poniedziałek, 5 grudnia 2011

Nowe szaty Zielonych

Niedzielny mikronews: po kongresie Zielonych 2004 Krystian Legierski pożegnał się z tą partią. "Powodem jest niezdolność partii, w jej obecnym kształcie, do podjęcia koniecznych decyzji uzdrawiających wewnętrzną sytuację partii. Ponadto po raz kolejny moje koncepcje co do kierunków rozwoju nie zyskały poparcia większości uczestników Kongresu, a skład wybranych organów partii jest cementowaniem niezdrowych relacji" - wyjaśnił na Facebooku. Co się konkretnie wydarzyło? Krystian przegrał w wyborach na przewodniczącego z Radosławem Gawlikiem (przewodniczącą została Agnieszka Grzybek).

Transfery międzypartyjne i spektakularne odejścia nie od dziś są w modzie, tak że nie byłoby w tej sytuacji nic specjalnie ciekawego, gdyby nie to, że nowa przewodnicząca postanowiła dość niefortunnie przegraną Krystiana skomentować. Całość tu:
 

A najciekawszy jest ten fragment: "Fakt, że został wybrany Radek Gawlik, pokazuje kierunek, w którym idziemy. (...) Wybór Krystiana na przewodniczącego jednoznacznie, no, istniałoby takie niebezpieczeństwo, że w dalszym ciągu będą nam przypisywać łatkę, że jesteśmy partią, która się zajmuje wyłącznie prawami osób LGBT, natomiast my staramy się łączyć to w holistycznej wizji". Hm. Z tego, co kojarzę, to Radek Gawlik dla odmiany kojarzy się wyłącznie z ekologią, ale rozumiem, że ta łatka nowej przewodniczącej nie przeszkadza. Ale nie o tym być miało. W każdym razie jeszcze nie. Otóż słowa pani Grzybek warto umiejscowić również w kontekście tego, że pierwszą przewodniczącą Zielonych 2004 była Magda Mosiewicz, jedna z nielicznych wyoutowanych polskich polityczek. Różnica między Magdą a Krystianem jest taka, że ta pierwsza znana jest głównie ze swojej działalności artystycznej i politycznej, ten drugi kojarzony jest przede wszystkim z aktywizmem na rzecz osób nieheteronormatywnych.

Oczywiście nie twierdzę, że Krystian nie został przewodniczącym, bo kojarzy się z tym, z czym się kojarzy (ani tym bardziej dlatego, że jest gejem). Nie został, bo zgromadzeni woleli Gawlika i już. Nie zmienia to jednak faktu, że wypowiedź pani Grzybek jest po prostu słaba. Bo, nawet jeśli ona konkretnie tak nie myśli, a jedynie obawia się, że "społeczeństwo" tak myśli, to wygłaszając tego typu sądy, po pierwsze pokazuje, że jej z ową łatką niewygodnie, a po drugie jedynie wzmacnia stereotypy, z których takie przeświadczenie "społeczeństwa" wynika. Że osoby nieheteronormatywne, a już szczególnie aktywiści z TEGO środowiska, myślą tylko o jednym i zajmują się tylko jednym. A na dodatek, wysuwając tego typu argumenty, sugeruje, że podobnie myślą wszyscy Zieloni, którzy zdecydowali się nie głosować na Krystiana.

Polscy Zieloni kojarzyli mi się zawsze nie tyle z "partią gejów i lesbijek" (choć pamiętam, że jeszcze parę lat temu tak o nich mówiono, teraz dominują raczej określenia typu "partia ekooszołomów", ewentualnie "ugrupowanie marginalne" czy "kanapowe"), co ze zgromadzeniem całkiem ciekawych ludzi, którzy, może właśnie dlatego, że są ciekawi, nie bardzo potrafią się przebić do politycznego mainstreamu. Nie sądzę, by receptą na ową utrzymującą się od początku istnienia partii bolączkę było podkreślanie, że Zieloni to nie tylko sprawy lesbijek, gejów, osób biseksualnych i tak dalej. Raz - bo wygląda na odcinanie się, dwa - bo zamiast mówić o "nie tylko", lepiej je pokazać (co, tak na marginesie, już się dokonało), trzy - bo tożsamość partyjną można rzecz jasna zbudować na "nie", ale na "nie tylko" już nie bardzo. Za to bardzo łatwo to "nie tylko" do siebie zniechęcić, szczególnie że nie jest już się jedyną partią, która o postulatach osób nieheteronormatywnych mówi. Co jest o tyle przykre, że Zieloni jako pierwsze polskie ugrupowanie od początku i zupełnie jednoznacznie byli nam przyjaźni. Cóż, czasy się zmieniają. Skoro Palikot może być mesjaszem lewicy, to Zieloni mogą pójść drogą SLD i odpuścić sobie co bardziej "kontrowersyjne" tematy.

A tak na marginesie, to jestem bardzo ciekawa, gdzie się Krystian teraz przytuli. Jakieś typy?

3 komentarze :

Wybacz, Ewo, że nie na temat, ale gdy to zobaczyłam, od razu zachciałam się z Tobą podzielić:

http://d24w6bsrhbeh9d.cloudfront.net/photo/893782_700b.jpg

Jeśli przewodnicząca powiedziała o obawie o łatkę w radiu, to raczej i wewnątrz partii na ten temat rozmawiano. A wersje w mediach są zwykle dość ugrzecznione. I w sumie dobrze, że powiedziała, bo to zawsze jakaś informacja o Zielonych. Lepsza prawda niż złudzenia.

@Ola
Doobre:)))

@reader
A ja myślałam, że to ja się wszędzie doszukuję negatywów. Ale pewnie masz rację. Niestety.

Prześlij komentarz