Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2012

Shepardowie w Polsce, związki i szafa

Ostatnio jestem aktywna "pisarsko" jedynie na Facebooku. Inspiracji wystarcza na krótkie notki, dłuższe rzeczy siadają po kilkunastu zdaniach i lądują w koszu. Wiem, że to raczej przejściowe, ale mimo wszystko irytuje mnie to. Truizm "zdrowie jest najważniejsze" w praktyce okazał się być, niespodzianka, prawdziwy. Inne rzeczy nie budzą aż takich emocji. Choć może to kwestia przyzwyczajenia, że jest jak jest i przez pewien czas inaczej nie będzie. Liczę na to. A póki co znów będzie głównie newsowo.

Bo w czasie, gdy ja przeżywam męki twórcze, dzieje się. Znowu wokółzwiązkowo, bo oto, podczas gdy w Brazylii właśnie zarejestrowano pierwszy związek poliamoryczny, PO zapowiedziało złożenie swojego bubla do laski marszałkowskiej jeszcze w tym tygodniu. Poseł Dunin przyznał, że chce przepchnąć swój projekt nawet za cenę jego okrojenia. A media uparcie piszą o niesamowitym przywileju w nim zawartym, jakim jest możliwość wspólnego brania kredytów. Choć może nie jest to aż ta…

Szlachetne zdrowie

Zazwyczaj w sierpniu piszemy mniej. Tak jest i tym razem, ale niestety powodem nie jest urlop. Nie jest nim też brak tematów, bo te zawsze się znajdą. Ot, chociażby od kilku dni, za sprawą komentarzy pod ostatnim postem, chodzi mi po głowie rozwinięcie idei reprezentantki/reprezentanta. Mam też ochotę odnieść się do komentarzy pod moim tekstem na Innej Stronie, gdzie towarzystwo dyskutuje o polskich wzorcach par jednopłciowych, a właściwie o ich braku. Nazbierało się też trochę książeczek, w tym fenomenalne "Nie licząc psa" Connie Willis, które wprawdzie z "naszymi" sprawami wiele wspólnego nie ma, ale za to jest uroczą lekturą, szczególnie na trudne czasy. A czas mamy z Gosią rzeczywiście nie najłatwiejszy. I to, a nie kolejna wędrówka po górach, jest niestety przyczyną braku weny, a w efekcie mniejszej liczby tekstów na blogu.

Wczoraj Gosia trafiła do szpitala. Po raz piąty od maja, po raz drugi planowo. Cel: leczenie, problem: to dopiero druga wizyta z bodaj dz…

Tydzień kiepskich wiadomości

Niezbyt ciekawy tydzień za nami. Na start wygłupił się Robert Biedroń, biorąc udział w "kabaretowym" projekcie młodych sympatyków Ruchu Palikota o niewiele mówiącej nazwie "Epidiaskop - grypa satyryczna". Choć pierwszy film grupy zniknął z jej oficjalnych stron równie szybko, jak się pojawił (co nie znaczy, że go nie ma - jak ktoś/ktosia ma ochotę się nad sobą poznęcać, to można go zobaczyć między innymi tu), twórcy niestety zapowiadają kolejne. Kiepskich produkcji w sieci jest wiele, więc kolejna jakoś mnie specjalnie nie rusza, ruszyło mnie za to, że tę postanowił firmować swoim nazwiskiem "nasz" poseł. I choć nie podpisuję się pod wszystkimi działami wytoczonymi przeciw niemu z tej okazji przez naczelną Homików w tekście "Wizerunek", to zgadzam się z nią co do idei - Robert Biedroń po raz kolejny zrobił i sobie, i sprawom, których jest rzecznikiem, niedźwiedzią przysługę. I nie chodzi mi tylko o debilny fragment (parodię ceremonii ślubnej), …

Legalizacja aktów nieobyczajnych

Zainspirowane światłymi dokonaniami posła Dunina i posła Żalka, jak również wybiegając naprzeciw oczywistemu społecznemu zapotrzebowaniu na kolejne projekty ustaw o związkach partnerskich, w doborowym gronie Pan Joanna, dubiduu, Rude de Wredne i wyżej podpisana, przygotowałyśmy własny projekt. Mamy nadzieję, że znajdzie uznanie i poklask wśród posłów i posłanek ugrupowań, które póki co nie przygotowały własnych rozwiązań w tym zakresie, i szybko trafi co najmniej do pierwszego czytania.

Ustawa o paramałżeństwach sodomitów i trybad zawieranych w Tym Kraju

&1
Kto może zawrzeć paramałżeństwo sodomitów i trybad.

1. Paramałżeństwo sodomitów i trybad mogą zawrzeć wyłącznie sodomici i trybady o udowodnionym statusie sodomity lub trybady przez okres minimum pięciu lat.

2. Aby udowodnić status sodomity lub trybady, należy złożyć oświadczenie podpisane przez minimum piętnaście osób, w tym najbliższą rodzinę, które potwierdzą, że były świadkami niegodnych aktów nieobyczajnych popełnianych na…

Mamy trzy lata!

Dziś nasz blogasek skończył trzy lata. Z tej okazji, tradycyjnie już, małe podsumowanie, głównie w liczbach, ale nie tylko.

W tym roku nasz zespół autorski powiększył się o dwie osoby - Allka i dubiduu. A wraz z nimi pojawiły się nowe tematy i nowe spojrzenia na kwestie, które już się tu wcześniej pojawiały. Dorobiłyśmy się też nowego layoutu oraz logotypu. Garniturek zarobił również pierwsze pieniądze na reklamie Wiednia jako miasta przyjaznego osobom nieheteronormatywnym oraz rozpoczął nieśmiałą póki co współpracę z Outfilm.pl i Tongariro Releasing, w efekcie której udało się nam zrecenzować i rozdać parę filmów. Objęłyśmy też pierwsze matronaty - nad O'LESS Festiwalem i wrocławskimi imprezami kobiecymi. Nadal też dostajemy i opisujemy książki z Czarnej Owcy. Nasz profil na fejsie liczy sobie już 863 fanów i fanek, a grono obserwujących urosło do 198. Słowem rozwijamy się. Nie jakoś szaleńczo, ale jednak tak.

Przez ostatnie dwanaście miesięcy udało nam się napisać 134 posty. To…

Nie pisałam o...

Ostatnie tygodnie upłynęły nam na blogu pod znakiem związków partnerskich. Nie dlatego, że nic innego, o czym bym mogła napisać, w tym czasie się nie działo, ale dlatego, że najzwyczajniej w świecie nie miałam głowy do innych tematów. O czym zatem chciałam napisać?
O śmierci Sally Ride, pierwszej Amerykanki w kosmosie, promotorki udziału kobiet w naukach ścisłych, dzięki której miliony młodych dziewczyn uwierzyły, że i one mogą być astronautkami, bohaterkami, eksploratorkami i badaczkami. 23 lipca Ride przegrała 17-miesięczną walkę z rakiem trzustki. Dopiero po jej śmierci jej bliscy publicznie powiedzieli, że przez ostatnie 27 lat życia była związana z Tam O'Shaugnessy, z którą przyjaźniła się od 12 roku życia. Na naszym bardziej mainstreamowym profilu na fejsie (czyli niedawno odzyskanym "Gosia & Ewa in the Air") padło z tej okazji pytanie, jaki związek jej orientacja miała z tym, czym się zajmowała. Czyli, w domyśle, po co w ogóle o tym pisać, szczególnie w kontek…

Zamiast ustawy: ochłapy i "kompromis"

Przyznaję - pomyliłam się. Redagując tekst o projekcie PO, wykreśliłam padające w nim kilkakrotnie słowo "ochłap". Dlaczego? Bo uznałam, że się nie znam i że z pewnością nie jest tak źle, jak się wydaje. W końcu poszerza definicję osoby bliskiej o partnera lub partnerkę, z czego jakiś konkret musi wynikać. No i zakłada, że osoby, które zawarły taki związek, dziedziczą niemal (niemal, bo dopiero po roku od zawarcia związku) jak małżonkowie. A to zawsze jakaś podstawa do rozmowy o dodaniu innych praw. Tyle że niestety tej podstawy nie ma. Bo "jak małżonkowie" oznacza w tym przypadku "ustawowo" (czyli bez testamentu), a nie - bez podatku. Odpowiedniej zmiany w ustawie o podatkach i spadkach, która by umożliwiła zwolnienie partnera czy partnerki z podatku od spadku, w projekcie PO bowiem nie ma. Tak jak i jakichkolwiek innych świadczeń rzeczywiście ułatwiających życie osobom, które taki związek zdecydują się zawrzeć.

Nie wierzycie? To spójrzcie na infografik…