Przejdź do głównej zawartości

Gołe dupy Renaty Przemyk


Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi. 
Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie nieporozumienia biorą się z niewłaściwej interpretacji Biblii, zresztą to samo dzieje się ze świętymi księgami innych religii, np. z Koranem. 
Siadaj, Przemykówna, dwója z religioznawstwa i znajomości „świętych” ksiąg. Stary Testament jest książką o treści łagodnej, w Nowym zaś nie mamy różnych radosnych świętych Pawłów, aż ociekających miłością do kobiet.

Generalnie nasza piosenkarka jest zdenerwowana wypowiedziami Michalika i innych, ale…
Kiedy mowa o arcybiskupie Michaliku, ponoszą mnie emocje, ale to jeszcze nie powód, żebym zwracała akt chrztu, wypisywała siebie i dziecko z Kościoła.
Jasne, lepiej żyć w zakłamaniu (ups, a to nie grzech?) i być hipokrytką. Ale o kim ja to piszę?

I sporo wie o homoseksualizmie:
Czytałam trochę na temat homoseksualizmu i wiem, że na skutek zmian hormonalnych zachodzących jeszcze w życiu płodowym, człowiek rodzi się z określoną orientacją seksualną, więc nie może być za to potępiony.
Nie no, serio? Łał.

O paradach:
Jeśli ktoś epatuje wulgarnym strojem i zachowaniem, to niezależnie od swojej orientacji, budzi we mnie niesmak. Jak ktoś pokazuje na Paradzie Równości gołą dupę, to przecież nie o równość tu chodzi, a o sensację. 
Nie wiem, na ilu paradach równości Renata była. Czekajcie, chyba na żadnej, bo gdyby była, to gazety by o tym pisały. Ja byłam na większości i jakoś gołych dup zero. A szkoda. Fajnie byłoby zobaczyć realną gołą dupę w mieście pełnym billboardowych gołych dup. Ale jaka nośna wypowiedź. To nic, że kłamliwa. Na Frondę w sam raz.

Nie mogło też zabraknąć klasyki:
Mam wielu przyjaciół z tego środowiska, którzy chcą żyć normalnie i bez rozgłosu. A przez takich pieniaczy muszą potem przekonywać zwykłych ludzi, że homoseksualizm nie jest agresywny, toksyczny ani zaraźliwy. 
Albo kłamie, albo należy współczuć znajomych oraz znajomych znajomych. Gołe dupy zaraźliwe? A jak się to niby przenosi?
Dlatego nie uważam, żeby słuszne było wywijanie komuś tęczową flagą przed nosem, żeby później walnąć go jeszcze tą flagą po głowie.
Przyznać się, kto wali tęczową flaga po głowie? Panie wiatr, do raportu! A swoją drogą, kto pójdzie ze mną na koncert Reni z tęczowymi flagami? Serio piszę.
Jestem za równymi prawami w pracy, w szkole, w życiu codziennym. Każdy reprezentuje sobą to, co ma w sercu i w głowie, czy jest porządnym człowiekiem. 
Naprawdę? Zdziwiłam się nieco, przeczytawszy wypowiedzi Reni. Ale nic to.
Podoba mi się piękny monogamiczny związek Tomasza Raczka. Dwoje ludzi po prostu się kocha i chce spędzić z sobą życie. 
Bo jak wiadomo walący flagami po łbach aktywiści pięknych monogamicznych związków nie tworzą. A może i zresztą nie tworzą, kto ich tam wie. W każdym razie jak się naszej pieśniarce takie związki podobają, to nic nie stoi na przeszkodzie, by takowy stworzyła. Lub o nim opowiedziała, jeżeli tworzy.
Nie przeszkadzałoby mi również gdyby nauczyciel mojego dziecka był gejem, jeśli poza tym byłby po prostu fajnym człowiekiem i specjalistą w swoim zawodzie.
A jakby był niefajnym człowiekiem i kiepskim specjalistą, to przeszkadzałoby to, że jest gejem, czy to, że jest słabym nauczycielem? I czy nie byłoby jeszcze fajniej, gdyby była to kompetentna nauczycielka? Nie tylko dziecko mogłoby mieć z tego korzyści...

O aktywistach LGBTQetc.:
I myśli pani, że przekonają społeczeństwo do swoich praw wychodząc na golasa i trzęsąc tym i owym?
Słuchajcie, mili moi znajomi i nieznajomi aktywiści. Może to jest myśl? Tego żeśmy nie próbowali. Potrząśnijmy tym i owym. Rany, ale ta kobieta ma fantazje erotyczne.
Ludzie przekonają się do homoseksualistów, kiedy poznają miłych, uśmiechniętych i uczynnych ludzi żyjących obok nich. Nie wszyscy może i nie od razu, ale więcej i szybciej niż agresją.
Agresywnie wzięłam podniebny ślub z moją ukochaną. Na paradach równości pojawiają się hasła typu: „Raz sierpem, raz młotem heteroseksualną hołotę”, „Hetero do gazu!”, a na czele niesiony jest różowy krzyż celtycki. Agresywny jest baner Miłości, co Nie Wyklucza, który rzuca się na ludzi swoją wielkością, różowatością i agresywnym hasłem! Kłania się też historia ruchów równościowych. Kobiety również kiedyś były miłe, uczynne i uśmiechnięte. I co, i o swoje prawa musiały walczyć, między innymi o prawo do niebycia miłymi, uczynnymi i uśmiechniętymi. Często dość agresywnie. Tak przy okazji, palenie staników to jednak mit. Szkoda.

A jak już przy feminizmie jesteśmy, to uwaga, niespodzianka, Renata (chyba) jest feministką, chociaż goli nogi. Niestety podaje również powód, dla którego uważa, że nazwa ta odbierana jest pejoratywnie:
Dlatego właśnie, że pod feminizm podpięły się radykalne osoby i środowiska. I utopiły w swojej agresji ideologię, która jest ważna i potrzebna. I potem feministki są postrzegane jako brzydkie baby z nieogolonymi nogami, które nienawidzą facetów.
Ręce, nogi (ogolone) i biust mi opadły.

A na koniec, no niemal, jest o tęczy:
To chore, z jakim strasznym przewrażliwieniem traktujemy ten temat. To po prostu ładna rzecz, która dodaje koloru szarej stolicy i zniszczenie jej było zwykłym wandalizmem. Podejrzewam, że ludzie, którzy to zrobili, chcieli się po prostu zabawić. Niektórym głupie zabawy przynoszą więcej radości niż inne.
Nie doczytała biedna, że spalili tę tęczę nie dlatego, że im się nie podobała, tylko dlatego, że dla nich nie jest symbolem przymierza z bogiem, ale symbolem homoseksualizmu. Ale cóż, młodość musi się wyszumieć. Wybaczmy, to tylko zabawa, głupia, ale zabawa. A niejaka Renata Przemyk jest ikoną osób LGBTQetc. Tak tylko przypominam.
Podoba mi się pomysł przemalowania jej na biało-czerwono.
Przemykówna, religioznawstwo i historię oblałaś koncertowo, teraz fizykę i zjawiska przyrodnicze. Cienko widzę maksimum punktów na maturze. No ale na trzydzieści procent może szansę masz. Może.

I w końcu nie może się obyć bez przypomnienia o symetrii:
Tolerancja nie oznacza jednak faworyzowania i powinna działać w obie strony.
Rozumiem. To znaczy nie rozumiem. Mamy pozwalać na nienawistne hasła, dać się pobić, zgodzić się na nierówne traktowanie? Reniu, przetłumacz, proszę.

A gdybyż tylko sama siebie posłuchała i zamilkła, nie miałabym ochoty jej outować (z jej braku przygotowania do matury, rzecz jasna):
(…) ale nie uważam się też za mędrca, który musi się wypowiadać na wszystkie możliwe tematy.
Na sam koniec zgodziłam się z Renatą. Ja też nie uważam jej za mędrca.

Komentarze

  1. Ręce mi opadają za każdym razem jak kobieta-'feministka' musi wszystkich przekonywać, że goli nogi. Nie rozumiem tego: jak ma na nich włoski, to traci milion punktów moralności? Co mają ogolone nogi do wartości człowieka?

    OdpowiedzUsuń
  2. no więc jak mi już oburzenie opadło to zrobiło mi się tak strasznie, bezbrzeżnie smutno. Cthulhu, jakie ujowe życie musi mieć ktoś, kto zaklinował się między "prawda leży pośrodku" i "czytałam o homoseksualizmie, jest wrodzony" :(((

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętacie jak kilka lat temu Renata Przemyk opowiadała wszem i wobec o swoim związku, takim 'prawdziwym i na całe życie' z jednym aktorem?

    Trzy dni później ów aktor się wyoutował.

    Zestawienie kuriozalne (deklaracje Renaty i oświadczenie aktora).

    R. Przemyk żyje, jak żyje, lecz przy tym - publicznie szerzy ewidentne! kłamstwa na temat osób LGBT, czy to się godzi?

    Czy mamy nie reagować na taką postawę znanej osoby, gdy mówi o naszym życiu, przedstawiając NAS w złym - zafałszowanym! - świetle przed osobami, które niejednokrotnie nie znają (nie wiedzą, że znają) żadnej osoby LGBT?

    Jak ktoś żyje w ukryciu - jak to robił przez wiele lat T. Raczek - i nie opowiada przy tym głupot (!) o społeczności osób LGBT, to jego/jej wybór, ale jak ktoś raz za razem przy tym mówi rzeczy nie do przyjęcia (!), to w końcu nie można już nad tym przechodzić do porządku dziennego.


    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
  4. "- Masło świetne
    Chleb wspaniały
    Człowiek z lekka
    Był zgorzkniały"

    Pani próba wykpienia i nadziania na ostrze satyry Renaty Przemyk literacko jest na poziomie asfaltu. proszę wybaczyć, ale ja oceniam tekst, nie poglądy. sam sypiam z koziorożcem i dobrze mi z tym, tylko w głowie się kręci. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na wartość człowieka składa się wiele czynników, wśród których znajduję się np. dbanie o zdrowie i ciało. Nie chodzi tu o to żeby być pięknym, bo nie każdy rodzi się modelem/modelką, ale jednak facetowi przystoi się np. golić lub dbać o zarost, a kobiecie przystoi golić nogi. To jest po prostu higiena i podstawowy schemat estetyki i piękna. Nie walcz z czymś, z czym i tak nie wygrasz. Grupa zbuntowanych kobiet nie zmieni ot tak kanonu piękna. I płacz o to że piękno nie jest wartością człowieka jest też chybiony. Bo niegolenie nóg to nie jest brzydota, tylko lenistwo, brak higieny i zerowe poczucie estetyki.

    OdpowiedzUsuń
  6. @a.
    Bo to jest strasznie smutne. Szczególnie jak się człowiek domyśla, z czego to wynika. I prawie jest mi jej żal. Prawie, bo to, co robi ze swoim życiem (nawet jeśli sama się unieszczęśliwia), to jej sprawa. Kłopot w tym, że wali też przy okazji w wiele osób, które widziały (nadal widzą?) w niej swoją ikonę.

    @Katarzyna
    Nie godzi się. Ale ona najwyraźniej nie jest godnym człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ech, coś anonimy póki co cienkie. Za rzadko się na blogu coś dzieje i przestały zaglądać?Nikt się nie pokusi o obronę poglądów naszej bohaterki? Nikt? No proszę, proszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Poglądów Renaty bronić nie trzeba, bo wolno jej mieć takie, jakie ma, ale trzeba bronić prawa do tajemnicy. Prawo do tajemnicy to prawo człowieka, a publiczny coming out to nie obowiązek.
    Jest przede wszystkim wspaniałą artystką i nikt jej chyba nie słucha, bo jest/nie jest lesbijką, co? Co do motywów, czemu decyduje się publicznie nie mówić o swoim prywatnym życiu - skazana jesteś jedynie na domysły przez analogię do siebie w jej sytuacji. To błąd, bo każdy raczej inaczej czuje i inaczej reaguje, co innego jest dla każdego ważne. Może to wynikać zarówno z koniunkturalizmu, konformizmu, jak i z rzeczywistego wewnętrznego konfliktu na linii: wiara/orientacja seksualna, nie każdy potrafi odrzucić jedno albo drugie. Poza tym wyrywasz cytaciki z kontekstu, by zhejtować, ale jeśli przeczytać cały wywiad, to już się tak absurdalne nie wydają. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Heh, moim zdaniem to wcale nie są poglądy, tylko jakiś homogeniczny, nudny zlepek komunałów, skrojony na potrzeby publisi.

    Ale jestem w stanie pojąć, dlaczego RP nie zamierza wyłazić z szafy: bo wtedy z automatu stanie się oficjalną ikoną, Pierwszą Polską Wyoutowaną Artystką (Kasię Adamik pomijam, bo IMHO nie ma statusu gwiazdy). I wtedy rozpęta się piekło: pińcet wywiadów dla tabloidów, foty z ukrycia, paparazzi w ogrodzie, na strychu i pod zlewem. Do tego, jako ikona, RP stanie się chcąc nie chcąc ekspertką od wszelkich spraw LGBT, od mody przez wychowanie psów po pieczenie tęczowych tortów, i przy każdej okazji będzie bombardowana telefonami z prośbą o wypowiedź na zadany temat. Do tego zaproszenia do telewizji, na premiery kinowe i teatralne oraz na parady, propozycje występów na otwartych (zgroza!) imprezach w branżowych klubach, Blichtr, lans i wielka celebra. A w tym czasie pole pszenżyta, które zapewne uprawia, zwiędnie, zżółknie i zostanie na dodatek zdeptane kopytami nachalnych dziennikarek "Repliki". I na co to komu?

    OdpowiedzUsuń
  10. aleksandra - dobrze napisane. niektórzy ludzie jeszcze chcą pozostawić sobie prawo do decydowania o sobie i swoim życiu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Korekta obywatelska: jest: "I co, i o swoje prawa musiały walczyć, między innymi o prawo do niebycia miłymi, uczynnymi i agresywnymi", powinno być "prawo do niebycia miłymi, uczynnymi i uśmiechniętymi". Chyba.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Im Menso
    Prawo do tajemnicy brzmi wręcz groźnie. Niestety tu mamy tajemnicę poliszynela co najwyżej.
    Anyway, ja się bardzo chętnie dowiem, które to poglądy w kontekście całego wywiadu nie brzmią absurdalnie. Bo ja bym powiedziała coś zupełnie przeciwnego - notka pomija całkiem spory fragment, który panią Renatę już całkowicie pogrąża. A z którego wynika, że narodowcy rozwalający w pył Warszawę jednak są lepsi od tych wstrętnych pedałów i lesb, co to tylko gołymi tyłkami chcą świecić (drugie stwierdzenie jest nieprawdziwe). No ale co kto lubi.

    @aleksandra
    A ja wiem? Jak ktoś ceni sobie prywatność, to i wywiadu dziennikarce "Repliki" odmówi. Naprawdę, ten c.o. mógłby wiele dobrego zrobić - i jej, bo przestałaby się tak bać, i jej fanom i fankom, bo może w końcu poczuliby się normalnie. I przynajmniej nie byłoby wątpliwości, gdzie się zaczynają jej prawdziwe poglądy, a gdzie przykrywka do owej strasznej tajemnicy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Korekcie obywatelskiej dziękuję. Poprawione. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. In Menso: Ale gdyby Renata nie mówiła o swoim prywatnym życiu, było by ok :) Ale ona mówi, dużo nawet ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jasne. Wywołany, odpowiadam: cały wątek religijny. Można by oczywiście spalić Biblię i w imię postępu wyjąć ją z użytku jako księgę szerząca nietolerancję, antyrównościową, i tak dalej, zatrzeć po niej ślady (wycofując z księgarń Kochanowskiego, Szekspira, Mickiewicza, Manna), zakazać grać Bacha, Haendla i Vivaldiego... :) Chrześcijaństwo - z natury swej jest rzeczywiście pokojowe, a wszelkie wypaczenia (krucjaty, inkwizycja, itd.) trzeba traktować jako brak zrozumienia samego chrześcijaństwa: "Nie można wyrywać z kontekstu kilku linijek i na tej podstawie budować ideologii, jak to robią Świadkowie Jehowy. Biblia nakazuje działać miłością, modlitwą, cierpliwością. Podobnie mówi na przykład Dalajlama." Cytatów, aby tezę tę poprzeć też mogę dostarczyć, ale się w nich zaraz zagrzebiemy, brnąc również w mieszance wyznań, z których każdy inaczej interpretuje ten czy inny aspekt. Bo chrześcijanie to też przecież Albert Schweitzer, brat Roger z Taize czy Hildegarda z Bingen.

    OdpowiedzUsuń
  16. Rude de Wredne: No, to nie śledzę specjalnie, co mówi, czytam jedynie wywiad i niniejszy komentarz i do nich się odnoszę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiesz, tylko z tego, co piszesz, wynika, że właściwie już nie ma prawdziwych chrześcijan, zostały wypaczenia. I Dalajlama.;)
    Z czym ja się akurat nie zgadzam, znam wielu cudownych chrześcijan. Pai Renata do nich nie należy, IMHO. Za to za wybitnie niechrześcijańskie uważam szerzenie kłamstw i nienawiści (bo to owe mityczne gołe dupy robią - budzą nienawiść) - a to właśnie pani Renata uskutecznia.

    OdpowiedzUsuń
  18. Biblia to jako żywo również Stary Testament, nie zauważyłam w nim nadmiaru miłosierdzia. Zgadzam się jednak co do zasady- nie można wyrwać z kontekstu paru linijek i na tej podstawie sadzić pierdoletów o Biblii, której się chyba jednak nie przeczytało, siadaj, Przemykówna, pała (sorasy, nie mogłam się powstrzymać, ten tekst będzie kanoniczny)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ej, tak wynika? Nie było takiej intencji. Ja tej nienawiści nie widzę, przynajmniej w tym wywiadzie. Jest raczej wyważony.
    Obawiam, się, że, jak zwykle, problem jest bardziej złożony. Słynne gołe dupy i pióra w nie wetknięte - o tym by można dysertację naukową na temat roli mediów w konstruowaniu wizji świata napisać. Bo ludzie, zwłaszcza w małych miastach, dostęp do wiedzy o LGBT (jak i o tzw. świecie) mają najczęściej z telewizorów. A tam zawsze najsmakowitsze kąski - obrazki z parad, gdzie jednak golizna i potrząsanie tyłkami, drag queens to najlepsze kąski z takich wydarzeń. Sam nie mam nic przeciwko, ale jak już pomyślę o mojej mamie, czy skromniejszych i "niewinniejszych" kolegach i koleżankach, to opór na takie "nowinki" to dość naturalna reakcja.

    OdpowiedzUsuń
  20. A to już zbaczam teraz z tematu, ale dodam. Mam podejrzenie, że jeżeli większości "zwykłych" ludzi coś przeszkadza w obrazie LGBT to nie sam fakt, że się babki z babkami i chłopy z chłopami mogą kochać, ale raczej pewna estetyka, którą oni z nami wiążą. Ponieważ nie mam dobrego słowa, by ją nazwać, załączę obrazek:
    https://www.youtube.com/watch?v=srOFki9PGM0
    Nas, gejów i lesbijek, siedzących "w temacie", raczej taki teledysk już nie oburzy, a nawet się spodoba, ale trzeba pamiętać, że "heterycy" jakoś specjalnie w naszą kulturę wsiąknąć nie chcą (chyba, że ci "postępowi"), stąd nie są "obyci" i ich to oburza. I Przemyk odnosi się chyba właśnie dyskutuje z taką estetyką, ja to czytam w ten sposób.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja widzę. Przede wszystkim do siebie, ale to akurat nie mój problem. Ale patrzymy inaczej, mamy różne doświadczenia, tak że to normalne.

    Jasne, że można by dysertację napisać. Tylko tu istotniejsza jest nie kwestia "co mówi", a "kto mówi". A nie mówi Tomasz Terlikowski, w którego ustach te słowa rzeczywiście byłyby wyważone, a ikona LGBT, która doskonale sobie z tej ikoniczności zdaje sprawę, choć, jak widać, wypiera ją jak może. Przykro mi, ale nie bardzo mam litość dla osób, które są dość inteligentne i mają dość znajomych, by sprawdzić, popytać, poczytać, jak jest naprawdę, a jednak mimo to wybierają drogę na skróty w imię tak naprawdę nie wiadomo czego. Ze strachu? Z lenistwa? Bo tak lepiej zabrzmi? Bo tak bardzo w to wierzy, że nie czuje potrzeby owej wiary zweryfikować? Usprawiedliwień może być wiele, ale każde niedobre. I jeszcze ta biało-czerwona "tęcza" i brzydkie feministki. No makabreska po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  22. Co do tego, co przeszkadza - nie, to nie estetyka. To sam fakt, że istniejemy i śmiemy o tym mówić. Owa estetyka jest jedynie wymówką, bo głupio tak nienawidzić bez powodu. Co zresztą świetnie w wywiadzie z RP widać - wymyśla sobie gołe dupy, włochate feministki itd. Gdyby nie była jedynie wymówką, to nikt by jej na siłę pod każdą możliwą dyskusję nie podpinał. Tylko skupiałby się nie na paradach, co to są raz do roku i żadnych tyłków na nich nie ma, a na tym, co robimy przez cały rok - pracach legislacyjnych, książkach, broszurach, akcjach społecznych, pomocy psychologicznej, grupach wsparcia itd., itp.

    OdpowiedzUsuń
  23. I znowuż: nie można generalizować, co jednak robimy oboje, robimy wszyscy. Zgoda, są ludzie, którym przeszkadzamy my, fakt, że istniejemy i śmiemy o tym mówić - nie mogę temu zaprzeczyć. Są ludzie, którym przeszkadza estetyka. Są ludzie, dla których gej i feministka to ten, który walczy z Kościołem, a dla których wiara to rzecz niepodważalna. I na odwrót. Kościół to ten, który walczy z gejami i feministkami, to pruderia i lęk przed dupą. Dla mnie - i jedna i druga wizja jest fałszywa, ale OK, zostawmy.
    Robota, którą robią organizacje LGBT jest wielka i świetna (co nie znaczy, że wolna od błędów). Dzięki Wam przez te 10 lat wiele się zmieniło na lepsze dla nas, chapeau bas! Ale też społeczeństwo bardzo się podzieliło, spolaryzowało. Nie sugeruję nawet, że to "wina" LGBT, ale błędy też są i na naszym koncie. Ale dziś trudno porozmawiać na ważne tematy, by zaraz nie zostać wepchniętym do jakiegoś "obozu".

    OdpowiedzUsuń
  24. *10 lat jakoś tak mi wyszło - oczywiście najodważniejsi, pionierzy, zaczęli wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  25. O, i tu masz rację - trudno dziś rozmawiać. Bo kreowana przez media rzeczywistość jest czarno-biała (to też świetnie w tym wywiadzie widać), podczas gdy ta prawdziwa to jednak głównie odcienie szarości. I masz rację, że są ludzie, którym przeszkadza estetyka, ale zaryzykowałabym stwierdzenie, że gdyby poszukali w sobie głębiej, to by im wyszło, że jednak coś więcej - bo owej estetyki aż tak bardzo się na co dzień nie widuje (a szkoda), jak i dlatego, że wszak w niej samej naprawdę nic groźnego nie ma.

    I to jest w sumie to, co mnie najbardziej boli - że te rozmowy z roku na rok robią się coraz płytsze (a może to po prostu internet to pokazał), że tak naprawdę nie ma chęci zrozumienia drugiej strony, poszukania głębiej, poszukania tych odcieni szarości, że chodzi już nie o to, by się czegoś dowiedzieć, a by wyszło na moje. A ładnie podane skrajności wpadają do szufladki "wyważone".

    OdpowiedzUsuń
  26. Oczywiście, też w żenującym poziomie mediów i dziennikarstwa widzę kreowanie podziałów, pieszczenie i zaostrzanie antagonizmów, zero szacunku, dialogu, przestrzeni wolności. Bo jeśli do studia zaprasza się ludzi wzajemnie się nienawidzących i zwalczających nie po to, by rozmawiali, ale po to, by się żarli, to dobrze nie będzie. A żyjemy w świecie, gdzie dostęp do tzw. rzeczywistości ludzie mają przez media, o zgrozo!
    Nawet nie kolory szarości, ale kolory tęczy - powiedziałbym, wrażliwość na nie nie może się u nas w takich warunkach rozwinąć.
    Co do samej estetyki - piszesz, że nic groźnego w niej nie ma: skąd wiesz? :)

    Tutaj wchodzimy już na bardziej ruchomy grunt, nie jestem zbyt kompetentny, by dyskutować na "autorów", którzy łączą estetykę z konkretną etyką, ale wiem, że znajdą się tam tacy, dla których dana estetyka może stanowić zagrożenie (duchowe). Chętnie posłuchałbym na ten temat audycji w radiu, co możliwe w Dwójce, którą polecam i która trzyma poziom :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie lubię tęczy. Przejadła mi się. Ale nie mów nikomu.:)

    Co do zagrożeń - no w sumie nie wiem. Ja tak zdroworozsądkowo do tego podchodzę - groźni są dla mnie ci, co biją i podpalają, nie ci, co tańczą i się kochają. Kiedyś (za czasów odcieni szarości, czy - jak wolisz - bliższych kolorom tęczy) była taka "prowokacja" medialna - dwóch panów szło za rękę, a dziennikarz kręcił reakcje przechodniów i pytał ich o opinie. I jedna starsza pani, zapytana, czy jej to nie przeszkadza, stwierdziła: "A czemu ma mi przeszkadzać to, że się kochają. Gdyby się bili, to co innego". I to jest dla mnie kwintesencja i tego, co jest zagrożeniem, i tego, co z naszym obecnym światem jest nie tak - że przemoc jest niemal przezroczysta (i nie jest zarezerwowana dla seansów po 23), ale związek dwóch osób, nawet najsubtelniej pokazywany, jest uznawany za zagrożenie.

    Na duchowych zagrożeniach się nie znam, więc wolę się nie wypowiadać. Ale jak będzie kiedyś sensowna audycja na ten temat, to chętnie posłucham.

    OdpowiedzUsuń
  28. No, światy się przenikają, te społeczne z tymi innymi.

    Dzięki, Ewa, za dyskusję sprowokowaną przez Przemyk.

    i dobranoc :)

    OdpowiedzUsuń
  29. @In Menso
    Jasne, bo obrazki święte nie są kiczowate.

    OdpowiedzUsuń
  30. 1. Stary Testament NIE jest książką o treści łagodnej- Bóg Starego Testamentu jest bezwzględny i brutalny. Jeśli Przemykówna ma dwóje, to autor ma pałę ze znajomości świętych ksiąg. Chociaż autorka mogła w tym momencie ironizować – jeśli nie załapałam to przepraszam.
    2. Idąc rozumowaniem autorki tekstu należy wypisać się z kościoła w wyniku idiotycznych wypowiedzi Michalika... Bez komentarza.
    3. „Tolerancja nie oznacza jednak faworyzowania i powinna działać w obie strony”- słusznie. Np. toleruje głupie, w mojej ocenie, wybryki mojego faceta. Ten z kolei powinien tolerować fakt, iż nie zamierzam w owych wybrykach uczestniczyć. Przykład głupi ale chciałam aby autorka zrozumiała o co mogło chodzić Przemykównie. Ponadto Renata niefortunnie, moim zdaniem, użyła słowa „faworyzować”. Tolerancja powinna działać w obie strony- wiem, to brzmi jak masło maślane, niemniej Polakom trzeba o tym przypominać.
    4. Co do feministek. Prawda jest taka, że mogą się one kojarzyć z rozhisteryzowanymi panienkami, które zachowują się jakby były w wiecznym stanie napięcia przedmiesiączkowego. Ponadto w większości debat w tv, które widziałam feministki walczące w słusznej sprawie dawały się ponieść emocjom przez co wyglądały mało poważnie. Feministki mogą się kojarzyć jako te które nienawidzą facetów i nie golą nóg – ale agresją, wyśmiewaniem, wyszydzaniem i opadniętym biustem nie zmienimy tego stereotypu. Trzeba znaleźć mądrzejszy sposób.
    5. I sam koniec przyznam autorce tekstu racje- Renata mędrcem nie jest. Każdy może bredzić ale też każdy ma prawo do swej opinii na dany temat.

    OdpowiedzUsuń
  31. ad. wypisania z Kościoła w wyniku idiotycznych wypowiedzi Michalika

    Zapytam jako ten szczery chłopek roztropek stojący na skrzyżowaniu dróg: ile Michalików mierzonych w wiorstach na zdrowaśki uzasadnia wypisanie się z Kościoła i nie czyni takiej konkluzji śmieszną? Agnieszka Graff pisała świetnie w tym kontekście o "michałkach", sama przeanalizowałam tę konstrukcję na użytek in vitro w debacie i mogę podać konkluzję: jest ona mianowicie taka, że polskie granice przyzwolenia na przemoc słowną są zrobione z lateksu, a kolejne akty przemocy są "michałkowane" i sprowadzane do pojedynczych incydentów. Ile więc drzew tworzy las?
    Michalik jest pewnym symbolem, takim samym jak Longchamps de Berier i bruzda, Pieronek i jego feministyczny beton, Bochyński i dzieci wchodzące do łóżek, Paetz i klerycy, Ryczan i odwiedziny Krollopa, Hoser i sprawa Tylawy (czy Hoser i sprawa Rwandy, też ładna opowieść). Dla Renaty Przemyk to są jednak nadal pojedyncze drzewa i nie układają się w całość, przed którą chciałaby ochronić siebie i córkę - ok, jej prawo. Natomiast nie zgodzę się, że dziwienie się temu jest kuriozalne, a takiego podsumowania dokonujesz.
    Tak, dla wielu ludzi to od dawna jest las, a bycie członkiem Kk jest tożsame z legitymizowaniem tego, czego ich zdaniem legitymizować się nie godzi. Dla mnie na przykład, jako matki dziecka poczętego IVF, dalsze funkcjonowanie pod etykietą "katoliczka" w sytuacji, w której moja rodzina jest obrażana, atakowana i lżona, byłoby niespójne z tym, w co wierzę. A wierzę na przykład w przyzwoitość i obowiązek chronienia moich dzieci. Nie legitymizuję więc chamstwa i hucpy, bo nie w takim świecie chcę je wychować.
    Rude de Wredne ma więc prawo się dziwić postawie Renaty. Renata ma prawo natomiast formułować dowolne opinie. A jeszcze inną sprawą jest ta, że nie wystarczy śpiewać jak upadły anioł, aby stać się luminarzem naszych czasów i mieć cokolwiek ciekawego do powiedzenia.
    Bo- pomijając to wszystko, o czym tu dyskutujemy- ten wywiad niestety obnaża głównie przeciętność i nijakość, a nie hipokryzję (do łóżka nikt Przemykowej w koncu nie wlazł, więc o hipokryzji to jedynie możemy dywagować).

    OdpowiedzUsuń
  32. Bolesław Kot:
    1. Autorka ironizowała jak najbardziej. Dla ułatwienia dodam, że cąły tekst jest ironiczny i sarkastyczny.
    2. Przeczytaj wypowiedź a. W pełnie się z nią zgadzam.
    3. Czytając cały wywiad Renaty nasunęło m się tylko to zdanie, To ona wszak twierdzi, że są tacy, którzy chcą żyć bez rozgłosu, czyli w domu po kryjomu. Ok. toleruję takie zachowanie, aczkolwiek go nie rozumiem. Gorzej jeśli osoby żyją w szafie próbują innych do tej szafy schować i to w imię walki o równe prawa.
    4. Każda grupa może się negatywnie kojarzyć, ot chociażby polscy futboliści z nieudacznikami, ale czy to powód żeby rozciągać to na wszystkich piłkarzy świata? W sposób, jaki opisujesz kojarzą feministki osoby im nieprzychylne, bojące się feminizmu.
    5. Nigdzie nie odbieram Renacie prawa do jej własnej opinii. W ramach prawa do własnej opinii, polemizowałam za pomocą hejtnotki. Jeżeli obnażyłam przy okazji słobaść w rozumowaniu piosenkarki, to cóż, nie jest mi przykro.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  34. a.
    Będę pisać do urzygu wręcz. Orientacja nie jest sprawą intymną. Orientacji psychoseksualnej nie ocenia się zaglądają innym do łóżka. Określamy i głośno mówimy o swojej orientacji poprzez takie twierdzenia, jak: "mój partner/mąż itp.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  36. Anka Skonieczna:
    Zgadzam się, że każdy ma prawo do posiadania własnego zdania. Dlatego właśnie napisałam hejtnotkę :) Ani razu nie stwierdziłam w niej, że Renata nie ma prawa wygłaszać takich poglądów.
    Może nie chcieć być, co nie zmienia faktu, że nią jest. Co więcej gros jej wiernych fanów, czyli osób, z których artystka żyje stanowią (mam nadzieję, że stanowiły) osoby LGBTQrtc, z naciskiem na L, Nie wmówisz mi, że przez 30 lat swojej kariery tego nie zauważyła?
    Hejtnotka to nie dziennikarstwo, blog nie jest portalem. Ale wyobraź sobie, że niektóre felietony również są prześmiewcze. Bo z definicji felietony, czy nowy twór - hejtnotki - są odautorskie i to od twórcy zależy, jaką formę przybiorą.
    Dla mnie każdy człowiek, który jest hipokrytą, który wygaduje niesprawdzone bzdury pod publiczkę, jest be. Niezależnie od tego czy potrafi śpiewać czy nie.
    Ciekawe, że wielu dużo lepszym artystkom (Barbra Streisand, Anne Lennox, Skin, Ani di Franco) jakoś łatka ikon LGBTetc, nie przeszkadza, nie wydaje się wstrętna i obleśna. Ale może to inny poziom wrażliwości, otwartości?

    .

    OdpowiedzUsuń
  37. @anna skonieczna
    Ma prawo. Ma prawo nie chcieć, nie musieć, nie lubić, nie życzyć sobie. Ma też, niestety, prawo kłamać i szerzyć szkodliwe stereotypy, stawiać znak równości miedzy aktywistą LGBTQ a kolesiem podpalającym tęczę na pl. Zbawiciela. Ma. A osoby, które w ten sposób krzywdzi (a jako osoba publiczna i na dodatek przez te osoby lubiana i podziwiana krzywdzi zdecydowanie bardziej niż przeciętna osoba) ma prawo i się jej odwinąć, i z nią polemizować, i pokazać absurdy jej myślenia.

    I nie przez to jest be, że reprezentantką nie jest. Jest be, bo kłamie i szczuje.

    W jednym masz rację - to nie jest dziennikarstwo. To jest hejtnotka. Na więcej ten wywiad nie zasłużył. Chyba ze na Frondzie, gdzie w rzeczy samej pochwalny artykuł na temat tego wywiadu się ukazał.

    OdpowiedzUsuń
  38. anna.skonieczna:
    AA skąd ten wniosek wywiodłaś? Bo chyba nie z mojego wpisu.
    Dopisujesz sobie coś, czego tu nie ma. Posuniesz się do każdego chwytu w obronie Reni "wspaniałej, szlachetnej i wrażliwej" ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Myślę,że pani Renata chciała udzielić poprawnego wywiadu na tematy społeczne.Nie przewidziała,że byc katolikiem w tym kraju oznacza zgadzać sie z każdą, nawet najdurniejszą wypowiedzią hierarchy kościelnego.Być patriotą to znaczy rozdzierac rany.No a o orientacji seksualnej to wystarczy poczytać.Jak widać przeczytała za dużo, albo za mało.
    Pewnie sama jest zaskoczona reakcja na ten wywiad.Troche mi jej szkoda, bo ostatecznie jest dobrą artystką i lepiej by było,zeby nagrała cos nowego, bo ile mozna odcinac kupony od staroci.
    Pod wywiadem jest sporo wpisów i oberwało sie jej praktycznie od wszystkich, którym chciała sie podlizac.

    OdpowiedzUsuń
  40. nie ma sensu komentować. Jeśli ktoś myśli inaczej to nadziewa się na bardzo radykalny światopogląd, z którym się nie da polemizować. Odsyłanie do frondy również o tym świadczy. Nie wszyscy muszą być wojownikami. Niektórzy w inny sposób dają świadectwo o swoim człowieczeństwu.

    OdpowiedzUsuń
  41. @czytelniczka
    Jak to mówią najstarsi górale: najlepszy przepis na porażkę to starać się zadowolić każdego.

    @Iza Warchol
    Mimo wszystko zachęcam do dyskusji. Np. chętnie dowiedziałabym się, na czym polega radykalizm m.in. moich poglądów. A odesłanie do Frondy nieprzypadkowe - właśnie tam ukazało się pochwalne omówienie tego wywiadu.

    OdpowiedzUsuń
  42. a.:
    Nie wiem ile drzew tworzy las ale wiem że w tym przypadku im dalej w las, tym więcej skandalu. I jest to hard case.
    Wiadomo również, że ryba psuje się od głowy ale to nie znaczy, że poglądy Michalika i innych podobnych należy przyporządkować wszystkim z ich drużyny, tak samo jak nie należy kategoryzować wszystkich futbolistów świata jako nieudaczników, mając na uwadze naszych „mistrzów”.
    Zgadzam się, że Rude de Wredne ma prawo się dziwić postawie Renaty. Zgadzam się również z tym, że Renata ma prawo formułować dowolne opinie. Tylko jak już jest tak miło, gdyż „wszyscy” się w zgadzamy to zgódźmy się również na to, że ktoś może uważać że pewne fragmenty powyższej hejtnotki są cytuje „kuriozalne”.

    Rude de Wredne:
    1. Dziękuje za wyjaśnienia.
    2. Przepraszam ale nie lubię się powtarzać.
    3. Trzeba tylko pamiętać, że źle jest również wtedy kiedy ktoś na siłę chce wyciągnąć osoby z szafy w imię walki o równe prawa.
    4. Prawda. Nie należy rozciągać działań, poglądów jednostki na ogół danej grupy społecznej wszak nie każdy czytelnik Forndy jest homofobem, czyż nie ?
    5. I dzięki takiej polemice nieprzychylne opinie o feministkach,lesbijkach, gejach będą żyły między nami Polakami jeszcze dłuuuugo. A szkoda. Niestety ale każda grupa społeczna która jest spychana na margines po pewnym czasie się radykalizuje. A to raczej dobre nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  43. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  44. podpisuję się pod tym co powyżej napisała ankaskonieczna :)

    OdpowiedzUsuń
  45. @anka skonieczna
    Ty tak serio? Lesbijka-artystka to kombinacja wyjątkowo narażona w naszym kraju na wykluczenie? Anno, błagam. Nie ma osób niehetero nienarażonych na wykluczenie. Jedne są mniej, inne bardziej. Nie jesteś pod tym względem ani mniej, ani bardziej szczególna. W innych krajach artystki są mniej wykluczane? I dlatego niektóre z nich czekały z c.o. do zakończenia kariery? No proszę cię. Niektórzy po prostu mają odwagę być sobą i zmierzyć się z tego konsekwencjami, inni nie. Niektórzy też mają lepsze warunki ku temu, ale nie wynika to ani z tego, gdzie żyją, ani z zawodu, który obierają.

    Ja naprawdę rozumiem, dlaczego ktoś może nie chcieć się ujawniać. Czasami są to obawy na wyrost, czasami uzasadniony strach. Prawda jest jednak taka, że póki nie przestaniemy robić wielkiego halo wokół swojej orientacji i zachowywać się tak, jakby było w niej coś złego, czego należy się wstydzić, póty osoby o innej niż heteroseksualna orientacji będą traktowane gorzej.

    Nie wiem, kim są "ciotki z piórkami w tyłkach", które to ponoć stanowią 5 procent bywalców polskich parad. Ale chętnie zobaczę zdjęcia (z polskich parad), które to potwierdzą. Ciągle o tych piórkach czytam, a w życiu ich na żywo nie widziałam, więc może w końcu zobaczę choć na zdjęciach. Plus: jeśli ludzie wyrabiają sobie opinię o całej grupie na podstawie kilku osób z tej grupy, to świadczy to po prostu o ich niedojrzałości. Szczególnie że widują osoby niehetero już nie tylko na marszach czy paradach, ale też w Sejmie, telewizji, show biznesie itd.

    Renaty nie stracimy (kimkolwiek są ci "wy", do których się zwracasz), bo wszak ona ani nigdy nie była ani częścią społeczności LGBTQ, ani do tego nie aspirowała.

    OdpowiedzUsuń
  46. Ewa Tomaszewicz:
    http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-ulicami-warszawy-po-raz-11-przeszla-parada-rownosci,nId,609896

    może to nie są piórka ale myślę, że nie należy "brać" owych piórek dosłownie :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  48. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja tylko chciałam dodać, że akurat bycie artystką i lesbijką jednocześnie wydaje mi się dość komfortowe. Artystom - zwłaszcza uznanym i niezłym - zawsze więcej wolno. Znacznie trudniejsze wydaje mi się być sędzią-lesbijką, lekarką-lesbijką, policjantką-lesbijką, matką-lesbijką lub nauczycielką-lesbijką. Tutaj to już naprawdę ze świecą trzeba szukać (nie żeby artystki jakoś się specjalnie outowały ;)). Wolne zawody naprawdę nie mają co narzekać. W 99 przypadkach na 100 jest to czysto i wyłącznie kwestia odwagi cywilnej i dokładnie tak jak napisała Ewa - brania odpowiedzialności za własne wybory życiowe.

    OdpowiedzUsuń
  50. @Bolesław Kot
    I to są owe gołe dupy i machanie tym i owym przed oczami? No błagam Cię. To po prostu kolorowe przebrania. Sorry, wybór tego zdjęcia jeszcze silniej utwierdza mnie w przekonaniu, że jest to kwestia czepiania się i szukania usprawiedliwienia dla swoich uprzedzeń.

    OdpowiedzUsuń
  51. No i ciekawe też, jaki odbiór miałyby te same przebrania np. na balu karnawałowym lub w innym "neutralnym" kontekście. Ostatnio widziałam niezłe przebrania na Wielkim Przejeździe Rowerowym: jedna laska była przebrana za statek Batory, u dołu miała zrobioną burtę, od góry była w jakimś (chyba) staniku od stroju kąpielowego. Czy to także był jakiś gołodupny manifest lobby cyklistów? A w ogóle to organizatorzy zachęcali do przebierania się i za najlepsze przebranie był rower w nagrodę. Wygrał gigantyczny, zielony symbol falliczny udający pora oraz promujący hasło PORA NA ROWERY. I to wszystko w biały dzień, wszędzie pełno dzieci. Sodoma, Gomora i GROZA.

    OdpowiedzUsuń
  52. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  53. No ja też. Odkąd mieszkam w Warszawie, czyli od 2006 roku. Gołych dup ani piórek w tyłku nie widziałam, a zawsze robię rundkę od czoła po zakończenie, żeby wszystko dokładnie obejrzeć i obfotografować.

    OdpowiedzUsuń
  54. Ewa Tomaszewicz:
    Napisałaś „Nie wiem, kim są "ciotki z piórkami w tyłkach", które to ponoć stanowią 5 procent bywalców polskich parad. Ale chętnie zobaczę zdjęcia (z polskich parad), które to potwierdzą.”
    Nie wspominałaś o zdjęciach gołych dup więc proszę o konsekwencje. Napisałam również że owych piórek nie należy traktować dosłownie.

    Nie uważam że sławne już piórka są elementem usprawiedliwiającym uprzedzenia. Uważam, że to kwestia estetyki, która nie każdemu musi się podobać i nie ważne czy jest to piknik rowerowy czy parada równości. Moim zdaniem temat równości jest ważki a takie przebieranki odbierają powagę tej kwestii. ALE TO MOJE OSOBISTE ZDANIE.
    Poza tym żyjemy w Polsce a żeby wygrać trzeba grać (skoro inaczej nie można) tak jak przeciwnik na to pozwala. I jeśli pewne środowiska tego nie zrozumieją to będziemy wszyscy nawzajem nakręcać spiralne nienawiści. A ktoś powinien być mądrzejszy.

    A tak na marginesie to niestety mam wrażenie, że w tej dyskusji ten kto nie podziela poglądów większości jest z założenia uprzedzony. I o zgrozo jest to miejsce osób, które walczą o tolerancje.

    OdpowiedzUsuń
  55. Bolesławie, nie wygrywa się, ustępując. Nie wygrywa się, przyjmując cudze uprzedzenia za swoje. Nie wygrywa się, uznając, że równe prawa należą się tylko niektórym, a reszta, ta barwna, ta bardziej inna niż inni, won do szafy. To nie jest zwycięstwo. To jest zaprzeczenie idei równości. To jest dzielenie ludzi na lepszych, wartych praw, i gorszych, niewartych praw. Na dodatek dzielenie na podstawie kompletnie absurdalnego kryterium - jak ktoś się ubiera raz do roku. Naprawdę uważasz, że to ma sens?

    Nie ma obowiązku lubienia parad czy zachwycania się drag queens. Nie ma obowiązku akceptowania kogokolwiek. Ale: nawet jeśli czegoś nie akceptuję, nie postuluję zabraniania tego. Nie odmawiam miejsca w przestrzeni publicznej poglądom czy demonstracjom, które mi się nie podobają (no chyba że dochodzi na nich do łamania prawa). To naprawdę proste.

    OdpowiedzUsuń
  56. anna.skonieczna
    "Uważam, że sprawa , czy orientacja jest sprawą prywatną, czy nie- to kwestia indywidualna. I decyduje o tym każdy sam."
    Pod warunkiem, że dotyczy to orientacji bi lub homoseksualnej, prawda? Ponieważ orientacja heteroseksualna jest całkowicie przezroczysta. Nie dostrzegamy jej manifestowania w stwierdzeniach: "wyszłam za mąż", "staramy się o dziecko", "spędziłam z moim partnerem upojny weekend w Paryżu".

    "RUDE DE WREDNE- arystki , o których piszesz nie żyją w Polsce :-)"
    Nie doświadczają dyskryminacji z powodu swojej orientacji .

    Otóż doświadczają. Inaczej nie byłoby to dla nich tak ważne.


    "W Polsce na pewno by jej doświadczały. Na pewno zostałby im wręczony nie jeden " wilczy bilet". Nie masz pojęcia co oznacza w praktyce być w Polsce artystką i jednocześnie lesbijką."

    Może artystką nie jestem, ale wiem jak to jest być lesbijką urzędniczką, lesbijką piarowcem, lesbijką redaktorką. Sądzę, że skoro artystom gekom nie dizeje się specjalna krzywda, więc artystkom lesbijkom również nic specjalnego by się nie stało. A ile fanów by przybyło :)


    "Słowa pod moim adresem - " Posuniesz się do każdego chwytu w obronie Reni..." są poniżej pasa - to do pani Rude de Wredne. Przykro mi, że poziom dyskusji idzie w tym kierunku."
    Zadałam pytanie, ponieważ wyczytałaś w moim tekście,coś czego tam nie było, coś co sobie dopowiedziałaś sama. A poniżej pasa nie sięgam bez zgody zainteresowanej ;)


    "Zawsze będę broniła prawa do odmiennego zdania i odmiennej ( również niż moja) postawy."
    I tu się zgadzamy. Skoro więc przyznajesz takie prawo Renacie, czemu nie mnie? Fakt, mój śpiew tylko nasz pies wytrzymuje, bo kocha mnie pomimo to, ale to nie przeszkadza mi mieć prawa do własnego zdania?

    Na resztę już odpowiedziała Ewa.
    A od siebie dodam, że jak Renia wypnie się na środowisko, to może jej się trochę fanklub posypać. Chociaż parę masochistek zostanie z nią na zawsze;)


    "A działać na rzecz ludzi LGBT można przecież na różne sposoby. Niekoniecznie na urraaaa!!!"
    I znów się z Tobą zgadzam. Szkoda tylko, że Renata akurat działa przeciwko.

    OdpowiedzUsuń
  57. Bolesławie Kocie, trochę uderzyłeś chyba w ton "nie zgadzacie się ze mną, więc jesteście uprzedzone". Z tego co widzę, Ewa bardzo merytorycznie Ci odpowiada, dyskusja toczy się wartko, argumentów ad personam nie widać i jeszcze nikt Ci nie powiedział, że nie jesteś sympatyczny ;)

    Estetyka jak wiadomo, de gustibus i tak dalej. Natomiast nie o estetykę rzecz tu się rozchodziła, tylko o to, że nagle odkryliśmy, że te same przebrania w dwóch różnych kontekstach nagle coś znaczą. Tzn. w jednym nic nie znaczą, są po prostu śmiesznym przebraniem, a w drugim mają być groźną manifestacją niewiadomoczego. I jeszcze na dodatek szkodzić SPRAWIE.

    Poza tym - jak słusznie zauważyłeś - żyjemy w Polsce no i o to właśnie się rozchodzi, żeby każdy mógł sobie fajnie żyć, i ubrać się kolorowo, i za rękę se chodzić z bliską osobą, i żeby to właśnie NIC NIE ZNACZYŁO oprócz tego, że się idzie kolorowo ubranym za rękę z bliską osobą. A nie chowa po krzakach, bo ktoś sobie coś pomyśli i wyobrazi bogini wie co. No i przykro mi, chowaniem po krzakach i postawą "przepraszam, że żyję i oddycham" się tego nie osiągnie.

    Po przejeździe rowerowym nie było ani jednego negatywnego komentarza dotyczącego przebrań, wręcz przeciwnie: komentarze prasowe były wręcz entuzjastyczne (ach jacy to cudowni, młodzi, kreatywni, wysportowani ludzie przejechali przez miasto!). Reakcja po paradach na to samo zachowanie jest skrajnie różna. Czy to oznacza, że nie można przebrać się na paradę, bo Polska jeszcze do tego nie dojrzała? A na rower można się przebrać, bo Polska dojrzała? I'm sooo confused...

    A powaga to nic tylko zabija powoli. Etos, patos i tanatos - największe grzechy kultury polskiej (dlatego tylu Polaków zawsze chciało być Czechami).

    OdpowiedzUsuń
  58. A co do Renaty - nigdy nie byłam fanką, więc wywiad w ogóle mnie nie ruszył ;) Ale czy nie macie wrażenia, że ona trochę w ten sposób może chcieć głośno usprawiedliwić samą siebie?

    Nie wiem, jakiej Renata jest orientacji i jakie życie prywatne wiedzie (plotek nie słucham ;)), ale czasem wydaje mi się, że najgłośniej takie rzeczy mówią osoby, które z jakiś przyczyn z czegoś zrezygnowały, gdzieś się przygięły, gdzieś poszły na jakieś ustępstwa z samym sobą, a potem głośno racjonalizują sobie swoją własną postawę i szukają poparcia wśród mas ;)

    OdpowiedzUsuń
  59. Dzięki, Kratko, za to spostrzeżenie - że nie chodzi o przebrania, a o to, kto i kiedy się przebiera. Właśnie to mi się kołatało pod czaszką, gdy pisałam, że to nie o estetykę uprzedzonym chodzi, że jest ona tylko pretekstem, ale nie mogłam znaleźć dobrego przykładu.

    OdpowiedzUsuń
  60. Pretekstem jest niestety. Ale też ciekawym zjawiskiem socjologicznym. Przypomina mi niechęć do bananowej młodzieży i kolorowych skarpetek Tyrmanda ;)

    OdpowiedzUsuń
  61. Ewa Tomaszewicz:
    Po pierwsze nie napisałam nigdzie, że żeby wygrać trzeba ustąpić, przyjąć cudze uprzedzenia, uznać że coś jest mniej warte od drugiego.
    Jeśli poszłabym na jakieś ustępstwa to tylko na takie, które pozwoliłyby mi na większe korzyści w dłuższej perspektywie.
    Osobiście uważam, że dzielenie na podstawie czegokolwiek kogokolwiek jest nie tyle co pozbawione sensu ale jest bardzo krzywdzące. Jednak są ludzie, którzy tak właśnie postępują- bez względu czy to się nam podoba czy nie. Chciał, nie chciał to właśnie tacy ludzie stanowią większość. I jeżeli dotychczasowe działania nie przynoszą oczekiwanych efektów bo ludzie którzy dzielą nadal stanowią większość a pewne działania powodują nienawiść i uprzedzenia, to znaczy że coś jest nie tak i być może trzeba zmienić strategie.

    OdpowiedzUsuń
  62. Kratka:
    Primo - Pisząc w „tej dyskusji” nie miałam na myśli wyłącznie wymiany zdań między Ewą a mną.
    Secundo- uważam, że takie przebrania szkodzą sprawie, bo jakie jest nasze społeczeństwo każdy widzi. I nieważne że przebranych jest 5 na 100. Do większości polskich domów dociera przekaz TV, który pokazuje nie szaraków a kolorowych ludzi. Większość osób z większości polskich domów ma poglądy z którymi owa „mniejszość” chce „walczyć”.
    Tertio- postawa "przepraszam, że żyję i oddycham" nie pozwoli na osiągnięcie żadnego celu. Ale nie osiągnie się również nic, jeśli odbiór pewnych działań będzie uważany przez większość jako agresywny, wulgarny itd.
    Quatro- Tak uważam, że Polska nie dojrzała jeszcze do pewnych rzeczy. Przyczyn jest wiele ale to inna bajka na inną rzekę.
    Quinto Kot Bolesław jest kobietą. Jak widać wszyscy ulegamy jakimś stereotypom, schematom i innym podobnym.

    OdpowiedzUsuń
  63. 6.12 - koncert Renaty w Warszawie. Może jakieś homo-promo? Na maksa agresywne? Uderzaj wietrze, uderzaj w te tęczowe flagi! Jestem rozczarowana słowami, które padły z jej ust. Co więcej można napisać, tu trzeba działać! Rośnijcie agresywnie włosy na nogach! Co by Renata miała o czym wywiadów udzielać!

    OdpowiedzUsuń
  64. AntiNazi StreetArt:
    Myślałam o tym. Ale musiałam bym zapłacić, a nie wiem czy aż tak chcę się poświęcić. Poczekamy, Renata często gra w plenerach :)

    OdpowiedzUsuń
  65. @Bolesław Kot
    Przeceniasz tzw. społeczeństwo. Większość to nie ludzie, którzy dzielą, nienawidzą, są uprzedzeni. Większość to ludzie, którzy mają to wszystko, co się dzieje, głęboko pod ogonem. Bo mają swoje problemy i swoje priorytety. I tak jest ok, nie jesteśmy pępkiem świata.

    Dotychczasowe działania przynoszą efekty. Pokazują to i badania opinii społecznej, i coraz bogatsza działalność legislacyjna. Postępy nie następują tak szybko, jak wiele osób by chciało, ale jednak są. Mogłoby być szybciej, więcej, lepiej, gdyby większej liczbie osób chciało się coś robić - lobbować u polityków, edukować, robić akcje społeczne itd., itp. Słowem pracować na wszystkich szczeblach - i lokalnie, i w skali kraju. Niestety póki co tych ludzi jest garstka. I jak na taką garstkę to moim zdaniem efekty są naprawdę niezłe.

    To, co się musi moim zdaniem przede wszystkim zmienić, to osoby nieheteronormatywne. Muszą zrozumieć, że to, jak szybko doczekamy się równych praw, zależy przede wszystkim od nich. Muszą zrozumieć, że może i w pojedynkę niewiele zmienią, ale jak tych pojedynczych osób zrobi się parę setek czy tysięcy, to będą mieć całkiem niezłą siłę oddziaływania. Bez tego nic się nie zmieni. A właściwie zmieni się za jakieś 50-100 lat, więc na jedno wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
  66. Bolesław Kot:
    Pewnie mi nie uwierzysz, ale ludzie w żadnym kraju, w którym obecnie panuje równość małżeńska, nie byli gotowi. Patrz: wydarzenia we Francji. Ba, nadal nie są gotowi. ale prawa są wprowadzone. Co więcej wprowadzeniu równości nie przeszkodziły realne gołe dupy, masa drag queen i drag kingów i innych różnych fajnych przebierańców. Możesz mi jakoś ten fenomen wytłumaczyć?
    o więcej w Stanach dopiero walnięcie pięścią w stół, pozwoliło na zmianę prawa. Oni próbowali być mili i grzeczni, ale ni cholery nic im to nie dało.

    OdpowiedzUsuń
  67. Myślę,że pani Renata chciała udzielić poprawnego wywiadu na tematy społeczne.Nie przewidziała,że byc katolikiem w tym kraju oznacza zgadzać sie z każdą, nawet najdurniejszą wypowiedzią hierarchy kościelnego.Być patriotą to znaczy rozdzierac rany.No a o orientacji seksualnej to wystarczy poczytać.Jak widać przeczytała za dużo, albo za mało.
    Pewnie sama jest zaskoczona reakcja na ten wywiad.Troche mi jej szkoda, bo ostatecznie jest dobrą artystką i lepiej by było,zeby nagrała cos nowego, bo ile mozna odcinac kupony od staroci.
    Pod wywiadem jest sporo wpisów i oberwało sie jej praktycznie od wszystkich, którym chciała sie podlizac.

    OdpowiedzUsuń
  68. Z dużą przyjemnością przeczytałam całą dyskusję. To, że Renata się nie outuje, rozumiem, ale to że gada jak Piekarski na mękach, nie bardzo.
    Zostawanie w szafie to jedno, a ględzenie co ślina na język przyniesie, to drugie.

    OdpowiedzUsuń
  69. Do artyski lesbijki. Dziwne, ale wiele tych "artystek lesbijek" głównie działa na bazie swojej orientacji, a nie dlatego, że jest świetną: malarką, pisarką, aktorkę, wokalistką, reżyserką.
    Renata nie musi tego robić, bo jest grupa która ją podziwia i uwielbia. Nie musi bazować na tym czy jest czy nie jest lesbijką. Ale też nie musi być politycznie mega poprawna, bo chyba taka naprawdę nie jest. Nie znam tej pani osobiście, ale już dawno przestałam oceniać artystów po ich życiu prywatnym, bo chyba przestałabym coniektórych czytać, słuchać, oglądać. I myślę, że wielu jest ludzi myślących podobnie. Ale kurcze nie muszą przecież płynąć z prądem, bo jak mawiał Kiślowski, z prądem tylko gówno płynie.

    OdpowiedzUsuń
  70. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  71. Wypisuję się z tej dyskusji. Nie ma sensu polemizować. Widzę, że jeśli tylko ktoś ma inne zdanie, poglądy niż autorka- to zaraz jest atakowany/na. A najbardziej kuriozalne jest, że wypowiadają się tu osoby, które oczekują tolerancji . Radykalizm w którąkolwiek stronę to nie moja ścieżka.

    OdpowiedzUsuń
  72. Szukam tego ataku, szukam i... nic. Widzę argumenty na rzecz swoich poglądów. Ale każdy ma inną wrażliwość, więc rozumiem, że możesz uznawać niezgadzanie się z tobą za atak.
    Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  73. Rude de Wredne:
    Wierzę, nie wierzę – to bez znaczenia w tym przypadku.
    Nie mogę niestety oprzeć się wrażeniu, że "nasza strategia" nie działa tak jak powinna- no chyba, że działa o czymś nie wiem. Uważam, ze sprawdzone działania innych nie muszą sprawdzić się u nas. Poza tym z jakichś powodów realnych gołych dup u nas nie widać – być może wynika to właśnie z tego jakim społeczeństwem jesteśmy.

    Co do fenomenu wprowadzenia równości małżeńskiej mimo „gołych dup”... Moim skromnym zdaniem wygląda to tak : kształt prawa, co do zasady, zależy od polityków, bo to oni ostatecznie decydują o tym co można, a czego nie. jeśli nasi politycy nadal nie wprowadzili równości małżeńskiej, to może to wynikać w szczególności :
    a) zwyczajnie im się to nie opłaca. Być może chodzi o przyzwolenie społeczne, które nie jest wystarczająco duże. Być może w innych krajach przyzwolenie jest większe a margines ludzi, którym to się nie podoba tak czy siak pozostanie. Jednak zdaje sobie tez sprawę, ze nasi władni wprowadzają wiele innych budzących wątpliwości rozwiązań prawnych - nie zmienia to jednak faktu, że równości jak nie było tak nie ma.

    b) niedostatecznego lobbowania tej sprawy w sejmie, braku edukacji i innych podobnych. Jak górnicy wychodzą na ulice to rząd przeważnie idzie na ustępstwa. Tylko że górników jest wielu a osób które miałaby się zając lobbowaniem czy też edukacją niekoniecznie. Niedostateczna liczba tych osób może wynikać z faktu, iż ludzie zwyczajnie boją się w obecnym stanie przyrody c.o. Wolą żyć w spokoju kosztem zrezygnowania z pewnych przywilejów.

    I tak moim zdaniem koło się zamyka.

    Rozumując w powyższy sposób mam świadomość, że każdy może bredzić wiec dopuszczam możliwość, ze mogę się mylić.

    OdpowiedzUsuń
  74. Ewa Tomaszewicz:
    Być może przeceniam nasze społeczeństwo, być może na co dzień ludzie mają takie tematy w głębokim poważaniu. Jednak jak przychodzi co do czego, a więc pojawia się ten temat, to zaczyna się przysłowiowa jazda i niestety nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wzrost liczby osób bez uprzedzeń jest ciągle niedostateczny. Wynika to prawdopodobnie z faktu, że ludzi pracujących dla dobra sprawy jest garstka. Być może jest tak, że tych ludzi jest tak mało, bo jednak dobrze oceniłam nasze społeczeństwo i większość z „mniejszości” woli żyć w spokoju.
    Metoda małych kroków nie jest zła... choć równie dobrze można nie robić nic, czekać aż określone pokolenia zaczną „hasać po zielonych pastwiskach” z nadzieją, że nie przekazały swoich uprzedzeń swoim zstępnym. Okres czasu będzie taki sam - 50-150 lat.

    OdpowiedzUsuń
  75. AnkaS...Nie bardzo rozumiem Twoje oburzenie, przecież dyskusja polega na wypowiadaniu własnych poglądów, a nie przyklaskiwanie innym dyskutującym. Masz inne zdanie, ok, ale to co zrobiłaś, to poziom z piaskownicy: "zabieram zabawki i idę do domu". Dorośli ludzie rozmawiają, sprzeczają się, nawet kłócą, ale komunikują się, a nie obrażają. Bo co bo nikt Cię nie poparł.
    Do Rude de Wredne i Ewy Tomaszewicz... Nie bywam na paradach, nie protestuję głośno, ale chyba dlatego że jestem zachowawcza, ale całym sercem jestem z Wami. Gdyby nie protesty, pokrzykiwania feministek, to drogie panie i panowie, a zwłaszcza panie, nie byłoby tu nas, tu na czacie, bo albo siedziałybyśmy wbrew swojej woli z dzieciakami jakiegoś faceta, który by nas systematycznie zapładniał, albo pod opieką ojca lub brata. Specjalnie przesadzam, ale co jeszcze w dziewiętnastym wieku spotykało samotne kobiety w Polsce? Były przy rodzinie jako służące i popychadła. Czasami jakaś się zbuntowała, ale to była kobieta zazwyczaj zajmująca się tzw. wolnym zawodem.
    Czyli podsumowując. Nikt, według mnie, nikogo nie zmusza do wyjścia z szafy, ale zwłaszcza Renata, która określa siebie jako feministkę, nie może mówi, że parady i pokrzykiwania są złe, bo pierwsze feministki często były uważane niemalże za panie lekkich obyczajów.

    OdpowiedzUsuń
  76. anna,skonieczna:
    widzisz, jak ktoś siedzi schowany głęboko w szafie, to każde odmienne zdanie wyrażone w dyskusji traktuje jako atak na swój mebel. Co widać chociażby po wykasowaniu wątku na FP RP. Brak kontrargumentów również można zasłonić atakiem. Ale skoro lepiej się z tym czujesz, to proszę bardzo. Życzę powodzenia na niwie artystycznej i urzędniczej (bez ironii) :)

    OdpowiedzUsuń
  77. Bolesław Kot
    Działania edukacyjne, lobbowanie i wszelkie inne są prowadzone. Tylko:
    a) są zbyt mało medialne
    b) nawet, jak piszą o tym sami działacze, to i tak nikt nie czyta, bo patrz a). Pisząc nikt mam na myśli także samych zainteresowanych.
    A co do górników i liczebności. No cóż , ci straszni aktywiści się nie rozmnożą przez pączkowanie czy klonowanie. Jest wiele działań, która osoba niechodząca na parady lub nie lubiąca tej formy działania może zrobić. Ale musi chcieć ruszyć cztery litery sprzed komputera. Samo się nie zrobi.
    A co do strachu? Jest on dość mityczny. Szczególnie w dużych miastach. Od lat żyję w zgodzie ze sobą i nic naprawdę nic strasznego mi się nie przydarzyło. Owszem zdarzają się nieprzyjemności, ale powiedz mi, kto ich nie ma z różnych powodów? Dawno temu moja przyjaciółka powiedziała mi, że jej znajomi boją się, nie chcą mnie zatrudnić, pomimo świetnego życiorysu, dlatego, że jestem jawną lesbijką. Dodam, że byli to ludzie "walczący" o wolną Polskę, równość itd. Potrzebowałam pracy, ale nie wlazłam do szafy, tylko się wkurzyłam. Bo tak być nie może. I gdyby większość z nas zaczęła żyć w zgodzie ze sobą, nagle okazałoby się, że jesteśmy siłą, z którą należy się liczyć. Ale to tylko moje marzenie. Najgorszy w strachu jest sam strach.
    I jeszcze a propos działania: Czy naprawdę wiele odwagi wymaga od kogoś pójście do biura posła w swoim okęgu z zapytanie o wprowadzenie równości małżeńskie/związków partnerskich? A nawet do takiego prostego zadania było mało chętnych.

    OdpowiedzUsuń
  78. Jejku, mam nadzieję że to moja nadinterpretacja i moja wypowiedź nie została potraktowana jako post Anki S. tylko pod innym Nickiem :D

    OdpowiedzUsuń
  79. Beciaa:
    spokojnie, różni się stylem :) A poza tym po IP ich poznacie ;)

    OdpowiedzUsuń
  80. Napisałam, że Renata Przemyk miała prawo wyrazić swoje zdanie i opinię tak jak wyraziła. Nawet nie wypowiadałam sie nt samego artykułu. Napisałam też parę zdań nt wizerunku środowiska LGBT. To wszystko. Jednak dyskusja zeszła na zupełnie inne tematy . Nie chciałam uczestniczyć w takiej dyskusji. Miałam prawo usunąć własne komentarze i skorzystałam z tego prawa. Nie siedzę w szafie- jestem jawną lesbijką. W dyskusji nie szukałam podobnych do mojej opinii, lecz możliwosci wypowiedzenia opinii na temat. Życzę miłego dnia dyskutantkom.

    OdpowiedzUsuń
  81. Taaaa. Bliskie jest mi to co napisała Bolesław Kot - "Primo - Pisząc w „tej dyskusji” nie miałam na myśli wyłącznie wymiany zdań między Ewą a mną.
    Secundo- uważam, że takie przebrania szkodzą sprawie, bo jakie jest nasze społeczeństwo każdy widzi. I nieważne że przebranych jest 5 na 100. Do większości polskich domów dociera przekaz TV, który pokazuje nie szaraków a kolorowych ludzi. Większość osób z większości polskich domów ma poglądy z którymi owa „mniejszość” chce „walczyć”.
    Tertio- postawa "przepraszam, że żyję i oddycham" nie pozwoli na osiągnięcie żadnego celu. Ale nie osiągnie się również nic, jeśli odbiór pewnych działań będzie uważany przez większość jako agresywny, wulgarny itd. "
    O sobie słów kilka: nie siedzę w szafie, choć nie eksponuję swojej orientacji. Moi znajomi i nieznajomi, którzy mają kontakt wiedzą, że mam żonę = gdyż wiedza ta wynika z kontekstów różnych sytuacji a nie z tego, że mam okręcone tęczowe boa dookoła szyi. Taka jest moja postawa życiowa. Czy zmieniam świat w ten sposób? Tak, zmieniam. Ten który się toczy dookoła mnie. Na niego mam wpływ tym co robię i przede wszystkim jak robię, jakim jestem człowiekiem Nie definiuję siebie poprzez bycie lesbijką, tak jak nie definiuję siebie poprzez wiele innych spraw. Napisałam we wcześniejszym poście, że nie wszyscy muszą być wojownikami. Dobrze, że tacy są. Każdy z nas ma inne predyspozycje, inne uwarunkowania osobowościowe, społeczne, rodzinne itp I każdy żyje po swojemu. Fajnie, gdy ludzie mają odwagę żyć tak jak chcą. Nie dlatego że jest to dobre dla jakieś sprawy, albo innych, tylko przede wszystkich dla siebie. Wchodzenie w rolę osoby, która robi coś "dla sprawy" to zupełnie inna bajka. Miałam kiedyś pomysł, ochotę "robienia coś na rzecz środowiska LBGT", ale nie robię :) Nie dlatego, że nie mam odwagi, ale dlatego, że ciężko utożsamiać mi się ze sposobami, w jaki to "robienie czegoś" przebiega. Być może dlatego, że osób jest niewiele, w sumie są to dosyć barwne postacie, ale nie lubię krzyczeć, nie lubię nosić hełmu na głowie, nie lubię machać chorągiewkami. I już nie ważne w jakiej sprawie. Po prostu nie lubię. Ktoś napisał, że to jest konieczne aby inni nas zobaczyli. Ci "inni" właśnie nas widzą. Warto naprawdę posłuchać tych innych. Choćby po to, że jeśli myśli się o osiągnięciu celu warto dopasowywać metody i narzędzia zarówno do swoich możliwości ale też z czysto pragmatycznego punktu widzenia do tego, co zadziała. Gdy ankaskonieczna pisała o radykalizmie kilka osób obruszyło się prosząc o fakty.

    OdpowiedzUsuń
  82. Przypomina mi się rok 1989, gdy Marek Kotański zdecydował się zajęć nosicielami HIV, umieścił ich w domu w Kawęczynie. Obruszyła się cała społeczność. Ja ( jako młody wolontariusz Monaru) obruszałam się na ową społeczność jak można być takim "ciemnogrodem", chorzy mają prawo do godnego życia, jak można się bać czegoś co "naukowo" dowiedzione nie grozi zakażeniem współmieszkańcom nie tylko domu ale i okolicy. Jak można. Tylko co z tego? Ludzie czy nam się podoba czy nie mogą czegoś nie chcieć mogą się bać, mogą nie rozumieć. I według mnie mądrość polega na dobieraniu odpowiednich metod. Oczywiście stało się tak, że mieszkańcy Kawęczyna przyszli z widłami, podpalili furtkę, wymusili siłą opuszczenie budynku, Byłam wtedy chyba najbardziej oburzoną osobą - na ówczesną minister zdrowia, która zaleciła ewakuację i "odebrała" nosicieli Kotańskiemu o wzięła pod swoją pieczę. Po latach zrozumiałam, że to było rozsądne. W nowym miejscu rozmowy z mieszkańcami okolicy wyglądały inaczej, co zaowocowała innym przyjęciem a potem zgodnym współżyciem. Wiem, rozpisuję się. Chodzi mi o to, że dla większości społeczeństwa metody środowiska LGBT są agresywne, są ksobne - i nie ważne czego chcą ale jak chcą. Są tak samo agresywne w swoim przekazie ( choć mają inny poziom merytoryczny) jak "argumenty" poseł Pawłowicz, księdza Oko itp. Jeśli ktoś nie chce takiego sposobu, jest odrzucany - tak odebrałam wypowiedzi skierowane pod adresem choćby ankiskoniecznej. Ktoś napisał, że to tylko dyskusja. Gdy dyskutujemy o sprawach mierzalnych, "udowadnialnych" to OK - ale tu wymieniamy myśli o swoich upodobaniach: estetycznych, o swoich postawach, o etyce - i to nie podlega dyskusji merytorycznej. Ba każdy ma prawo czuć inaczej - i to jest dobre. Tu nie ma normatywności. Jak ktoś ma skórę słonia, bądź jest przyzwyczajony do starć różnych to nie robi to na nim większego wrażenia. Gdy ktoś ma wrażliwość to się wycofuje, co uczyniła ankaskonieczna. EwaTomaszkiewicz napisałaś, że my tylko dyskutujemy. Odniosłam inne wrażenie przy kilku wypowiedziach. ale ponieważ to tylko moje wrażenie mogę się mylić, choć w mojej subiektywnej ocenie, niektórym chodzi o to, że ich racja jest jedyną i słuszną. A wtedy nie ma dyskusji, bo pojawia się pytania po co?

    OdpowiedzUsuń
  83. Słowa, słowa, słowa, słowa...
    Na Boga, o jaką tu wrażliwość chodzi, chyba o wrażliwość pięciolatka.
    Jeśli coś nie jest po mojej myśli, to czytam, no może przedyskutuję, ale się nie obrażam. I nie jest to stwierdzenie nie na temat, bo moderator strony Renaty tak właśnie zrobił. Wrzucił wywiadzik z myślą, że być może niektórzy sobie przypomną o RP, a tu okazało się, że słowa zmąciły wodę i nie jest już taka krystaliczna i że są ludzie którym wywiad się nie podoba.
    Trzeba działać konsekwentnie. jak jest się małym Pikusiem, to co najwyżej na forach można sobie podyskutować, ktoś może przeczyta, zachwyci się oburzy, ale gdy się jest osobą publiczną, to zważać trzeba na słowa i zastanawiać się, bo mogą się one obrócić przeciwko osobie je wypowiadającej. I tak jeśli się powiedziało A czyli dało głos do wywiadu, potem B czyli puściło w obieg, to trzeba brać na klatę głosy niezadowolonych.

    OdpowiedzUsuń
  84. Becia - słowami o wrażliwości pięciolatka dyskredytujesz. O dlatego ta dyskusja jest bez sensu - nie masz argumentów to uderzasz w piszącego???? Bez sensu. Ja też potrafię taką :dyskusję" prowadzić, możemy się sprawdzać na te "argumenty" pięciolatka, tylko po cholerę po co? Co sobie tym załatwiasz? Dobrego dnia życzę

    OdpowiedzUsuń
  85. anna,skonieczna
    Pogubiłam się. Czyżby fakt, że zgodziłam się z Tobą w kwestii prawa wyrażenia przez Renatę własnych poglądów, było z mojej strony agreją?

    Iza Warchol:
    Szkoda, że fakty o radykalizmie nie zostały przytoczone.
    Ba, wręcz dyskutanci zgadzają się zarówno z Tobą i Anią, że działać można na różnych poziomach. A na to, że nie ma co czekać aż społeczeństwo coś zaakceptuje padło również kilka argumetnów. Jak chociażby powołanie się na historię ruchów LGBTQetc. w różnych krajach, gdzie obecnie jest równość małżeńska/związki partnerskie.
    Słuszność pewnych działań, oprócz statystyk (z roku na rok zwiększa się poparcie dla postulatów) potwierdza także historia walki (o tak, walki ) i o równe prawa kobiet czy czarnoskórych.
    To są fakty, nie wymysły. Fakty.
    I przykro mi się czyta, jak osoba o Twoim wykształceniu, pisze coś na temat "eksponowania" orientacji. Naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  86. Ups, uderzyłam w czułą strunę. Przepraszam, ale jak to inaczej nazwać...? Jeśli uraziłam, to poważnie, przepraszam...Ale jak się odnieść do dyskutanta, który się obraża? Ja sobie tym nic nie załatwiam, ale jak mawiają "uderz w stół..."
    I wydaje mi się, że dosyć precyzyjnie napisałam o co mi chodzi z wywiadem, a do tego jakoś nie chcesz się odnieść. Szkoda.
    A tak na marginesie tej całej dyskusji, to można założyć, że w ogóle nie mamy prawa dyskutować o wywiadzie, bo nie o Renacie, to mnie nie interesuje, wolę jej muzykę, bo to jej prywatne zdanie. Ale wypowiedziała je jako osoba publiczna i mi jako odbiorcy ma prawo nie podobać się to co przeczytałam.
    A Pani, Pani Izo również życzę miłego dnia i dyskutantów na swoim wysokim poziomie, bo ja, no cóż, tylko pieniaczka jestem.

    OdpowiedzUsuń
  87. Rude de Wredne:
    „Działania edukacyjne, lobbowanie i wszelkie inne są prowadzone tylko są zbyt mało medialne”
    Zgadzam dlatego też napisałam, że owe działania są niedostateczne ponieważ dla mnie jedno jest przyczyną drugiego, coś wynika z czegoś wszak nic samo się nie stanie. Natomiast jeśli działania są medialne a więc przeważnie kontrowersyjne, to niestety polaryzacja społeczeństwa „występuje” bardziej w wersji hard niż light.
    Moim zdaniem brak działań niekoniecznie wynika z deficytowych chęci, choć zapewne są też takie przypadki- choćby wspomniany przez Ciebie brak chętnych, którzy zechcieliby ruszyć 4literki do posła. I tu nie widzę usprawiedliwienia, bo jeśli zabrakło odwagi to przecież można napisać list z zapytaniem albo maila- wystarczy chcieć. Jest jeszcze kwestia ogólnego podejścia do pewnych rzeczy. Polakom nie chce się chodzić na „zwykłe” wybory parlamentarne, gdyż wychodzą z założenia, że i tak nic to nie zmieni.

    Jednak uważam, że nie należy zapominać o tym (jest to moim zdaniem kluczowe) iż przyczyną „braku chęci” wśród (paradoksalnie) chcących zmian może być kalkulacja- czy opłaca mi się walczyć o coś kosztem np. świętego spokoju. Strach w tym przypadku może być mityczny ale może być też realny. Jest cała masa studium jednego przypadku. Można się obawiać np. utraty pracy, narażenia rodziny na nieprzyjemności etc. Nie możemy wymagać od każdej osoby postawy, która w naszej ocenie służy dobrej sprawie.
    Nie należy zapominać o tym że są również osoby które nie potrzebują do szczęścia unormowań prawnych.
    Jeśli widzę że moje działania nie przynoszą oczekiwanych przeze mnie skutków, na każdej płaszczyźnie, to zmieniam strategie działania.

    OdpowiedzUsuń
  88. Beciaa :
    „A Pani, Pani Izo również życzę miłego dnia i dyskutantów na swoim wysokim poziomie, bo ja, no cóż, tylko pieniaczka jestem.”
    Czy taka złośliwość wnosi coś, cokolwiek do sprawy ? Jeśli tak to upraszam się o wyłożenie sensu. Jeśli niczego nie wnosi, niczego nie załatwia to ja się zastanawiam czy warto.

    OdpowiedzUsuń
  89. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  90. Bolesław Kot
    Ale te działania, o czym będę pisać do znudzenia, przynoszą efekty. O dowodach na to, możesz przeczytać powyżej.

    OdpowiedzUsuń
  91. @Iza Warchol
    Jednej rzeczy nie rozumiem - piszesz, że chcesz działać, ale nie działasz, bo nie chcesz biegać w hełmie czy machać flagą na paradzie. I ok, co kto lubi. Ale przecież nie są to jedyne formy działalności (powiedziałabym wręcz, że akurat tym to mało kto się zajmuje, a i to co najwyżej parę razy do roku). Możesz pójść do swojego posła/posłanki i porozmawiać o swoich problemach i o tym, jak może ci pomóc. Możesz zorganizować koncert, konferencję, żywą bibliotekę czy inne wydarzenie. Możesz pisać teksty, wydawać książki. Możesz prowadzić/zorganizować grupę wsparcia, zajmować się poradnictwem itd. Form działania jest wiele, a nadal brakuje ludzi, by się tym zajmowali (o czym zresztą pisałam parę komentarzy wcześniej).

    Możesz też w końcu, jeśli nic z tego Ci nie odpowiada, zrobić coś po swojemu. Wiele inicjatyw zaczęło się właśnie od tego, że komuś coś nie pasowało - choćby Miłość Nie Wyklucza stąd się wzięło.

    Możesz. Nie pisz więc, że nie działasz, bo dostępne formy Ci nie odpowiadają. To nie jest żadne usprawiedliwienie. Usprawiedliwieniem może być brak czasu, chęci, temperamentu, strach itd. Ale nie brak możliwości, bo te są nieograniczone.

    OdpowiedzUsuń
  92. Kratko- podesłałabyś łaskawie zdjęcia tych przebrań? Bo ja tak guuglam i znaleść nie mogę...

    OdpowiedzUsuń
  93. Nie zgadzam się z kimś, jestem agresywna, zgadzam się z kimś również jestem agresywna. Gdzie sens, gdzie logika, niech ktoś mi to wyjaśni, proszę.

    OdpowiedzUsuń
  94. Widać agresywnie się zgadzasz. Tupiesz przy tym, spluwasz czy coś.

    OdpowiedzUsuń
  95. Właśnie, że z uśmiechem :)

    OdpowiedzUsuń
  96. Znaleźć. Przez "ź".
    http://galeria.trojmiasto.pl/XIV-Wielki-Przejazd-Rowerowy,2,144704.html
    http://galeria.trojmiasto.pl/XIV-Wielki-Przejazd-Rowerowy-juz-za-nami,4,39198.html

    A tu człowiek-por ;)
    http://gdansk.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1889009,wielki-przejazd-rowerowy-2013-rowerzysci-pokazali-sile,5683069,id,t,zid.html#galeria

    Niestety nie znalazłam kobiety-statku Batory :(

    A propos kazusu przebrań - jeszcze lepszym przykładem są przebrania kibiców na mecze reprezentacji na Euro. Przecież grzechem było się nie przebrać, a przebrania wielu kibicek były, oględnie rzecz ujmując, bardzo śmiałe. Transmitowała to publiczna telewizja dzień i noc, do porzygania.

    Ad meritum - zgadzam się z Ewą i Rude, ale nie chce mi się już rozpisywać ;) Może tylko mała uwaga - strategia grzecznej dziewczynki, która ma same piątki w szkole, nikogo nigdy nie urazi i nigdy "kurwa" nie powie, działa tylko w szkole i można co najwyżej dostać odznakę wzorowego ucznia. Wszystkie procesy emancypacyjne i równouprawnieniowe - niewolników, mniejszości narodowych, kobiet - we krwi się wykuwały i nie jeden lider dostał kulkę w łeb po prostu (Martin Luther King, Harvey Milk). I zawsze też pojawiała się duża grupa osób, która mówiła "no i po co nam to wszystko, nie możemy być tacy agresywni, co ci dobrzy, bogobojni mieszczanie sobie o nas pomyślą". Tylko koniec końców to nie ci grzeczni coś zdziałali, ale właśnie niegrzeczni i hałaśliwi. A grzeczni potem korzystają z bonusów tej walki i mówią "co prawda głosuję, studiuję, pracuję, nieźle zarabiam, ale absolutnie nie jestem feministką i feminizmem się brzydzę. To takie niekobiece. Fuj."

    Tak samo się dzieje w Pl teraz. Wszak nikt nikogo wołami nie ciąga, można sobie żyć spokojnie w domu z wieczną narzeczoną/narzeczonym, nie gorsząc bogobojnej większości. A można i nie. Jednak jakikolwiek progres - skromny, bo skromny, ale jednak - to sorry, to dzięki tym pyskatym, widocznym i awanturującym się.

    Ku końcowi zmierzając - chcę tylko gorąco polecić "Anioły w Ameryce". Moim skromnym zdaniem film/sztuka idealnie pokazuje etap, na jakim w Polsce się właśnie znajdujemy, jeśli chodzi o prawa LGBT. Nawet ta administracja reaganowska pasuje (tylko Żydów i Mormonów u nas nie ma - reszta się zgadza).

    OdpowiedzUsuń
  97. Chociaż Mormoni to katolicy. Więc też pasuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  98. A to czarne trzyma to różowe po prostu na smyczy!
    http://gdansk.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1428783,xvi-wielki-przejazd-rowerowy-rowerzysci-przejechali-ulicami,2796693,id,t,zid.html#galeria
    Groza. Groza. GROZA.

    OdpowiedzUsuń
  99. Kratko- Oj prawda prawda, i jeszcze dzieci na to patrzą :) Co do samej notki- arcydzieło:) Ruda, ilekroć coś piszesz to najpierw pękam ze śmiechu zanim się skapnę, ile ty cholernej racji masz. Co do komentarzy- toczyłem własnie dyskusje na ten temat( tyle że ona nie o gołych dupach a o obscenicznych grubasach), z umiarkowanie homofobiczną koleżanka, i co mnie trochę przeraziło- TE SAME zarzuty ( w nieco innej kolejności, plus walenie pedofilią)

    OdpowiedzUsuń
  100. Z tym monogamicznym związkiem Raczka i Szczygielskiego to przesada. Wystarczy ich wyszukać na Romku i zobaczyć jak się zabawiają :)
    Ale reszta - super, zgadzam się.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …