Przejdź do głównej zawartości

Związkowy mail do posłanek i posła

W ostatnich tygodniach przedstawicielki partii rządzącej kilkakrotnie deklarowały chęć powrotu do tematu związków partnerskich i zajęcie się nim jeszcze w tej kadencji Sejmu. 18 grudnia w rozmowie z portalem 300polityka.pl Elżbieta Achinger stwierdziła, że udało się osiągnąć w partii kompromis w tej sprawie i że przygotowuje ona rozwiązanie "dobre dla wszystkich". 29 grudnia Małgorzata Kidawa-Błońska powiedziała w radiu TOK FM, że PO rozważa projekt przygotowany przez Artura Dunina i że ma on wystarczające poparcie, by go przyjąć. Również Ewa Kopacz, podsumowując wczoraj pierwsze 100 dni swojego urzędowania na stanowisku premiera, obiecała, że projekt PO jeszcze w tej kadencji pojawi się na sali obrad.

Choć tak naprawdę nie mam specjalnej nadziei na to, że projekt ten, nawet jeśli jakimś cudem wejdzie w życie, w jakikolwiek sposób odpowie na nasze potrzeby, postanowiłam napisać do pań z PO wypowiadających się w tej sprawie oraz do autora projektu ustawy o związkach Artura Dunina i wyjaśnić, jakie rozwiązania powinny się znaleźć w "dobrej dla mnie" ustawie. Zachęcam do pójścia w moje ślady i opisania posłankom i posłowi PO problemów, z którymi się borykacie przez brak ustawy o związkach partnerskich czy równości małżeńskiej, i uświadomienia im, jaki projekt rozwiązuje realne problemy, a nie jest wyłącznie obliczoną na zyskanie paru punktów poparcia protezą. Jeśli chcecie upublicznić swoje maile, przesyłajcie je na trzyczesciowygarnitur@gmail.com.

Szanowni Państwo,

z radością przyjęłam przekazywane w ostatnich tygodniach przez Państwa przedstawicielki, w tym przez Prezes Rady Ministrów, informacje, że Platforma Obywatelska jeszcze w tej kadencji Sejmu zajmie się kwestią związków partnerskich. Moją szczególnie nadzieję budzi wiadomość, że zamierzają Państwo zmodyfikować projekt przygotowany przez posła Artura Dunina w taki sposób, by, jak powiedziała pani Elżbieta Achinger portalowi 300polityka.pl, był on "dobry dla wszystkich".

Jako osoba żywo zainteresowana możliwością zawarcia związku partnerskiego, a więc niewątpliwie jedna z tych "wszystkich", których dotyczy przygotowywana przez Państwa ustawa, chciałabym przybliżyć Państwu problemy, z którymi borykam się na co dzień i które rozwiązałby dobry dla mnie projekt.

Na początek pozwolę sobie napisać kilka słów o sobie. Mam 37 lat, w tym roku będę obchodzić dziesięciolecie mojego związku. Od 8 lat razem z moją partnerką solidarnie spłacamy wspólnie przez nas zaciągnięty kredyt mieszkaniowy. Będziemy go spłacać jeszcze przez 23 lata. Podobnie jak wiele Polek i wielu Polaków praktycznie nie mamy żadnych oszczędności i raczej nie mamy perspektyw na to, że kiedyś będzie inaczej. Wynika to i z niełatwej sytuacji na rynku pracy, i problemów zdrowotnych jednej z nas, niestety poważnych, z którymi się od jakiegoś czasu borykamy. Słowem jesteśmy statystycznymi obywatelkami, żyjącymi od pierwszego do pierwszego, często przeciążonymi zobowiązaniami wobec banku i zapewne, mimo naszego wykształcenia, doświadczenia, starań, pracowitości i uczciwości w wypełnianiu obowiązków wobec państwa, bez szans na zmianę tej sytuacji. Od innych obywatelek i obywateli różni nas jedynie to, że polskie prawo w żaden sposób nie zabezpiecza naszego związku, więcej, nakłada na nas obciążenia, których nie mają pary różnopłciowe.

Dobra ustawa to dla mnie taka, która pozwoliłaby mi nie martwić się kwestiami, którymi nie martwią się pary żyjące w sformalizowanych związkach i będące w podobnej co ja sytuacji.

Najważniejsze kwestie to:

  • Możliwość wzięcia wolnego na opiekę nad chorą partnerką. W tym roku jedna z nas będzie miała kolejną operację (w ciągu ostatnich dwóch lat miała już dwie). Rekonwalescencja potrwa długo, sam urlop wypoczynkowy może okazać się niewystarczający, na branie bezpłatnego czy zapłacenie komuś za opiekę, z uwagi na sytuację finansową, po prostu nas, tak jak i większości Polek i Polaków, nie stać. To rozwiązanie znacząco ułatwiłoby nam życie.
  • Możliwość otrzymania zasiłku opiekuńczego w związku z opieką nad chorą partnerką.
  • Możliwość objęcia partnerki swoim ubezpieczeniem zdrowotnym. W tej chwili płacimy je z pensji tej z nas, która szczęśliwie jeszcze pracuje na etacie, ma stałe dochody i jest w pełni zdolna do pracy.
  • Możliwość ustawowego dziedziczenia bez podatku wspólnie wypracowanego majątku. Mam nadzieję, że długo nie będzie nam potrzebna, ale w trakcie naszego związku zdarzyła się już sytuacja, w której jedna z nas, zamiast martwić się swoją chorobą, martwiła się, co zrobi druga, gdy przyjdzie zapłacić ogromny podatek za to, co zostało wspólnie wypracowane i dotąd było wspólne.
  • Możliwość otrzymania zwłok partnerki celem pochówku.
  • Możliwość otrzymania informacji o stanie nieprzytomnej partnerki. Wprawdzie mamy podpisane pełnomocnictwa notarialne i zawsze wypełniamy odpowiednie dokumenty w szpitalach, ale w nagłym wypadku te zabezpieczenia mogłyby się okazać niewystarczające.
  • Zwolnienie z podatku od darowizn. Mamy wspólne konto i wspólnie płacimy za wszystko, czy są to mniejsze, czy większe wydatki. Darowizna, na przykład taka jak zrobienie jednej z nas współwłaścicielką samochodu, za który zapłaciłyśmy obie, nie jest dla nas wzbogaceniem, konieczność zapłacenia podatku dodatkowo uszczupla nasz skromny budżet.
Ustawa rozwiązująca te problemy z pewnością byłaby dla mnie dobrą ustawą. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie dotyczą one wszystkich i że mnie nie dotyczą problemy charakterystyczne na przykład dla osób młodszych, wychowujących dzieci czy będących w związkach z cudzoziemcami. One z pewnością byłyby zainteresowane takimi rozwiązaniami jak objęcie ich programem Mieszkanie dla Młodych, Karta Dużej Rodziny, możliwość sprawowania formalnej opieki nad dzieckiem partnera lub partnerki czy zalegalizowanie pobytu drugiej osoby w Polsce. Jest też wiele osób, dla których ważne są kwestie godnościowe, a w szczególności formalne uznanie ich związku przez państwo. Dlatego chciałabym gorąco prosić, by przygotowując projekt "dobry dla wszystkich", pamiętali Państwo szczególnie o tych, którym ma on służyć, i skonsultowali z nimi rozwiązania, nad którymi pracujecie, tak by rzeczywiście przyczyniły się do poprawy ich, nieraz bardzo trudnej, sytuacji.

Z poważaniem,

Ewa Tomaszewicz

Do:
Ewa Kopacz, Prezes Rady Ministrów, Ewa.Kopacz@sejm.pl
Elżbieta Archinger, posłanka na Sejm RP, Elzbieta.Achinger@sejm.pl
Małgorzata Kidawa-Błońska, posłanka na Sejm RP, Malgorzata.Kidawa-Blonska@sejm.pl
Artur Dunin, poseł na Sejm RP, Artur.Dunin@sejm.pl

Komentarze

  1. Blog żyje!

    A tak ad rem - ciekaw jestem, czy będzie jakikolwiek odzew. Obawiam się, że szanse są mniej, niż nikłe...

    OdpowiedzUsuń
  2. Znakomity postulat... podpisuję się pod nim obiema rękami i nogami. Chciałabym napisać podobnie ale chyba brakuje mi elokwencji....

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakby chociaż tyle (i aż tyle) dała ta ustawa, to już by było naprawdę coś!

    OdpowiedzUsuń
  4. Udanego Nowego Roku mimo wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy otrzymałaś jakąkolwiek odpowiedź na Twój list?
    My wysłałyśmy 17.01 nasz list do pp. Kopacz,Kidawy-Błońskiej, Archinger, Dunina
    plus na mail ogólny klubu PO.
    Do dziś nie otrzymałyśmy żadnej odpowiedzi.
    Pozdrawiamy serdecznie,
    Paulina i Kamila

    OdpowiedzUsuń
  6. Minęły trzy miesiące, odpowiedzi brak. Ot, niespodzianka.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…