Przejdź do głównej zawartości

Stada lesb w wynajętych kawalerkach

Najpowszechniejsze stereotypy na temat kobiet nieheteroseksualnych? Chcą być mężczyznami, są tak brzydkie, że żaden facet ich nie chciał, więc wiążą się ze sobą, są agresywne, wulgarne, "niekobiece", zaniedbane, w związkach jedna gra rolę "męską", a druga "kobiecą" itd. itp. To repertuar "argumentów" znany z przeróżnych forów internetowych. Również tych dla LBT, choć tam kobietę nieheteroseksualną zamienia się na "męską" lesbijkę. I dorzuca się takie cechy jak kompleksy oraz wstydzenie się własnej "kobiecości", przyprawia powielaniem stereotypów i przepis na wizerunek środowiskowego potwora gotowy. Nic nowego, patriarchat, mizoginia i pogarda w stosunku do innych wśród innych mają się dobrze, również wśród reprezentantek pogardzanej mniejszości, pisałam o tym co najmniej kilkakrotnie. Ostatnio do tej listy doszło jednak coś, czego wcześniej nie widziałam (zachowana oryginalna pisownia):

czasem trzeba uwiezyc w to co sie widzi w lustrze i zaczac to zmieniac.rozumiem ze odchudzenie sie, zadbanie o paznokcie, brwi, wlosy, skore wymaga wysilku a leniom sie po prostu nie chce - zarowno hetero jak i homo i dotyczy to i kobiety i mezczyzn w Polsce.Tak samo beznadzieja funkcjonowania wiekszosci lesbijek w gromadach zyjacych katem gdzies w wynajetym lokum , z uzaleznieniami, depresjami, gniezdzace sie ze stadem bylych i obecnych, albo w dziwnych zwiazkach ni to dla seksu ni to dla przyjazni?, te beznadziejne roboty wykonywane przez les bez ambicji na cokolwiek i zazdrosc. Dlaczego kobiety lesbijki musza byc dnem spolecznym? 

Skąd to? Oczywiście z dyskusji pod jednym z tekstów na portalu Kobiety Kobietom. Jako żyję, nie widziałam owych gromad lesbijek (obowiązkowo "męskich", jak wynika z wcześniejszych komentarzy tej samej autorki) gnieżdżących się przez całe życie w wynajętych mieszkaniach (a w każdym razie nie więcej niż gromad młodych ludzi orientacji i płci wszelakiej, których na pewnym etapie życia najzwyczajniej w świecie nie stać na wynajęcie czy zakup lokum tylko dla siebie), ale może ja mało widziałam. W każdym razie sposób argumentacji przedni, ubawiłam się. Na osłodę kontra Izy Filipiak, z tej samej dyskusji:

To, co mnie niepokoi, to przejawy nienawiści do męskich lesbijek przejawiajace się od czasu do czasu, ale regularnie, na tym portalu. Chociaż nie kwestionujemy gustów, można dyskutować o trendach kulturowych i kulturowej specyficzności. Czytając klasyczne pozycje z historii lesbianizmu w USA, czyli "Boots of Leather", "Slippers of Gold", "Kennedy & Davis" i "Odd Girls and Twilight Lovers" Lillian Faderman zuważam, że nie ma tam nigdzie odnotowanych przejawów takiej pogardy dotyczącej "babochłopów", "męskich lesbijek", rzekomo "niezadbanych", jakie widzę nie tylko w tych postach na k-k, ale i wielu innych na przestrzeni lat. Wszak od okrzyku "babochłopy" ta dyskusja się zaczęła i okrzyk był wyrazem niechęci, dystansu i pogardy. Owszem, ludzkość dyskutuje o gustach od co najmniej 2 tysięcy lat, z takich dyskusji wywodzi się nasze rozumienie kultury i naszego miejsca w niej. Dlaczego jest tak, że w robotniczych dzielnicach miast amerykańskich w latach 30. i 50. XX wieku niewykształcone kobiece lesbijki (femme) rozumiały, że męskie lesbijki (butch) mają w społeczeństwie najgorzej i dlatego trzeba je wspierać, a wykształcona i żyjąca w dobrobycie Polka pięćdziesiąt lat później nie potrafi tego zrozumieć? Skąd ten egoizm i skąd bierze się jej pewność, że na tę publiczną prezentację egoizmu można sobie pozwolić? Bo gdzieś w tle pojawia się na to przyzwolenie? Otóż nie, nie będzie przyzwolenia. A skąd ten pomysł, że to, co widzimy w lustrze jest ważniejsze od pustki w środku? I skąd poczucie, że to, co widzimy w lustrze musi być ideałem, który zarazem określa kobietę jako heteroseksualną / odbiciem wymagań, a właściwie presji, której poddawane są ostatnio Polki, dotyczącej wyglądu, która, jak czytam w innej dyskusji, prowadzonej na k-k równolegle (Być lesbijką w Polsce) najbardziej utrudnia wielu lesbijkom życie.

Mam nadzieję, że Iza rozwinie tę myśl w kolejnym tekście, na przykład jednym z tych, które od czasu do czasu jeszcze publikuje na Kobiety Kobietom. Dotąd nie przyszło mi do głowy, że ta wewnątrzśrodowiskowa pogarda wobec odmieńców może mieć więcej wspólnego z polską specyfiką niż z jakimś ogólnym, nieograniczonym geograficznie trendem. Choć biorąc pod uwagę historię wykluczania "męskich" lesbijek z ruchu na rzecz praw osób nieheteroseksualnych w Stanach Zjednoczonych czy bardziej współczesne pomijanie lesbijek typu butch w komercyjnych produkcjach w rodzaju "The L Word" czy "I Can't Think Straight" (o którym niedługo), o jakichś "światowych" prawidłowościach jednak mówić można. Fakt, że czym innym są kwestie wizerunkowe ("jak nas widzą"), a czym innym relacje wewnętrzne ("jak się do siebie odnosimy"). I może agresja wobec odmieńców właśnie w relacjach wewnętrznych jest specyficzna dla Polski. Albo przynajmniej dla dzieci Neostrady.

Komentarze

  1. akurat jeśli chodzi o mejnstrimowość l worda, to ja bym tego nie analizowała "od środka", my lubimy myśleć, że to jest taki "nasz serial" (OK - kto lubi, ten lubi), ale przecież z punktu widzenia stacji bynajmniej tak nie było.. a czymś trzeba przyciągnąć widownię hetero płci męskiej (kobiecość pojmowana tak, by chłopię przed laptopem westchnęło: "ale fajna d*pa") i żeńskiej (łatwiej się utożsamiać z tym, co do nas podobne, nawet jeśli podobne tylko w snach :D). więc jeśli w l wordzie tak naprawdę nie pojawiła się na pierwszym planie żadna butch, to nie dlatego, że jankeska branża ma z nimi problem, tylko dlatego, że były kiepskim materiałem eksportowym.

    a co do "innego", to coraz częściej mam wrażenie, że jak pojawia się chcica na kopanie odmieńca, to zawsze odmieniec się znajdzie, i kiedy braknie pomocniczych etykietek typu pedał, natychmiast włącza się opcja wyobraźnia. nie czytam k-k ani np. komentarzy pod występami różnych kobiet z branży, tylko cytaty tutaj na blogu, ale to wystarcza, by zaczęły piec spojówki. a najgorsze jest to, że znam też sytuacje odwrotne, np. dziewczyny o bardziej "odważnym" imidżu traktujące "tradycyjnie" ubrane jako ciało obce. ale tak to jest, kiedy ludzie nie rozumieją że świat nie jest ich fantazją erotyczną

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż nerwa złapałam i musiałam tam skomentować :/

    Oj, chyba kolejna dyskusja wizerunkowa z tego będzie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Najlepsze zdanie trolla:
    "pozdrawiam wszystkie fajne, normalne i ZADBANE kobiety, które wiedza tez co to ginekolog, cytologia, depilacja, fryzjer, sukienka"

    Dlaczego akurat ginekolog i cytologia? A nie stomatolog na przykład? Albo dermatolog? Jest tyle sposobów zarażenia się różnymi świństwami. Ciekawa jestem czy przed umówieniem się na randkę żąda stosownych zaświadczeń lekarskich.


    K.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja widziałam stada lesb w wynajętych lokalach, ale to lepsze niż u rodziny na garnuszku i zamkniętymi ustami, by nikogo sobą nie urazić...

    kochamy babochłopy, kochamy babobaby i te inne też

    OdpowiedzUsuń
  5. @Kler
    Jak zwykle trafnie, tylko czemu tak rzadko?:) Koncept pojmowania świata jako fantazji erotycznej genialny. Co do TLW, to bym polemizowała - jednak za serialem stoi lesbijka, więc gdzieś tam w tle jest myśl, że butche są niewyjściowe.

    Że wewnątrzśrodowiskowe animozje działają w obie strony to fakt, ale na forach widać tylko jedną stronę i to jest ciekawe.

    @K
    Racja. Przede wszystkim stomatolog;P

    @Anonimowa
    Że też mnie zawsze najfajniejsze widoki omijają. A teraz już za późno, w mieszkaniu (własnym) mamy jedynie stado zwierząt.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja kocham baobaby czy boababy, w każdym razie baby:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ech, wczoraj odebrałyśmy klucze do mieszkania, z którego jesteśmy zadowolone jak nigdy i już planujemy kolor ścian w pokoju. Co prawda cudze, bo wynajęte, umowa na rok, być może przedłużmy, być może nie. A tu nagle człowiek zostaje sprowadzony do parteru...

    Ale kij w nerę ludziom z nadmiernym poziomem agresji i nienawiści. Poczytam sobie w moim (wynajętym) fotelu "Księgę Em" Filipiak i jakoś się pogodzę z faktem, że jestem stereotypowa. Bo w końcu nie zawsze mam na to, by pójść do fryzjera i od paru miesięcy ścinam się sama. Szczyt lenistwa, nie?

    (Swoją drogą jak będziecie w ciągu roku planowały wyjazd do Krakowa, to dajcie znać - nocleg zawsze się znajdzie ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. @ Anonimowy

    Był taki odcinek Seksu w wielkim mieście, gdzie Samantha musiała sobie zrobić test na HIV, aby przespać się z jednym gościem (miał w sypialni zainstalowaną huśtawkę, więc pokusa była wielka). I Samantha miała stres przez cały odcinek, bo jedyny test, jaki robiła w życiu, to był jakiś z Cosmopolitana:)

    @ Ewa

    Dzięki:) Postaram się częściej:)
    Co do Ilene, to owszem, ale za nią stoją producenci i stacja (a Showtime lubi wyskoczyć z kontrowersyjnym pomysłem, by później pojechać tradycyjnie, takie Californication jest np. szalenie romantyczną historią, 'seryjny morderca' w Dexterze zabija samych złych ludzi itd. chyba dlatego najbardziej lubię Weeds, bo tam od jakiegoś czasu jest jazda bez trzymanki - btw, ciocia Linda Hamilton pojawi się w obecnym sezonie jako lesbijka:). Więc ja bym to widziała tak, że Ilene trochę chciała, trochę nie chciała, trochę nie mogła, ale jak już mogła, to przepychała takie pomysły jak Ivan czy Max (ale Max to temat na jeszcze dłuższą dygresję:), które już wymagają pewnej elastyczności myślenia, i to tyle, bo na wiele więcej nie mogła sobie pozwolić

    ps. Nie lubię Itty Bitty Titty Committee, ale Daniela Sea wygląda tam super.

    OdpowiedzUsuń
  9. " Dotąd nie przyszło mi do głowy, że ta wewnątrzśrodowiskowa pogarda wobec odmieńców może mieć więcej wspólnego z polską specyfiką niż z jakimś ogólnym, nieograniczonym geograficznie trendem."

    Nic nowego, najwiekszym wrogiem Polaka jest drugi Polak. Tak jest wsrod hetero, dlaczego mialoby byc inaczej wsrod homo?

    OdpowiedzUsuń
  10. @ Ewa

    A propos jeszcze chamstwa na forach, to pewnie jest tak, że te okropne męskie babochłopy po prostu leją w realu po mordach, podczas gdy podłe, kobieco dwulicowe, wymuskane, próżne famki nie chcą sobie brudzić rączek i sączą jad w sieci. I zagadka rozwiązana. Cha! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. I znowu jesteśmy z żoną mniejszością w mniejszości, bo i chata jest własna i koty nawet. W dodatku jam babochłop, czyli kobieton. I co ja mam teraz biedna zrobić? Nigdzie nie pasuję, wg. ogólnie przyjętej les-teorii. Buuu....

    efef;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolejność dziobania, Murzyn o jaśniejszej karnacji... Oj tak, są wśród nas przedstawicielki tęczy, w której jest miejsce tylko na jeden kolor. Ja takiej tęczy nie lubię, bo wolę stanowczo te wszystkie odcienie i kolory, dziwactwa i odpały. I tylko sobie przypominam, że nic bardziej mnie nie wkurzało, jak tekst mojej matki "bo inne dziewczynki są takie, śmakie, owakie..." na co ja zawsze jej odpowiadałam "inne dziewczynki, to inne dziewczynki, a ja, to ja".

    OdpowiedzUsuń
  13. @Kler
    Jako żyję nie natłukłam po buzi żadnej femki, to podłe insynuacje! Choć jak jeszcze poczytam forum KK...;P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…