Przejdź do głównej zawartości

Tove Jansson: praca i miłość

Muminki dały jej sławę i pieniądze. Zabrały wolność, choć ich narodziny były z nią nieodłącznie związane: w jednej z opowieści autorki o genezie postaci młodziutka Tove narysowała pierwowzór Muminka na ścianie wychodka i opatrzyła go słowami z pieśni biskupa Thomasa „Wolność jest tym, co najlepsze”. Wymusiły przestrzeganie deadline’ów - dopiero pod koniec życia pisarki to słowo znikło z jej korespondencji z wydawcami - oraz wejście w świat komercji, każący wypowiadać się w tak ważkich kwestiach jak ta, że mydło z Muminkiem na opakowaniu czy podpaski Mała Mi to jednak nie jest dobry pomysł.

Opowieści o rodzinie trolli na zawsze wpłynęły też na recepcję jej twórczości dla dorosłych. Każdą jej nową powieść, każdy zbiór opowiadań przepuszczano przez muminkowy filtr, by ostatecznie stwierdzić, że to jednak nie to samo. Nie oznacza to, że Muminki były dla Jansson tym, czym kryminały dla Conana Doyle’a – hobby, które, wbrew jej planom, przyniosło jej sławę i odwróciło uwagę od jej prawdziwych – dla niej – osiągnięć. Stworzeniom z doliny poświęciła ponad połowę życia. W opowieściach o nich zawarła katastrofę drugiej wojny światowej, swoje miłości, filozofię życiową, marzenia, tęsknoty, smutki, utraty i traumy. Muminki zmieniały się z artystką. Dlatego, choć nadane jej przez wielbicieli cyklu miano mamy Muminków nawet w jednej dziesiątej nie oddaje jej fascynującej biografii i przebogatej twórczości, trudno opowiadać o niej – bez nich...

Więcej o Tove Jansson, jej związkach z Vivicą Bandler i Tuulikki Pietilä, miłości to wysp, kontrowersjach wokół Hatifantów i niekończących poszukiwaniach nowych sposobów wyrażania siebie na Queer.pl. Zapraszam do lektury.

zdjęcie: www.tove100.com

Komentarze

  1. A już miałem nadzieję, że można tutaj ten Pani piękny artykuł przeczytać za darmo :(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…