Przejdź do głównej zawartości

Do posłuchania, do poczytania

Już jutro (piątek, 21 stycznia) w Śnie Pszczoły impreza benefitowa na rzecz akcji "Miłość nie wyklucza". I tak się miło składa, że zagrają na niej jedne z najfajniejszych pań na polskiej scenie muzycznej. Po pierwsze zespół Rajstopy Heleny, który na You Tube określa się jako pierwszy w Polsce feminizujący zespół rockowy z domieszką lycry. W profilu zespołu na MySpace możemy dla odmiany przeczytać, że panie specjalizują się w muzyce eksperymentalnej, komediowej i religijnej. Hmm... No nic, jak zwał, tak zwał, grunt, że Rajstopy Heleny łączą naprawdę dobre teksty z absolutnie słuchalną muzyką, co w połączeniu daje kombinację, którą naprawdę warto zobaczyć na żywo. A tu przedsmak dla ciekawych:



Na rzecz "Miłość nie wyklucza" zgodziła się też zagrać Agnieszka Olszewska (Back To The Ocean), którą przedstawiałam tu. Od czasu, kiedy o niej pisałam, dorobiła się swojego kanału na You Tube, tak że bardzo, bardzo namawiam do posłuchania. Na zachętę mój ulubiony kawałek:



Chcecie więcej? Wpadnijcie jutro na 20 do Snu Pszczoły (Warszawa, ul. Inżynierska 3).

Skoro już dzisiaj jestem miła, do nikogo się nie przyczepiam, nie szczuję jednych działaczy na drugich, a na dodatek kogoś tam jeszcze chwalę (przy okazji, drodzy komentatorzy, którym z twórcami tegorocznej Parady bardziej po drodze niż mnie, zdecydujcie się: albo jestem w gronie organizatorów mile widziana, albo dzielę środowisko, jestem żądna kasy i stanowisk, i ogólnie be - bo już powoli schizofrenii dostaję), to polecę też niedawno odkrytego bloga Gierki w mówionego. Istnieje niecałe dwa miesiące, autorka pisze głównie popkulturze, sporo wie i na dodatek potrafi się solidnie wyzłośliwić. Przykład tu (rzecz o tym, dlaczego na plakacie reklamującym film "Och Karol 2" Anna Mucha leży przygnieciona materacem, na którym wyleguje się Karol i jego pięć kochanek), jak wam się spodoba (mi bardzo), zajrzyjcie dalej.

PS Z rzeczy śmiesznych, choć niezabawnych, Abiekt nie załapał się do finałowej dziesiątki w konkursie Blog Roku. A nie załapał się, bo niejaki JKM zwołał swoje zombiątka (to już tradycja w tym konkursie) i wyoutował go z konkursu, "by p. Monika Olejnik nie mogła tryumfalnie jako 'wybór bloggerów' ogłosić blogu jakiegoś homogenicznego socjalisty". Inaczej mówiąc, nakazał swoim wyznawcom głosować na blogi "dopuszczalne", by wyeliminować "niedopuszczalne", co też ci skwapliwie uczynili. Co zabawne, jedna z popieranych przez JKM blogerek strzeliła focha, gdy ktoś ów sposób gry nazwał nieetycznym, i wycofała się z rywalizacji (nie, bynajmniej nie dlatego, że jej owo poparcie było nie w smak, ale dlatego, że poczuła się zaszczuta przez zwolenników poprawności politycznej /czyt. czystej gry/). Słabe to.

Komentarze

  1. My też się nie załapałyśmy, ale przez to, że w kategorii "Ja i moje życie" pojawił się tłum piszących o swoich chorobach lub swoich dzieci... I te właśnie blogi zostały w pierwszej dziesiątce. Ech... Sama nie jestem w 100% zdrowym człowiekiem, ale robić z tego główny temat bloga to... Hm... Życie nie kręci się wg mnie wokół tylko i wyłącznie np. mam implant w uchu i dlatego słyszę. A wręcz przeciwnie życie i codzienność powinna być przede wszystkim, a to jest po prostu utrudnienie takie obok tego wszystkiego...

    Sama już nie wiem. Najwyżej za rok będę wiedziała, że nie warto się zgłaszać... O ile mnie znów ciekawość nie skusi ;)

    A Abiekta widziałam jak załatwili. Ych. No, ale cóż... Ten pan ma nieźle namieszane pod garem (czyt. JKM ma).

    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie, Abiekt broni się sam, pieprzyć konkursy i inne gówniane odznaczenia, od dawna wiadomo, że kolesiostwo i koncerny rządzą Światem. Na to mam jedną odpowiedź ANARCHIA!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zespół Rajstopy Heleny jest genialny :-))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Na imprezie byłem zdjęć narobiłem :)
    Co się uśmiałem i ubawiłem moje i nikt mi tego nie odbierze :)
    Było fantastycznie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…