Przejdź do głównej zawartości

Leniwie przy niedzieli

Diva przyjechała i pojechała, podobnie jak nasi goście. Nie odmówiłam sobie wczoraj spaceru na Bemowo i pooglądania tłumu wielbicieli i wielbicielek Madonny, bodaj siedmiu uczestników demonstracji anty-Madonnowej i dwóch prawdopodobnie pikiety anty-anty-Madonnowej:

Przedstawiciele Ruchu Obrony Suwerenności Narodu Polskiego pytali, czy Polska ma być drugą Palestyną oraz dali prosty wybór - albo "cywilizacja życia", albo szambo.

Przypuszczalnie druga pikieta - anty-anty-Madonnowa, trzymający transparent przyznali, że nie wiedzą, co oznacza ich hasło.

Mimo szumnych obietnic przeciwnikom koncertu Madonny nie udało się go zagłuszyć - z naszego balkonu słychać go było w każdym razie świetnie. Nasi goście też na wrażenia dźwiękowe nie narzekali, z wzrokowymi było trochę gorzej - jednej grupie udało się zobaczyć dziesięciocentymetrową Madonnę, drugiej - stały bliżej - piętnastocentymetrową. No ale nie wzrost się ponoć liczy. Myśmy oczywiście nie widziały nawet milimetrowej, więc pewnie i tak jesteśmy do tyłu.

Ale za to dostałyśmy od naszych gości kota - a konkretnie sylwetkę sierściucha wkomponowaną w dziurę w drzwiach do łazienki, którą wchodzą nasze zupełnie rzeczywiste koty:

Ewa przy pracy. Na oglądanie efektu końcowego zapraszamy do nas :)

Jako że to raczej ostatni na długo mój wpis jakoś tam poświęcony Madonnie, czas się przyznać, że w życiu zdarzyło się i mi lubić przynajmniej dwie jej piosenki. Jako dziecko byłam zafascynowana "Material girl". A do dziś kręci mnie (pomijane we wszelkich rankingach) "Don't tell me".

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…