Przejdź do głównej zawartości

Wspomnień czar

Na czwartkowe spotkanie w Amsterdamie (zapowiadałam je m.in. tu) przyszły tłumy. Co w praktyce oznacza jakieś 30-40 osób, czyli tyle, że część uczestniczyła w nim z korytarza (co zresztą wcale nie było taką złą okolicznością, bo ekran wisiał na oknie, więc równie dobrze było widać filmy z obu stron, a na korytarzu było ciut chłodniej). Asia, Monika i Gosia opowiedziały o początkach organizacji, swoich występach w mediach i pierwszych klubach. Było dygresyjnie i anegdotycznie (wszyscy, którzy byli obecni, już wiedzą, co znaczy duńskie słowo "optaget", za to chyba nikt nadal nie wie, jak w statucie Lambdy Bilitis rozwiązano kwestię członków bez członka), tłoczno, wesoło i o godzinę dłużej, niż przewidywałyśmy. Po spotkaniu pojawiła się propozycja, by takie "seminaria" robić cyklicznie. Pomysł sam w sobie niegłupi, tak że może jak się zrobi ciut chłodniej, będzie jakiś niekoniecznie regularny ciąg dalszy.

A dla tych, których nie było, kilka kadrów z filmów "Polski seks" z 1989 roku i tok szołu "Na każdy temat" (odcinek "Lesbijki") z 1995 roku, które pokazywałyśmy podczas spotkania. Poznajecie, kto na nich jest?
Na koniec wielkie podziękowania dla klubokawiarni Amsterdam za gościnę i za genialny pomysł z podawaniem wszystkim zebranym wody, bez której spotkanie skończyłoby się prawdopodobnie po 15 minutach.

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…