Przejdź do głównej zawartości

Ekstremiści nie odpuszczą

W piątek Sejm w pierwszym czytaniu odrzucił obywatelski projekt ustawy wprowadzającej kary za edukację seksualną. Zbieraniu podpisów pod projektem towarzyszyła obrzydliwa akcja "Stop pedofilii", której twórcy, posługując się fałszywymi danymi, jednoznacznie zrównywali homoseksualność z pedofilią i oskarżali osoby nieheteronormatywne o deprawację dzieci. Odrzucenie projektu to oczywiście dobra wiadomość, ale nie ma co się łudzić, że ukróci zapędy jego twórców do szkalowania osób LGBTQetc. Pewne jest, że temat nadal jest będzie obecny - w szkołach, samorządach czy na uczelniach. I za jakiś czas wróci do Sejmu.

Dwa przykłady tej obecności z ostatnich dni. Z początkiem roku szkolnego wróciły spotkania z cyklu "Czy gender zagraża naszym dzieciom?", poświęcone straszeniu osobami niehetero i edukacją seksualną. Jedno z nich odbyło się 4 września w Krakowie. Główną prelegentką była radna PiS Barbara Nowak. Czego mogli się dowiedzieć jego uczestnicy i uczestniczki? Że zwykła seksualizacja dzieci to dla promotorów deprawacji za mało - teraz na fali jest homoseksualizacja. I to przed nią trzeba bronić szkoły, dzieci, Polskę i prawdziwych Polaków. Jako podkładka - tradycyjnie badania Regnerusa. I nieważne, że ich autor sam przyznał, że nie mogą być wykorzystywane w kontekście osób niehetero, bo ich zwyczajnie nie dotyczyły. Ważne, że można po raz kolejny zrównać osoby LGBTQetc. z pedofilami i zasiać trochę nienawiści.
 
Drugi przykład: w najbliższy piątek w Poznaniu będzie miał miejsce występ (nie nazwę tego wykładem) kolejnej piewczyni tezy o tym, że homoseksualność jest czymś nabytym - tym razem nie w szkole, a w wyniku mody - Janelle Hallman. Hallman zdobyła tytuł psycholożki na Regent University, najbardziej konserwatywnej uczelni w Stanach, założonej przez niejakiego Pata Robertsona, który wsławił się między innymi stwierdzeniem, że huragan Katrina był karą bożą za danie kobietom prawa do aborcji i akceptację osób niehetero. Skrajnie ideologiczny charakter alma mater psycholożki nie przeszkadza rzecz jasna organizatorom spotkania z nią w przedstawianiu jej jako światowej sławy eskpertki. 

Według Hallman lesbijką jest zostać niezwykle łatwo:
Nie wiem, jak to wygląda w Polsce, jednak w USA w tej chwili biseksualizm jest zwyczajnie modny. Jeśli jesteś biseksualny, jesteś popularny. Gdy dziewczyna całuje się z dziewczyną, podnieca to chłopaków, a dziewczyny zdobywają popularność. Jednak to ma konkretne konsekwencje. Niektóre dziewczyny wskutek powtarzania tych zachowań, mimo iż z początku robiły to z motywów pozaseksualnych, zaczynają odczuwać autentyczne podniecenie seksualne. Zaczynają to interpretować jako oznakę, iż są lesbijkami, a nawet przyjmują lesbijską tożsamość.
Szczęśliwie równie łatwo jest przestać nią być. Wystarczy, by lesbijki pozbyły się awersji do sukienek, zaczęły gotować, służyć gościom i okazywać czułość dzieciom, a geje rąbali drewno i malowali domy. Oczywiście Hallman nikogo nie zmusza do zmiany orientacji, po prostu oferuje swoim klientom "pozbycie się problemów". A że przy okazji, czego nie ukrywa, uważa, że homoseksualność jest nieakceptowalna jako sprzeczna z "boskim planem", to drobiazg, który z pewnością nie ma wpływu na jej pracę jako terapeutki.

Można kpić z bzdur opowiadanych w trakcie tego typu spotkań, tyle że one są liczne, trafiają na podatny grunt, mają wsparcie największej partii opozycyjnej, która już niedługo może stać się partią rządzącą, i nie ma dla nich przeciwwagi w postaci głosu kogoś równie silnego. Czyli partii (jeszcze) rządzącej. Wszak ministra edukacji uważa, że młodzi ludzie nie powinni decydować o tym, czy chcą uczestniczyć w zajęciach z edukacji seksualnej. Poprzednia pełnomocniczka ds. równości, mimo deklarowanej przyjazności wobec postulatów osób nieheteronormatywnych, była za sterylizacją osób transpłciowych i miała ogromny problem nawet z tak symbolicznym gestem jak objęcie patronatem Parady Równości. Obecna pełnomocniczka wolała zaufać premierowi Tuskowi w kwestii tego, czego oczekują osoby LGBTQetc., niż skontaktować się bezpośredni z nimi. Dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych kłopotem było zamieszczenie w swoim poradniku "Polak za granicą" informacji o tym, że niektóre kraje mogą być niebezpieczne dla gejów, lesbijek czy osób transpłciowych, bo zdaniem jego urzędników napisanie o tym byłoby równoznaczne z dyskryminacją homofobów. Przykłady można mnożyć, sens pozostaje ten sam - nie ma co liczyć na co bardziej wpływowych polityków, że ukrócą antyhomoseksualną paranoję czy choćby zdecydowanie opowiedzą się przeciw tego typu praktykom. Nie jesteśmy dla nich ważni. Nie stanowimy siły. Wiedzą, że tak naprawdę puste gesty - uzupełnienie, po wielkich bojach, poradnika, danie warunkowego patronatu - wystarczą. Resztę załatwi straszenie PiS-em - również nas, jak to całkiem niedawno zrobił Adam Szejnfeld. I również my po raz kolejny damy się nabrać, w efekcie czego w nadchodzących latach nasze sukcesy nadal będą polegały niwelowaniu skutków działania coraz bardziej opresyjnej rzeczywistości.

Dziękuję Magdzie za podesłanie skanu ulotki ze spotkania "Czy gender zagraża naszym dzieciom?".

Zdjęcie: dbking (CC-BY-2.0)

Komentarze

  1. "Nie wiem, jak to wygląda w Polsce, jednak w USA w tej chwili biseksualizm jest zwyczajnie modny. Jeśli jesteś biseksualny, jesteś popularny. "

    Jestem popularny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Obawiam się, że to dotyczy głównie dziewcząt. Ale nie szkodzi spróbować. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zafascynowały mnie uwagi o homoseksualizmie wyucoznym. Podana liczba - 10% w rodzianch nienaruszonych, sugeruje, ze badane przez Regnerusa rodziny nienaruszone wychowują dzieci będące LGB 5x częściej niż wynika z danych dla ogółu populacji.

    Nauka pierwsza klasa, he he he.

    OdpowiedzUsuń
  4. Umknęło mi w tym natłoku cyferek. Czyli co - tylko domy dziecka?

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem, ale największy survey który dociekał takich spraw w USA wskazywał koło 2% mężczyzn (może zebrałoby się 5% gdyby dodać G+B) i trochę więcej kobiet. Wyraźnie mniej niż 10% nienaruszonych, o tyhc innych wyssanych z palca wartościach nie wspominając.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm, ale dlaczego lesbijką jest zostać bardzo łatwo, a gejem to już nie ? To, że moda to raz, ale czy musi prowadzić zaraz do przyjęcia „lesbijskiej tożsamości”. O zgrozo, idąc tym tropem to mężczyźni z krajów, w których panuje zgoła odmienna religia niż u nas, spędzają ze sobą większość czasu i obdarzają siebie różną formą czułości na co dzień, powinni być gejami lub biseksualni ? Po pierwsze tak nie jest, a po drugie takie zachowanie nie jest tak postrzegane. Czyli co, zachowania inne niż heteronormatywne są nabyte i tylko nie wszędzie poziom edukacji jest tak rozwinięty, aby móc z tego wyleczyć ? ;-)
    Szczerze, nie rozumiem jak można trwać w takim przekonaniu.
    Danka

    OdpowiedzUsuń
  7. "Wystarczy, by lesbijki pozbyły się awersji do sukienek, zaczęły gotować, służyć gościom i okazywać czułość dzieciom, a geje rąbali drewno i malowali domy"

    Kiedy ja rąbię i maluję i ciągle nic :( Może muszę te domy na szaro malować?

    OdpowiedzUsuń
  8. @slwstr i @autorka
    +"większy odsetek homoseksualnych dzieci homoseksualistów obala twierdzenie o tym, że jest to genetyczne". Czekam na więcej, like "większy odsetek dzieci blondynów u blond rodziców obala tezy o tym, że kolor włosów jest cechą genetyczną. Strzeżcie swoje dzieci przed blondlobby!!!111jedenjedenjeden" Pr0science normalnie :-) Niestety nie potrafię odszukać, czego w ogóle dotyczyły te dane w jakimś oryginale.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nic tak kobiety nie oducza podniecenia, jak szorowanie garów.
    I niby to śmieszne, a przecież straszne, że opary absurdu zaczynają być naprawdę duszące.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Ray a to ty na tęczowo te domy malowałeś ? Oo

    a tak generalnie te głupoty z gotowaniem i rąbaniem przypomniały mi fil "But Im a Cheerleader "

    OdpowiedzUsuń
  11. A co z lesbijkami które na co dzień noszą sukienki, gotują obiady, okazują czułość dzieciom, i jakoś nadal uparcie wolą dziewczyny? Albo geje którzy świetnie radzą sobie z naprawami w domu, rąbią drewno, naprawiają samochody i nawet malują sobie mieszkania? Co jeszcze mają zrobić, żeby doznać cudownego uleczenia?

    OdpowiedzUsuń
  12. Moj francuski eks jest eksem, bo wsrod jego alternatywno-squaterskich znajomych faceci bi byli uwazani za fajniejszych i mniej groznych od facetow hetero. W koncu zrobil przede mna hetero coming out. "Bo wiesz, lubie popatrzec na mezczyzn, ale pociagaja mnie tylko dziewczyny, przepraszam."

    ...ale co sie zdazyl nasluchac od mniej liberalnych za chodzenie ze mna za reke, to jego.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…