poniedziałek, 24 maja 2010

Olsztyn i trochę Melissy

Wróciłyśmy z Olsztyna w nocy, tak że jeszcze nie udało nam się odespać tych męczących dwóch dni, ale wrażenia bardzo pozytywne (to powoli staje się moją mantrą po powrocie z oddziałów). Sobotnia debata dość ciekawa, choć bez konkretnych wniosków, jak to bywa w przypadku wzięcia na tapetę dużego tematu, jakim niewątpliwie jest internet spod znaku LGBTQetcetera. Po prostu nie jest to rzecz do rozwalenia w półtorej godziny, szczególnie gdy niemal każdy zaproszony gość patrzy nań z zupełnie innej perspektywy. Z ciekawostek - dowiedziałam się, że ostatnio do KPH zgłosił się gość, który zdobył grant na portal społecznościowy dla osób nieheteroseksualnych. Pomysł jest z grubsza taki, żeby zrobić zamkniętą społecznościówkę, dostępną tylko na zaproszenia (coś jak Grono w czasach, kiedy jeszcze nie padało). Jak dla mnie projekt nie ma żadnych szans na sukces. Bo jest Facebook, bo przynajmniej kilka naszych portali daje opcję założenia profilu, bo zamknięta formuła jest już mocno archaiczna (chyba że ktoś stawia na reklamodawców, których chce przyciągnąć ekskluzywną grupą odbiorców, ale to nie ten przypadek). Plus tego pomysłu jest jedynie taki, że ktoś dostał na niego pieniądze, co pokazuje, że warto się starać o granty nawet na najdziwniejsze projekty. Został mi też po debacie mały dylemat - czy ludzie nie są szczególnie zainteresowani newsami na naszych portalach, bo zazwyczaj są one nieciekawe, wtórne i jest ich niewiele, czy też dlatego, że większość internautów i internautek woli dyskusje na forum, ogłoszenia itp. Ja jestem za opcją, że, oczywiście generalizując, naszym portalom brakuje wartościowego, autorskiego kontentu i stąd niewielkie powodzenie części do czytania.

Niedzielny występ pod względem organizacyjnym - bo walory artystyczne nie mnie oceniać, choć mam nieskromne wrażenie, że było dobrze - znakomity. Świetne miejsce - scena kameralna pod niedawno wyremontowanym amfiteatrem - a do tego ogromna garderoba. Jeżeli pamiętacie nasze garderobiane problemy z Poznania, to wiecie, czemu o tym piszę. Tak że nie mogę ciut złośliwie nie dodać: droga G., najlepsza garderoba, jaką kiedykolwiek miałyśmy, wygląda tak:

I to wszystko, wyobraźcie sobie, bez kasy, dzięki dobrym układom z miastem. Do tego strasznie fajna, choć trochę nieśmiała, publiczność (przy okazji serdeczne pozdrowienia dla dziewczyny, która podeszła do nas po występie i wspomniała, że zagląda na garniturek). Tak że wielkie gratulacje dla organizatorek i organizatorów i trzymam kciuki za kolejne przedsięwzięcia.

Mamy już bilety na berliński koncert Melissy Etheridge. Gosia katuje nową płytę, a przy okazji słuchamy też albumu "Greatest Hits: The Road Less Traveled", który ostatnie dwa lata przeleżał na Lawendowym Polu, więc zdążyłyśmy się już za nim stęsknić (nocna podróż z Olsztyna do Warszawy trwała mniej więcej 1 i 3/4 tego albumu). Przypominamy też sobie jej teledyski, bo trzeba przyznać, że większość jest naprawdę świetna. To faworyt Gosi (swoją drogą czy ktoś kojarzy, kto potem zerżnął z Melissy tę melodię? Bo gdzieś ją jeszcze słyszałam):



A to mój:



Skojarzenie z klipem do "Jenny" Edyty Bartosiewicz raczej nieprzypadkowe, zresztą Bartosiewicz miała swój czas fascynacji Melissą, spójrzcie chociażby na ten klip:



Podobny strój, fryzura, sposób poruszania się na scenie... Nie, żeby mi się nie podobała w tym wydaniu, przeciwnie. I szkoda, że już nie nagrywa, bo to była jednak jedna z najsensowniejszych polskich artystek.

7 komentarze :

Lubię Edytę, ale jakoś nigdy nie kojarzyłam jej z Melissą. A to ci zagadka z tym "Angels Would Fall", może jakaś mała podpowiedź?. Mnie ta piosenka przypomina tylko trochę "One of Us" J.Osbourne ale to jakby metrykalnie niemożliwe:)

Bo Edzia miała taki moment fascynacji Melissą. Po koncercie bodajże w 1996 roku kiedy przed Brianem Adamsem śpiewała najpierw Edzia, a potem Melissa. I fascynację widać właśnie w Sopocie. To samo zachowanie sceniczne, wzięcie gitary na występie, no i teledysk Jenny:)

Ha, żebym ja tę podpowiedź miała! Nie wiem. Miałam nadzieję, że mi ktoś podpowie:)

Bardzo lubię Melissę, zazdroszczę biletów na koncert! A pomysł z portalem na zaproszenia - beznadziejny.

Dziewczęta,może znacie kogoś kto by chciał pojechać na Melissę do Berlina 30.06.2010? Mam 2 bilety,sprzedam w cenie jednego (44euro). Trochę życie mi się skomplikowało...Kontakt: mbartosik2@gazeta.pl

Ten portal działa :) Nie trafiłaś :P Jest właśnie na zaproszenia.

Wiem, że działa i nadal uważam, że to zły pomysł:) Zrecenzowałam go tu:
http://trzyczesciowygarnitur.blogspot.com/2010/08/jak-nie-zostaam-osoba-jedna-z-nas.html

Prześlij komentarz