Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2011

Feminizm w obrazkach

Dziś zamiast wrednej pisaniny grafiki i fotki z dwóch fejsowych stron (które pewnie znacie, a jak nie, to koniecznie nadróbcie), którymi od jakiegoś czasu nie mogę się nacieszyć. Czyli dość samobójcze wyznanie, że tak, to prawda, czasami obraz starczy za tysiące słów. Miłego interpretowania.

A girl's guide to taking over the world:
The Anarcho-Feminist:
Na koniec - jedno z najpiękniejszych zdjęć, jakie kiedykolwiek widziałam:

Z życia homoseksualistek: konserwatywna szowinistka

Niedawno jedna z czytelniczek poprosiła, bym, w ramach cyklu „Z życia homoseksualistek”, napisała coś specjalnie dla crystall, która jest jej ulubioną foremką (tak, moim zdaniem fajnie, określają się forumowiczki KK). Jako że ostatnio nie mam melodii, by zagłębiać się w kwestie tożsamościowe (co nie znaczy, że obiecanego w poprzedniej części tekstu o atrakcyjności i o tym, czy aby na pewno kobiety mogą sobie w sferze wizerunku pozwolić na więcej, nie będzie), skorzystałam z podpowiedzi.

Forum portalu Kobiety Kobietom liczy sobie na dzień dzisiejszy 64373 zarejestrowanych użytkowniczek i użytkowników (panów, choć w dyskusjach zazwyczaj są niewidoczni, jest tam, co widać w statystykach oglądalności, całkiem sporo). Większość to martwe dusze, poprzednie wcielenia osób, które mają więcej niż jedną forumową tożsamość  i osoby udzielające się sporadycznie, udzielających się w miarę stale jest może kilkaset, superaktywnych i do tego charakterystycznych – kilkadziesiąt, a kontrowersyjnych - …

Tu i teraz, a potem już nic?

W ostatnich dniach mamy nieliche poruszenie w temacie związków partnerskich. Dotychczas na politycznym rynku graczy było dwóch - Grupa Inicjatywna ds. Związków Partnerskich i SLD - a oddolnie działała grupa Tel-Aviv, czyli ludzie skupieni wokół akcji "Miłość nie wyklucza". Po wyborach na scenie pojawili się nowi aktorzy - Ruch Palikota. I nagle zrobiło się ciekawie. GI spotkała się z Leszkiem Millerem i Robertem Biedroniem i zapowiedziała ponowne złożenie projektu ustawy o umowie związku partnerskiego. Szybko jednak okazało się, że tym razem nie tylko grupa Tel-Aviv ma wątpliwości co do tego projektu, ale również Palikot et consortes. Efekt? Palikot spotkał się z Millerem i zaproponował wspólną pracę nad nowym, lepszym projektem. Wprawdzie jeszcze nie wiadomo, co na to SLD (jutro w tej sprawie spotkają się Ryszard Kalisz i Robert Biedroń), ale wiadomo za to, że przynajmniej jednej osobie z GI ta propozycja się podoba - w wywiadzie dla Innej Strony Yga Kostrzewa przyznała, że…

Seks a religia

Wydawnictwo Czarna Owca od czasu do czasu robi mi miłą niespodziankę. W ostatnim pakiecie recenzenckim dotarły do mnie książki "101 argumentów za niewiarą. Przewodnik młodego ateisty" S.C. Hitchcocka i "Seks a religia. Od balu dziewic po święty seks homoseksualny" Daga Øistein Endsjø. O ile pierwsza jest po prostu pouczającą zabawką (choć ci, którzy czują potrzebę tłumaczenia się - przed sobą czy przed innymi - ze swojego ateizmu, znajdą tam zestaw całkiem przydatnych argumentów), o tyle druga to rzecz znacznie ambitniejsza. Dag Øistein Endsjø postawił sobie za zadanie przeanalizowanie stosunku największych religii do ludzkiej seksualności i jego skutków nie tylko dla wierzących, ale w ogóle dla społeczeństw żyjących w krajach, w których dane wyznanie jest dominujące. Pomysł z pewnością nienowy, za to wykonanie wręcz mistrzowskie.

"Seks a religia" zaczyna się od pytania, dlaczego religie w ogóle interesują się (i zawsze się interesowały) seksem. Odpowiedź…

Jeszcze nie Oburzeni, już wypaleni

W niedzielę nagrywałyśmy piosenkę wspierającą inicjatywę "Tak dla kobiet" (wyżej podpisana, jako wyjątkowo uzdolniona muzycznie, partycypowała w chórkach i obsługiwała tamburyn). Towarzystwo zaangażowane, feministyczne, w przerwach rozmowy. O polityce też, a jakże. A konkretnie o "naszych" posłankach i o tym, co z ich obecności w Sejmie dla nas wynika. Pojawiła się między innymi częsta ostatnio myśl, że to jest właściwa droga dla organizacji (wejść w politykę, działać odgórnie). Co było dość dziwne i dlatego, że samo "Tak dla kobiet" jest inicjatywą oddolną, i dlatego, że akurat zebranym przy okazji nagrania kobietom do politycznego mainstreamu jest jednak dość daleko. Ba, część z nich, gloryfikując wpływ polityczek i polityków, jednocześnie bardzo chwaliła sobie rozwiązania, których w ramach działań odgórnych wprowadzić się nie da - jak aktywizacja, dzielenie się doświadczeniami i wzajemne wspieranie w ramach społeczności lokalnych, w czym specjalizowała…

Pewne nieporozumienie

Poseł Tadeusz Iwiński (SLD, a jakże) ma pecha. Nie dość, że ledwo co dostał się do Sejmu, to, zamiast cieszyć się tą chwilą (kto wie, może po raz ostatni w życiu), musi się tłumaczyć na swoim profilu na fejsie wstrętnym orkom z czegoś, co w jego mniemaniu było zaledwie drobną niezręcznością. Rzecz rozchodzi się o jakże niewinne stwierdzenie w TVP Info, że "Ruch Palikota to formacja, która jest galaretą, o której nic nie wiemy. Jest 40 posłów, ale jak na ugrupowanie, które koncentruje się na prawach kobiet, to tam są dwie kobiety, z czego jedna nienaturalna, że użyję takiego sformułowania". Ładne, prawda? Jakże miło jest, chcąc dopiec niedobrej konkurencji, uderzyć w osobę, w którą ostatnio z upodobaniem walą różne Frondy i Terlikowskie. Nasz miły poseł profesor nie przewidział jednak jednego - że ktoś może zaprotestować. I że takich ktosiów może być całkiem sporo. W efekcie wczoraj wieczorem jego profil został dosłownie zalany komentarzami. Cóż miał więc biedaczek zrobić - …

No i brawo!

No dobrze. Układ sił w Sejmie mamy mniej więcej ten sam co przed wyborami, Senat wygląda wręcz tragicznie (blisko 2/3 miejsc dla PO, reszta dla PiS i dosłownie paru osób z innych ugrupowań lub niezależnych), ale i tak cieszę się jak głupia. Bo choć oficjalne wyniki dopiero jutro (w Międzynarodowy Dzień Wychodzenia z Szafy!), to jest już pewne, że do Sejmu weszli Wanda Nowicka (6818 głosów), Anna Grodzka (19451 głosów) i Robert Biedroń (16919 głosów).

Niecały rok temu dorobiliśmy się z pierwszego otwartego geja radnego, teraz mamy pierwszego otwartego geja posła i pierwszą (a na świecie - zaledwie trzecią w historii!) transseksualną posłankę. Nawet jeżeli nie uda im się wiele w tej kadencji Sejmu zdziałać (choć kto wie), to z pewnością ich sukces jest bardzo ważny dla nieheteroseksualnych mieszkanek i mieszkańców Polski. Oto dwie "nasze" osoby nie tylko żyją całkowicie jawnie, nie tylko brylują w mediach, ale też weszły do politycznego mainstreamu. Można? Można! No i Wanda. O…

Cisza. A Napieralski tonie

Najzabawniejsza z całego okołowyborczego zamieszania była "cisza" wyborcza. Na fejsie dominował dziś dyskurs kulinarny:
Nie zabrakło też wielbicieli i wielbicielek nieco bardziej wyrafinowanych rozrywek:
Najbardziej mnie jednak urzekły podroby: No i to było słodkie: A wyniki? Wolę poczekać na oficjalne. Ale jeżeli te z sondażu przygotowanego przez OBOP (prawie 40 procent głosów dla PO, nieco ponad 30 dla PiS, ponad 10 dla RP, ponad 8 dla PSL i mniej niż 8 dla SLD) okażą się bliskie rzeczywistym, to mamy małą sensację. Na dole, bo u góry nic się nie zmieniło. Po pierwsze - Napieralski tonie. I to jest bardzo dobra wiadomość, bo mam wrażenie, że jedynie terapia szokowa może sprawić, że w końcu dorobimy się lewicy z prawdziwego zdarzenia. Po drugie - ogromny sukces Palikota, czyli tak naprawdę wielkiego "fuck you" dla wszystkich, którzy w tzw. kwestiach obyczajowych postawili na zachowawczość, żeby się przypadkiem nie narazić co bardziej wrażliwym wyborcom. Przyznam szcze…

Drugie życie Lucii

Czytam opis "Drugiego życia Lucii" i słucham opinii na temat tego filmu na stronie dystrybutora, czytam recenzję na Homikach i zastanawiam się, dlaczego tak wiele osób ustawia tę historię na osi świat kobiet - świat mężczyzn, którzy tych pierwszych nie rozumieją. Nie twierdzę, że takie odczytanie jest nieuprawnione, ale mam wrażenie, że patrzenie na "Drugie życie Lucii" przez pryzmat różnicy płci spłaszcza tę opowieść, z której cała czwórka bohaterów finalnie dowiaduje się czegoś bardzo ważnego właśnie o sobie, nie o swoim partnerze/swojej partnerce płci przeciwnej. Ale od początku.

Oto mamy dwie pary - dobrze sytuowane małżeństwo w średnim wieku Lucię (Sandra Ceccarelli) i Bruna (Cesar Bordon) i dwójkę niebieskich ptaków - dużo młodszych Leę (Francesca Inaudi) i Marco (Guillermo Pfening).  
Tytułowa bohaterka  ma depresję. Dusi się w swoim poukładanym życiu, u boku męża lekarza, z pracą stewardessy, którą wykonuje równie mechanicznie jak żyje. Na zewnątrz chłodna i …

Cukier krzepi

Wszyscy, no dobra nie wszyscy, ale większość pisze o polityce, politykach, polityczkach, czyli podsumowując jednym słowem, o wyborach. Nie byłabym ani ruda, ani wredna, gdybym i ja swoich pięciu, a co tam, dziesięciu groszy nie dorzuciła.

Gęby polityków straszą mnie na każdym kroku. A i czasem w oczy wpadnie chwytliwe hasełko, jak chociażby niejakiego Artura Górskiego "Poseł dla ludzi". I tu naszła mnie refleksja, czy on aby na pewno ma dobrego grafika? O co mi chodzi? Ano o to, że przecież można było bez żadnego problemu wkomponować słówko "swoich". Otrzymalibyśmy przekaz przynajmniej uczciwy.

W ogóle hasła tegorocznych wyborów dają pole do popisu (i chodzi mi tu o słowo oznaczające: zaprezentowanie swoich zdolności, umiejętności lub wiedzy w jakiejś dziedzinie; też: występ publiczny mający to na celu).

Zacznijmy od początku:

Partia z nr 1 - PiS (skrót często rozwijany jako: Przeproście i Spadajcie)
Hasło wyborcze: "Polacy zasługują na więcej".
Hm, pomyśl…

Nie lewica, ale nie szkodzi

Cwaniakowanie lubi się mścić. Kojarzycie, jak SLD usprawiedliwiało zgłoszenie ustawy o umowie związku partnerskiego tuż przed wyborami? Że to najlepszy czas na dyskusję o naszych sprawach, że inne ugrupowania będą się musiały określić itd., itp. No i - na zgubę Sojuszu - się określiły. Okazało się, że nie tylko nasza "lewica" jest za, ale i część PO, i Palikot. I tak partia, która, choć malutko, to jednak coś dla nas zrobiła (lub dla siebie, ale tu nie chodzi mi o intencje, a o samą aktywność) - wniosła ustawę - dała innym piękny sposób na zyskanie paru niezdecydowanych homiczych głosów. Bo cóż to za problem poprzeć projekt, o którym i tak wiadomo, że przepadnie. To nawet mniej niż taki projekt pokazać, a i tak, jak widać, wystarczy. Oczywiście to, co jest przykre dla SLD, dla nas jest tak naprawdę dobrą wiadomością. Bo oto, pierwszy raz w historii, za ustawą opowiadają się aż trzy ugrupowania, które prawdopodobnie znajdą się w Sejmie. Jasne, że są to tylko przedwyborcze dek…

Ratujmy Polskę!

Nawet gdybym nie wiedziała, że za parę dni wybory, to wystarczyłby rzut oka na wiadomości na Gazeta.pl, żeby się o tym przekonać.
Nie, nie chodzi mi o liczbę okołowyborczych newsów, a o ich treść. Bo oto wielkie straszenie weszło w fazę kulminacyjną. PiS wygra! Głosujcie na PO i ratujcie Polskę! PO sprzymierzy się z Palikotem! Głosujcie na PiS i ratujcie Polskę! Nie głosujcie ani na Palikota, ani na SLD, bo w ten sposób osłabicie PO! Głosujcie tylko na PO lub PiS, żeby nie wygrało PiS lub PO. W ogóle głosujcie i ratujcie, bo jak nie, to 10 października obudzicie się w rosyjsko-niemieckim kondominium, Polsce bez zasad i wartości lub w IV Rzeczpospolitej... A potem po wyborach płacz i zgrzytanie zębów, że znowu dwie największe siły w Sejmie to PiS i PO, że mniejsze ugrupowania przepadły, że nie ma nowej siły, jakości, twarzy, pomysłów. No i nie będzie, póki te 20 procent głosujących (bo mniej więcej tyle wybiera PO i PiS wcale nie z przekonania, ale jako "mniejsze zło"), zamias…

Niezdrowe korzyści z mistyfikacji

Nie wiem, czy znacie Nowe Peryferie. To strona, której twórcy konstruują swój program w oparciu o takie hasła jak równość, wolność, podmiotowość i ustawiają się w opozycji do "radykalnej lewicy wywrotowej" (której cechą charakterystyczną ma być to, że stawia na rewolucję, nie ewolucję). "Naszą główną misją jest próba zmiany świadomości społecznej, która przeorana latami propagandy komunistycznej, a później naiwnie liberalnej, nieodmiennie pozostaje obciążona przeświadczeniem o polskim zapóźnieniu i nieuchronności imitacji obcych wzorów. Bez zmiany w myśleniu i przełamania tworzonych medialnie schematów niemożliwa jest zmiana rzeczywistości" - piszą w swoim manifeście. Brzmi pięknie, a jak wygląda realizacja? Różnie. Autorzy Nowych Peryferii podkreślają wagę iluś tam kwestii, które i mnie są bliskie, jak partycypacja społeczna czy lokalność działań. Momentami jednak walka ze schematami trochę im nie wychodzi. Oto mamy panią Kingę Stańczuk, która póki co jako jedyna …