Przejdź do głównej zawartości

"Rewolucjonistki Walczą"


Dostałam od grupy (osoby?) podpisującej się jako "Rewolucjonistki Walczą" prośbę o poparcie takiej oto inicjatywy (uwaga, będzie długi cytat):
Kobiety wszystkich miast – czas połączyć siły!
Nie jesteście już tym zbulwersowane i znudzone, że w sieci świecą same portale ukierunkowane na mężczyzn? Powiedzmy sobie szczerze – potrzebna nam rewolucja! Rewolucja na miarę możliwości dzisiejszej technologii. Dość szablonowych rozwiązań – jeśli wesprzecie projekt, stworzymy prawdziwe centrum informacji i rozrywki w jednym miejscu.

Wymieńcie teraz wszystkie branżowe portale jakie znacie... Ile z nich ukierunkowane jest na kobiety? Zgadza się wystarczy palców na jednej ręce! W dodatku nie błyszczą one obfitością informacji, nowości czy ciekawych rozwiązań. A portal radkowy dla kobiet niehetero? Jeden, niezmieniający się od długiego czasu! Proponujemy Wam połączenie wszystkiego co znacie w jednym wspaniałym wygodnym, nowoczesnym miejscu.

Nie będziemy wymieniać tutaj nazw istniejących portali, bo wierzymy, że takie znacie. Gwarantujemy Wam, iż stworzymy całkowicie nową jakość i każda z Was będzie miała wpływ na to, jak szybko ona powstanie, oraz będzie mogła uczestniczyć w procesie tworzenia dodając swoje sugestie i uwagi.

Potrzebujemy Waszego wsparcia, by stworzyć coś specjalnie dla Was.

Portal będzie oprawiony w nowoczesną szatę graficzną i zawierał będzie rozbudowane funkcje społecznościowe, które wykorzystacie, by odnaleźć znajome kobiety, nawiązać nowe znajomości, przeprowadzić ciekawe dyskusje, a nawet umówić się na randkę!

Znajdziecie tam działy traktujące o muzyce, serialach, filmach, sporcie, modzie, gotowaniu, technologii, motoryzacji, plotkach itd., itp. - a WSZYSTKO to przedstawione z punktu widzenia kobiet!

Do powstania zakładanej wersji portalu potrzebne jest nam conajmniej 20-25 tysięcy złotych - tak to bardzo dużo, choć uwierzcie nam, że to i tak sporo obcięte koszty utworzenia tak rozbudowanego projektu - dlatego liczymy na Waszą pomoc!

Jeśli uzbieramy minimum - czyli 8 000 zł. - stworzymy projekt graficzny całego portalu oraz opracujemy jego funkcjonowanie i wszelkie potrzebne elementy do jego stworzenia, a następnie rozpoczniemy pisanie kodu.


Oczywiście jedna programistka nie poradzi sobie z napisaniem tak zaawansowanego portalu w "tydzień". Dlatego też apelujemy o Wasze zaangażowanie w projekt. Im więcej pieniędzy uzbieramy - tym szybciej nasz portal zaświeci w sieci! W końcu nikt w dzisiejszych czasach za darmo pracować nie chce, a nawet nie może sobie na to pozwolić - niestety - prawda?

25 000 to dużo, ale jest możliwe do zebrania. Szczególnie gdy się zjednoczymy!

Nie możemy dłużej trwać w tym małym nierozwojowym świecie! Czas wziąć sprawy w swoje ręce i pokazać, że też potrafimy!

To jak pomożecie?
PS. Jeśli znacie programistki, chętne do pomocy - dajcie znać - każda pomoc się przyda!
Pierwsza myśl: "WTF?". Potem zerknęłam sobie na portal Polak Potrafi, za pośrednictwem którego panie zamierzają zbierać pieniądze na ową inicjatywę, i poczułam się ciut bardziej zorientowana. Ogólnie chodzi w nim o to, że jak masz pomysł, a nie masz kasy na jego realizację, to możesz tam spróbować przekonać ludzi, by ci ją dali. Ja się do pomysłu rewolucjonistek przekonana nie poczułam, ale, jako że generalnie mam dobre serce, zamiast radośnie wziąć się za kolejny hejterski wpis, dopytałam o szczegóły przedsięwzięcia: na co dokładnie pójdzie owe 25 tysięcy, czy to jest przedsięwzięcie komercyjne, na czym chcą zarabiać, jak pozyskają użytkowniczki itd. A przede wszystkim - kim są. W grubym skrócie odpowiedź rewolucjonistek wyglądała tak:
- koszty - supergrafika plus silnik z nowoczesnymi funkcjami społecznościowymi plus bazy danych i teksty na start,
- redakcja - póki co dwuosobowa, teksty autorskie, w planach zatrudnienie redaktorki lub dwóch (nie mogę nie dodać, że korekta też by się przydała, przynajmniej sądząc ze stylu korespondencji),
użytkowniczki - pozyskane dzięki reklamom (z własnej kieszeni lub z zebranej kasy) i marketingowi szeptanemu,
- plany - jak projekt powstanie i zyska popularność, będzie firma; portal ma "co nieco" zarabiać na reklamach, może również na gadżetach i dobrze płacić redaktorkom; za pięć lat ma być numerem uno w Polsce (czyli łyknie KK) i zjednoczyć kobiece środowisko,
- kto za tym stoi - póki co nie poznamy nazwisk ("nie wszystkie z nas chcą się upubliczniać, wolą swoją prywatność zakryć pracą i pasją"), pomysłodawczynie to grupa znajomych, żadna organizacja; jak wybiorą liderkę, to ona stanie się twarzą akcji.

Co o tym myślę? Cóż. Gdyby przyszedł mi do głowy taki pomysł (nie przyjdzie, bez obaw), napisałabym bardziej zachęcający tekst na start. Bo wszystko ślicznie, pomysł ciekawy, zawartość w porządku, funkcjonalności też, tyle że marketingowo to jest po prostu strasznie słabe. Bo bazuje przede wszystkim na emocjach, które może ktosia i tam odczuwa, ale raczej nie jest to "całe środowisko kobiet", które rewolucjonistki "chcą zjednoczyć". Bo jest zabójczo niekonkretne. Bo jest - jak na szeroko zakrojone plany - za tanie (tak, za tanie!), więc istnieje bardzo realna obawa, że nawet gdyby projekt doszedł do skutku, to szybko by padł. Oraz, co najważniejsze, bo nie wiadomo, kto za tym stoi. Co potrafi. Jak pisze, rysuje, programuje. Na czym się zna, bo na marketingu nie, to już wiem. Przykład? Oprócz tego, co powyżej, zerknijcie na ich stronę na fejsie. Toż to profil, a nie strona fanowska. Tak nie wolno, za tworzenie profili firm (a nawet i nieistniejących) czy organizacji jest ban. Profile są dla osób prywatnych.

Nie mam zwyczaju z automatu doszukiwać się oszustwa w każdej anonimowej inicjatywie, ale z drugiej strony nie wspieram (jakkolwiek, niekoniecznie finansowo) akcji, o których organizator(k)ach nic nie wiem. I myślę, że nie tylko ja tak mam. Dlatego też, jeżeli panie rewolucjonistki są prawdziwe i rzeczywiście chcą coś zrobić, a nie tylko, gdy minie czas zbierania kasy, stwierdzić z żalem, że się nie da w naszym pięknym kraju nad Wisłą, to jak dla mnie muszą się przede wszystkim uwiarygodnić. Porzucić swoją "prywatność zakrywaną pracą i pasją", przedstawić się, opowiedzieć o swoim doświadczeniu, projektach, pokazać, co potrafią i co im siedzi w głowach. I nie piszę tego złośliwie. Bo może i komuś brakuje, i może ktoś jest zbulwersowany, ale nie na tyle, by chwytać się wszelkich pomysłów na "zmianę", które ktoś tam wrzuca w sieć. Przykro mi. Tak to nie działa.

Update: No i mamy prawidłowy fanpage. Oraz wydarzenie na fejsie. To teraz poproszę o rozwiązanie kwestii prywatności pomysłodawczyń.

Komentarze

  1. Sam pomysł na portal jest niezwykle ciekawy, ale dobre chęci w tym przypadku nie wystarczą. Całkowicie zgadzam się z Tobą, iż w dzisiejszych czasach ludzie raczej nie zaufają anonimowym organizatorom. Niestety, za dużo słyszy się o wyłudzaniu pieniędzy i po prostu nie chcemy paść ofiarą oszustwa. Poza tym, organizatorki powinny powiedzieć coś konkretniejszego na temat swojej inicjatywy - to, że chcą zdobyć rynek, to jednak trochę za mało. Ciekawa jestem, co z tego wszystkiego wyniknie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdybym była królową, zrobiłabym inaczej. Najpierw budowanie społeczności, a potem zbieranie kasy. Blog, forum dyskusyjne, strona na fb (nie prywatny profil, laboga!) - cokolwiek, żeby wyjść do ludzi. Już prędzej Garniturek mógłby zbierać kasę na taki projekt.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Barbara
    Szczerze? Sądzę, że nic z tego nie wyniknie, chwilowy szum w sieci i tyle. Ale mogę się mylić:)

    @natalia oreiro
    Bardzo dziękuję!:) Choć - rewolucję to jednak w "realu" trzeba zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rewolucja, jakie wielkie słowo. Wolałabym żeby nadal oznaczało robienie czegoś dla idei, a nie dla zysku. Integracja hipotetycznego "środowiska" to jednak dość błaha sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli Rewolucjonistki nie mają nawet jednej "twarzy", to nic z tego nie wyjdzie, a moim zdaniem o żaden portal nie chodzi, tylko komuś potzreba kaski. Jeśli od ok. 43 000 zł odjąć prezent na dzień dziecka i coś jeszcze ;), to zostanie połowa tego, a zbierała przez 1,5 roku otwarta, nieanonimowa i przejrzysta organizacja. Rewolucjonistkom spod szyldu "Polak potrafi" pozostaje podstawowa metoda rewolucjonistów - apropriacja, czyli napady na banki i pociągi pocztowe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Natalia Oreiro jak zwykle złotousta ;)))) Zgadzam się z Natalią Oreiro ;)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Plus - moje skromne ja w ogóle nie wierzy w inicjatywy typu "a my się teraz zaweźmiemy i zrobimy opiniotwórczy portal, tylko coś tu trzeba zainwestować/uciułać na początek". Internet rzeczywiście działa zupełnie inaczej, i najczęściej zupełnie przypadkowo ;))) Ale zawsze zgodnie z zasadą "od dołu do góry", a nie na odwrót. Najpierw jakaś społeczność, najczęściej mała, potem większa, potem skromna strona, potem bogatsza, a potem zaczyna hulać, najczęściej ku pełnemu zaskoczeniu autorów ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co to za rewolucja jak jest anonimowa?
    Jakaś Róża Luksemburg by się przydała- co prawda marnie skończyła pływając w rzece twarzą do wody ale cóż- rewolucja wymaga poświęceń :D

    OdpowiedzUsuń
  9. @natalia oreiro
    Prawda, słowo "rewolucja" bardzo źle tu wygląda. Ale też, obawiam się, sporo mówi o owym środowisku, które to nie istnieje, a jeżeli już istnieje, to wyłącznie w sieci. I, jeżeli ma już jakieś problemy, to z niewystarczającą liczbą imprez czy sposobów na poznanie kogoś (lub z czyimś niewłaściwym wizerunkiem). Spłaszczam i uogólniam, ale takie akcje też coś mówią o naszej partycypacji w realnych zmianach.

    OdpowiedzUsuń
  10. proponuję otworzyć portal randkowo-społecznościowy dla aktywistek ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. @Ela
    Tak w ramach jednoczenia środowiska, które nie istnieje? Niezła myśl;P

    OdpowiedzUsuń
  12. Jessssuuuuuuu, jaka ściema!


    "Polak potrafi" - chyba rzeczywiście najlepiej to potrafi kombinować. I jak to możliwe żeby w ogóle organizować zbiórkę na taką skalę (w sensie zamierzonej kwoty) bez podania a nawet posiadania osobowości cywilnoprawnej?


    Czy to wierzchołek absurdu, czy ośmieszanie praktyki prywatnego fundraisingu?

    OdpowiedzUsuń
  13. Ela: A szukasz jakiejś?;P Należy pamiętać, że aktywistki z reguły się nie lubią;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja w żadnym wypadku nie poprę, bo nigdy w życiu nie dam nikomu kasy dopóki nie dowiem się, gdzie mam uderzać jak wyparuje. Poza tym nie ma tam żadnej osoby, która może przekonać mnie do tego, że warto akurat jej dać kasę, bo UMIE to zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nazwisko jednej z "rewolucjonistek" już mogłabym podać. Troszkę to nie na temat, ale to taki mały przyczynek do jednego z moich ulubionych tematów anonimowości w sieci. Panie zostawiają bardzo wyraźne ślady swojej bytności:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie największym problemem tej inicjatywy jest to, że Panie chcą mieć wszystko naraz. Żadnej próbki. W związku z czym najbardziej boję się, że a) ten projekt i tak nie będzie skierowany do mnie; ani do grupy, do której nie należę, ale z nią sympatyzuję (więc nie czuję potrzeby wspierać go finansowo), b) ten projekt w ogóle nie ujrzy światła dziennego (więc są to pieniądze wyrzucone w błoto).
    Pomijam już nawet kwestię anonimowości, bo jak prowadziłam LGBTekę to zaczynałam od pseudonimu, dopiero z czasem uznałam, że czas to firmować swoim nazwiskiem i informacją chociażby o tym, że mam wykształcenie bibliotekarskie, a więc jakieś podstawy by się tym zajmować, by ludzie wiedzieli, kto za tym stoi. Też miałam dużo pomysłów, też rozbiły się one w dużej mierze o kasę oraz... o to, że tak naprawdę trudno zaangażować do współpracy ludzi za darmo, a sama wielu rzeczy zrobić nie potrafię :) Jasne, obecnie wszystkie projekty LGBT porzuciłam, bo mnie po prostu przerosły, ale zrobiłam to z czystym sercem - od nikogo nie wzięłam ani złotówki.
    Ten przytoczony tu projekt po prostu trąci brakiem profesjonalizmu i realnej oceny sytuacji rynkowej. I nawet nie ma co pisać "szkoda", bo to będzie tylko westchnienie za utopią, a więc czymś co "mogłoby być, ale" (nigdy nie będzie?).

    OdpowiedzUsuń
  17. NO tak, ale Ty eNZet nie chciałaś na to cudzej kasy, więc Twoja anonimowość zupełnie mi nie przeszkadała.

    OdpowiedzUsuń
  18. Drogie Panie trochę rozumiem tą całą lawinę krytyki. Owszem zgodzę się, że nie jest to zaplanowana od A do Z akcja.
    Wręcz przyznam, iż chodziło o spontaniczny projekt, który jak widać już w pierwszym dniu istnenia został "spuszczony w kiblu", ale nie o tym.

    Nie jestem złodziejką, nie jestem oszustką, a Wy tak nazywacie kogoś, kto po prostu chce pozostać anonimowy.
    Nie chce nikogo okradać, ani nie sięgam po Wasze całe wypłaty i majątki, a o maleńką złotówkę. Nie zamierzam uciekać z ogromnymi tysiącami.
    Moim zamiarem było stworzenie czegoś nowego, świeżego, czegoś dla nas, po prostu dla nas. Nie trzeba niezwykłych badań marketingowych, by najzwyczajniej stwierdzić, że nie ma portalu, który oferowałby nam funkcje społecznościowe i wygląd na miarę dzisiejszych możliwości.

    Miałam ideę, pomysł, OGROMNE chęci, zespół i jedyne o czym myślałam, to o jakiejś ukrytej w nas solidarności, a nie o tym negatywnym nastawieniu, który spotyka się na każdym kroku.

    Na dodatek to szpiegowanie... Wiemy kim jesteś, możemy podać nazwiska - i co? złodziej ze mnie, czy jakiś morderca?

    Żadna z Was nie pomyślała, że prawnie to pieniądze płyną przez właściciela portalu Polakpotrafi, który zanim wypłaci zebrane pieniądze ( o ile zostanie zebrana zakładana całość) - wszelkie dane otrzyma i w ten sposób złodzieja całej sumy, który pod pretekstem utworzenia czegoś okradł daną liczbe osób będzie można bez problemu znaleźć - chyba, że wyleci w kosmos za te pieniądze...
    co wydaje się być niemożliwe...

    Co by nie było - jedno mi się udało - zjednoczyłam garstę osób w gnojeniu czyjejś inicjatywy i mówcie co chcecie, ale nawet nie pomyślała, że po prostu ktoś chce zroić coś ciekawego - nie od razu był oszustem, złodziejem i kretynem marketingowym, bo przecież tak się nie robi...

    Nic pozdrawiam Panie i tak bardzo serdecznie, mam nadzieje, że kiedyś komuś się to do cholery uda, bo ja osobiście ze zmiany na lepsze skorzystam.

    Ps. Jeśli któraś z Was chciałaby poważnie porozmawiać nad zorganizowaniem tej inisjatywy prawidłowo - zapraszam do dyskusji. Ja mam TYLKO kreatywny pomysł w głowie.

    I nie krytykujcie już proszę, zacznijmy działać w końcu!

    OdpowiedzUsuń
  19. gadugadanie: No to fajnie wiedzieć. No to mogłam dalej być anonimowa (choć i tak jestem, bo kto mnie tam kojarzy - nigdy mi o to wszak nie chodziło). Ale ja już tak mam, że po prostu jak coś robię to uczciwie. Jak nie jestem się w stanie podpisać pod tym, co robię to znaczy, że nie powinnam tego robić :P

    OdpowiedzUsuń
  20. @Rewolucjonistka: Język rzeczywiście masz rewolucyjny... Jakie gnojenie ? Gdzie konkretnie bo nie widzę ?
    Poza tym, skoro jesteś anonimowa to dziwi mnie osobisty odbiór tego o czym dyskutuje tu, jak napisałaś "garstka ludzi"...

    Jak masz zamiar prowadzić jakąkolwiek działalność dla ludzi to musisz mieć twardszą skórę bo: a) nie wszystkim się ta działalność będzie podobać b) jak chcesz od kogoś pieniądze to musisz mieć na to naprawdę dobry pomysł a nie "dajcie bo nie ma" albo "dajcie bo chcę" c) to, co zaproponowałaś nie jest rewolucyjne- takich pomysłów było już mnóstwo.
    Skoro nie chcesz "krytyki" to dobra rada- fajnie, że masz pomysł, ale następnym razem lepiej się przygotuj zanim będziesz chciała od kogoś pieniądze. Ludzie ich tak dużo nie mają, żeby dawać "byle komu na byle co".
    ps. tak się składa, że ten blog można zaliczyć do opiniotwórczych, więc siłą rzeczy będziemy tu dyskutować ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. @Rewolucjonistki
    Zacznę może od tego, co ciebie najbardziej bulwersuje - anonimowość. Otóż (poza oczywistą oczywistością, że nikt, kto cokolwiek robi w sieci, nie jest anonimowy) ja mam tak, że lubię wiedzieć, z kim mam do czynienia. Szczególnie jeżeli ktoś mnie prosi o wsparcie jakiejś inicjatywy. I bynajmniej nie chodzi o tu o tak prostą rzecz jak imię i nazwisko, ale o to, co za ową osobą stoi (to wszystko jest w tekście wyżej). Lubię z tego prostego powodu, że jeżeli mam komuś zaufać na tyle, by go wesprzeć, to oczekuję tego samego z drugiej strony. Na tym między innymi polega robienie czegoś wspólnie, na którym, jak piszesz, tobie zależy. Nie bulwersuj się więc, że sprawdzam, kto zacz, jeżeli ktoś mi się wprost nie przedstawi. Jak byłam młoda, nie sprawdzałam. I dobrze na tym nie wyszłam. To raz.

    Dwa - nie zależy mi na gnojeniu cudzych inicjatyw. Przeciwnie, wspieram sporo inicjatyw, na miarę moich skromnych możliwości. Promocyjnie, dobrą radą, piórem (finansowo nie - bo to rezerwuję na pomoc ludziom i zwierzakom w potrzebie). Wspieram, bo cieszy mnie, że komuś się chce, bo czasami mam w czymś doświadczenie, więc mogę pomóc ulepszyć, bo lubię ludzi z pasją. I takich ludzi jest, wbrew temu, co piszesz, również w "naszym" internecie sporo. Gdybyś zrobiła research, który, jak twierdzisz, jest niepotrzebny, to byś o tym wiedziała. Przykro mi, nie jesteś jedyną osobą, która chce zrobić coś w sieci dla kobiet niehetero. Jesteś za to pierwszą, która, zamiast pokazać, co potrafi, postawić choćby bloga czy prostą stronkę na gotowym cms-ie, zaciekawić ludzi, zebrać społeczność, mówi: dajcie mi kasę, a coś zrobię. I nie pytajcie, kim jestem i co potrafię, bo to moja sprawa. Wybacz, ale takie działania nie budzą zaufania. Nie dziw się więc reakcjom.

    Trzy - niczyim obowiązkiem nie jest sprawdzać, co się z jego pieniędzmi wydarzy i czy będą bezpieczne. Przeciwnie - to twoim obowiązkiem jest przekonać ludzi, że jesteś osobą godną zaufania, która je właściwie spożytkuje. Myślisz, że do tego wystarczy opis na jedną stronę spod znaku "jest źle, ale ja zrobię, że będzie dobrze"? Nie, nie wystarczy. Jak mawia mój kolega z pracy "pomysły są tanie". To realizacja kosztuje. Świetnych, kreatywnych pomysłów mogę ci wyprodukować pięćdziesiąt w dziesięć minut. Ale dopiero to, czy potrafię je zrealizować, coś o mnie powie. Potrafisz zrealizować swój? Pokaż to!

    Na koniec: uwierz mi, że wielu ludzi ma naprawdę ważniejsze sprawy na głowie niż kolejny portal dla kobiet. I działają w kierunku, który najbardziej ich boli. Wiele przykładów takich działań znajdziesz w sieci. Wspólnych. Opartych na solidarności. Nie pisz więc, że "do cholery" ludzie nic nie robią tylko jednoczą się w gnojeniu czyichś inicjatyw, bo tylko zrażasz do siebie innych. I to w dużej mierze tych, którzy właśnie coś robią i w związku z tym mają i chęć, i pasję, i doświadczenie, które mogłoby się tobie przedać. Chcesz coś zrobić? Zrób to. To najlepszy sposób, by zjednoczyć wokół siebie ludzi, którzy mogą ci pomóc to rozwinąć. Zacznij działać, zamiast oczekiwać tego od innych.

    OdpowiedzUsuń
  22. @Rewolucjonistki Ja tylko jeszcze raz powtórzę, bo mi się wydaje, że to są sensowne argumenty. Muszę wiedzieć na co daję nawet tą złotówkę. A tu nie mam żadnych danych. Przecież mogłoby się okazać, że za tą kasę powstaje jakiś homofobiczny portal, albo że nie powstanie nic, albo powstanie coś słabego. Co do uczciwości - nie oburzaj się, że ludzie mają wątpliwości, bo one są racjonalne, właśnie dlatego, że nie wiemy kim jesteś. Co do jakości - bardzo bardzo trudno jest zrobić w sieci coś dobrego. Mamy całą masę portali, całą masę blogów i tylko kilka z nich do czegoś się nadaje.

    Jakby np. Gosia i Ewa zaczęły taką inicjatywę, to byłabym pierwszą zachęcającą do wpłat. Bo wiem kto to i widzę jakość.

    Co do wspierania inicjatyw - przecież jest cała masa akcji, które jednoczą ludzi, tylko trzeba wiedzieć jak ich przekonać.

    Co do wspierania na tym blogu - jestem żywym przykładem, że dziewczyny wspierają różne inicjatywy. Mój pierwszy blog naprawdę na początku dzięki temu blogowi zaczął być widoczny w sieci, za co jestem zresztą do dziś wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie do końca rozumiem tę obrazę Rewolucjonistek. Dla mnie była to raczej konstruktywna krytyka. A tu od razu tak po oczach, że gnoją... Hm.

    OdpowiedzUsuń
  24. @Kratka
    Bo generalnie "sieć" nie przyjęła pomysłu z entuzjazmem. KK skasowało wątki na forum, na blogach krytyka, na koncie 0. I na dodatek ktoś twierdzi, że wie, kim jest przynajmniej jedna z "rewolucjonistek". Przelało się:)

    @gadugadanie
    Chętnie podpromujemy i kolejnego bloga, tylko ciut rzadko go aktualizujesz, tak że nie wiem, czy chcesz:) A pierwszy zaczął być widoczny przede wszystkim dlatego, że był dobry. Bez tego żadne linki nie pomogą.

    Ech, namawiasz do tej inicjatywy, namawiasz. Ale póki co są inne, ważniejsze sprawy. Zresztą sama wiesz - ustawa, te rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mnie to strasznie męczy. Z kimś się nie zgadzasz albo nie powiesz komuś "jesteś taki cudowny/cudowna, brawa! brawa!", to od razu się człowiek dowiaduje, że nieużyty, źle wychowany i zawistny. Jak dzieci, pani kochana, jak dzieci :/

    OdpowiedzUsuń
  26. Rzeczywiście mam etap "rozdroża" w blogowaniu, więc to rzeczywiście nienajlepszy moment na promowanie. Mam pewien pomysł, chyba fajny,jeszcze dojrzewa. Ale jestem wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń
  27. @Kratka
    No wiesz, każdy lubi, jak się go chwali. I niemal każdy ma kłopoty z przyjmowaniem krytyki, a choćby i konstruktywnej. Ale niektórzy do niej dorastają. Choć odrobinę.

    @gadugadanie
    O, to czekam, aż dojrzeje. Daj znać!

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja lubię jeszcze spać, jeść i jak się mnie drapie za uchem.
    Ale jak mi ktoś w pracy powie, że sobie nie do końca coś przemyślałam, to staram się nie strzelać focha tak od razu ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Niedługo się dowiemy, że przez Garnitur nie mogła powstać jakaś genialna inicjatywa :/.
    Ehhh, bez sensu. Nie wiem jak mają inni ale ja nie zabieram się za nic, dopóki nie mam stuprocentowej pewności, że plan mam dopięty na ostatni guzik i potrafię odpowiedzieć na większość pytań i zarzutów. Jeśli by mi ktoś powiedział, że muszę jeszcze popracować nad pewnymi sprawami, to bym to przyjęła jako pomoc a nie niszczenie pomysłu.
    No dobrze ale ja pewnie dziwna jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Luzik dziewczyny zrobimy to inaczej - nie ma żadnych fochów, krytyka przyjęta z podziękowaniami. Trzymacie się ciepło, dzielnie i zdrowo, a my się ulotnimy, bo znalazło się inne rozwiązanie finansowe, więc za pół roku się widzimy na nowym portalu mamy nadzieję ;) I dzięki - tak poważnie.

    OdpowiedzUsuń
  31. Stworzyć portal to jedno, mieć chętnych do korzystania z niego to drugie, przyciągnąć ich to trzecie a zarobić na siebie i portal to już zupełnie inna sprawa. O tym właśnie pisała Ewa. Niby oczywiste ale patrząc na historie różnych "buntowników" to chyba nie do wszystkich dociera. Można złorzeczyć na KK ale to właśnie KK ma największą społeczność i to od wielu lat. Jak na razie nikomu nie udało się stworzyć nic konkurencyjnego. Nie wystarczy bowiem hasło- mamy dość KK. Ciekawa jestem czym Rewolucjonistki mają zamiar mnie kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Pożyjemy, zobaczymy. Trzeba przyznać, że była to ekspresowo stłumiona rewolucja;P

    OdpowiedzUsuń
  33. Żadna stłumiona, tylko przeszła z fazy "zbiermy kase, bo bez niej niewiele zdziałamy" na realizujemy założenia, tworzymy grafike i klepiemy kod bo cudem mamy za co. Ocenicie efekty jak będzie gotowe.

    -Rewolucjonistki pełne optymizmu :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Stłumiona. Zamiast "walczyć", wzięłyście się do pracy;P I dobrze, powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  35. Myślałam, że żeby klepać kod nie trzeba mieć kupy kasy, tylko odrobinę zdolności. O głupia ja...

    OdpowiedzUsuń
  36. Wydaje mi się, że super! Jak się zacznie robić coś fajnego, to ja chętnie poprę.

    OdpowiedzUsuń
  37. Rewolucjonistki: No i super. Dajcie znać, jak coś zrobicie to chętnie zajrzę i może też poprę, jak mi się spodoba :) Choć ja nawet z KK nie korzystam, bo mi nie odpowiada, no ale może właśnie z tego powodu będę Waszą fanką.

    OdpowiedzUsuń
  38. Kara Auchemann powraca? ułułu. straszności!
    jak mnie zatrudnią to im rąbnę hurtem ze dwa teksty. nawet będe używać szifta i alta :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…