Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2010

"Furia" o popkulturze

Właśnie wyszła nowa "Furia". Numer drugi poświęcony jest popkulturze, czyli temu, co niżej podpisana lubi najbardziej. W ręku jeszcze nie miałam, jak dostanę, to się odpowiednio pozachwycam. A póki co wrzucam fragment mojego wkładu w moje być może wkrótce ulubione pismo:

W serialach telewizyjnych nieheteroseksualni bohaterowie wciąż stanowią rzadkość. Według badania przeprowadzonego przez amerykańską organizację Gay & Lesbian Alliance Against Deformation, która od lat monitoruje m.in. telewizyjne ramówki, w minionym sezonie geje, lesbijki, osoby biseksualne i transgenderowe stanowiły zaledwie 3 procent serialowej populacji w stacjach ogólnokrajowych w Stanach Zjednoczonych. Szczęśliwie wielbicielki i wielbiciele nienastawionej na osoby heteroseksualne rozrywki nie muszą już polegać na telewizji – ostatnie lata przyniosły nam prawdziwy wysyp internetowych seriali, których bohaterami są osoby spod znaku LBGTQ. I bynajmniej nie oznacza to kilkunastu czy kilkudziesięciu, ale …

Nowe Kobiety Kobietom i trochę Google'a

Dawno nie było zabawnych słów kluczowych, po których ludzie trafiają na garniturek z Google'a. Niniejszym nadrabiam. Mało kto szuka już porno z Madonną - to miła odmiana. Garnitury wszelkiej maści nadal w modzie, ostatnio coraz częściej pojawiają się w połączeniu z osobą, dla której mają być przeznaczone, np. "garnitur dla geja", "garnitur dla łysego", a nawet "garnitur lesbijka". Hm. Z dziwnych zapytań pojawiło się "jak być atrakcyjnym dla lesbijki", "jak czują się lesbijki" oraz "co lub kto wpływa na moje poglądy", z zaskakujących "gej w łańcuchach", "lesbijki z brudnymi nogami" i "zasady kultury w klubach dla lesbijek". Ogólnie jest coraz mniej fraz seksualnych, a więcej takich, na które odpowiedź można znaleźć i u mnie (jak np. o możliwość bycia lesbijką w Dragon Age). I dobrze.

Z sieciowych nowości zakończyła się chyba pierwsza część prac renowacyjnych na portalu Kobiety Kobietom. Efekt …

Wokół EuroPride i lesbijskie musicale

Organizatorzy EuroPride 2010 oficjalnie (na Innej Stronie i w "Gazecie Wyborczej") skomentowali informacje o problemach finansowych imprezy. Zagrożony jest jedynie koncert po paradzie, który prawdopodobnie zostanie przeniesiony do klubów, przygotowania do pozostałych wydarzeń przebiegają zgodnie z planem. Dobrze, że Fundacja Równości otwarcie mówi o tym, jak wygląda sytuacja, to miła odmiana w porównaniu z ostatnimi latami. Irytuje za to przypisywanie sobie wydarzeń, które, choć znajdą się w festiwalowym kalendarzu, są jednak zasługą kogoś innego - jak wystawa Ars Homo Erotica w Muzeum Narodowym czy występ Boya George'a w M25.

Pełną parą ruszyła Inicjatywa POMADA, która zaprezentuje się szerszej publiczności również w czasie EuroPride. Jak czytamy na stronie inicjatywy www.pomada.info.pl:

POMADA to grupa kilku osób i jednego kolektywu, które po raz pierwszy połączą siły, by zaprezentować swoje punkty widzenia - perspektywę nieheteroseksualnej wrażliwości. Wiele nas różni,…

Muzyczne coming outy ostatnich tygodni

Podobnie jak chociażby Rafał Majka (ciekawy tekst na ten temat na Homikach tu) nie uważam, by coming outy były najskuteczniejszą strategią walki o prawa osób LGBTQetcetera, a na pewno nie są jedyną. Z drugiej jednak strony wierzę w kulturotwórczą rolę sztuki (a szczególnie muzyki), dlatego nie mogę w końcu nie odnotować kilku bardzo ważnych muzycznych wyjść z szafy, które miały miejsce w ostatnich tygodniach.

Pisałam już o chrześcijańskiej piosenkarce Jennifer Knapp. Krótko po niej ujawniły się jeszcze dwie kobiety reprezentujące już nie tak bliski mi gatunek muzyczny jak Jennifer (nie mam na myśli muzyki chrześcijańskiej, a śpiewano-gitarową). Pierwsza była piosenkarka country Chely Wright, której coming outem, zanim się dokonał, żyła większość amerykańskich blogów i stron internetowych (pisał o tym Abiekt tu). Podoba mi się średnio, ale biorąc pod uwagę, że country to muzyka białych konserwatywnych farmerów, jej deklaracja może mieć spory wydźwięk edukacyjny. A przy okazji w kontekś…

UFA sobie pada

Mam nadzieję, że tylko czasowo, ale niestety jednak tak - UFA znowu zostaje bez lokalu. Powody banalne, bo finansowe, pożegnalna impreza zaplanowana na 4 czerwca, kolektyw przyjmie też wszelką pomoc przy wyprowadzce. Szczegóły tu. Szkoda, że na mapie Warszawy zabraknie miejsca, w które tak wiele osób zupełnie bezinteresownie włożyło tak wiele pracy i pozytywnej energii. I pozostaje mieć nadzieję, że zabraknie jedynie czasowo, a nowy lokal, gdziekolwiek będzie, będzie już też na dłużej.

Nadal nie mogę odespać weekendu (coś przerażającego dzieje się z ciśnieniem), tak że ostatnio, zamiast czytać, głównie słucham. W pracy za pośrednictwem Grooveshark, radia internetowego, które reklamuje się posiadaniem w bazie milionów piosenek. I rzeczywiście wybór jest przedni, wszystko za darmo, bez rejestracji (chyba że ktoś ma ochotę), a na dodatek można grać wybrany utwór tak długo, aż się znudzi. Jak dla mnie to najlepszy tego typu serwis w internecie. Zaliczyłam też mój kliencki debiut na CDBaby

Olsztyn i trochę Melissy

Wróciłyśmy z Olsztyna w nocy, tak że jeszcze nie udało nam się odespać tych męczących dwóch dni, ale wrażenia bardzo pozytywne (to powoli staje się moją mantrą po powrocie z oddziałów). Sobotnia debata dość ciekawa, choć bez konkretnych wniosków, jak to bywa w przypadku wzięcia na tapetę dużego tematu, jakim niewątpliwie jest internet spod znaku LGBTQetcetera. Po prostu nie jest to rzecz do rozwalenia w półtorej godziny, szczególnie gdy niemal każdy zaproszony gość patrzy nań z zupełnie innej perspektywy. Z ciekawostek - dowiedziałam się, że ostatnio do KPH zgłosił się gość, który zdobył grant na portal społecznościowy dla osób nieheteroseksualnych. Pomysł jest z grubsza taki, żeby zrobić zamkniętą społecznościówkę, dostępną tylko na zaproszenia (coś jak Grono w czasach, kiedy jeszcze nie padało). Jak dla mnie projekt nie ma żadnych szans na sukces. Bo jest Facebook, bo przynajmniej kilka naszych portali daje opcję założenia profilu, bo zamknięta formuła jest już mocno archaiczna (chy…

Przedwyjazdowo

Przygotowania do wyjazdu do Olsztyna w pełni, zarówno bardziej tradycyjnie rozumiane (pakowanie, co w przypadku wyjazdu na występ nie jest takie proste - ostatnio o mały włos zapomniałybyśmy peruki o imieniu Shakira; tak, nasze peruki mają imiona, od ról, do których zostały pierwotnie zakupione, jest więc też Doda, Marina, Bette oraz - nieżyjąca już - Agnieszka), jak i mniej tradycyjnie - wczoraj nagrałyśmy z Gosią w studiu nasze kabaretowe piosenki, efektu będzie można posłuchać już w niedzielę. A teraz tylko dla zainteresowanych program Olsztyńskich Dni Równości na sobotę i niedzielę:

Sobota 22 maja:

17.00 – Debata "Równość w Internecie"
Miejsce: Gazeta Cafe
Goście: Marta Abramowicz - prezeska KPH
Wojciech Szot - blog abiekt.blogspot.com
Ewa Tomaszewicz - była naczelna "Repliki", blog trzyczesciowygarnitur.blogspot.com
Ewa Meller – prawniczka KPH
Przemysław Pilarski - blog peep.blog.pl

21.00 – Występ Drag Queen
Miejsce: 4 Club

Niedziela 23 maja:

19.00 – Występ Ba…

Wojowniczy serial wszech czasów

Wyznałam tutaj, że jestem serialoholiczką. W swojej wyliczance zapomniałam (jak mogłam!) wspomnieć o ”Xenie Wojowniczej Księżniczce”. Dlatego dzisiaj w ramach oddechu od rozmów przedwyborczych poświęcę jej swój wpis.
Słowo wstępu dla niezorientowanych (są tacy???;): serial ”Xena the Warrior Princess” został nakręcony w latach 1995-2001. Był to spin-off serialu ”Hercules”, gdzie zła, zła wojownicza kobieta robiła wbrew głównemu bohaterowi i jego przyjacielowi (no tu nie tylko wbrew;). Postać chwyciła i producenci postanowili poświęcić jej 6 sezonów.
Historia, jak na fantasy przystało, toczy się w Nibylandii, tutaj dla niepoznaki jest to Grecja (później również Rzym, Chiny, gdzieś w krajach słowiańskich, Japonia, Egipt, Indie, Skandynawia, a właściwie to gdzie nie?). Głównymi bohaterkami są dwie kobiety, z których jedna jest doświadczoną wojowniczką (Xena), której nic i nikt nie jest w stanie zaskoczyć, druga młodą uroczą dziewicą (Gabrielle), którą zaskoczyć łatwo, ale przegadać zdecy…

Jak złapiemy, połamiemy

Dramatyczny przebieg miał dzisiejszy pierwszy kielecki marsz przeciwko homofobii. Kilkanaście osób, które wzięły w nim udział, zostało po marszu rozwiezionych do domów przez policję, bo istniały obawy o ich bezpieczeństwo. Przeciwko ich inicjatywie protestowała grupa zakapturzonych młodych ludzi, którzy obok zwyczajowego "Normalna rodzina, chłopak i dziewczyna", wznosili też takie hasła jak "Jak złapiemy, połamiemy" czy "Dobry gej - martwy gej". Wśród nich znalazł się radny PiS Mirosław Gębski, który zapowiedział, że napisze interpelację na sesję rady powiatu, bo nie spodobało mu się, że policja rozwiozła uczestników marszu do domów. - Chcę wiedzieć ile to kosztowało. Pierwszy raz spotykam się z czymś takim - powiedział dziennikarce "Gazety Wyborczej". Miły człowiek z pana radnego, nie ma co.

Jutro Międzynarodowy Dzień Walki z Homofobią (IDAHO)- obchody między innymi w Bielsko-Białej. Mam nadzieję, że przebiegną bezpiecznie, a przy okazji odsyła…

Dylematy przedwyborcze

Media już postanowiły: wybory prezydenckie wygra albo specjalista od antyfeministycznych fraszek i mordowania zwierząt dla przyjemności, albo gość, który kiedyś tam powiedział, gdzie stało ZOMO, ale jako że już tę sprawę wyjaśnił na kongresie swojej partii, to nie zamierza się z niej tłumaczyć, mimo metamorfozy, którą ostatnio przeszedł. Oczywiście mam na myśli media mainstreamowe, bo nasze zachowują się tak, jakby tych zbliżających się wyborów w ogóle nie było. Pewnie, że żaden z kandydatów nie jest tym wymarzonym czy nawet w miarę sensownym. Ale czy to powód, aby w ogóle nie poruszać tego tematu? Po zwiedzeniu kilku forów (ot, choćby tego) wyszło mi, że niekoniecznie. Bo i tak o tym dyskutujemy. Bo mamy wątpliwości, bo agitujemy za tym lub tamtym, choć częściej przeciw temu lub tamtemu. Oczywiście jest ileś tam osób, które decyzję już podjęły i do jej zmiany przekonać ich się nie da. Ale z pewnością jest też całkiem spora grupa, która nie wie, czy pójdzie głosować, a jeżeli pójdzie,…

"Queerowy" klip i romans wszech czasów

Grupa KPH Q (czy wy też się już gubicie w tych wszystkich grupach?) zainaugurowała właśnie akcję "Jesteśmy obok". Na razie powstał klip, dość zabawny, bo z racji tego, że wystąpili w nim członkowie i członkinie grupy, mamy dwóch gejów, którzy się okazują gejami chyba nie być, bo ich uwagę przyciąga przechodząca obok dziewczyna, która w finale okazuje się być lesbijką (a w każdym razie czule wita się z drugą dziewczyną i planują wspólny posiłek). Wygląda to tak:



Komentarze pod klipem na portalu Kobiety Kobietom raczej miażdżące (wszystko przez te niejednoznaczności), a ja tak sobie pomyślałam, że może właśnie tak miało być. No bo wiecie, w końcu to KPH Q, q czyli queer, więc nic nie jest tak do końca określone, bo takie być nie musi (a nawet nie może). Nie wiem, czy akcja "Jesteśmy obok" obejmie coś poza klipem, strona grupy - nawet bardziej "queerowa" niż film - póki co o tym milczy. No ale zobaczymy - może w końcu będzie oczekiwane przez wielu "Niec…

Polish Psycho

Kilka dni temu obiecałam pokazać, co też takiego ważnego robiłam w weekend, że ominęły mnie Dni Cipki. Otóż z kolegami i koleżankami z pracy nakręciliśmy lip duba (jak ktoś nie pamięta, co zacz, pisałam o tym tu). Miało być ambitnie i korporacyjnie, wyszło kameralnie i przyjacielsko, bo niestety okazało się, że lud pracujący, w przeciwieństwie do braci studenckiej, niekoniecznie jest zainteresowany zrobieniem czegoś dla zabawy. Alei tak poszło dobrze - nieprofesjonalnie, ale widać spontan, radość i zaangażowanie. Filmik wkrótce, a na zachętę kilka fotek.

Ponieważ klasyczne lip duby ostatnio trochę się opatrzyły, postanowiliśmy pójść o krok dalej i powcielać się w postacie z popkultury. Moją zdecydowaną faworytką była Lady Gaga:
fot. Wojciech Olkuśnik
Gosia była mechanikiem (na zdjęciu również Kobieta Kot, Prot z "K-PAX", Harry Potter i peleryna Sherlocka Holmesa):
fot. Wojciech Olkuśnik
A ja postanowiłam dać wyraz swojej trochę innej pasji i wcieliłam się w bohatera "Ameri…

Kilka newsów i słowo o tożsamości

Zapaliłyśmy dziś z Gosią znicze żołnierzom radzieckim. Ładna akcja i o ileż bardziej pozytywna niż kampania nienawiści podsycana przez wiadomo kogo. Na cmentarzu śmiałam się, że jak rodzina zobaczy mnie w telewizji, to mnie wyklną. Gosia miała podobnie, jak byłyśmy parę tygodni temu pod Pałacem Prezydenckim. Dziś jednak nie czułam, że uczestniczę w akcji, którą ktoś chciałby wykorzystać politycznie (choć może się mylę). Ot, zwykły gest solidarności.
Dostałyśmy zaproszenie na II Kongres Kobiet 2010. Choć data jest trochę niefortunna - 18-19 czerwca, czyli tuż przed wyborami, przez co może zabraknąć wielu uczestniczek spoza Warszawy - to oczywiście będziemy. W planach jest między innymi panel dyskusyjny poświęcony związkom partnerskim. Oraz koncert Urszuli Dudziak, na który z przyjemnością się wybiorę.

Z bliższych wydarzeń już za dwa tygodnie Dni Równości w Olsztynie. Program imprezy jest dosyć skromny, ale jako że tradycyjnie wierzę w siłę lokalnych społeczności, to sporo sobie po niej …

Mój świat jest kobietą - odrodzenie

Pamiętacie "Mój świat jest kobietą. Dziennik lesbijki"? Na wypadek, gdyby czytały mnie osoby, które sześć lat temu nie interesowały się literaturą tematyczną, przypominam, że ukazał się w 2004 roku, a autorką jest Magdalena Okoniewska. A  dla tych, którzy o dzienniku słyszeli, ale go nie czytali, dodaję, że książeczka jest słaba. Dlaczego więc o niej piszę? Z dwóch powodów. Po pierwsze, właśnie wyszła jej kontynuacja - "Mój świat jest kobietą. Dziennik lesbijki cz. 2". Tym razem nie w druku, a w formie e-booka - przeczytać fragment i zakupić można tu. Po drugie, mimo wszystkich mankamentów pierwszej części i możliwych mankamentów drugiej, ta książka to kawałek lesbijskiej historii, a ja takie historyczne rzeczy czasami lubię tutaj wrzucać.

Wszystko zaczęło się w 2002 roku, kiedy to praca Magdy zajęła III miejsce w konkursie miesięcznika "Twój Styl" - Dzienniki kobiet. Miesiąc z życia kobiety. W 2004 nakładem wydawnictwa Jacek Santorski & Co ukazała si…

Dwie części duszy

Znacie wyciagamykarteczki.pl? To blog gromadzący skany z kartkówek i zeszytów, zazwyczaj z zabawnymi komentarzami nauczycieli. Mnie urzekło to (akurat bez komentarza):
Słodkie, prawda? I od razu przypomniała mi się nieco bliższa oryginałowi wersja mitu o androgynach zobrazowana w piosence "The Origin of Love" z musicalu Johna Camerona Mitchella "Hedwig and the Angry Inch":



Przy okazji - jak ktoś jakimś cudem tego nie widział, proszę natychmiast nadrobić. Znakomita historia, genialna muzyka (post-punk neo glam rock!). Po prostu lektura obowiązkowa.

Każdy chce spocząć na Wawelu

Cyklu pod tytułem "Każdy chce spocząć na Wawelu" ciąg dalszy. Tym razem na Gaylife, gdzie ukazał się tekst Anki Zet "Nieformalne rodziny" (dostępny dla zalogowanych użytkowników). Anka pisze o osobach homoseksualnych (?), które zginęły w smoleńskiej katastrofie. Pisze z imion i z nazwisk, choć żadna z tych osób nigdy publicznie nie mówiła o swojej orientacji, zastanawia się, kto podjął decyzję o miejscu ich pochówku (bo pewnie nie najbliżsi) oraz dlaczego podczas pogrzebów nikt nie wspomniał o ich homoseksualności. Teza tekstu jest taka, że gdybyśmy mieli ustawę o związkach partnerskich, to wymienione osoby zostałyby również pożegnane przez swoich partnerów/partnerki życiowe. I że ich śmierć i pochówek to kolejny przyczynek do wprowadzenia w Polsce tejże ustawy.

Z całego artykułu zgadzam się z jedną rzeczą - że ustawa jest potrzebna. Reszta to dla mnie takie samo żerowanie na katastrofie jak w wykonaniu wszelkich innych opcji. Nawet jeżeli wymienione osoby rzeczywi…