Przejdź do głównej zawartości

Wokół plakatu Pomady

W "Wyborczej" ciekawy tekst o inicjatywie Pomada. Puentuje go wypowiedź Katarzyny Szustow: "Chcemy pokazać wartość, która tkwi w lokalności. Że w Warszawie, Polsce, Europie Wschodniej od dawna działa i świetnie się rozwija niezależna kultura tworzona przez osoby nieheteroseksualne. Nie narzekamy, nie mówimy: Jesteśmy tacy sami jak wy, zaakceptujcie nas. Nie jesteśmy tacy sami, ale też jesteśmy fajni. I mamy swoje miejsce w kulturze".

To zupełnie inny język niż oficjalny. Tak jak inny jest plakat Pomady autorstwa Karola Radziszewskiego, który już zdążył wywołać kontrowersje (choć z zupełnie innego powodu niż plakat EuroPride - szczegóły u Abiekta):
A co o nim mówią na Facebooku jego obrońcy? Na zarzut, że plakat psuje wizerunek osób homoseksualnych i wspiera stereotyp, że dla nas najważniejszy jest seks, odpowiadają:

Pomada nie jest firmą PR-owską, której celem jest dbanie o "wizerunek homoseksualistów" (wyrażenie samo w sobie absurdalne, jak scharakteryzujesz wizerunek polskich heteroseksualistów?). Pomady nie interesuje, jaki będzie wpływ plakatu na (...) wizerunek, tylko pokazanie kawałka sztuki w ramach swojego programu po jego uprzednim promowaniu.


Sztuka jest po to, by wywoływać dyskusję, emocje, wyciągać na wierzch ukryte konflikty, hipokryzję, lęki. Brawo dla Karola i Pomady! Artysta powinien iść pod prąd, nadgryzać stereotypy, stawiać pytania, choćby o jedyny słuszny w Polsce "wizerunek homoseksualisty". Swoją drogą - argument "ochrony wizerunku" muzeum, galerii, dyrektora czy miasta to obecnie najczęściej wykorzystywana broń przeciwko wolności w sztuce. Nie ma już cenzora, który zrywa prace ze ścian galerii. Cenzura jest pełzająca, ukryta, choćby pod niewidzialną postacią "dobrego imienia". Wolność sztuki, którą Karolowi Radziszewskiemu gwarantuje art. 73 Konstytucji RP, jest ważniejsza (...) niż (...) troska o budowanie "wizerunku homoseksualisty".


Dyskusje wokół form promocji dwóch imprez - tej oficjalnej, mainstreamowej i tej niszowej, zrobionej w duchu DYI i londyńskiego Gay Shame - pięknie pokazują różnicę między ruchem emancypacyjnym (edit: zwrócono mi uwagę w komentarzach, że raczej powinnam pisać o ruchu asymilacyjnym, bo "emancypacja" znaczy już co innego niż przed wojną:)) a ruchem queer. Ten pierwszy będzie tłumaczył, że my jesteśmy tacy sami jak "reszta społeczeństwa", mówimy tym samym językiem i mamy te same ideały. I zarzuci temu drugiemu, że psuje wizerunek osób nieheteroseksualnych. Ten drugi powie, że nie ma żadnego wizerunku, a już na pewno nie ma żadnego jedynego słusznego wizerunku. Oraz że chodzi nie o jednakowość, a właśnie o inność. Ciekawa w tym kontekście jest również nadal tocząca się wśród LGBTQetcetera dyskusja o sensie parad jako takich. W ustach przeciwnika publicznych demonstracji słowa, że jest to okazja do pokazania swojej odmienności, są argumentem przeciw. Zwolennik argumentacji emancypacyjnej (edit: teraz: asymilacyjnej) odpowie, że nieprawda, większość ludzi na paradach wygląda tak samo jak "zwyczajni ludzie". A zwolennik queer? Że w pokazywaniu odmienności nie ma nic niewłaściwego. Oczywiście są też opcje pośrednie, zdroworozsądkowe, spod znaku, że jedne odmienności są bardziej akceptowalne od innych (ze względów strategicznych na przykład). Będziemy więc bronić drag queenek, ale plakatu Pomady już niekoniecznie. A w każdym razie nie wtedy, gdy zawiśnie na ulicy.

Z ciekawych alternatywnych inicjatyw - na facebookowej stronie popkulturowego bloga QueerPop od kilku dni trwa akcja zawłaszczania zawłaszczonego, by nie dać się zawłaszczyć do reszty, czyli queerowania kontrowersyjnego hasła "Nie lękajcie się". Galeria tutaj, aktualizowana codziennie, tak że polecam częste zaglądanie.

Komentarze

  1. Kiedy Nieznalska wiesza penisa na krzyżu nie jest utożsamiana z żadnym środowiskiem.

    Gdy zawisa plakat "Pomady", to czy to sie twórcom podoba czy nie, przyczyniają się do wzbudzania negatywnych postaw.

    Oczywiście, twierdzenia o wolności sztuki i wypowiedzi pozostają w mocy (nawiasem mówiąc te o prawnym zakazie wieszania pornografii w miejscach publicznych chyba też...) ale tak czy siak warto pamiętać o kontekście

    >W ustach przeciwnika publicznych demonstracji słowa, że jest to okazja do pokazania swojej odmienności, są argumentem przeciw. Zwolennik argumentacji emancypacyjnej odpowie, że nieprawda, większość ludzi na paradach wygląda tak samo jak "zwyczajni ludzie". A zwolennik queer? Że w pokazywaniu odmienności nie ma nic niewłaściwego.

    Tak naprawdę małe ma znaczenie kto co powie. Nie sądzę by mylili się ci, którzy widzą, iż z pragmatycznego, taktycznego i politycznego punktu widzenia plakat nie różnił się aż tak bardzo (o ile w ogóle) od użycia słów "nie lękajmy się" oraz akcji "rzuć ostatni raz jajkiem w pedała".

    Jasne, ja nawet rozumiem zamysł organizatorów - chcieli wzbudzić sensację, i chyba im się to udało. Byłoby miło jednak, gdyby ich "artystyczna i intelektualna" odwaga pozwoliła także zaakceptować odpowiedzialność za własne działania - promocję swojej aktywności osiągają kosztem recepcji osób nieheteroseksualnych.

    OdpowiedzUsuń
  2. A nie ma nic po środku? Przecież ci, którym się plakat nie podoba nie podnoszą postulatów, żeby udawać, że jesteśmy identyczni. Tylko, że może niekoniecznie chcieliby oglądać takie rysunki w żadnej wersji - ani homo, ani hetero, bo ich to po prostu jakoś razi. Przecież to inny temat? A jeżeli nawet już włożyć nas w te szufladki, to nie ma nic pomiędzy "jestem taka sama, wkładam kapcie, zamykam się w domu i udaję, że mnie nie ma" a "rysuję gołe tyłki i wieszam je w warszawskim metrze?" :) :) :)

    Jasne, że Pomada to nie firma Pr - owa, ale ja czasami zauważam taką dendecję do tupania nóżkami jak w liceum - potupię sobie i nawet jak większość czuje się urażona, ma mi zrobić miejsce. To taka nieco narcystyczna koncepcja świata.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochani, czy Wy w ogóle nie śpicie? Jeszcze edytuję posta (właśnie pod kątem opcji "po środku"), a tu już komentarze:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam pierwszy wolny od roboty wieczór od nie wiem jakiego czasu i nie mogę się nim nacieszyć - szkoda iść spać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojojoj, to się zapisuje wersje robocze przed publikacją i sprawdza :P

    (mówi Sylwek, który regularnie edytuje posty sprzed wielu miesięcy nawet)

    ponadto:

    Śpimy po 3 godziny na dobę, szkoda marnować życia (tylko trzeba marnować pieniądze na kremiki pod oczy, co by zmniejszać widoczność worów)...

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli było założenie, że ten plakat ma wisieć na ulicach, to mamy strzał w kolano.
    "Częstowanie" pornograficznymi rysunkami tych, którzy mogą sobie tego nie życzyć to baaardzo średni pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  7. dlaczego średni? dlaczego tupanie? czy kluczem nie jest jednak zmiana myślenia typu "nam mniej wolno"? można dyskutować na temat skuteczności strategii opozycyjnej, ale proszę, nie z użyciem klisz stosowanych przez antagonistów

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mialam zamiaru tego w ogole komentowac - szkoda slow, ale skoro juz Pomadzie zebralo sie na szczerosc:

    " Pomady nie interesuje, jaki będzie wpływ plakatu na (...) wizerunek, tylko pokazanie kawałka sztuki w ramach swojego programu po jego uprzednim promowaniu."

    odpowiem - tak, macie prawo powiesic ten plakat, a w kazdym razie zdecyduje o tym nie srodowisko lub "srodowisko", a policja i prokuratura. Tak macie prawo do ekspresji artystycznej, rowniez kosztem tych ktorzy za "innych" sie nie uwazaja. Ale wolnosc sztuki nie implikuje wolnosci od krytyki, wiec pozwolcie ze powiem - zrobiliscie bardzo glupia rzecz wieszajac ten plakat, przedtem zrobiliscie bardzo glupia rzecz nie zastanawiajac sie jakie reakcje wywola, a teraz robicie bardzo glupia rzecz udajac ze problemu nie ma.

    Pozwolcie ze teraz ja, rownie szczerze i korzystajac z prawa do wolnosci slowa i krytyki sztuki - pokaze Wam za ten plakat srodkowy palec.

    *Pokazuje Pomadzie srodkowy palec*

    A jako post scriptum dodam - juz od kilku osob hetero homo-friendly slyszalam o tym plakacie nie tylko opinie silnie negatywne, ale przekonanie ze to jest prowokacja i/lub sabotaz ze strony wrogich nam srodowisk.

    Seriously - with friends like these, who needs enemies? Najpierw jaja, teraz to, ile jeszcze takich numerow czeka nas przed siedemnastym?

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawiasem mówiąc, czytam Wyborczą:

    "Queer to trudne słowo i nieprzetłumaczalne na język polski. Wymyślili więc inne - pomada"

    I zastanawiam, się, jakim cudem "pomad" ma być jakimkolwiek odpowiednikiem "queer"?

    Choć, nie zdziwiłbym się, gdyby to sformułowanie było redakcyjnym artefaktem Wyborczej.

    Zresztą, to nieprawda, że nieprzetłumaczalne - "zboczeniec" może nie oddaje jego znaczenia w pełni, ale jest całkiem blisko.

    OdpowiedzUsuń
  10. Powiedziałam już u Abiekta, ten plakat nie spełnia roli plakatu, bo ludzie nie chcą na niego patrzeć lub robią to z zażenowaniem, a w końcu jest to plakat informujący o wydarzeniu i zapraszaniu na niego.
    Uważam, że to kolejny kopniak w tyłek dla środowiska LGBTQ.
    Jako sztuka jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na miejscu organizatorów Pomady, już dawno zdjąłbym ten plakat z ulicy, a nie zasłaniał się sztuką, której maluczcy nie pojmują.

    Jeżeli ktoś wiesza taki plakat na ulicy, w czasie EuroPride, jednocześnie mówiąc że ma w dupie wpływ tegoż na wizerunek środowiska, to jest najzwyczajniej w świecie niespełna rozumu, albo zależy mu tylko i wyłącznie na zrobieniu wielkiego szumu i promowanie siebie kosztem całej reszty.

    Przykładowo jestem naturystą, więc dlaczego nie biegam nago po ulicy?
    Przecież nikogo nie krzywdzę wprost, widokiem mojego siurka dyndającego sobie swobodnie na świeżym powietrzu ;>
    Idąc jeszcze dalej - lubię dogging, więc może wybiorę się z moją drugą połową gdzieś pod PKiN, rozłożymy kocyk i zaczniemy się ze sobą zabawiać. Protestującym ludziom będziemy spokojnie tłumaczyć, że to taki performance, czyli rodzaj SZTUKI, więc fuck off ;) Na koniec spuszczę się na twarz partnera, robiąc malowniczy wzorek, a jak ludzie wezwą policję, powiem im że nie wiedzą co to bukake - też rodzaj SZTUKI.
    Gdy ostatecznie trafimy ze swoim show do TV, wzbudzając niezdrową dyskusję, to powiem że robiąc to miałem w nosie czy zaszkodzę wizerunkowi środowiska LGBTQ, bo przecież chodziło mi tylko o fun i promocję SZTUKI.

    Więc powtórzę jeszcze raz, to o czym mówili przedmówcy tutaj i u Abiekta, jako sztuka i plakat jest fajnie (na branżowych stronach czy nawet w galerii sztuki), ale nie życzę sobie żeby ktokolwiek w przestrzeni publicznej jaką jest metro albo ulica, bił mi po oczach chujem, cipą albo krzyżem ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. "nam mniej wolno"?

    a może chodzi o to, że nie wolno nam więcej niż reszcie?

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem fanką sztuki Karola Radziszewskiego, ale też mam mieszane uczucia co do plakatu. Skoro już wszystko jest na wierzchu, to w takim razie frajda jest gdzie indziej.

    Poza tym zaciekawiło mnie rozróżnienie na ruch emancypacyjny i queer...do tej pory byłam pewna, że queer ma charakter emancypacyjny

    OdpowiedzUsuń
  15. Paweł Kubara (DIK Fagazine) w dzisiejszym dodatku do GW "Co jest grane":
    "Kultura, działania artystyczne, tematy pomijane często w debatach na temat homoseksualizmu były dla nas przy tworzeniu programu Pomady najważniejsze".

    Zaiste, debata o literaturze pn. "Cioty i babochłopy w drodze do Europy" wydaje się prekursorskim ujęciem...

    OdpowiedzUsuń
  16. ja mam opad wszystkiego na ten plakat. owszem, jako redakcja homików mamy patronat i te rzeczy, ale osobiście robię protest. po prostu mnie tam nie będzie, nie zagłosuję nogami za ludźmi, którzy nie myślą tak jak ja (w domyśle - nie myślą wcale ;) ).
    argumentów mi się nie chce powielać, bo i powyżej, i u Abiekta jest ich dość (polecam u Abiekta wypowiedź Drevni Kocurka).
    będę na Wspomnień czar i na tym chyba koniec.

    i jakiś straszny niesmak mi po tym EP pozostanie :/

    OdpowiedzUsuń
  17. edit: dopiero się zorientowałam, że Drevni=Lajt ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. "Poza tym zaciekawiło mnie rozróżnienie na ruch emancypacyjny i queer...do tej pory byłam pewna, że queer ma charakter emancypacyjny"

    Z tego co wiem glowne rozroznienie jest na asymilacyjny (malzenstwa, rowne prawa, etc) i emancypacyjny (queer i "jestesmy zbyt zajebisci zeby dac sie wcisnac w konserwatywne i opresyjne malzenstwa, chcemy PACSow, pąstępu i sex-edu w przedszkolu").

    Dodajmy ze "asymilacja" ma obecnie - blednie - silny wydzwiek negatywny, a przeciez wcale nie musi laczyc sie z konformizmem czy "opresja". Co wiecej, jest jak najbardziej zgodna z pierwotnym znaczeniem pojecia "emancypacja" sprzed czasow kiedy zaczeto wiazac je z "innoscia" jako manifestem, obowiazkiem i sensem zycia.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgadzam się z głosami, że ten plakat nie spełnia funkcji informacyjnej. I to jest kłopot - bo jego odbiorcami są jedynie ludzie, którzy wiedzą, co to za jedna ta Pomada. Jako reklama natomiast jest do chrzanu. Co do tego, czy to pornografia, czy sztuka - nie podejmuję się rozstrzygać, polska definicja pornografii jest bardzo nieostra.

    W całej dyskusji wokół niego najciekawszy jest dla mnie wątek "co wolno". I czy kwestie wizerunkowe mogą być jakimkolwiek przyczynkiem do autocenzury. Zauważcie, że środowiska, które tworzą Pomadę, takich kontrowersyjnych akcji mają na koncie od groma - np. festiwal queerowego porno, Dni Cipki czy "Chłopcy Fantomowcy" w Zachęcie. O niektórych było głośniej, o innych ciszej, ale głosów o szkodzeniu czyjemukolwiek wizerunkowi nie kojarzę. Czyli wygląda to tak, jakbyśmy w każdym innym czasie uznawali, że ich działania są rzeczą odrębną, każdy to widzi i wie, że nic wspólnego z oficjalnym PR-em nie mają. Teraz jednak wpinamy je w działania głównego nurtu i stawiamy na równi z oficjalną reklamą EuroPride.

    Pamiętam moje (nieliczne, na szczęście) wystąpienia w mediach, które zawsze mnie mierziły, bo wiedziałam, że jak bardzo nie będę się starać, i tak ileś osób powie, że nie chcą, by reprezentował je ktoś taki jak ja. I nieważne, że ja tam szłam we własnej (zazwyczaj związanej z kabaretem) sprawie, a nie w czyimkolwiek imieniu czy jako czyjakolwiek reprezentantka. I tu właśnie pojawia się kwestia "co wolno". Czy wolno mi zrobić coś jako mnie samej, a nie jako przedstawicielce mitycznego środowiska. I czy to, że ileś tam osób (nawet, jak będę się od tego odżegnywać) uzna, że jednak próbuję je reprezentować, oznacza, że ja muszę się autocenzurować. Bardziej wyrazisty przykład - irytują mnie niektóre wystąpienia Anki Zet. Ale nie uważam, że psuje czyjkolwiek wizerunek. To jest jej walka, jej język, mogę się z nim nie zgadzać, mogę go krytykować, ale nie mogę jej zabronić robić tego, co robi. Nawet w imię walki o "wizerunek osoby nieheteroseksualnej". Bo uznaję, że ona reprezentuje siebie oraz osoby, które czują się przez nią reprezentowane. I tyle.

    Mam wrażenie, że czasami nam się wydaje, że "społeczeństwo" przejmuje się nami znacznie bardziej niż w rzeczywistości. I że każda, nawet bardzo niszowa, akcja jest szeroko komentowana, oceniana, gdzieś tam się dodaje do puli opinii, na podstawie których powstają kolejne badania CBOS-u. Tymczasem zwykle komentujemy i oceniamy my - tak było w przypadku fotoreprotażu Hani Jarząbek (który ponoć wspierał stereotypy), tak jest też chyba z plakatem Pomady, o którym jedyne mainstreamowe medium, które go zauważyło, czyli TVN Warszawa, już dawno zdążyło zapomnieć. Jasne, że ktoś kiedyś może go wyciągnąć i ktoś niekoniecznie związany z Pomadą będzie się musiał z niego tłumaczyć. Ale tak samo ktoś może wyciągnąć erotyczne zdjęcia czy ogłoszenia z któregoś z naszych portali - bo się chce znaleźć coś przeciw, to się zawsze znajdzie.

    @Anonimowa
    Specjalistką od queer się nie czuję, tak że zacytuję Błażeja Warkockiego: "Gej to afirmacja i emancypacja, a queer nie prosi się o akceptację, podważa tożsamość seksualną, neguje zastane reguły...". Czyli queer nie walczy o równuprawnienie (bo tak, może trochę przedwojennie, rozumiem "emancypację", teraz chyba rzeczywiście powinnam pisać o asymilacji), choć - to już moje (ale nie tylko) zdanie - niektóre wypracowane przezeń narzędzia mogą być w tej walce przydatne.

    @Uschi
    To na naszym występie nie będziesz?:(

    OdpowiedzUsuń
  20. Ewa,
    będę na występie, naturalement!
    sory za dezinfo.
    U.

    OdpowiedzUsuń
  21. "a może chodzi o to, że nie wolno nam więcej niż reszcie?"

    reszcie wolno na przykład wystawiać billboardy ze zdjęciami pokawałkowanych płodów; nie chcę jakoś zażarcie bronić tego plakatu, bo im ostrzejszy przekaz, tym mniej komunikatywny, ale w odróżnieniu od akcji z jajkiem trudno go uznać za autoagresywny

    OdpowiedzUsuń
  22. @szwedzki

    "autoagresja" plakatu z jajkiem była akurat, tak mi się wydaje, zagadnieniem drugorzędnym, wobec trywializowania samej przemocy.

    mniejsze znaczenie miał fakt, że "pedał rzuca w pedała", od pokazywania samego "rzucania jajem" jako czegoś co może być zabawnym happeningiem.

    Ten plakat z kolei, jest po prostu szerzeniem negatywnych stereotypów i tyle. To, że powiązany jest z jakimiś queerowymi akcjami, nie zmienia faktu, iż pięknie i harmonijnie współbrzmi z homofobicznymi wypocinami różnych Terlikowskich plotących głupstwa o patologicznym rozerotyzowaniu osób homoseksualnych.

    Ostatecznie, Terlikowski swoją pisaniną także wpisuje się w zakres wypowiedzi dozwolonych, w tym sensie tez tylko można rozumieć wypowiedzi "zwolenników" plakatu o wolności.

    Rzeczywiście, ani prawo, ani obyczaj nie zabrania działań nieetycznych, przynajmniej nie tego rodzaju.

    Aha, nie wiem czy to ty przywoływałeś ten sam argument na blogu Abiekta, ale uzasadnienie typu "a u was biją Murzynów" jest słabe. W ten sposób, paradoksalnie bronisz nie plakatu "Pomady" a pokazywania flaków na zdjęciach wywieszonych na ulicy.

    OdpowiedzUsuń
  23. @Sly

    po prostu dla mnie nie są to negatywne stereotypy i jeśli Pomada kieruje przekaz do ludzi, którzy na stereotypowe myślenie są uodpornieni to tym lepiej; nie stygmatyzuję seksu w żadnej jego postaci, która nie wiąże się z krzywdzeniem innych, kultura gejowska w tym akurat aspekcie mnie nie razi i zdaję sobie przecież doskonale sprawę, że interesuje się nim niewielki odsetek środowiska - ale dlaczego temu odsetkowi odmawiać takich manifestacji?

    na blogu Abiekta się nie wpisywałem, ale faktycznie, ten argument może być tak odebrany

    OdpowiedzUsuń
  24. @Uschi, żeby była pełna jasność, ja to nie Drevni :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie podoba mi się ten plakat- ma prawo mi się nie podobać.
    Nie oznacza to, że jestem dewotką albo nie znam się na sztuce. Oznacza to tylko tyle, że znów jestem świadkiem,że "moje jest najmojsze"- jedni będą bronić swojego prawa do rzucania jajkami- bo trzeba mieć do siebie dystans a zaraz potem Ci, którzy byli przeciwni rzucaniu jajkami robią całej reszcie "kuku" wieszając plakat składający się w głównej mierze z gołych dup (tak tak, to sztuka w końcu).
    Czy ktoś mi łaskawie wyjaśni o co w tym wszystkim chodzi?
    Czy na pewno chodzi o nas czy o gierki i pogryzanki?
    Nawet nie powiem, gdzie mam takie zabawy i tłumaczenia, że to sztuka albo prowokacja.
    Wiem jedno po wszystkich tych działaniach ludzie nawet nam przychylni, będą na nas patrzeć jak na bandę debili, do których nie mam ochoty się przyłączać.
    dubiduu

    OdpowiedzUsuń
  26. @dubiduu
    Tak gwoli ścisłości to Pomada oficjalnie nie była przeciwna akcji rzucania jajkami - tzn. nie ma jej wśród sygnatariuszy listu otwartego do organizatorów EP.

    OdpowiedzUsuń
  27. Wszystko ok, rozumiem, że oficjalnie i takie tam.
    Chciałabym tylko, żeby ktoś powiedział mi, jak mam ten plakat wytłumaczyć moim sąsiadom. Niestety, tak się składa, że w mojej okolicy jest, i tak się składa, że zajęło mi i mojej partnerce prawie rok ciężkiej pracy u podstaw, żeby nam sąsiedzi mówili "Dzień Dobry".
    Prawda jest taka, że zupełnie nie czuję się reprezentowana przez żadną z organizacji a wręcz mam wrażenie, że im bliżej parady tym więcej jest akcji, które powodują, że moja prywatna praca u podstaw cofa się o lata świetlne ;).
    pozdrawiam
    dubiduu

    OdpowiedzUsuń
  28. Oficjalnie - w sensie, że być może Pomada była przeciwna jajcarskiemu happeningowi, ale przeciw niemu nie protestowała - tu zasługa leży po głównie po stronie Gosi, Abiekta i Homików.

    Co do bycia reprezentowaną czy poczucia przynależności - mam tak samo. Nawet zastanawiam się, czy o tym, wspólnie z Gosią, która też tak ma, nie napisać. Tzn. podobają mi się pojedyncze akcje i niezależnie od tego, kto je organizuje, biorę w nich udział, ale póki co nie jestem w stanie się utożsamić z żadną organizacją.

    Co do tłumaczenia sąsiadom - ja mam takiego kumpla w pracy, który jest dla mnie probierzem tego, jak nasze akcje odbierają osoby nam przychylne, ale kompletnie z zewnątrz. I jemu bym powiedziała, że to jest akcja radykalnej grupy, która odmawia wpisywania się w oficjalny dyskurs. I że na pewno kojarzy podobne działania również spoza LGBTQetcetera - vide wspomniana tutaj Nieznalska. Myślę, że by zrozumiał.

    OdpowiedzUsuń
  29. Dzięki, w pracy mamy luz aż ponad przeciętny ;). Jednak sąsiadka lat 60, od 60 lat mieszkająca na Pradze to trochę inny "target" do przekazu ;) I obawiam się, że pani Nieznalska, jeśli przypomnieć sąsiadce owo dzieło, skojarzy jej się tylko z profanacją krzyża i NIC tego nie zmieni :)).
    Trochę mnie to złości wszystko ale damy radę ;) zawsze dajemy. Myślę sobie jednak, że skoro organizacje nie reprezentują, to niech chociaż do jasnej anielki nie utrudniają życia ;))

    OdpowiedzUsuń
  30. No, pornografia zla jest i w ogole, i nalezy o seksie nie mowic, tylko po ciemku w domu pod koldra bo co ludzie powiedza.

    Widze, ze do pieknego kraju nad Wisla nawet drugofalowe wojny o seks nie dotarly, nie wspominajac o trzeciofalowym sex-positivity :p

    Pomyslcie o dzieciach! Zobacza fiuta czy cipke, i beda mialy traume na cale zycie, jakby Grincha zobaczyly, czy cos, bo wiadomo, ze cipka/fiut rzecz wstretna a widok seksu gorszy jest od widoku uboju swin w rzezni.

    OdpowiedzUsuń
  31. Innymi slowy: jesli macie problem z seksem, i jego przedstawianie jest dla was negatywne, to macie, kolezanki i koledzy, wy problem, a nie Pomada. I nalezy sie zastanowic nad wlasnymi problemami ze stosunkiem do seksualnosci a nie represjonowac czyjas ekspresje :p

    PS. Queer rzeczywiscie jest emancypacyjny. W poscie powinno byc asymilacyjny zamiast emancypacyjny.

    OdpowiedzUsuń
  32. A wiecie, że to trochę tak jest, iż samemu pracuje się na grupę okołodomową. Sąsiedzi widzą nas jako kobiety dbające o siebie i dzieci (mamy dwoje). Widzą naszą pracę dla społeczności kamienicy i miasta, chyba zdaje się mają uprzedzenia co do naszego lesbijstwa, ale jednak lekko przeważa zaangażowanie dla społeczności. Wypracowałyśmy sobie zdanie i prędzej nas obronią niż rzucą kamieniem, takie mam wrażenie obserwując Ich zachowania.
    Akcje Pomady i podobne nie robią nam pozytywnego wizerunku, tak samo Oni nie chcą erotyzmu w przestrzeni publicznej jak i my. Nie jesteśmy jako społeczeństwo gotowi na wszechobecność nagości. możemy to zmieniać, ale małymi krokami, wszak psychologia, to nie głupia nauka.

    OdpowiedzUsuń
  33. @Tomek

    Nie mam problemu z kupą, jednakowoż niezmiennie od lat krzywię się na widok psich (czasami ludzkich też, niestety) kup na ulicy czy chodniku - to mój problem, czy psów (a właściwie ich właścicieli)?

    Ponadto: wcale nie jest oczywisty emancypacyjny charakter queeru, gdyż już od dawna na zachodzie krytycy zwracają uwagę, że queerowanie utrudnia lub wręcz uniemożliwia budowanie pozytywnych tożsamości (a wiec wykraczających poza ogólnikowe i wyświechtane już sformułowania "wolność dla odmienności"), a to czynnik osłabiający w znacznym stopniu emancypacyjne dążenia.

    OdpowiedzUsuń
  34. Wolność sztuki wolnością sztuki (swoją drogą ten pejntowy bazgroł nazywać sztuką to duże nadużycie), ale apeluję o minimum pomyślunku!
    Oczywiście taki plakat miał jak najbardziej prawo powstać, lecz nie jest to plakat na ulice tylko do jakiejś galeryjki. Oczywiście może kiedyś kiedy nasze społeczeństwo "dorośnie"...

    Teraz kiedy poziom wiedzy naszego społeczeńswa na temat homoseksualizmu jest taki, a nie inny takie działanie to młyn na wodę! Prezent dla wszelkiej maści oszołomstwa w postaci młodzieży wszechpolskiej, nazioli i katoultrasów. BRAWO!

    OdpowiedzUsuń
  35. No, Sly, jesli seks/ludzkie genitalia kojarza ci sie z psia kupa na chodniku (bo rozumiem, ze dlatego o tym wspominasz), i uwazasz, ze nie masz problemu, to ja sam chyba nie musze juz nic dodawac.

    OdpowiedzUsuń
  36. hej.
    mam wrazenie, ze srodowisko 'oficjeli gejowsko lesbijskich' ma problem z tym, ze formy wyrazu kultury queer moga byc inne niz te, ktore oni sami prezetuja od lat.
    ze byli 'jedynymi' a tu nagle wyroslo cos z podziemi i niewiadomo co z tym zrobic.

    ciezka sprawa.
    z jednej strony osobiscie mam gdzies wszystkich przedstawicieli, blizej mi do pomady. artystycznie. estetycznie niekoniecznie.

    gdzies, kiedys, w jakiejs madrej szkole uslyszalam, ze jesli mniejszosci nie beda spojne 'w sobie', to nigdy nie uda sie nic 'wywalczyc'. czuje ze w naszym kraju jeszcze troche pracy przed nami.
    tzn. kultura queer sie rozwija na wielu plaszczyznach, idzie w wiele stron. rozni ludzie robia wieksze, mniejsze eventy. i powiedzmy ze kazdy cos tam dla siebie znajdzie.
    a media i tak skupia sie na tym ze 'pedaly costam'. to mnie boli najbardziej.
    a nie to czy pani z amsterdamu nakleila czarne paski czy ich nie nakleila. moze to byly naciski jakies od administracji np?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…