Przejdź do głównej zawartości

UFA sobie pada

Mam nadzieję, że tylko czasowo, ale niestety jednak tak - UFA znowu zostaje bez lokalu. Powody banalne, bo finansowe, pożegnalna impreza zaplanowana na 4 czerwca, kolektyw przyjmie też wszelką pomoc przy wyprowadzce. Szczegóły tu. Szkoda, że na mapie Warszawy zabraknie miejsca, w które tak wiele osób zupełnie bezinteresownie włożyło tak wiele pracy i pozytywnej energii. I pozostaje mieć nadzieję, że zabraknie jedynie czasowo, a nowy lokal, gdziekolwiek będzie, będzie już też na dłużej.

Nadal nie mogę odespać weekendu (coś przerażającego dzieje się z ciśnieniem), tak że ostatnio, zamiast czytać, głównie słucham. W pracy za pośrednictwem Grooveshark, radia internetowego, które reklamuje się posiadaniem w bazie milionów piosenek. I rzeczywiście wybór jest przedni, wszystko za darmo, bez rejestracji (chyba że ktoś ma ochotę), a na dodatek można grać wybrany utwór tak długo, aż się znudzi. Jak dla mnie to najlepszy tego typu serwis w internecie. Zaliczyłam też mój kliencki debiut na CDBaby, to dla odmiany jeden z najfajniejszych internetowych sklepów muzycznych. Nie jest najtańszy, za to lwia część gaży idzie bezpośrednio do artystów. I promuje wyłącznie muzyków niezależnych.

Z artystek, o których tutaj póki co niewiele pisałam, dałam się skusić (dzięki, Rose!) "Recollection" k.d. lang. To  dobra składanka dla tych, którzy niekoniecznie chcą mieć w kolekcji wszystkie płyty k.d., ale jednak czasami dają się uwieść jej głosowi. Jest więc nowa wersja nieśmiertelnego "Constant Craving", "Miss Chatelaine", oczywiście "Halleluyah" (w dwóch odsłonach), a także duety z Tonym Bennettem, Jane Siberry i Royem Orbisonem. To niekoniecznie płyta samochodowa (można dostać mandat za przekroczenie prędkości, gdy się człowiek za bardzo wczuje w "Halleluyah"), ale na trudne poranki dla niskociśnieniowców już jak najbardziej tak. A poza tym na tapecie jak zwykle Ani, tym razem w najbardziej chyba uroczej, bo wczesnej fazie spod znaku "Imperfectly". Plus katuję tę piosenkę:



Edit: Właśnie dostałam potwierdzenie wysyłki płytki z CDBaby. Piękne, więc muszę wkleić:

Ewa -

Thanks for your order with CD Baby!

USPS

(1) Julie Wolf: Walk the Worn Out Floor

Your CD has been gently taken from our CD Baby shelves with sterilized contamination-free gloves and placed onto a satin pillow.
A team of 50 employees inspected your CD and polished it to make sure it was in the best possible condition before mailing.
Our packing specialist from Japan lit a candle and a hush fell over the crowd as he put your CD into the finest gold-lined box that money can buy.
We all had a wonderful celebration afterwards and the whole party marched down the street to the post office where the entire town of Portland waved "Bon Voyage!" to your package, on its way to you, in our private CD Baby jet on this day, May 26, 2010.
We hope you had a wonderful time shopping at CD Baby. In commemoration, we have placed your picture on our wall as "Customer of the Year." We're all exhausted but can't wait for you to come back to CDBABY.COM!!

Thank you, thank you, thank you!
Sigh...
We miss you already. We'll be right here at
http://cdbaby.com, patiently awaiting your return.

Poczekam jeszcze na tę wypolerowaną płytkę w złotym pudełku, ale już wstępnie deklaruję, że ich kocham!

Komentarze

  1. To co katujesz: “You Had Time” czy “Shameless”? Ależ mam sentyment do tej pierwszej. Chyba kiedyś wspominałam, że Ani zaraziłam się z filmu. Wszystko zaczęło się od ”YHT”...
    Ale dalej nie umiem tego zagrać jak trzeba :/

    I jeszcze z Allison Miller :) Muszę posłuchać jej solowych rzeczy, bo a to u Ani, a tu u Brandi się przewija i jakoś ciągle o niej zapominam.

    OdpowiedzUsuń
  2. "You Had Time" of course. Choć wolę długą wersję, z fortepianem. Też się planuję za Allison Miller zabrać, ale zawsze jest ktoś pilniejszy do posłuchania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. UFA nie może paść! Ja tam chcę iść na magisterkę i UFA ma tam być! ;P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…