję. Ale inne kwestie? Wydaje mi się, że wręcz przeciwnie. Np. dopiero teraz zaczęły się większe debaty o roli Kościoła, dopiero teraz tak dużo osób kwestionuje konkordat itd. Wcześniej, niezależnie od tego, czy była tzw. prawica, czy tzw. lewica, na religię czy tzw. sprawy obyczajowe patrzyło się tak samo. Teraz to się szczęśliwie zaczyna zmieniać.

    Choć oczywiście zgadzam się, że PO to żadne centro, ani tym bardziej lewo.

    OdpowiedzUsuń
  9. "Mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury do dobra małżonków oraz do zrodzenia i wychowania potomstwa. Tylko taki związek może być uznany i potwierdzony społecznie jako małżeństwo. Nie mogą być uznane społecznie jako małżeństwo inne związki międzyludzkie, które tym warunkom nie odpowiadają"

    Czyli wg papieża związki osób niepłodnych lub po prostu bezdzietnych nie mogą być uznane jako małżeństwo.

    ak

    OdpowiedzUsuń
  10. @Ewa Tomaszewicz
    PO to przede wszystkim Minister Gowin, który kiedyś tam opowiadał, że gdy dotarły do niego informacje o zakonniku molestującym podopiecznym to zgłosił to do biskupa. Nie na policję. Do. Biskupa.
    To, że "ludzie gadoja" niestety nie ma znaczenia, w moim pokoleniu ocena działalności tej organizacji na 2 "K" jest taka sama już od lat 15, ale zmienia się wyłącznie na gorsze (ocena z religii do średniej, komisja majątkowa która pewnie zostanie uniewinniona, albo państwo zapłaci biskupom odszkodowanie za pomówienia i szkalowanie). Gadać sobie mogą, teraz jest o tym więcej, bo Palikot (co by złego o nim nie powiedzieć), ale Palikota zaraz nie będzie (właśnie z tego powodu, którego nie powiedzieć) i znów walka będzie się toczyć między katolicyzmem łagiewnickim i toruńskim, obydwa z poparciem Największego Z Wszystkich Polaków...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja się zawsze zastanawiam czy kler tak na serio z tymi zagrożeniami, czy to czyste wyrachowanie. I nie wiem, który wariant gorszy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Terlikowski też się popisał: "Jerzy Owsiak jest tym bardziej niebezpieczny, im więcej realnego dobra przynosi jego akcja."
    Ale mnie matka dalej zmusza do przyjęcia bierzmowania... Chociaż wie, jaki mam stosunek do kk i wszelkich jego funkcjonariuszy. Do tego tak nas nienawidzą, a 1/3 z nich to otwarcie homoseksualiści...

    Wasz 16-letni fan :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A moim zdaniem najbardziej dramatyczne wydarzenie na styku związku kk i polski było następujące:

    - przebłagać kk o przyjęcie polski uem bo inaczej polska nie zechce, gdyż ue da prawa zboczeńcom
    - zboczeńcy uwierzyli że jak nie wejdą do ue to kk ich u...pi
    - kk dostało wszystko i zaczęło sprawować władzę a "zboczeńcy" załatwili się sami, głosując za wejściem do ue
    - ue likwiduje resztki polskiej wytwórczości, ma w głębokiej d... polskich zboczeńców i w ogóle jakichkolwiek zboczeńców. biskupi handlują działkami pod unijne inwestycje i łupią ten kraj jak nigdy
    - zboczeńcy nadal kochają ue

    Wniosek?

    Moim zdaniem antyklerykalizm który nie jest eurosceptyczny i który bazuje na sentymentach po rewolucji burżuazyjnej, jest po prostu ślepą uliczką, jest nielogiczny i wewnętrznie sprzeczny.

    To co np. proponuje antyklerykalne skrzydło ruchu palikota jest czymś wewnętrznie sprzecznym i nieskutecznym.

    Antyklerykalizm sam sobie to równie abstrakcyjna i oderwana dyskusja jak polski hydraulik kontra bezrobocie w hiszpanii.

    Jeśli antyklerykalizm miałby być jakimś wyborem politycznym, to musiałby się wiązać z zanegowaniem wiary w instytucje kapitalistyczne. Dziś przecież w boga nie wierzą już nawet katolicy, ale święcie wierzą w kapitalizm.

    Dlatego nie wiem, czy kwestia naszych szkolnych traum spod znaku przymusowej religii ma dla nas jakiś mobilizujący wydźwięk? Oj, nie trzeba wiele, zawsze można usiąść na kanapie, rozwiązać języki i myślę że średnio co pięć minut w polsce ktoś sobie wspomina z kimś, jaki to był syf. Trzeba wziąć się za to czym katolicyzm po prostu dzisiaj jest i w co jest dobrowolnie uwikłany.

    A może to ja po prostu mam tę przypadłość, że znam tylu antyklerykałów homofobów zakochanych dla odmiany w Rostowskim...

    OdpowiedzUsuń
  14. helOł. w tym kraju, brakuje jeszcze policji moralnosci . i będzie świetnie.
    ale moi drodzy, zabawa jest obustronna kk widzi zagrożenia, a "zagrożenia" w niewybrednych słowach jadą kk, przypomina mi to wściekłe ujadanie rozdzielonych psów przez płot. czarną mafię to rajcuje, zaraz będą mogli mówić, ze powoli ich sytuacja zaczyna przypominać sytuację żydów w XX wieku. i tak możemy sobie gadać bez końca.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie już po lekturze Frondy czy samych wypowiedzi Terlikowskiego nic nie zdziwi. Wstyd mi za ludzi, którzy pod szyldem takich poglądów reprezentują (lub bardzo chcą to robić) Kościół, któremu swoją drogą też jestem przeciwna. Tak ograniczonych ludzi dawno nie miałam okazji oglądać.

    Zastanawia mnie też cenzura na tym serwisie, bo nie wierzę, że komentujący to tylko wyznawcy Terlika i zagorzali katolicy spod psiego ogona, a tylko takie odpowiedzi tam widać. Gdzie te hejty, których tak mi tam brakuje?

    OdpowiedzUsuń
  16. po pierwsze-muszę rzec, blog genialny:)
    po drugiee takiemu nastawieniu się nie dziwię. sama antyklerykalizmem często zieję. i jeśli coś się nawet komuś nie podoba, jego sprawa, ok, niby ma prawo uznawać coś za wynaturzone, złe ale..niech cholera nie wpycha się z tym poglądem w przestrzeń publiczną, niech nie ocenia innych ludzi i nie zabiera im ich wolności. a to właśnie zawsze robił i robic chyba zamierza Kościół Katolicki.
    na szczeście, mam wrażenie, że pewna mentalność na świecie i postawa wobec tyego absurdu się zmienia- tym bardziej, że jak słusznie zauważyłaś, sami pod sobą dołki swoją hipokryzją kopią...oby szło ku lepszemu:)

    autoportretodczuwalny.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…