Przejdź do głównej zawartości

Alfabet Biedronia

W trosce o powagę na sali sejmowej i wizerunek posła, a teraz również członka (!), a nawet wiceprzewodniczącego kilku komisji, wspólnie z fejsbukowiczami stworzyłyśmy listę słów i wyrażeń, których Robert Biedroń nie powinien używać. Mamy nadzieję, że, odpowiednio niestosowane, ułatwią mu pracę w polskim parlamencie.

Analiza – absolutnie zakazane! Szczęśliwie Robert nie zasiada w komisji edukacji, tak że nie grozi mu raczej używanie innego niebezpiecznego słowa tego typu, czyli „analfabetyzm”.

Aktywny - np. udział w pracach nad ustawą (patrz też: pasywny).

Bierny - patrz: pasywny.

Brać – na siebie, na klatę (patrz też: przyjąć).

Brąz – nie tylko w metalurgii, ale też jako „odbrązawianie”. Ohyda!

Branża - wiadomo, o jaką branżę chodzi, choćby mówił jedynie o „branży górniczej”.

Chłopiec do bicia – pozornie niewinne, ale w ustach Roberta jednoznaczne.

Cios poniżej pasa - i wszystko inne, co się tam znajduje i w co można zbyt często zaglądać.

Ciągnąć – nie tylko za język, ale też za sznurki czy „pociągnąć do odpowiedzialności” lub „ciągnąć temat”.

Ciemnia – nie wiemy, czy nasz poseł jest na tyle hipsterem, by bawić się w tradycyjną fotografię, ale jeżeli chodzi mu taki pomysł po głowie, to czas go zarzucić lub przynajmniej o nim nie mówić. Za bardzo się kojarzy z darkroomem.

Członek – ani samodzielnie, ani wysokiej izby, komisji, podkomisji, z ramienia (a cóż to za cudo?), w ogóle z niczego. „Asystent członka” też odpada. Pan poseł powinien też uczulić media, aby nigdy nie podpisywały go np. jako „członka komisji spraw zagranicznych”, bo czytelnicy/widzowie uduszą się ze śmiechu. A najlepiej, żeby w ogóle nie był członkiem czegokolwiek, choć na to jest już niestety za późno (tudzież, kolejne zakazane słowo, „po ptakach”). W żadnym wypadku nie wolno mu też „manipulować członkami”, szczególnie „pod płaszczykiem”.

czytaj dalej>>

Demokracja ateńska - nawiązania do niej mogą się okazać kłopotliwe, wszak wiadomo, jakie w tej Grecji panowały obyczaje.

Dochodzić – lepiej, by nie dochodził ani praw, ani sprawiedliwości, ani do konsensusu (he, he, „do konsensusu…”). W ogóle czynność dochodzenia gdziekolwiek, podobnie jak stania, w jego przypadku jest dość kłopotliwa.

Dominowanie - np. na rynkach. Jeszcze gorzej brzmi „dominacja”.

Drążyć temat – jak również inne „drążenia” i „odwierty”, np. przy gazie łupkowym.

Dziura – w budżecie czy budżetowa. Jaka by nie była, lepiej ją szybko załatać. Wykluczona jest też „czarna dziura”.

Edukacja seksualna – bo wiadomo, że nie chodzi mu o kalendarzyk, a nawet jeżeli, to i tak odpada.

Gładko i bezboleśnie – niestety, w tym Sejmie nie może tego powiedzieć, nawet jak mu naprawdę dobrze pójdzie.

Genialny - dopuszczalne, ale przy bardzo dokładnym wymawianiu. Bo a nuż ktoś usłyszy „genitalny”.

Głęboko – np. „głęboko poruszony” czy wszelkie pochodne, jak „zbadać dogłębnie”.

Grubsza akcja – a także „grubsza sprawa”.

Guma – ani do żucia, ani w postaci opon. Przemysł gumowy czy motoryzacyjny to zdecydowanie nie działki Roberta. Lepiej też, by nie tłumaczył spóźnień tym, że „złapał gumę”.

Interes – zalecamy, by nie miał go do nikogo i pod żadnym pozorem nie wspominał np. o branżowych interesach. „Nie pana interes” też nie brzmi dobrze. No i absolutnie nie wolno mu się chwalić, że „ma na oku niezły interes”.

Inwigilacja – w ustach Roberta brzmi podwójnie groźnie.

Jaja – choćby nie wiemy, jak chciał, Robert nie może sobie „robić jaj”. Przed świętami powinien wziąć sobie urlop, aby nikomu nie życzyć „smacznego jajka” czy nie narazić się na pytania dziennikarzy, czy „maluje jajka”. Odpadają też debaty o rolnictwie.

Język – angielski, niemiecki, francuski (brrr), migowy, „brać na język”, „mieć na końcu języka”, „przejęzyczać się” czy „wyjęzyczać”... Cokolwiek powie, będzie fuj.

Konik na biegunach - a także koń (jaki jest, każdy widzi). Stadniny też nie powinny zaprzątać jego uwagi, nie mówiąc już o jeździectwie czy ujeżdżaniu.

Kakao - budzi grozę, szczęśliwie Robert miał dość instynktu samozachowawczego, by się w żadną komisję żywnościową nie wdać.

Krępujący - lepiej nie mówić, że coś jest krępujące lub że coś pana posła krępuje.

Kuluary – wiadomo, czemu służą „rozmowy w kuluarach”.

Laska – nie tylko marszałkowska czy w wyrażeniu „składać do laski marszałkowskiej”, ale również, o co Roberta nie podejrzewamy, jako zamiennik „dżagi” czy „szprychy” (ta druga też zresztą odpada, wszak to część roweru).

Lizać – oczywista oczywistość. Odpada „lizanie tematu”, mówienie o kimś, że się „podlizuje” (np. premierowi – no jak to brzmi!), nie mówiąc już o pospolitym oblizywaniu ust (a zatem koniec z pączkami).

Lód – ani o lodach nie wolno Robertowi mówić, ani tym bardziej ich jeść! O „kręcenie lodów” go nie podejrzewamy, ale na wszelki wypadek też ostrzegamy.

Mam to gdzieś – poza tym, że niegrzeczne, to wiadomo, gdzie to ma.

Mieć węża w kieszeni – w ogóle nie zalecamy, aby nosił cokolwiek w kieszeniach, szczególnie przednich spodni.

Możesz mi naskoczyć – nawet jak go poniesie, to lepiej, żeby ograniczył się do wyniosłego milczenia.

Mydło – prawdopodobnie najgorsze słowo, jakie mógłby wypowiedzieć. „Przepraszam, ma pan może mydło? Bo u mnie się skończyło.” Aaaa!

Nadstawiać tyłka - albo po prostu „się nadstawiać”.

Naga prawda – nagość jest ogólnie podejrzana, tak że nie powinien też przyznawać się do fascynacji „Nagim instynktem” czy „Słonecznym patrolem”.

Nasiona – czy „nasienie”, „nasiennictwo”. Z tego samego powodu odpada też „permanentny”, szczególnie gdy stoi przed nim „z”.

Niedźwiedź – a także „miś”, nawet biały. Troska o środowisko naturalne, tak jak motoryzacja, nie powinna być domeną Roberta.

Odbyte rozmowy – prawie tak złe jak mydło.

Oddolny – oddolne ruchy czy posunięcia kojarzą się jednoznacznie.

Odsłaniać się - np. z poglądami. Czemu brzmi źle - patrz: naga prawda.

Orientacja – i wszelkie pochodne, jak „orientowanie się w temacie” czy bycie „zdezorientowanym” – poza tym, że źle wygląda, to też źle się dla Roberta skończy.

Pasywny - np. udział w posiedzeniach komisji czy (auć!) „pasywny członek klubu” (patrz też: aktywny).

Palący problem – mimo że mamy kryzys, to w tym przypadku zalecamy pełen luz.

Pchać – poza tym, że pchanie się jest nieuprzejme, to w ustach Roberta nawet zwykłe „pchnięcie spraw” brzmi po prostu prowokacyjnie.

Penetracja – np. środowiska przestępczego. Odpada też „permutacja”, bo ma z „penetracją” za wiele wspólnych liter.

Pikieta – np. pielęgniarek czy górników. Chwalenie się, że się było „na pikiecie” też nie wchodzi w grę.

Pochylać się – nad sprawą, nad problemem. „Pochylmy się nad tym wspólnie.” "Czy mógłby się pan nad tym pochylić?"

Połykać/przełykać - np. wiedzę. Również „słowa trudne do przełknięcia” i „przełykanie gorzkiej pigułki” brzmią jednoznacznie. W ogóle lepiej, żeby Robert nic nie jadł, może co najwyżej przeżuwać, ale bez brania do ust.

Posunąć – również w formie „posuwać”. Odpada więc „posuwanie spraw do przodu”, a także nieco niegrzeczne „posuń się pan”.

Poszerzać – nawet „poszerzaniu horyzontów” mówimy stanowcze nie.

Potencja – a także „potencjał”, jako słowo bardzo podobne brzmieniowo. Tak że interpelacje tradycyjnie nie będą miały potencji.

Pozycja - wiadomo, jaka to może być pozycja. Ryzyko użycia w zwrocie „Dz.U. nr ..., pozycja ...” Odpada również pro-pozycja ustawy.

Prawo pięści – również dlatego, że budzi skojarzenia z lewicowym terroryzmem, któremu pan poseł się w wolnych chwilach oddaje.

Prężny rozwój – wysoce niewskazany. W ogóle lepiej, żeby Robert się nie „sprężał” ani nie „prężył”.

Prostytucja - jako zjawisko społeczne, ale też w wyrażeniu „prostytucja polityczna”.

Prowadzić politykę na czworakach/na kolanach – wprawdzie to raczej Jarosław Kaczyński tak mówi, ale na wszelki wypadek dołączamy i to. Klękanie też odradzamy.

Przeć – ani do przodu, ani na rozwiązanie. Lepiej też, by pan poseł niczego się nie „wypierał”.

Przedłużać – lepiej już „przeciągnąć”, choć to dla odmiany prowadzi wprost do „ciągnąć”.

Przerywać – zakaz używania tego słowa trochę skomplikuje medialne wystąpienia Roberta, jednak z uwagi na niebezpieczeństwo tkwiące w zdaniu „Ja panu nie przerywałem” zalecamy wyłącznie występy w pojedynkę.

Przyjąć – szczególnie w połączeniu z „na siebie” czy „na klatę” (patrz też: brać).

Pytać - zwłaszcza w 3 os. l.poj.: „on tylko pyta”.

Ręka - szczególnie używana w zwrocie „jest prawą ręką szefa". Każdy wie, do czego służy ręka.

Rower – bo wiadomo, co ma. Z tego też powodu odpada uczestnictwo w parlamentarnej grupie rowerowej.

Rozkładać na łopatki - np. gospodarkę, co ogólnie nie jest dobrym pomysłem.

Rura - nieważne, czy wydechowa, czy gazrurka na pikiecie, czy hydrauliczna, od razu kojarzy się z przepychaniem, przetykaniem, udrażnianiem i innymi paskudztwami.

Różowy - nie wiemy, czy nie gorszy od bardziej się kojarzącego z Robertem tęczowego. Odpada więc „świat w różowych barwach”, „patrzenie przez różowe okulary”, nie mówiąc już o jakże modnych różowych koszulach czy krawatach. Tylko czerń i biel, ewentualnie błękit.

Samopomoc – chłopska, rolnicza i każda inna. Wiadomo, co Gombrowicz z tymi parobkami wyrabiał.

Satysfakcja - „satysfakcjonujący efekt” oznacza, że się pan poseł postarał...

Seminarium - wiadomo, klerycy.

Skończyć – niestety nie dla Roberta słynne „prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy”.

Smarowanie - jako łapówka (sama w sobie niedopuszczalna), ale też np. w wyrażeniu „kto nie smaruje, ten nie jedzie”.

Sodoma i Gomora – nie podejrzewamy Roberta, by posunął się do takiej prowokacji, ale na wszelki wypadek umieszczamy na liście.

Spółka - sama w sobie dość niewinna, ale gdy się pomyśli o możliwym czasowniku...

Spuszczać - jako „spuszczać lanie”, ale też w formie „spuścić”.

Ssanie w żołądku – jakie by nie było, lepiej, by z tego powodu o przerwę nie prosił. W ogóle wszelkie zwroty ze „ssaniem” są niewłaściwe, jak chociażby „pokorne cielę dwie matki ssie”.

Stać – żadnego „stawania na wysokości zadania”, „staję przed wami”. Niebezpieczna jest też sama czynność stawania np. za plecami innego posła.

Stosunek – do projektu ustawy, stosunki koleżeńskie w klubie, a także „ustosunkowywanie się”.

Strumień – nie tylko pieniędzy, ale też świadomości.

Strzelać – zakazany jest m.in. „strzał w dziesiątkę”. W okolicach Euro 2012 (ani żadnych innych) nie wolno mu mówić, że „zadaniem piłkarzy jest strzelać”. Nie powinien się też wypowiadać o „kryciu” (obrońcy, atakującego, pomocnika...).

Stuknąć w łeb - również w wersji „puknąć w łeb”. W ogóle nie powinien pukać, tylko od razu naciskać klamkę.

Szukać - sformułowanie bardzo ryzykowne dla osób znających język czeski (zobacz: język).

Śliski – „śliska sprawa”, „śliski pomysł”, „ślizgawka”, „wpaść w poślizg”; czego nie powie, wiadomo, o co chodzi.

Tęcza - może to zbyt oczywiste, ale na wszelki wypadek dodajemy. Żadnej „tęczy po deszczu", żadnego świata w „tęczowych barwach"!

Towar - lepiej, by nie komentował „jakości i dostępności towarów na rynku".

Tryskać – np. optymizmem, ale też „wtrysk” i „wytrysk” są zakazane.

Trzymać - szczególnie w wyrażeniu „potrzymać panu?”.

Twarde jądro – już mało popularne, ale na wszelki wypadek dodajemy.

Tył - szczególnie niebezpieczne słowo. Nie wolno mówić, że „ministerstwo zabiera się za rozwiązywanie sprawy od tyłu”, a nawet wchodzić tylnym wejściem. Tylko główne! „Broń odtylcowa” też z przyczyn oczywistych odpada, tak jak i „manie tyłów” (lepiej też, żeby nie miał również pleców).

Ubezpieczenie/zabezpieczenie – polityka społeczna jest równie niewskazana dla Roberta co „branża” motoryzacyjna.

Ustęp - np. „artykuł 1, ustęp 3”. Do czego służy ustęp - patrz: pikieta.

Walić głową w mur – również niewinne wieloryby, czyli (tfu) walenie są zakazane.

Wąskie gardło – powszechne nie tylko w korporacjach, w wydaniu Roberta niedopuszczalne.

Wejść – również jako „wchodzić”, np. w zadanie.

Wiążący - np. umowa, patrz: krępujący.

Wilgoć - rzadkie słowo, ale może się pojawić w niewinnej rozmowie o pogodzie. Dlaczego jest to temat dla Roberta niebezpieczny - patrz: tęcza.

Wisieć – nic Robertowi nie może „zwisać”, powinien też unikać przysłowia „co ma wisieć, nie utonie”.

Wkładać – czegokolwiek gdziekolwiek. Słów w usta, dokumentów do teczki. Ryzykowne są również powszechne w programach unijnych i krajowych „wkłady”.

Wkroczyć – bezpieczniej by było „wkraczać”, choć kto wie, czy i to nie będzie kuszeniem losu.

Wnikać – a właściwie lepiej „nie wnikać”.

W objęciach Morfeusza – w Sejmie w ogóle spać nie wypada, pan poseł nie może też spać eufemistycznie. Nie wolno mu też mówić „Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz” czy „chodzić spać z kurami”.

Wyciągnąć pomocną dłoń – czynność zazwyczaj mile widziana, jednak Robertowi zalecamy daleko posunięty egoizm.

Wyjść – wyobraźcie sobie Roberta w windzie pytającego posłów, czy „wychodzą”.

Wykonać ruch ku – w ogóle lepiej, żeby Robert się za bardzo nie ruszał.

Wziąć się w garść – ani się, ani czegokolwiek innego.

Wziąć sprawy w swoje ręce - bo od razu wiadomo, że nie chodzi o „sprawy”, a o „interesy”.

Zacząć – „no to zaczynamy, proszę wysokiej izby!”.

Zatapiać - np. się w temacie albo się w myślach.

Zdrada - znowuż bardziej pasuje do Jarosława Kaczyńskiego, ale mimo wszystko odradzamy mówienie np. o „zdradzie politycznej”.

Z drugiej strony – lepiej, żeby Robert organizował wypowiedzi w prostszy sposób, np. mówiąc „po pierwsze”, „po drugie” lub „w przeciwieństwie do”.

Z ręki do ręki - materiały, teczki, dokumenty... Nic z tych rzeczy, żadnego przekazywania.

Z ust do ust - poufne rozmowy (czy studenckie zabawy w przekazywanie surowego jajka bez skorupki) także są zakazane.

Na koniec kilka dodatkowych rad dla Roberta, które, stosowane konsekwentnie, powinny trochę ułatwić mu życie. Po pierwsze powinien unikać zabierania głosu na tematy rolnicze: ogórki, marchewki, kabaczki, a nawet buraki są śliskie. Po drugie zdecydowanie nie powinien z siebie niczego wypluwać. Po trzecie, gdy naciśnie niewłaściwy guzik, absolutnie nie powinien się do tego przyznawać, aby nie narazić się na zarzut, że nie przykładał się do anatomii. Po czwarte powinien siedzieć otoczony wyłącznie kobietami i unikać jawnego i skrytego spoglądania na innych posłów płci męskiej (co może być trudne przy 350 facetach), bo mogą się poczuć ofiarami homozalotów. A po piąte w ogóle nie powinien mówić, bo już sam fakt, że otwiera usta, się kojarzy.

Dziękujemy wszystkim osobom, które podrzuciły hasła do alfabetu. I zachęcamy do kontynuowania zabawy w komentarzach.

Komentarze

  1. Czy już pisałem, że Was uwielbiam ;)))
    Oczyma wyobraźni widzę, gdy Biedroń używa tych wszystkich zakazanych słów w jednym wystąpieniu hahaha

    OdpowiedzUsuń
  2. Tym razem to praca zbiorowa, ale chętnie weźmiemy uwielbienie, ten tego, na klatę:)

    Do wystąpienia Roberta dodałabym jeszcze ostentacyjne bawienie się długopisem w kieszeni spodni.

    OdpowiedzUsuń
  3. ...co do "kuluarów" :)
    http://www.facebook.com/photo.php?v=304786706206385&set=vb.237817042924278&type=2&theater

    OdpowiedzUsuń
  4. Łeeeee, nie było słowa "spuszczać" (np. spuścić komuś lanie - wiadomo, spanking). Niebezpieczne jest też "seminarium" (przez kleryków). Robert nie powinien się wypowiadać o "prostytucji politycznej" ani o "zdradach politycznych" (ani żadnych innych). Powinien też zapobiegliwie omijać kwestie związane z dziećmi. Ryzykowne jest komentowanie "towarów" - zwłaszcza jakości i dostępności towarów na rynku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Klasyk. Podoba mi się takie oswajanie nowej rzeczywistości przez śmiech.

    OdpowiedzUsuń
  6. W zasadzie pos. Biedroń nie może sobie, hehe, na wiele pozwolić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. @mescaline
    Widziałam, widziałam. Ale to było jeszcze przed publikacją alfabetu, tak że mam nadzieję, że się nie powtórzy.

    @Anonimowy
    Dzięki, dodane!

    @lipshit, scenki
    No ba:)

    @Dzikowy
    A to nie o to w tym wszystkim chodziło?;P

    OdpowiedzUsuń
  8. nie powinien sie tez zatapiac, ani w temacie, bo to wielce podejrzane! :)
    genialne!

    OdpowiedzUsuń
  9. Aha i lepiej, żeby się poseł Biedroń nie wypowiadał w kwestii cukiernictwa, bo wiadomo czym są ciacha.

    OdpowiedzUsuń
  10. Za podobnie niebezpieczne uważam użycie słów "słodki" ...
    Natchnęłyście mnie, więc pewnie jeszcze conieco dopiszę.
    Sorry za trochę nieskładny pierwszy komentarz, ale piszę z kotem na brzuchu.
    W sumie p. Biedroniowi nie wolno też "się poruszać" np. swobodnie poruszać się w temacie, ani też nie może być "bierny". Nie wiem, czy bierny już był w słowniku.
    Bo że nie może "aktywnie uczestniczyć" w czymkolwiek to chyba dla każdego oczywiste.
    Nie może też mieć "tyłów" u nikogo.
    Aha i lepiej w sumie, żeby nie miał też "pleców". Bo wiadomo, po co są plecy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Coś mi się wydaje, że niedługo będziemy mieć nie alfabet, a cały słownik:)

    Pisz, uzupełnimy! I głaski dla kota.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kot pogłaskany :) Dzięki!
    Czego jeszcze nie wolno używać:
    - Poseł Biedroń raczej ostrożnie powinien rozmawiać nawet o pogodzie, bo nie daj "bóg" (w sumie też lepiej nie poruszać tematu wyznania, bo wiadomo, że gejom i lesbijkom nie wolno mieć wyznania, bo to i tak wszystko grzech) mu się "wymsknie" (też groźne!) słowo o "wilgoci".
    - bardzo ostrożnie powinien też wymawiać słowo "genialny", bo jeszcze ktoś ze starszych posłów nie dosłyszy i wyjdzie mu "genitalny"!
    - bardzo niebezpieczne jest też wypowiadanie się w sprawach gospodarczych, a już "wchodzenie" (brrr!) w temat "spółek" to jawna prowokacja!

    OdpowiedzUsuń
  13. Do listy dopisałabym jeszcze budzące grozę "kakao", czyli wypowiadanie się w kwestiach przemysłu spożywczego też powinno podlegać autocenzurze.
    Jakkolwiek słowo "auto", oczywiste że kojarzące się z "autoerotyzmem" też budzi odrazę, więc odpada też przemysł samochodowy.
    Na tym wolę zakończyć, bo zamiast śmieszno, robi się straszno!
    Dobranocki!

    OdpowiedzUsuń
  14. Wczoraj w bufecie podsłuchałam dyskusję studentek Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Jedna z pań stwierdziła: "To było oburzające! Jak można tak reagować, przecież to był normalny zwrot." Koleżanki przytaknęły, ale jedna wyraziła zdanie odrębne: "No tak, ale w jego ustach..." Zupełnie nie rozumiem, dlaczego zwróciłam na to uwagę :P

    OdpowiedzUsuń
  15. A ponieważ okazało się, że poselstwu wszystko kojarzy się z seksem polecam pos. Biedroniowi, aby nie mówił o niczym "krępującym", o "wiążących" umowach, o "dominowaniu" na rynkach, o "polityce prowadzonej na kolanach", o "odsłanianiu się" z poglądami. Nie powinien także nawiązywać (cholera, to wiązanie) do demokracji ateńskiej, gdzie wszyscy wiemy, jakie panowały obyczaje. :P

    OdpowiedzUsuń
  16. genialne! ja sobie wyobrazilam jak posel Biedron jako czlonek jakiejs komisji odnosi sie do slow innego czlonka tej komisji twierdzac, ze w jego ustach cos brzmi nie wiarygodnie:))))

    OdpowiedzUsuń
  17. la_petite_parisienne19.11.2011, 11:54

    Ponieważ ponad 50% mojej diety stanowią skojarzenia, ubawił mnie pomysł alfabetu. Żeby, jednak, nie zanudzać Was moimi, czasami, dość barokowymi skojarzeniami, dodam tylko jedno słowo, którego poseł Biedroń powinien unikać, jak Diabeł wody święconej. Ogórek. Dzięki przytomności umysłu (albo przypadkowi) nie zapisał się do komisji rolnictwa...

    OdpowiedzUsuń
  18. Dzisiejszy komentarz znajomego z FB:
    "Przypomniałem sobie, że najbardziej działającą na seksualną wyobraźnię grą jest pitch car. Tam słychać teksty typu:
    - Puknij mnie od tyłu!
    - Nie wcisnę się."

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam:)
    Nie znalazłam jeszcze -
    Rury - a jak wiadomo, taką rurę można przetykac, przepychac i udrazniać - a fuj!

    OdpowiedzUsuń
  20. @Wszyscy
    Dzięki! Zaktualizowane:)

    @Dzikowy
    W jakie ty gry grasz?! Wstyd!

    OdpowiedzUsuń
  21. Planszówka o wyścigach. :) Absolutnie obyczajna, chociaż się kojarzy :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Jaki to POTENCJAł w tych współczesnych kapslach, no, no:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dzikowy z demokracją ateńską ma rację. Ale ja to bym rozszerzył na Grecję w ogóle, bo wiadomo, co się tam działo.
    Zatem odpada wypowiadanie się na temat aktualnej polityki zagranicznej i sytuacji w Unii.

    Niebezpieczne są też słowa, w których język może się omsknąć lub coś zagłuszyć jedną literkę. Odradzam więc posłowi mówienie na zewnątrz, gdzie panuje hałas i mówienie z pełnymi ustami. Jeśli już musi wtedy mówić, to niech unika słów: tenis, mój, wuj, zupa, chuchać i wielu, wielu innych.

    W sumie dochodzę do wniosku, że poseł powinien porozumiewać się ze światem zewnętrznym raczej za pośrednictwem słowa pisanego. Ale wcześniej niech prześle to Wam, Trzyczęściowy, do sprawdzenia. :D

    OdpowiedzUsuń
  24. @Ewa:
    O klapsach, znaczy kapslach też nie wypada. ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. No a "wciskać", a już ciemnoty zupełnie.
    Poseł Biedroń ma ogromny problem, bo chociaż będzie językami aniołów mówił, to miłosc nie zazna w sejmie. Zostają tylko diabelskie sztuczki.

    OdpowiedzUsuń
  26. @lajt:
    Miłość też odpada. Sztuczki takoż. Ty się hamuj! :P

    OdpowiedzUsuń
  27. Ha, widzę kolejne wyzwanie. Napisać kolejny tekst tak, aby nie pojawiło się w nim ani jedno słowo czy wyrażenie, które mogłoby się komuś niewłaściwie skojarzyć. Ciekawe, czy podołam;P

    OdpowiedzUsuń
  28. Chyba nie dasz rady :) Nawet pojedyncze litery mogą się kojarzyć :P

    OdpowiedzUsuń
  29. No ładnie. A potem się dziwimy, że naszym posłom gieniuszom wszystko się z wiadomo czym kojarzy;)

    OdpowiedzUsuń
  30. @Ewa 1. post:
    Wyzwanie - od wyzywające
    @lingwistka:
    DAĆ radę?

    OdpowiedzUsuń
  31. Dobra, dobra, poddaję się, nie napiszę. Przycisnęliście mnie;P

    OdpowiedzUsuń
  32. la_petite_parisienne20.11.2011, 17:32

    Żarty, żartami ale to wszystko uniemożliwia, wręcz, wykonywanie mandatu posła ziemi słupsko-gdyńskiej. Wszak wiadomo z gry półsłówek, że "d-omki w Sł-upsku". Albo taka, niewinna, wydawać by się mogło, interpelacja poselska w sprawie ochrony bałtyckich morświnów. Przecież morświny należą do waleni...Jakby się nie obrócić, dupa zawsze z tyłu. Op, pardon...

    OdpowiedzUsuń
  33. Cudo, od dziś jestem Waszym fanem :):)

    OdpowiedzUsuń
  34. -Biedroń !
    -Co?!
    -Kakao !
    :E

    OdpowiedzUsuń
  35. Dodajmy do tego jeszcze "uniwersalny"!

    OdpowiedzUsuń
  36. No i jeszcze nic nie powinno byc robione na boku a juz zbitka z boku - niedopuszczalna!

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja na jego miejscu ułożyłam sobie przemówienie w taki sposób, aby tego rodzaju słów-skojarzeń było jak najwięcej.

    OdpowiedzUsuń
  38. Dziś powiedział (publicznie!): "Mam za mało jajek." I potem dziwić się, że ludzie mają skojarzenia z Wielkanocą ;P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…