wtorek, 1 grudnia 2009

Kabarety homoseksualnego niepokoju

Kojarzycie bon mot Magdy Mołek "kabaret homoseksualnego niepokoju" z wywiadu z nami? Sama na to nie wpadła, to pierwotny (później, na potrzeby druku, skrócony) tytuł tekstu o wątkach homoseksualnych w polskim kabarecie, który popełniłam jakś czas temu dla "Repliki". Tekst jest tu, a wspominam o nim nie tylko dlatego, że jakoś tam został przywołany w telewizorze, ale też z tego powodu, że od jakiegoś czasu noszę się z myślą uzupełnienia go o kilka pominiętych wówczas przykładów, oczywiście wyłącznie pozytywnych.

Na początek jednak dwa skecze, które w tekście opisałam, a które wówczas rozwaliły mnie swoją progresywnością (bo niestety nadal większość kabaretowych gejów - o lesbijkach niemal nie ma co wspominać - robi za przegięty, choć czasami sympatyczny, dodatek do heteroseksualnego człowieka). I oba są dziełem Kabaretu Moralnego Niepokoju, za którym skądinąd nie przepadam. Pierwszy powstał za rządów trójcy PiS, LPR i Samoobrona i znakomicie przerysowuje podsycane przez nią obawy związane z nadaniem równych praw gejom i lesbijkom:


Jeszcze fajniejszy (i bardziej jednoznaczny, bo teraz, gdy rządy niezwykłej trójcy już niektórym trochę się w pamięci zatarły, niektórzy odbierają "Przyszłość Polski" jako homofobiczną) jest numer "Ojciec i syn gej z partnerem", w którym syn przedstawia rodzicowi swojego nowego wybranka – nie dość, że geja, to jeszcze Niemca, co staje się dla ojca pretekstem do wygłoszenia serii ksenofobicznych i homofobicznych uwag w rodzaju "Z trudem, bo z trudem, próbuję zaakceptować twoją odmienność seksualną. Jesteś po prostu chory, ale będziemy cię operować, pojedziemy do Stanów, są pieniądze (...) Coś ci wytną, przyszyją, wprują, wyprują", "Czy naprawdę twój chłopak musi być z Hitlerjugend?". Całość do obejrzenia tu, naprawdę warto.

A teraz to, co mi wówczas umknęło. Przede wszystkim (bo narzekałam wówczas na nieobecność lesbijek w kabarecie) piękna parodia t.AT.u. w wykonaniu nieistniejącego już kobiecego kabaretu Szum, który ostatnio połowicznie się odrodził w postaci Słoiczka po cukrze. Z obiema odsłonami tego kabaretu ja mam zresztą taki problem, że je lubię i nie lubię jednocześnie. Nie lubię, gdy jadą po feministkach, bo robią to zwyczajnie głupio (a głupie nie są). Lubię za grę, imidż i pomysłowość. I lubię za to, co zrobiły z t.AT.u.:



Moje drugie ówczesne przeoczenie jest większego kalibru, bo dotyczy kabaretu Potem, czyli zespołu stojącego o wiele półek wyżej niż większość (a właściwie wszyscy) współcześnie występujących. Chodzi o skecz "Miłość potrafi zaskoczyć". Jak zwykle z klasą, pomysłem, bez polityki i krzyny wulgarności (bo naprawdę nigdy nie zrozumiem, dlaczego, gdy "artysta" puentuje skecz na przykład słowami "ja pie..." czy "o ku...", publika się śmieje):



A na koniec - jak to robią za granicą, czyli jeden z potterowskich skeczy z programu Big Gay Sketch Show, produkowanego przez Rosie O'Donnell a reżyserowanego przez Amandę Bearse (otwarte lesbijki) dla amerykańskiej telewizji Lego:

9 komentarze :

Filmiki pooglądam dopiero wieczorem, bo na zajęcia się nie wyrobię, ale to "Lego" na końcu mnie rozbawiło :)

Oczywiście ta telewizja, to "Logo".

A myślałam, że Mołek samo na to wpadła :)

A skecze przedstawione powyżej jakoś zupełnie mnie nie śmieszą. Właściwie to po za tym z dwoma facetami na ławeczce to żadnego nie byłam w stanie do końca obejrzeć z nudów :P

Potem kojarzę z "Bajek dla potłuczonych" czy jakoś tak, z połowy lat 90. Mistrzostwo świata!
"Ojciec i syn z partnerem" - jak dla mnie rewelacja

http://www.youtube.com/watch?v=q2n5gOwHd94
:)
Ewuś powinno Ci się spodobać ;)

@Arc - a tak w ogóle lubisz kabarety czy nie bardzo? A jeżeli tak, to które (oprócz jedynego słusznego:))?

@Juniur - oj tak, bajki były piękne. Na przykład ta Antygona, co grzebała :)

@Xys - piękne. Ale historyczny wpis na ten temat należy do Ciebie.

@Metaxu - a najgorsze jest to, że u nich takie rzeczy produkuje telewizja. Ech...

Przede wszystkim lubię się pośmiać i lubię humor inteligentny. Lubię bawić się słowami, śmiać się z codziennych sytuacji, znajomi zawsze się na mnie złoszczą, gdy jesteśmy na piwie "mogłabyś chociaż ostrzec, że chcesz coś powiedzieć, gdy piję piwo", bo często przyprawiam ich o możliwość szybkiej i głupiej śmierci poprzez zakrztuszenie.

Dlatego też kabarety lubię oglądać. Nie żeby była to jakaś wielka życiowa miłość, tak jak książki, ale od czasu do czasu uwielbiam - jeżeli leci milion debilnych seriali w tv i jeden wieczór kabaretu to na pewno wybiorę kabaret. Lubię Dańca. Lubiłam kiedyś Ani Mru Mru, choć dawno ich nie oglądałam. Lubiłam Mumio za absurdalny dowcip ale przez reklamy sieci komórkowej (nawet nie pamiętam której :D) trochę mi się znudzili.

Teraz rzeczywiście to oglądam tylko Was :) A u Was podoba mi się to, że mogę pośmiać się z samej siebie, że to z czego wy się śmiejecie jest bliskie mojej osobie.

Pewnie dlatego te powyższe kabarety mnie nie śmieszyły - nie odnajdywałam w nich analogii do mojego życia, albo do spraw dla mnie istotnych :)

a może szum i słoiczek "jedzie" po feministkach tak jak barbie girls po lesbach :))

@Pentaxian - to by wyjaśniało, dlaczego niektóre lesby jadą dla odmiany po nas :)

A tak serio - ostatni skecz Słoiczka o feministkach mnie rozbawił, ale nie podoba mi się, że feministka tam przedstawiona jest - fizycznie - uosobieniem stereotypów, które artykułuje. Gdyby była ich negacją, byłoby jak dla mnie zabawniej, a przy okazji nie antyfeministycznie.

Prześlij komentarz