Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2014

Zanim wybierzesz się do notariusza

O Jędrzeju i Macieju Idziak-Sępkowskich z Krakowa, którzy zawarli u notariusza "umowę partnerską", spisali testamenty, zmienili nazwiska i udzielili sobie wzajemnie pełnomocnictw na różne okoliczności, a następnie urządzili huczną imprezę weselną połączoną z uroczystą przysięgą, słyszeli już pewnie wszyscy. W ostatnich dniach panowie odwiedzili większość znaczących mediów, w których opowiedzieli swoją historię, a przy okazji zainspirowali ileś tam osób do pójścia w ich ślady.

Choć panowie niekoniecznie są z mojej bajki (nie podzielam ich wartości spod znaku Boga, honoru i ojczyzny oraz uważam, że walka o równe prawa jest bardzo ważna, nawet jeśli oznacza sojusze z ludźmi, z którymi niekoniecznie jest mi po drodze), to, w przeciwieństwie do iluś tam osób, nie uważam, by w jakikolwiek sposób zaszkodzili sprawie związków partnerskich czy równości małżeńskiej, pokazując, że wszystko można załatwić notarialnie. Bo ani tego nie pokazali, ani nie twierdzą, że pokazali, ani nikt po…

O co chodzi Fundacji PRO - Prawo do Życia

Nawet jeśli nie kojarzycie tej fundacji z nazwy, to z pewnością zdarzyło się wam zetknąć z efektami jej działalności. To oni od 2005 roku obwieszają ulice zdjęciami zmasakrowanych płodów (zestawionymi, w zależności od potrzeb, ze zdjęciami "proaborcyjnych" polityków i polityczek, Hitlera, ofiar wojen, głodujących dzieci...). To oni pikietują pod szpitalami, w których zgodnie z prawem dokonuje się aborcji i zastraszają pracujących tam lekarzy i lekarki. To oni zbierają podpisy pod projektami ustaw o zmuszaniu kobiet do rodzenia niezależnie od okoliczności.
Ostatnio, oprócz ograniczania praw kobiet, wzięli się też za nękanie i stygmatyzowanie osób nieheteronormatywnych. Służy temu akcja o jakże szczytnej nazwie "Stop pedofilii". Jej celem nie jest bynajmniej ochrona dzieci czy pomoc ofiarom wykorzystania seksualnego, a walka z edukacją seksualną i powielanie najobrzydliwszych stereotypów na temat osób LGBTQ, szczególnie tego, że są one niebezpieczne dla dzieci. 
Jedn…

Są jeszcze przyzwoite media

Kierownictwo stacji Orange Sport stwierdziło, że nie chce w swoich programach homofoba, transfoba i chama. Brawo, Orange Sport. Nie no, serio, brawo. Wszak chamski homofob i transfob (chamska homofobka i transfobka) to dla polskich mediów nie lada gratka. Wystarczy, że pojedzie po kimś na spotkaniu dla pięćdziesięciu osób, a już się o tym rozpisują ogólnopolskie media. Albo mruknie coś o paleniu tęczy czy 120 procentach pedofila w geju - od razu w nagrodę zaprosi go Polsat, TVP czy inny TVN. Wszak wiadomo, że powie coś obrzydliwego, więc nie dość, że będzie duża oglądalność, to jeszcze inne media to podchwycą i wzrośnie tak zwana opiniotwórczość (tak zwana, bo mierzona wyłącznie liczbą cytatów z danej gazety czy telewizji w innych mediach). Tylko się cieszyć i kasę liczyć.
I nagle mamy przypadek Orange Sport. Zaprosili homofoba, transfoba i chama Grzegorza Skrzecza i nieopatrznie zadali mu pytanie, przy którym miał okazję pokazać klasę - o niegdyś Franka, a teraz już Kellie Maloney, …

To ja, gnojek

Niby nic. Kolejny gnojek stworzył kolejny profil na Facebooku nie dlatego, że ma coś do powiedzenia czy pokazania, a po to, by komuś zaszkodzić. Tym razem nie padło na znienawidzonego aktora (ten pedał musi zdechnąć) czy prezenterkę telewizyjną (ta szmata ma zniknąć z ekranu), a na Rafalalę. Tym razem pomysłodawca był dowcipniejszy niż zazwyczaj są jemu podobni, bo nie ograniczył się do dość oczywistej hejterskiej strony (pokażmy temu czemuś, gdzie jego miejsce), a podszył się pod artystkę. W kilka dni zebrał blisko 1,7 tysiąca fanów. I wtedy przywalił (nawiązując do, jeśli ktoś o tym jakimś cudem jeszcze nie słyszał, niedawnego ataku na mieszkanie Rafalali):
Efekt? Łatwy do przewidzenia - komentarze, udostępnienia, pogróżki: Rafalala zdementowała. Zdementowało też ileś tam osób w komentarzach. Ale kolejne ileś tam już zdążyło uwierzyć. I nieważne, że łatwo było stwierdzić, że profil jest fałszywy - wszak ma tylko kilka dni. Nieważne, że media przed chwilą obiegła informacja, że artys…

Tove Jansson: praca i miłość

Muminki dały jej sławę i pieniądze. Zabrały wolność, choć ich narodziny były z nią nieodłącznie związane: w jednej z opowieści autorki o genezie postaci młodziutka Tove narysowała pierwowzór Muminka na ścianie wychodka i opatrzyła go słowami z pieśni biskupa Thomasa „Wolność jest tym, co najlepsze”. Wymusiły przestrzeganie deadline’ów - dopiero pod koniec życia pisarki to słowo znikło z jej korespondencji z wydawcami - oraz wejście w świat komercji, każący wypowiadać się w tak ważkich kwestiach jak ta, że mydło z Muminkiem na opakowaniu czy podpaski Mała Mi to jednak nie jest dobry pomysł.

Opowieści o rodzinie trolli na zawsze wpłynęły też na recepcję jej twórczości dla dorosłych. Każdą jej nową powieść, każdy zbiór opowiadań przepuszczano przez muminkowy filtr, by ostatecznie stwierdzić, że to jednak nie to samo. Nie oznacza to, że Muminki były dla Jansson tym, czym kryminały dla Conana Doyle’a – hobby, które, wbrew jej planom, przyniosło jej sławę i odwróciło uwagę od jej prawdziwy…