Przejdź do głównej zawartości

Mała książka o homofobii

Od jakiegoś czasu Czarna Owca wydaje książeczki z cyklu "Bez tabu". Była demokracja, feminizm, śmierć, przemoc, przyszedł czas na homofobię. "Mała książka o homofobii" Anny Laszuk, z ilustracjami Beaty Sosnowskiej, teoretycznie przeznaczona jest dla dzieci i młodzieży (9-15 lat). Poszerzyłabym trochę tę grupę, tak do 99-latków albo i dalej. Bo choć książka jest napisana prostym językiem i jest w niej tyleż obrazków, co tekstu, to już poruszane w niej tematy, a szczególnie sposób ich prezentacji, może być moim zdaniem ożywczy dla bardzo wielu osób, niezależnie od wieku. A prosty sposób ich podania w tym przypadku bynajmniej nie jest wadą. Bo trudno jest rozmawiać o uprzedzeniach, nie sięgając wpierw do ich źródeł.

"Mała książka o homofobii" sięga. Zaczyna się od wieloznaczności słowa płeć - z obowiązkową płcią kulturową, ale też genetyczną, genitalną, psychiczną, seksualną itd. Pojawia się nawet nawiązanie do performatywności płci (mój ulubiony fragment, Butler dla młodzieży!):

Gender oznacza płeć spłeczno-kulturową, a więc te cechy i zachowania, które nazywamy "typowymi" dla kobiet lub mężczyzn. Nabywamy ich, kiedy dorastamy i jesteśmy tak wychowywani, aby różnić się pod względem swoich ról życiowych, sposobu ubierania się i tego, co nam wypada lub nie, w zależności od tego, czy urodziliśmy się z cipką, czy z siusiakiem. To właśnie jest gender, a pierwszy okrzyk "To dziewczynka!" lub "To chłopiec!" oznacza, że świat ma już pewien życiowy plan dla tłumu niemowląt z porodówki. Osobny dla dziewczyn, osobny dla chłopaków.

Potem pojawia się norma, zdefiniowana po prostu jako to, co się najczęściej dzieje, czego się spodziewamy (choć roszcząca sobie prawa do bycia "naturalnym porządkiem świata", nieakceptującym jakiegokolwiek buntu wobec przydzielonych od urodzenia etykietek), po normie - seksualność i orientacje psychoseksualne. I dopiero wtedy pojawia się główna bohaterka książki, czyli homofobia. Jako lęk przed homoseksualnością, jako przekonanie, że wszyscy powinni być heteroseksualni, jako wroga postawa wobec osób, które nie mieszczą się w heteronormie, czyli również tych, które być może są heteroseksualne, ale nie wyglądają, jakby były/byli typowymi dziewczynami i chłopakami.

Następne rozdziały "Małej książki o homofobii" poświęcone są postaciom historycznym, które nie były heteroseksualne (Safona, Sokrates, Oscar Wilde, Gertruda Stein, Colette, Harvey Milk). Historia każdej z nich to okazja do opowiedzenia nie tylko o jej losach, ale też postawach społecznych wobec odmieńców, innym traktowaniu kobiet i mężczyzn w ich czasach czy o charakterystycznych dla tych czasów zjawiskach jak butch i femme, Stonewall, walka o prawodawstwo dostrzegające problemy osób nieheteroseksualnych.

Książeczkę kończą odpowiedzi na listy młodych ludzi oraz rady, jak pytać o sprawy, które są dla nas trudne, oraz listy filmów, lektur i przydatnych stron internetowych. Te ostatnie to jak dla mnie jedyny słaby punkt "Małej książki o homofobii" - w sieci jest wiele ciekawszych i lepszych poznawczo miejsc niż tam wymienione. A poza tym - świetna rzecz. Teraz trzeba tylko jeszcze zmusić parę osób, aby to przeczytały. Ze zrozumieniem, rzecz jasna. Niniejszym zachęcam, nie tylko nastolatków i nastolatki.

Komentarze

  1. Chwila od wrzucenia wpisu i już pierwsze miejsce w wyszukiwarce google ;)
    Kolejna książka do kupienia hahaha

    OdpowiedzUsuń
  2. zapowiada sie niezle. kurcze, tylko ile np. szkol ja kupi?!a tam powinna trafic.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie pozytywnym zaskoczeniem jest autorstwo - dotychczas w serii Bez tabu ukazywały się tylko tłumaczenia! Swoją drogą, nic bardziej absurdalnego, aniżeli wydana w dwóch wersjach "Wielka księga cipek" - w jednej z nich na okładce sąsiadują ze sobą sprzeczne komunikaty: "Ocenzurowano" oraz "Bez tabu" (nazwa serii).

    OdpowiedzUsuń
  4. No proszę, bardzo fajny pomysł! Miła alternatywa dla podręczników do wychowania w rodzinie, które stawiają homo- i biseksualizm obok pedofilii i zoofilii... zakochana-w-dziewczynie.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. O fajnie, muszę o tym napisać na LGBTece. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż się prosi, żeby dalszym ciągiem tej książki i powyższego wpisu była rozmowa autorki książki z autorkami niniejszego bloga na TOKFM,
    np. na temat akcji Miłość Nie Wyklucza. No i na temat ślubu też.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…