Przejdź do głównej zawartości

Gościnnie o Gowinie i Konstytucji


Kiedy latem dyżurowaliśmy pod Sejmem, w pewnym momencie obok naszej zebranej wokół słynnego już różowego banera grupy przeszedł Jarosław Gowin. Zaczęliśmy się do niego uśmiechać i machać w jego kierunku. On się uśmiechnął do nas i odmachał. Wcześniej i później mijało nas wielu posłów i posłanek – w drodze z i do Sejmu. Część – z przyjaznych nam partii – zatrzymywała się, żeby porozmawiać. Część udawała, że nas nie widzi. Zdarzyło się kilku, którzy pokazali wulgarny gest. Zdarzył się też poseł Niesiołowski, który uciekł bocznym wyjściem, by potem wygłosić w mediach mowę o tym, że on do nas nie wyjdzie, bo się boi, że go pobijemy...

Całość na Queer.pl. Zapraszam do lektury!

Szczególnie zadowolona jestem z fragmentu, w którym piszę o konstytucyjności projektów ustaw o związkach partnerskich. A konkretnie z zestawienia różnych podejść konstytucjonalistów i teorii, że skoro nie ma sposobu, by jednoznacznie i raz na zawsze stwierdzić, która interpretacja art. 18 jest właściwa, to powoływanie się przez posłów na Konstytucję nie ma nic wspólnego ze staniem na straży prawa. Po prostu pozwala powiedzieć "nie" i grzecznie udawać, że wcale nie chodzi o uprzedzenia. A jak posłowie będą chcieli ten czy inny projekt uchwalić, to po prostu nagle wezmą inną opinię i stwierdzą, że wszystko jest w porządku. Zgadzacie się? Czy przeszarżowałam?

Komentarze

  1. A moim zdaniem wszystkie związki są niezgodne z konstytucją :-)

    Natomiast sama debata wokół zgodności z konstytucji jest niepokojąca o tyle, że sama idea konstytucji/konstytucyjności jest w Polsce zupełnie oderwana i na wyrost. Dlaczego?

    Wszyscy odwołują się do bólu do konstytucji 3 maja - tak, znamy to z lekcji historii, jakoby to w Polsce był wyjątkowy talent do tworzenia konstytucyji i w ogóle wielkie zamiłowanie dla niej.

    A tymczasem żadna z polskich konstytucji nie była wynikiem zgody, zawsze była narzucana przez wąską grupę, bardziej lub mniej skutecznie... Konstytucja to w tym kraju bardzo mierny i przewrotny sposób zaprowadzania/potwierdzania demokracji! Najczęściej potwierdzały tylko... brak demokracji.

    A moze należałoby po prostu znieść konstytucję w Polsce... może mamy potencjał bardziej anarchistyczny, tlumiony jednak przez pseudohistoryczne gesty i wybujałą wyobraźnię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wystarczy zmienić w konstytucji zapis o małżeństwie i to wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  3. hahahah to strasznie śmieszne:

    ''Jarosław Gowin nie jest konstytucjonalistą. Nie jest nawet prawnikiem. Jest filozofem. Już to wystarczy, by uznać jego prywatną interpretację artykułu 18 za niewiele wartą.''

    Pamiętam jak z 2 miesiące temu mnie zwyzywałaś i wyśmiałaś, gdy ośmieliłem się stwierdzić, że nie masz wystarczającej wiedzy, aby ocenić działania lekarzy, którym nie udało się zdiagnozować Twojej Partnerki (pozdrawiam Partnerkę).

    Zemsta najlepiej smakuje na zimno :)

    Pozdrawiam

    Mati

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja nie pamiętam ani wyśmiania, ani wyzwisk. Pamiętam za to, że napisałam, że działania lekarzy Gosi oceniam przez pryzmat rozmów z jej obecnymi lekarzami. Którzy mają niewątpliwie większe kompetencje niż ja, a mówią dokładnie to samo. Nie wierzysz - przeczytaj DOKŁADNIE wzmiankowany wątek.

    Zemsta? Szczerze? Dziecinne to trochę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mówisz jak Tusk :) Ja za to pamiętam tę zbiorową napierdzielankę ze strony Twojego Fanklubu (np. nazywanie mnie 'doktorkiem' - nie zareagowałaś). Przeczytaj sobie Kodeks Etyki Lekarskiej - art. 52. Można się z tymi zapisami zgadzać lub nie, ale one są obowiązujące i powstały, aby zapobiegać podobnym atakom opartym na pobieżnej ocenie postępowania innego lekarza. Najlepszym rozwiązaniem jest więc dociekać swoich racji w sądzie (odpowiedzialność karna, cywilna i zawodowa), zamiast obsmarowywać ludzi, którzy nie mogą się obronić tylko po to, żeby sobie ulżyć, przedstawiając bieg zdarzeń wyłącznie ze swojej perspektywy. Inaczej nie będziesz się w niczym różniła od Pana Ziobro Jr.:

    http://jerzyziobro.pl/

    Szczerze? Nie Ty jesteś od oceniania motywów działań ludzkich (a właśnie lekarze psychiatrzy i psychologowie odpowiadający zawodowo, karnie i cywilnie za swoje orzeczenia), więc daruj sobie podobne uwagi. Dziękuję Ci za reprezentowanie moich interesów pod sejmem, ja działam na skalę "lokalną", że tak powiem. Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeżeli naprawdę chcesz ciągnąć ten wątek, zapraszam pod właściwy wpis. Choć obawiam się, że będziesz to robić jednoosobowo, bo ja już napisałam w nim wszystko, co miałam do napisania. Mój "fanclub" raczej też.;)

    OdpowiedzUsuń
  7. @anonimowy Blog jest wlasnie od tego zeby sie powyzywac zeby sobie ulzyc wiec nie gadaj ze cos niby w tym zlego bo wpisy typu "ale mnie dzisiaj wkurzyl XY" to podstawa istnienia blogsfery... Karina

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja tu z kompletnie innej beczki! Pod tym artykułem jest króciutka notka w której stoi "Muzyka: (polityczny) folk (kobiecy)" no i mnie to zaintrygowało :) mogła byś podać kilka nazwisk/nazw zespołów?

    OdpowiedzUsuń
  9. @Janna
    Jasne. To te wszystkie amerykańskie nudziary z gitarami. Choć ostatnio dołączył do nich jeden nudziarz - Dan Bern. Z pań: Ani DiFranco, Erin McKeown, Joan Baez czy Joan Osborne. Ale może też być mniej politycznie - Chris Pureka, Melissa Ferrick, Aimee Mann, Brandi Carlile czy Julie Wolf.

    OdpowiedzUsuń
  10. Aaaa! Ok, to juz wiem o jaki folk chodzi, dzieki :)

    mogę sie odwdzięczyć, o ile jeszcze się nie natknęłaś, panią Nelly McKay to ta od Feminists don't have a sense of humour tu: http://www.youtube.com/watch?v=9tKEgJBdGrw reszta równie dobra, zwłaszcza pierwsza płyta.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…