Przejdź do głównej zawartości

Lesploty idą w stronę kobiet

Nastrój mam nadal przedświąteczny, czyli podły, tak że od razu przepraszam wszystkie osoby, na których maile nie odpisuję - wierzcie mi, to dla waszego dobra, bo jakaś zgryźliwość niechcący mogłaby mi się wymsknąć i potem musiałabym się kajać (wychodzi więc, że to i dla mojego dobra). Ale na pewno kiedyś mi minie, na przykład jak w końcu nabędę wszystkie prezenty, a nasz pies przestanie się bać wystrzałów. No dobrze, może trochę wcześniej. Choć i dla psa jest nadzieja, bo jutro nawiedzi nas psia behawiorystka (czy jakoś tak), zrobi wywiad środowiskowy i pokaże, co możemy dla niego zrobić. Swoją drogą, czuję się trochę jak matka przed wizytą pracowników socjalnych, bo na pewno nie obędzie się bez wałkowania wszystkich błędów wychowawczych, jakie w ciągu naszego trzyipółletniego życia z Absem popełniłyśmy. Aż z tych nerwów odkurzyłam mieszkanie - w czwartek po pracy!

A Absik, na wypadek, gdyby ktoś go jeszcze nie znał, wygląda tak:


fot. Erka

Tyle o mnie, czas na kolejne sieciowe nowinki. Pierwsza jest taka, że być może już niedługo (jutro?) ujrzycie nowe odmienione Lesploty. Redakcja ponowiła heroiczną próbę zmiany layoutu (pierwsza, nieudana, miała miejsce kilka dni temu), tak że trzymam kciuki. I mam nadzieję, że nowa skórka mi się spodoba, w związku z czym zachęcam, by w chwilach niezajętych łomotaniem w klawiatury redakcja Lesplot trzymała kciuki dla odmiany za to. Choć akurat nie w wyglądzie Lesplot ich siła, ale z drugiej strony zawsze to miło móc kogoś znowu pochwalić.

Druga nowinka, wyobraźcie sobie, również ma związek z Lesplotami. Otóż najprawdopodobniej ten sam team dopiero co wypuścił do sieci swoje kolejne dziecko - W stronę kobiet. Rzecz o niebo ambitniejszą niż Lesploty (choć nie wiem, czy to koniecznie zaleta, ale o tym za chwilę), przede wszystkim dlatego, że nastawioną na budowanie społeczności. Można zatem założyć sobie profil, pisać bloga, stworzyć grupę, w ręce użytkowniczek oddano też możliwość informowania o wydarzeniach i zapraszania na nie inne użytkowniczki portalu. Do tego jest standardowa część redakcyjna z takimi działami jak newsy, polityka, społeczeństwo, kultura, rozrywka czy opinie. Strony redakcyjnej póki co nie będę za bardzo oceniać (choć w to, że lesplotowe dziewczyny potrafią pisać, akurat wierzę), bo tekstów jest niewiele, nie podoba mi się tylko umieszczenie porad (nieważne, jak w założeniu poważnych czy niepoważnych) w dziale Rozrywka - bo jednak chyba nie chciałabym, żeby odpowiedź na mój potencjalny mail z prośbą o radę został potraktowany zabawowo. Ale sam pomysł z poradami dla czytelniczek jak najbardziej popieram. Z kwestii redakcyjnych przyczepiłabym się jeszcze do pewnej niekonsekwencji - otóż zgodnie z podtytułem W stronę kobiet ma być "przestrzenią kobiet nieheteroseksualnych", ale już górna belka rozprowadzająca po serwisie zaanonsowana jest jako "strefa lesbijek". Nie podejrzewam świadomego wykluczenia nieheteroseksualnych nielesbijek, ale zaanonsować muszę.

Teraz kilka słów o budowie strony i grafice. W stronę kobiet zbudowane jest na dobrym i sprawdzonym wordpressowskim silniku (co z pewnością ułatwiło zbudowanie społecznościowej części portalu), wybrany przez twórczynie szablon jest jest wyglądowo całkiem przyjemny (jasny, błękitno-biało-fioletowy), choć niestety w sumie dobrą koncepcję graficzną trochę psują zajawki wyciągające teksty z poszczególnych działów - ich wielkość zależy od długości tytułu i leadu, przez co są po prostu nierówne. Zresztą różna wysokość zajawek to utrapienie większości stron zrobionych na gotowych szablonach - mnie to trochę razi, ale jestem w stanie przyjąć do wiadomości, że jestem na tym punkcie ciut przeczulona.

Ale zostawmy kwestie wyglądowe, bo poprawienie ich (o ile naprawdę jest taka potrzeba) to akurat najmniejszy problem. Dużo większym jest - zaanonsowane już - aspirowanie nie do wejścia w portalową niszę (jak się to przydarzyło - udanie - Lesplotom), ale do powalczenia ze społecznościowymi potentatkami - Lesbijką.org i Kobiety Kobietom. Rzecz tym bardziej trudna, że w międzyczasie komputery polskich użytkowniczek internetu zawojował również Facebook, który potrzeby społecznościowe zaspokaja wcale nieźle. O kłopotach z prowadzeniem dużych portali pisałam już trochę tutaj, tak że nie będę się powtarzać, tym bardziej że, aby taki duży portal prowadzić, trzeba go najpierw mieć. Dlatego mam nadzieję, że redakcja W stronę kobiet ma pomysł na przyciągniecie do siebie większej społeczności - bo własne dobre newsy czy regularne aktualizowanie portalu nie jest w tym przypadku najważniejsze, co pokazuje przykład wspomnianych już sieciowych potentatek. Tak czy siak - trzymam kciuki i oczywiście dodaję do linkoteki.

A na koniec również sieciowy newsik, tym razem z półki z napisem "Kobiety Kobietom". Otóż właśnie (ciut późno...) pojawiły się wyniki zeszłorocznej edycji rankingu 80 kobiet. Można jeszcze głosować w tegorocznej edycji i spróbować przesunąć L-wordową gromadkę na niższe niż czołowe pozycje, a Ani Difranco na wyższą niż 71 (skandal, swoją drogą). Pewnie się nie uda, ale co tam, powalczyć zawsze warto. Dla nieuświadomionych - 80 kobiet to powstały w 2003 roku na fali filmu "8 kobiet" ranking tych naj-, naj-, naj-, oczywiście według użytkowniczek KK. Kiedyś budził ogromne emocje, po zmianie zasad głosowania (teraz oceniać kandydatki można tylko raz w roku, kiedyś można było codziennie - to dopiero była walka!) już zdecydowanie mniejsze, ale i tak w moim odczuciu pozostaje jedną z najfajniejszych inicjatyw w historii portalu. Co nie zmienia faktu, że domagam się przywrócenia starych zasad głosowania oraz wymiany co najmniej kilku nazwisk w rankingu na jedyne słuszne i najlepsze.

Komentarze

  1. Moim zdaniem zdecydowanie jest miejsce na jeszcze jeden taki portal, a to pokazuje choćby ruch na tym blogu. Wydaje mi się, że te które są, nie trafiają tak do końca w potrzeby odbiorców (a już na pewno nie w moje). Także mam nadzieję, że tu będzie lepiej i życzę powodzenia. Strefa lesbijek kole w oczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Znalazłam jedną rzecz, która mi się bardzo, ale to bardzo nie podoba. Mianowicie jak się próbuję zarejestrować w społeczności, to się pojawia opcja - lesbijka, biseksualistka, hetero, albo ciągle szukam. To znaczy w ogóle jest wykluczona opcja, że ktoś nie ma ochoty na etykietę - od razu oznacza to, że jej szuka. To mnie jakoś bardzo uderzyło ze względów, że tak powiem ideologicznych. Jak ktoś chce się określać, to super, ale jak ktoś nie lubi szufladki, to i tak ją znaleźć musi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Celna uwaga. Tym bardziej że w ten sposób wykluczone są nie tylko osoby nielubiące się określać, ale też aseksualne, transseksualne, określające się jako queer itd. Moim zdaniem takie rzeczy powinno się określać (na zasadzie dobrowolności) w profilu, a nie przy rejestracji. Podesłałam redakcji W stronę kobiet linka do tego wpisu - może wezmą uwagi pod uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Troszke od rzeczy: czemu nie ma info o waszej sobotniej imprezie w papierowej CoJestGrane?

    Patrzylem nawet w repertuarze barow mlecznych:cisza!

    m@B

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękujemy za wszystkie uwagi. Te, które są naszym oczywistym przeoczeniem (np. "Strefa lesbijek") zostaną wkrótce poprawione.

    Odnośnie pytania o orientację. Fakt, zostało umieszczone w"pierwszym rzucie", czyli już podczas rejestracji, by zebrać o użytkowniczce chociaż podstawowe informacje. Zauważcie proszę, że jest ono jednak nieobowiązkowe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bym to zmieniła, jeśli nie z powodów ideologicznych, to z marketingowych. Jeżeli ktoś poczuje się wykluczony już na wstępie, to istnieje ryzyko, że zrezygnuje z rejestracji, co oznacza, że stracicie potencjalną użytkowniczkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomyślimy nad tym w szerszym gronie - nie mnie samej o tym decydować :) Dzięki za tą uwagę i czekamy na kolejne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękujemy za uwagi. Cały czas pracujemy nad portalem, założyłyśmy specjalną grupę gdzie można wrzucać uwagi. Za wszelkie spostrzeżenia i pomysły będziemy bardzo wdzięczne:
    http://spolecznosc.wstronekobiet.pl/groups/uwagi-do-portalu/

    OdpowiedzUsuń
  9. Już się dziewczyny poprawiły :)
    Jak się dzisiaj rejestrowałam, nie było nic o "strefie lesbijek".
    Zobaczymy jak się będzie rozkręcać.

    PS Przy okazji powstania nowego portalu, zajrzałam na swoje konto na KK, a tam miła niespodzianka :)
    'Research' czytelników? ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Troche od czapy: dzis dzien pisania listow Amnesty International.

    Mysle ze glosem jaki uzyskalby tanim kosztem naglosnenie bylaby (pod)akcja pisania listow do wladz litewskich.
    Z racji wprowadzanego tam dyskryminacyjnego ustawodawstwa.

    Oby za rok nie bylo juz powodu do takich akcji.


    m@B

    OdpowiedzUsuń
  11. @Neo - akcje pisania listów do władz Litwy organizowane są co jakiś czas w wielu krajach - na razie bez efektu, ale nikt się nie poddaje :)

    @Metaxu - żaden tam research, po prostu zobaczyłam znajomą ksywę, tak że nie mogłam się nie przywitać :)

    @ :) - myślę, że jest jeszcze miejsce na wiele portali, problem w tym, jak się na tym miejscu umościć. Ale widzę, że liczba użytkowniczek W stronę kobiet przyrasta - oby tak zostało :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak się tylko zastanawiam, w co autorki bardziej "celują". Społeczność, informację? Facebooka nie porzucę; AfterEllen informacji mi dostarcza (no poza polskimi newsami, ale tego znowu tak wiele nie ma). Chętniej poczytałabym trochę tekstów autorskich, no ale to jednak wymaga sporo wysiłku i inwencji.

    No nic, trzeba im dać czas na rozwój. Liczę, że czymś zaskoczą. A raczej mam nadzieję, bo jeśli chodzi o polskie LGBT, to ostatnio regularnie, chyba tylko tu zaglądam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja chyba jestem mało facebookowa. Czy możecie podpowiedzieć gdzie można tam znaleźć coś interesującego?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…