Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2013

Gdzie jest Jessica Hyde?

Wierzycie w spiskowe teorie dziejów? Międzynarodowe tajne organizacje, które pragną zniszczyć świat czy połowę ludzkości? Przyszło wam kiedyś do głowy, że świńska i ptasia grypa powstały w laboratoriach? A może po prostu lubicie mocne, pogmatwane seriale, gdzie każdy odcinek, zamiast odpowiadać na pytania z poprzednich, nadbudowuje nowe? Nawet jeżeli wasza odpowiedź na każde z tych pytań brzmi "nie", nie mogę wam nie polecić nowego brytyjskiego miniserialu "Utopia". Bo przede wszystkim to kawał dobrego kina.

Tytułowa "Utopia" to powieść graficzna o szalonym naukowcu, który zaprzedał duszę diabłu. Jej wyznawcy i wyznawczynie (bo trudno mówić o nich po prostu jako o fanach) kontaktują się przez poświęconą jej stronę internetową. Wierzą, że kryje się w niej prawdziwa historia eksperymentu, którego celem jest zniszczenie lub zarażenie jakimś paskudztwem części ludzkości. Pewnego dnia jeden z nich zdobywa drugą część powieści. Kontaktuje się na czacie z czter…

Odchodzę. Głośno i z fochem

Drogi Ruchu Palikota,

nigdy nie należałam do waszych wyznawczyń. Nigdy specjalnie nie wierzyłam w pomysł zebrania na jednej liście przedstawicieli i przedstawicielek różnych organizacji społecznych, w to, że zwolennicy i zwolenniczki legalizacji marihuany, osoby o poglądach antyklerykalnych, feministki i feminiści, ruch LGBTQetcetera, lokatorski i inne wykluczone grupy oraz przedsiębiorcy i hodowca norek są w stanie stworzyć trwały sojusz i rzeczywiście wspólnie działać na rzecz swoich spraw. Mimo wszystko dostaliście mój głos. Głównie dlatego, że akurat z mojego okręgu startowała Wanda Nowicka. Ale również dlatego, że, pamiętając, co wydarzyło się w zeszłej kadencji, to, jak projekt ustawy o całkowitym zakazie aborcji kilkoma głosami przeszedł w pierwszym czytaniu, stwierdziłam, że lepiej jest, gdy w Sejmie zasiada ileś tam osób, z którymi się w wielu rzeczach nie zgadzam, ale o których przynajmniej wiem, że nie zagłosują za czymś takim, niż gdy takich osób nie ma w ogóle. W efekcie …

Lesbijki i geje wspierają górników

Dziś na blogu gościmy J.W., który przybliża historię sojuszu osób nieheteronormatywnych z górnikami w czasie strajków w Wielkiej Brytanii w 1984 roku.

Bardzo często działaczy LGBT uważa się wyłącznie za liberałów, niemających nic wspólnego z lewicą, a już na pewno nie z ruchem pracowniczym. Niesłusznie. Oto przypadek z historycznego strajku górników w Wielkiej Brytanii w 1984 roku.

Zanim rozpoczął się strajk, trudno było sobie wyobrazić, że kiedykolwiek zobaczy się na oczy górniczego mini-busa w okolicach Dualis Valley w Południowej Walii z hasłem na masce i na drzwiczkach „Ten pojazd został sfinansowany przez lesbijsko-gejowską grupę wsparcia dla górników”.

Wśród osób poszkodowanych w 1984 roku większość stanowili górnicy. Zamykano i sprzedawano kopalnie, tym samym pozbawiając ludzi podstawowego źródła dochodu. Wielu protestujących przeciwko polityce rządu Thatcher było brutalnie represjonowanych i umieszczanych w więzieniach.

Pierwszą lesbijsko-gejowską grupą wsparcia dla górników b…

Ostrożnie z żartami, bo mogą się spełnić

Wiecie, co mi najbardziej poprawiło humor w ostatnich dniach? Nie fantastyczna akcja "Związki partnerskie nie są dla nas zagrożeniem" (choć jest naprawdę świetna). Nie znęcanie się nad politykami Platformy w wydaniu Hanny Lis czy Justyny Pochanke. Nie pokajanie się przez Gowina, który przyznał, że nie miał prawa wyskoczyć z niekonstytucyjnością projektów ustaw o związkach partnerskich tuż przed głosowaniem nad ich odrzuceniem. Nie żadne inne wydarzenie czy sytuacja pokazujące, że naszych spraw nie udało się po raz kolejny zamieść pod dywan i że rzeczywiście jest ileś tam osób, które poczuły się autentycznie oburzone i postanowiły coś zrobić. Nie, najwięcej radości dostarczyła mi absurdalna akcja polegająca na stworzeniu na Facebooku dziesiątek sekcji Ruchu Narodowego (sekcji LGBT, tańca współczesnego, izraelskiej, masońskiej, lewackiej, satanistycznej, policyjnej, zwłok... Zresztą zobaczcie chociażby komentarze tu). Głupie, prawda? No głupie, ale nic nie poradzę - bawi mnie …

Ostatni dzwonek?

Przeczytałam artykuł, czy może raczej wpis Hanny Lis „Pobudka” w serwisie naTemat.pl. Nie jest on wyważony, można odnieść wrażenie, że autorka, pisząc go, była wkurzona na to, co się wydarzyło parę dni temu w Sejmie i chyba też trochę na siebie, że dopiero to wyrwało ją z letargu. Dlatego uwierzyłam jej, że to, co napisała, to nie koniunkturalizm, chęć wypłynięcia na jakże ostatnio modnym (i dobrze) temacie, że przebudzenie nie było miłe, że naprawdę zrozumiała, z czym większość z nas boryka się na co dzień.

Od wielu lat powtarzam, że pieprzę tolerancję czy szacunek. Na to drugie sama sobie zapracuję. To pierwsze, szczerze pisząc, mi wisi. Chodzi mi o równe prawa. Prawa, które należą mi się jako człowiekowi, kobiecie czy lesbijce tylko dlatego, że urodziłam się w pewnym kraju leżącym nad Wisłą. Ale mój głos i wielu osób, które o tym mówiły, zwykle rozbijał się o mur niezrozumienia. Może teraz, kiedy napisał o tym ktoś inny, ktoś znany, zrobi się w tym murze wyłom. Może więcej współcz…