Przejdź do głównej zawartości

Dwa tygodnie z serialem wszech czasów

Jako że ostatnie dwa tygodnie spędziłam głównie w pozycji horyzontalnej (co pozytywnie odbiło się na liczbie postów), miałam okazję przypomnieć sobie pięć sezonów "Ostrego dyżuru". I po raz kolejny przekonać się, dlaczego do pewnego momentu był to jeden z najlepszych seriali wszech czasów. Do pewnego momentu, bo z czasem główni bohaterowie zostali powymieniani na młodszych (i być może ładniejszych), znikł nie tylko piękny i niepokorny doktor Ross (George Clooney, na wypadek gdyby ktoś nie pamiętał), ale też ta pani:
bez której nie było już tak fajnie. Do tego tragedie dotykające głównych bohaterów i skutecznie wymazujące ich twarze z czołówki stały się nazbyt częste i momentami wydumane (rak mózgu, atak niezadowolonego z opieki psychotyka, pożary, spadający prosto na szefa szpitala helikopter, którego śmigło parę miesięcy wcześniej pozbawiło go ręki), sytuacje powtarzalne (swojego czasu zabawiałyśmy się z Gosią liczeniem opadniętych płuc - w późniejszych sezonach występowały niemal u wszystkich pacjentów przywożonych z wypadków), a serial po prostu zaczął nudzić.

Ale początki były wręcz genialne. Niby "Ostry dyżur" toczy się w dość zamkniętym środowisku lekarzy, pielęgniarek, paramedyków i strażaków, i skupia się głównie na zagadnieniach medycznych i relacjach między wymienionymi (nie tylko zawodowych), ale liczba tematów i dylematów moralnych, które jego twórcom udało się przemycić, jest imponująca. Oprócz dość oczywistych rzeczy jak eutanazja, respektowanie życzeń pacjentów, aborcja, śmierć dzieci, opieka nad starszymi osobami, HIV/AIDS, pojawia się tam szereg kwestii związanych z uprzedzeniami - ze względu na rasę, płeć, orientację psychoseksualną, klasę społeczną, niepełnosprawność itd., itp. I choć na "prawdziwy" wątek tematyczny trzeba było czekać do ósmego sezonu (kiedy to pojawia się Elizabeth Mitchell, która swojego czasu kręciła z Angeliną Jolie w "Gii"), to nieheteroseksualni bohaterowie pojawiają się już w pierwszych odcinkach serialu. Jako pacjenci - nie tylko w kontekście HIV/AIDS (to lata 90.), ale też chociażby homorodzicielstwa - i jako pracownicy i pracownice szpitala i okolic - naliczyłam trzy lekarki, strażaczkę i strażaka oraz pielęgniarza (pełen wypas!). W momencie, kiedy robi się pełnotematycznie (czyli ruda i wredna Kerry Weaver wiąże się najpierw z psycholożką, a potem ze strażaczką), automatycznie pojawiają się też znane i lubiane tematy jak problemy z coming outem, homofobia, a potem walka o dziecko z rodziną jego biologicznej matki (po śmierci tejże).

Niesamowita (z mojego punktu widzenia, bo być może dla widzów ze Stanów było to dość zwyczajne) była otwartość "Ostrego dyżuru". Wszystko, co pozornie inne, dziwne, nienormatywne tam jest traktowane zupełnie zwyczajnie. A jeżeli są momenty, kiedy tak naprawdę nie wiadomo, czy daną sytuację czy zachowanie bohaterów interpretować na plus czy minus, to dotyczą one wyłącznie dylematów moralnych związanych z najtrudniejszymi aspektami opieki nad pacjentem, nigdy zaś rzeczy związanych z akceptacją różnorodności.

Wielka szkoda, że w Polsce nie potrafimy robić tak mądrych i dających do myślenia seriali (które przy okazji zapewniają sporą dawkę emocji i po prostu, mimo całego dramatyzmu, rozrywki). W latach 90. w jakimś tam stopniu tę rolę pełnił "Klan" - proszę się nie śmiać, mimo całej głupoty tej telenoweli zrobiła ona całkiem sporo dla oswojenia tematu HIV/AIDS czy akceptacji osób niepełnosprawnych umysłowo. Wprawdzie od paru dobrych lat nie jestem na bieżąco z naszymi telebzdurami, więc może coś mnie ominęło, ale mam wrażenie, że wiele jeszcze czasu upłynie, nim pokusimy się o produkcję nie tylko wciągającą, ale przy okazji rozwalającą ileś tam stereotypów. A szkoda, bo jak nie lubię telewizji, tak wiem, jak wiele dla kształtowania społecznych postaw potrafi zrobić.

Komentarze

  1. Tak poza tym, "Ostry dyżur" był fachową robotą pod względem medycznym ;)
    Owszem zdarzały się jakieś małe wpadki i kiksy, jednak generalnie trzymał wysoki poziom, w odróżnieniu od takiego "Dr Housa" ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. @hds

    Nic dziwnego - serial wymyślił Michael Crichton, to gościu, który jest mistrzem technothillerów i innych takich (vide Jurrasic Park), znającym się na rzeczy i umiejącym łączyć wymogi emocjonującej fabuły z naukową akuratnością.

    @Ewa - dla mnie ER to oczywiście serial kultowy, zdecydowanie jeden z najlepszych seriali "starego typu" (to jest pre-six feet under). Jednak, choć pamiętam jakieś wątki z pacjentami, to jedyny LGBT wśród głównych bohaterów to ten z Weaver. nie wiem jak przeoczyłem inne, ale tez faktem jest, że w sumie poddałem się z oglądaniem gdzieś kolo 4-5 serii

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj jak ja płakałam, jak umierał ten doktorek w okularkach na raka mózgu. I pamiętam jak dziś, że tak niesamowicie przeszli do porządku dziennego nad tym, że trzeba było, bo pacjenci, bo praca, bo życie toczy się nadal... Ale wyłam jak bóbr! I relacjonowałam mojej dziewczynie, która była wówczas w pracy. To fakt - serial mądry i z ciekawością się go oglądało :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja nie rozumiem zachwytu zachodnimi serialami. Większość z nich podobnie jak dawniej "Dynastia" pełni funkcję odskoczni ku "lepszej" kulturze zachodu. Tam jest "cudownie", tam jest kolorowo i bogato.

    Myślę, że najbardziej postępowym serialem w Polsce jest "Plebania", która poruszyła za wyjątkiem homoseksualizmu praktycznie cale spektrum niepopularnych kwestii społecznych i to o wiele dotkliwiej niż pozwoliły sobie inne seriale. Mało tego, linia Plebanii jest praktycznie sprzeczna z linią kościoła katolickiego na większość tych spraw, jak np. posyłanie dzieci do żłobków i przedszkoli czy wolne związki. No ale mówiąc o wątkach społecznych z Plebanii można by naprawdę mnożyć wspomnienia w nieskończoność!

    No i w Plebanii jest najlepsza obsada, a aktorki i aktorzy najczęściej grają ze swadą rzadko spotykaną w innych serialach. Najlepsza jest Bernadetta Machała-Krzemińska! :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. @Sylwek
    Jak kojarzysz Weaver w związku z kobietą, to obejrzałeś co najmniej do ósmej serii:) W pierwszym sezonie był strażak, w drugim Maggie Doyle, lekarka, bodaj w czwartej doszedł Josh pielęgniarz. Strażaczka i psycholożka to partnerki Weaver, więc to było już później.

    @Manomento
    Jak za nim nie przepadałam, tak pamiętam, że to też mnie ruszyło.

    @bejbe
    Akurat w przypadku "ER" trudno mówić o odskoczni, bo to szpital miejski, gdzie większość pacjentów stanowią ubodzy i bezdomni (bo tam nie trzeba ubezpieczenia) plus ofiary wypadków, a lekarze i pielęgniarki w większości mieszkają w ruderach lub wynajmowanych kawalerkach i jeżdżą kolejką lub używanymi samochodami(cóż za różnica w porównaniu do takiego polskiego "Na dobre i na złe"). We wspomnianym "Six feet under" też pięknie i kolorowo nie jest. W ogóle pięknie i kolorowo bardziej mi pasuje do masowo produkowanych polskich telebzdur w rodzaju "Magdy M", "M jak miłość" i innych rzeczy na M. Ale może inne seriale oglądamy.

    OdpowiedzUsuń
  6. @bejb

    Szczerze mówiąc, nie wiem co napisać - ani "amerykańskie seriale" nie są odskocznią (znaczy, wiele na pewno jest, ale matko nie wszystkie), ani Plebania nie jawi mi się jako coś co da się oglądać - nie wiem kto reżyseruje i pisze scenariusz, ale zawsze jak oglądam plebanie mam wrażenie, że każda osoba mówi tak samo, tak jakby nie potrafiono zróżnicować bohaterów pod względem wysławiania się i osobowości. To znaczy, oni się różnią, ale jedynie na poziomie "grubych różnic", nie detali.

    @Ewa Jezusie Nazareński, w takim razie ja oglądałem z 9-10 sezonów, bo widziałem 2-3 ze Weaver. Matko, szok.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Sylwek
    Niekoniecznie 9-10:) To jest tak: Weaver pojawia się bodaj w drugim sezonie i do siódmego włącznie uważamy ją za hetero. Tak że wszystko zależy od tego, czy pamiętasz, że się wiązała z kobietami, czy nie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aha. Wiec - na pewno, jak wspomniałem, pamiętam jej lesbijstwo, czyli rozumiem, że co najmniej do 8?

    Ach, dawno już to było jednak...

    OdpowiedzUsuń
  9. zgadzam sie absolutnie, ze ER to serial wszech czasow, moj najulubienszy EVER. jednak od kilku lat nie zerknelam nawet na jeden odcinek z nowa obsada etc. jakies poplatanie z zagmatwaniem (czy tam na odwrot). az do jesieni, kiedy pomyslalam - 'a nadrobie' i obejrzalam od 12 sezonu do konca. ciurkiem. dzien i noc.

    az bylam zdziwiona jak trzymaja poziom! naprawde bardzo bardzo polecam.

    kerry to wg mnie jedna z najlepszych, jesli nie najlepsza, les postaci w telewizji.

    ach! cos jest w powietrzu, bo wlasnie zamierzam cie cofnac do wczesniejszych serii i poogladac jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. W sumie niezłą robotę w Polsce robi TVN. You can dance - Kazadi, Agurola, Piróg. Mam talent z Madoxem, XFactor z Michałem Szpakiem itd. Dzień dobry TVN ma też trochę takich fajnych momentów, no i wsparcie Uwagi dla Waszego ślubu.

    OdpowiedzUsuń
  11. A co do Wawer, to słabo pamiętam serial, ale jak słowo honoru, prawie od początku ona była lesbijką w tym serialu. Ale skąd to wiedziałam to nie pamiętam, muszę obejrzeć. No gdzieś to chyba jednak było.

    OdpowiedzUsuń
  12. jak chcecie zobaczyć genialny nowy serial z panią wyszczególnioną na zdjęciu w kreacji życia ( główna rola) - polecam , wyprodukowany przez Rydley'a Scott'a - The Good Wife..
    wątki także są :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z innej beki - się wybieracie? http://wyborcza.pl/1,76842,9667184,Ustawa_o_zwiazkach_partnerskich__Doswiadczenie_Holandii.html

    OdpowiedzUsuń
  14. zachęcona obejrzałam sobie wspominkowo kilka odcinków - niesamowicie to jest dobrze nakręcone, a te odcinki, kiedy trochę wychodzi się ze szpitala to nawet już trochę więcej niż zwykły serialowy odcinek - patrz np. wspomniana już śmierć okularnika. Muzyka, światło itd

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…