Przejdź do głównej zawartości

Celem Parady nie jest walka o związki

Wśród głosów na temat plakatu promującego Paradę Równości 2011 pojawiły się i takie, że ma się on nijak kwestii związków partnerskich czy ogólnie walki o nasze prawa. To prawda, ma się nijak i, zgadnijcie co, to było zamierzone. Dziś na Gaylife znalazł się artykuł wyjaśniający przesłanie plakatu, a pod nim taki oto komentarz rzeczniczki Parady:

Celem Parady Równości NIE jest "przekonanie spolecznosci "heteryków" do tego, że mamy prawo do związków partnerskich"! Celem Parady Równości jest świętowanie i promowanie otwartości, tolerancji i równości. Na pewno nie jest nim walka związki partnerskie - choć wiele osób idzie właśnie dlatego - tym, co nas zbiera 11 czerwca 2011 jest umiłowanie do tych trzech wartości, a nie cel polityczny. W samym nawet Komitecie Organizacyjnym są osoby, które związkom są przeciwne, ale wspierają nadal te trzy wartości i dlatego idą w Paradzie Równości. 

Jestem w stanie się zgodzić z koncepcją polityka plus zabawa, bo bez zabawy trudniej wyciągnąć ludzi z domów. Ale kompletnie nie rozumiem, po co nam, osobom nieheteroseksualnym, duplikat Love Parade. Nie wiem też, jak można promować równość, będąc jednocześnie przeciwnym związkom partnerskim. Oraz jak się ma wielokrotnie deklarowany przez organizatorów wkluczający charakter tej imprezy do tego wykluczającego sporą rzeszę jej uczestników oświadczenia (chodźcie z nami, choć nie w waszej sprawie tu idziemy). Do dziś byłam przekonana, że mimo wszystko na ową Paradę pójdę, tak jak zawsze chodziłam. Teraz już nie jestem pewna, co robić. Abiekt pyta, czy nie lepiej w takiej sytuacji zarejestrować osobny marsz. Tylko czy to naprawdę najlepsze wyjście? Czy już czas, by w Warszawie, jak w Berlinie, były dwie parady, bo ta oficjalna po prostu przestała odzwierciedlać potrzeby części jej uczestników i stała się bezrefleksyjną komercyjną zabawą? Czy może wręcz przeciwnie - trzeba zebrać na Paradzie jak największą liczbę ludzi, którzy chcą jednak coś tym marszem powiedzieć, i wspólnymi siłami przyćmić to całe deklarowane festyniarstwo?

Swoją drogą nic dziwnego, że politycy tak łatwo żerują na naszej naiwności. Sami im na to pozwalamy. Ot, w komitecie honorowym Parady jest piękna reprezentacja lewicy. Po całym wydarzeniu będą mogli spokojnie powiedzieć, że wszak oni są z nami, też są za równością (bez równości), otwartością i tolerancją. A związki? Skoro nawet w komitecie organizacyjnym największej imprezy w Polsce organizowanej przez osoby nieheteroseksualne są osoby im przeciwne, skoro nie ma ich w celach Parady (nie mówiąc już o jej głównym przesłaniu), to najwyraźniej wcale ich nie potrzebujemy. Bo chodzi nam o to, żeby się pokazać, czyż nie?

Dotychczas tłumaczyłam osobom przeciwnym paradom, że ich celem jest m.in. wywołanie szumu medialnego wokół naszych spraw, bo, nie oszukujmy się, wyjście na ulice to jeden z niewielu sposobów na przyciągnięcie uwagi mainstreamu i powiedzenie, co nas boli i czego potrzebujemy. Teraz wychodzi na to, że mamy w ten sposób coś świętować. Nie lubię malkontenctwa (naprawdę!), ale zdecydowanie wolałabym opcję przeciwną: pokazanie, że nie mamy się z czego cieszyć. I że może w końcu czas postarać się o prawdziwe powody do zabawy.

Komentarze

  1. Ciekawe czy należny przez to rozumieć, że w komitecie są osoby przeciwne związkom - a więc, że organizatorzy wyznaczają cele parady na podstawie niezdolności, niechęci czy prywatnych poglądów na temat budowania trwałych relacji z życiowymi partnerami przez niektórych z nich, czy też, że są przeciwni prawu do związków partnerskich - a więc, aktywnie wspierają układ w którym osoby nie hetero są podludźmi? A jeśli tak, to po co uprawiają radosne pierdololo o otwartości, tolerancji i bla bla bla. Boszsz, żenada roku?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się, że zrobienie drugiej, fajniejszej parady jest dobrym pomysłem, tylko nie wiem, czy jest ktoś kto zdobyłby się na taki wysiłek. Bo żeby zrobić konkurencję TEJ paradzie, trzebaby zrobić coś naprawdę dużego. Choć gdyby włączyły się w to organizacje, które się z parady wymiksowały, no to potencjał jest.

    Eile

    OdpowiedzUsuń
  3. sraliś mazgaliś referntus duptus. O!
    Tyle ma do napisania, jeśli chodzi o organizatorów, przesłanie parady 2011.

    OdpowiedzUsuń
  4. chcialem w koncu ruszyc tylek i sie pojawic ale przestaje w tym widziec jakikolwiek sens. po co?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe to ciekawe. Jeśli to prawda, to mam jakieś wytłumaczenie na swoje ewentualne nieuczestniczenie w paradzie. A na taką inną - roszczeniową, polityczną manifestację chętnie bym się wybrał. Gdzieś mi się w środku odzywa taka potrzeba nawrzeszczenia na polityków.

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro parada nie ma celu politycznego, to po cholerę w ogóle na nią iść? Na spacer?

    Świętowanie, hahahaha, ciekawe co tu świętować.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świętować wybory jesienne, oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja uważam że akurat rzeczniczka prasowa parady jest w porządku i całkowicie się z nią zgadzam.

    A moje zdanie jest takie: precz z tyranią związków partnerskich!

    To nie jest obowiązkowy cel dla wszystkich, dla tych bogatszych pewnie tak, ale dla mnie akurat nie.

    A apropos ostatniej nowomowy (że niby tylko związki są "polityczne": tak naprawdę świętowanie róznorodności jest o wiele bardziej polityczne niż mimikra dwuosobych związków heteroseksualnych.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jedna uwaga - w Berlinie nie ma dwóch Parad.

    OdpowiedzUsuń
  10. @bejbe:
    "dla bogatszych"? a co to ma do rzeczy? czy heteroseksualiści nie mają biednych małżeństw?
    usankcjonowane związki to instytucja dla ludzi, którzy chcą spędzić życie razem i to uregulować. i tyle.
    @woj:
    dwie parady może nie, ale z tego co pamiętam, jest coś w rodzaju "małe CSD", jakiś tydzień wcześniej, bardziej dla środowisk upolityczniono-alternatywnych.

    OdpowiedzUsuń
  11. Parada będzie taka, jacy będą uczestnicy. Przecież nikt was z Parady nie wyrzuci za promowanie na transparencie prawa do związków.

    Ale prawda jest taka, że obowiązuje pluralizm, że nie każdy ze środowiska i nie każdy z parady popiera postulat związków partnerskich. Są tacy, którzy uważają małżeństwo za instytucję heterycką, a małpowanie go – za ograniczanie wolności. Są zwolennicy poliamoryzmu, związków wieloosobowych. Jej Perfekcyjność np. wielokrotnie deklarowała to, ze nie jest zwolenniczką związków partnerskich, podczas gdy np. Łukasz Pałucki jest neutralny, a Jacek Adler - jest zwolennikiem takich związków.

    Wspólnym mianownikiem jest i pozostanie umiłowanie wolności, tolerancji pluralizmu.

    Jeśli zatem nie jesteście zwolennikami pluralizmu, jeśli chcecie, aby wszyscy myśleli i uważali jak wy, to może rzeczywiście zarejestrujcie osobna paradę, np. ze sloganem: Jedno hasło, jedna myśl, jeden wódz! Zamiast różnokolorowo, także na fioletowo, ubierzecie się w skromne ubrania w jednym zgrzebnym kolorze (nie musi być to brunatny, ani czarny). Wyglądajcie tak samo, miejcie takie same poglądy. Tak wg was buduje się demokratyczne społeczeństwo.

    W Berlinie jest bardzo niewielka alternatywna miniparada tydzień przed główną. Odbywa się na Kreuzbergu w dawnym alternatywnym rejonie SO 36. Ta parada powstała jako protest przeciwko rzekomej komercjalizacji parady głównej, a nie jej apolityczności. Parada główna CSD w Berlinie ma hasła polityczne, ale tylko hasło główne (tzw. motto) wybierane jest przez organizatorów, inne hasła ustalają po prostu demonstranci we własnym zakresie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak czytam o tym pluralizmie to mi się Wałęsa przypomina.

    Od dawna postawa organizatorów nie zachęcała mnie do pójścia a teraz argument, że przecież nas nie wyrzucą powoduje, że mam paradę w de. Drodzy organizatorzy i ich zwolennicy- idźcie sobie w tym roku sami- wy, wasza tolerancja, wolność i pluralizm.

    OdpowiedzUsuń
  13. Paradowanie w sytuacji, w której dopiero mozolnie domagamy się równości jest nieporozumieniem, wypowiedź - jak cytowana - w tej sytuacji to kpina z pytanie o ludzi!

    Pytanie zatem czy iść w paradzie - co świętować? to pytanie o to czy pozowlić zrobić z siebie tłum dla organizatorów, których nalezy w tej sytuacji OLAĆ i zrobić MARSZ RÓWNOŚCI. Marsz pod egidą kampanii Miłość Nie Wyklucza, któej postulaty są jasne, jednoznaczne, a prowadzenie i rozwój kampanii w pełni pozwala mieć pewność, iż to ciało, któremu można całkowicie zaufać w naszych dążeniach.


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  14. zadziwia mnie bejbe, mowiac ze zwiazk isa dla tych bogatszych. jest wrecz przeciwnie - jesli ktos jes tbogaty to sobie poradzi latwiej bez zwiazkow bo nie bedzie dla niego problemem zaplacic lekarzowi za informacje, nie bedzie problelem brak dziedziczenia. chyba bejbe zupelnie nie rozumie o czym pisze.

    OdpowiedzUsuń
  15. dobrze ze bedzie jeszcze pomada w tym roku. spodziewam sie czegos ambitniejszego niz festyniarstwa z politykami i zenujaca oprawa wizualna.


    JP jest niespojna.
    otwrtosc, rownosc itd.
    jasne - nie kazdemu potrzebny zwiazek partnerski.
    ale rownosc oznacza niewykluczenie postulatow zwiazkowych.

    ...tak jakos mi sie wydaje ze to wewnetrznie sprzeczne jest.

    chyba problem polega na tym, ze jest za duzo wron chca pociagnac za ogony, za jednym razem. i wszystko zaczyna sie rozjezdzac. nie ma to to ram zadnych, jest luznym worem, do ktorego mozna wrzucic wszystko.

    ponownie - dobrze ze bedzie pomada.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzięki za zajęcie się znów tematem Parady Równości 2011! Fajnie, że nasze święto istnieje nie tylko w świadomości organizatorów i organizatorek ale także w dyskusji osób zainteresowanych tematem!

    Potwierdzam, że celem Parady Równości 2011 nie jest uchwalenie ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich. Ustalenie takiego celu uważamy za zbyt wykluczające. Są wśród osób w Komitecie Organizacyjnym - a więc i w środowisku LGBTQ! - osoby przeciwne takim rozwiązaniom i chcemy to uszanować. Umiłowanie do równości, tolerancji i otwartości są podstawowym warunkiem uczestnictwa w marszu 11 czerwca 2011. Tak samo jak rok temu związki nie były celem EuroPride, tak samo jest i podczas Parady Równości 2011. Nie oznacza to oczywiście, że Parada Równości 2011 jest PRZECIW związkom partnerskim czy homomałżeństwom. Uważamy po prostu, że w środowisku LGBTQ istnieje miejsce na pluralizm poglądów w tym zakresie. Gdyby Parada Równości 2011 szła by wspierać ten konkretny pomysł, zawężałaby krąg osób zainteresowanych udziałem i wykluczała sporą część z nas. Powiem szczerze, że mnie także, ponieważ osobiście (i jest to zdanie moje jako osoby prywatnej a nie rzecznika prasowego Parady Równości 2011) jestem przeciw tworzeniu tego typu instytucji prawnych. Pisałam o tym choćby tutaj.

    Niemniej jednak, tak jak rok temu znalazło się podczas EuroPride miejsce na baner wspierający walkę o związki partnerskie, tak znajdzie się na pewno dla niego miejsce i dzisiaj. Mówienie jednak, że wszyscy idący w marszu chcą przyjęcia tego rozwiązania jest po prostu nieprawdą. Nie chodzi więc o hasło "chodźcie z nami, choć nie w waszej sprawie tu idziemy" ale "chodźcie z nami, bo mimo różnic w poglądach, wierzymy we wspólne cele".

    Co do odwiecznego tematu polityczność/rozrywkowość Parady Równości, to chcę podkreślić - co mówiłam już kiedyś - że jakkolwiek ktokolwiek starałby się od-politycznić to wydarzenie, to jest to niemożliwe. Parada Równości jest i pozostanie wydarzeniem politycznym, tak jak jest nim każde wystąpienie osób nieheteronormatywnych, transpłciowych i im sprzyjających w przestrzeni publicznej. W polskich warunkach wydaje się to dość oczywiste, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  17. Niedobrze mi się robi czytając po raz kolejny przeklejone zdanie chłopaczka przebierającego się za dziewczynkę zaczynający się od słów "Dzięki za zajęcie się znów..."
    Tym bardziej, że dalej ten chłopczyk pisze, że celem parady nie jest zrównanie osób nieheteroseksualnych wobec prawa polskiego. Przy czym w następnym zdaniu chrzani coś o umiłowaniu do równości. Jakiej równości do cholery? I skąd wytrzasnęli tego rodzaju typy w komitecie organizacyjnym? Skąd nabrali tylu masochistów? Lubią być poniżani ok, ale niech te fantazje realizują w łóżku.
    I co na to politycy gejowscy tacy jak Legierski czy inny Pałucki?
    Zdurnieli do cna, nie rozumieją, że tu nie chodzi o to, że każdy musi zawrzeć związek, ale o to, że taka możliwość zrównuje nas choć trochę w prawie naszego pięknego kraju nad Wisłą?
    Jak im nie wstyd firmować ten cyrk własnym nazwiskiem? I może dlatego chłopczyk mieniący się rzeczniczką parady również woli nie firmować tego swoim nazwiskiem?
    Przedszkolaki bawiące się w piaskownicy tak może ocenić komitet organizacyjny i ten zwykły i ten honorowy. A dosadniej banda gnojków, która próbuje zbić kapitał polityczny.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ewuś możesz mi dać bana, ale uwierz mi i tak byłam grzeczna:)

    OdpowiedzUsuń
  19. wypowiadanie się w imię równości i tolerancji i jednocześnie nazywanie osób trans "chłopczyk przebierający się za dziewczynkę" jest smutne i żenujące.

    ale równie żenujące jest unikanie politycznych postulatów w imię jakże chybionego, jakże durnego postulatu, że wśród środowiska homoseksualnego (lol, jest coś takiego?) są osoby, które są przeciwne. wśród gej/les jest dużo osób w ogóle przeciwnych tolerancji, równości, skrajnie prawicowych itp. czy w ramach szacunku miłości i innych wzniosłych klimatów, mamy się teraz stać radykalnie apolityczni, bo ludzie mają różne poglądy?

    totalnie słabe. jadę do warszawy akurat w tym czasie i z całą odpowiedzialnością NIE pójdę na paradę (bo wśród gejów są także jej przzeciwnicy)

    OdpowiedzUsuń
  20. po przeczytaniu wpisu Jej Perfekcyjności z bloga w ogóle żałuję, że się odezwałem. tak radykalnie banalnego, jednowymiarowego, teoretycznie zamierzchłego wizerunku tradycji/miłości/związków międzyludzkich nie czytałem od środkowych lat 90. srsly ludzie? są tylko dwie opcje i monogamia jest zawsze heteroseksualną matrycą? geje są różni/inni od heteroseksualistów? co to w ogóle znaczy? czy podmiotowe linie podziału naprawdę przebiegają tak radykalnie? a co z gejami, którzy są inni niż ci inni od heteroseksualistów? oznacza to, że nie przeszli przez oświecenie i ugrzęźli w ujarzmiającej socjalizacji? przypomina mi się oskarżanie lesbijek butch/femme o to, że naśladują zły heteroseksualizm, zamiast tworzyć swoje własne i inne, które wyśmiewała niegdyś Judith Butler. i w ogóle, "socjalizacja" jako pojęcie, które miałoby tłumaczyć tę złożoność? puh-lease, niechże socjologowie chociaż lekcję z latoura odrobią zanim zaczną się wypowiadać publicznie w tak wrażliwych kwestiach.

    żal mi trochę autora/-ki bloga, bo w autobiograficznej narracji jest historia przełomu, od zafałszowanej idei monogamii, do krytycznej, świadomej *rożnorodności*. Żal, bo dyskursy seksualne, w które jesteśmy wplątani są niestety dużo bardziej złożone i wpisanie ich w tak smutną binarność oznacza kolejną pułapkę.

    życzę kolejnego oświecenie asap!

    OdpowiedzUsuń
  21. Michał: a kim jest tranwestyta, nie mylić z transeksulistą/ką, jak nie osobnikiem, w tym przypadku, płci męskiej zakładającej kobiece ciuszki?
    I jak najbardziej jestem za, aby jeśli ktoś to lubi, musi, tak robił. Jestem za równością li i jedynie. Ale tolerancyjna nie jestem i nie ma zamiaru do niej również nawoływać. Bo tolerancja nić nam nie daje, co widać od lat.
    Btw.szkoda, że tak trudno było Ci zauważyć, że autorką bloga jest kobieta. Od siebie dodam nieźle oświecona;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie rozumiem o co ta cała awantura. Ci, którzy chcą związków partnerskich mogą przynieść na paradę transparent "Żądamy związków partnerskich" i już. Czego właściwie domagają się od organizatorów parady?

    Tekst o "chłopaczku przebierającym się za dziewczynkę" jest oczywiście przejawem dyskryminacji i uważam, że osoby, które posługują się tego typu retoryką nie powinny pojawiać się na żadnych paradach ani manifestacjach LGBTQ.

    OdpowiedzUsuń
  23. Rude de Wredne: jesteś za delikatna.

    OdpowiedzUsuń
  24. serio mówisz, że nie ma nic złego w "chłopcu przebierającym się..."? a gej to chłopiec obciągający chłopcom?

    mówiąc o autorze/-rce bloga miałem oczywiście na myśli bloga Jej Perfekcyjności. szkoda, że czytanie ze zrozumieniem wprowadzona na maturze tak późno.

    OdpowiedzUsuń
  25. @Wojtek
    Oczywiście, że w Berlinie są dwie parady. Choć drugą określa się raczej mianem miniparady.

    @Rude
    Michałowi nie chodziło o tego bloga, a o bloga JP.

    @michał
    Nie sądzę, by Rudej chodziło o osoby trans w ogóle, a o tę jedną konkretną osobę, która sprowadza queerowanie do zabawy w piaskownicy, a bycie trans do przebieranek i przybierania imienia "Jej". I rzecz jasna ma do tego prawo i w sumie jej nawet zazdroszczę, bo też chętnie sprowadziłabym wszelkie dylematy tożsamościowe i prawne do zabawy, tyle że najwyraźniej brakuje mi po temu poczucia humoru... i paru innych rzeczy.

    @Anonim
    Odpuść sobie teksty o brunatnych koszulach, co? Nie raz, nie dwa pisałam, że dla mnie nie ma równości bez akceptacji pełnej i dowolnej różnorodności, jak bardzo niepolityczne by się to niektórym wydawało.

    OdpowiedzUsuń
  26. @Tekst o "chłopaczku przebierającym się za dziewczynkę" jest oczywiście przejawem dyskryminacji i uważam, że osoby, które posługują się tego typu retoryką nie powinny pojawiać się na żadnych paradach ani manifestacjach LGBTQ.

    Jest to, jak mniemam ten rodzaj oczywistości, który wyznaje JarKAcz.

    Btw, skoro przeciwnicy zw, part. są wystarczającym powodem by zepchnąć postulat ich wprowadzenia do roli aplikacji na radosnym festiwalu otwartości i tolerancji, to czy przeciwnicy przebierania się chłopców za dziewczynki byliby wystarczającym powodem do uznania plakatu promującego paradę za niewłaściwy? Logika podpowiada mnie, że tak, ale logika chyba też jest nie dość otwarta i tolerancyjna by znalazło się dla niej miejsce na tej paradzie.

    OdpowiedzUsuń
  27. m: nazwałam rzecz po imieniu:) A co do geja to tak nie jest?;) A tak serio: w tym przypadku świadomie i z premedytacją użyłam takiego, a nie innego sformułowania, bo dla mnie wszystko (przynajmniej z tego co czytam) co robi JP to zabawa.
    Przy okazji ja jestem z czasów edukacyjnych, kiedy po prostu się czytało, a nie próbowano nauczyć czytać. Tutaj przyznaję, że nie zwróciłam uwagi, do którego bloga komentarz się odnosi. Za co przepraszam:)
    Adler vel adlerowatopodobny vel anonim: wow, wywiesisz moje zdjęcie na paradzie ze znakiem zakazu? To przynajmniej poproszę tak ładne jak na Red Watch-u:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ban dla Gosi, Ban dla Gosi !!!!.... Tez nie jestem zwolennikiem ironicznego okreslania potrzeb modowo-ubiorowych kogokolwiek, ale tu niestety zgodze sie z Gosia. Jezeli osoba stwarza wokol siebie wylacznie wrazenie wiecznej zabawy, dla ktorej wszystko jest nie na serio a nawet whatever... to tez "przebieranki w ciuszki" mozna uznac za ekstrawagancje. Chcesz by traktowano cie powaznie, badz powazny. W przeciwnym razie ponos wszelkie tego konsekwencje. Poza tym nadal uwazam ze inny ma oddzwiek jezeli gej lub lesbijka powiedza zdanie typu " chlopiec przebierajacy sie w damskie ciuszki" czy "czlopiec bawiacy sie siusiakiem innego chlopca" niz gdy powie to osoba heterseksualna. Dalej idac... musze wam zdradzic mala tajemnice... ja naprawde bawie sie siusiakiem innego chlopca ;)))... no i foch

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam dość czytania wypowiedzi JP, która/y pisze, jako rzecznik parady, że prywatnie jest "przeciw tworzeniu tego typu instytucji prawnych", a obecność hasła promującego równość wobec prawa uważa za wykluczające.
    Kogo organizatorzy reprezentują ? Może się w końcu dowiem? I jakie to instytucje prawne ma na myśli prywatnie ale pisząc jako rzecznik parady JP ? Te, które mnie i reszcie mi podobnych mają zapewnić równość wobec prawa ? Przecież to jakiś bełkot jest !
    Czy organizatorzy nie zdają sobie sprawy z tego, jak wielka odpowiedzialność na nich ciąży? Że nie urządzają kinderbalu w ogródku ?
    Moim zdaniem promujecie panowie (i panie) tą swoją (bo już nie moją) paradę w bardzo brzydki sposób. Mówicie: jak Wam się nie podoba to przecież nie musicie przychodzić ale pamiętajcie- my tego nie powiedzieliśmy. Pod hasłami wkluczania i innych takich proponujecie papkę dla mas bez żadnego konkretnego przekazu.

    OdpowiedzUsuń
  30. To nie impra dla mas - raczej czytelników gaylife. Do tego, wygląda bardziej jak marketingowe zagranie służące produkcji linkbaitów do tego portalu i skłaniające do rejestracji (koniecznej, by czytać "newsy" na temat).

    LOL, to zaczyna być naprawdę takie polskie.

    OdpowiedzUsuń
  31. W pełni popieram KaFor! Świętowanie w sytuacji, kiedy jeszcze niczego nie wywalczyliśmy poza prawem do dupczenia po darkroomach (tyle wolno było nawet za komuny) to śmiech na sali. No i ten komitet honorowy, pożal się Boże. Jedyna Szyszkowska jest tam chyba na miejscu i może jeszcze Raczek.

    A reszta? Guział, który razem z Naszym Ursynowem zrobił kupę wchodząc w koalicję z PiS (tak!), żeby tylko dostać stanowisko burmistrza, a teraz ze swojej nieudolności tłumaczy się złą wolą ratusza (!).
    Palikot - pierwszy skandalista III RP - ten od wibratora i pistoletu.
    Borowski, którego Pałucki - jak się sam wielokrotnie chwalił - "na siłę" zaciągał na poprzednie parady, no i politycy SLD, którzy muszą powalczyć o elektorat.
    Wolę nie mieć taki "ałtorytetów".

    A już najobrzydliwsza dla mnie jest zakładka na stronie Parady pt. "historia", gdzie na każdym kroku dyskredytuje się Bączkowskiego i Fundację Równości. Człowiek, który z małego gówna zrobił coś wspaniałego i doprowadził do EuroPride, jest przedstawiany jako nieudacznik, podczas gdy maluczcy i mściwi pokroju Adlera i Niemca mają teraz wysoko postawioną poprzeczkę (właśnie przez Bączkowskiego i FR) i teraz się żałośnie tłumaczą, że im na coś kasy nie starcza. Żal.

    Ktoś wyżej pisze, że jego związki nie interesują, bo nie jest bogaty. A zdrowy jesteś? A jak ty lub twój partner trafi do szpitala, to dalej będziesz twierdził, że to cię nie dotyczy? Nie życzę ci takiej sytuacji, ale jeśli masz stałego partnera, to przemyśl jeszcze raz, czy bez świstka wszystko wygląda tak różowo.

    No i ci sponsorzy - śmietanka pornografii gejowskiej, z Adlerem na czele. To mają być reprezentanci środowiska? Przez ich pryzmat chcemy być postrzegani? Ja nie i na pewno nie wezmę udziału w tym cyrku. Ja mam inne powody do świętowania - chociażby 10 rocznicę mojego związku i szóstą małżeństwa, które chciałabym, żeby było uznawane w Polsce, tu gdzie mieszkamy na co dzień.

    A plakat nadaje się na reklamę imprezy Gaylife, a nie na Paradę Równości, ale o gustach się nie dyskutuje.

    OdpowiedzUsuń
  32. No, no... Niezła awanturka. I słusznie ile można jeszcze udawać, że wszystko jest w porządku?
    Nic nie jest w porządku.

    A stwierdzenie "Celem Parady Równości NIE jest "przekonanie spolecznosci "heteryków" do tego, że mamy prawo do związków partnerskich" to już w ogóle zakrawa na jakąś kpinę. Tak kpina to jest dobre słowo. Oni sobie po prostu kpią z nas.

    Nawet nie wiadomo jak to skomentować. Chyba bez przekleństw nie się da.


    Niech sobie idą Drodzy Organizatorzy na swój jarmarczny festyn wraz grupką drag queen i politykami lewicy. Krzyżyk na drogę.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja sie w ogóle nie zgadzam z ideą JP, że Parada ma być paradą "środowiska". Nie, nie i jeszcze raz nie. Parada powinna IMO być manifestacją zwolenników równości ludzi wszystkich płci i orientacji seksualnych. Nie powinno być na niej miejsca dla przeciwników równości, w tym tych homoseksualnych. Powinno być za to miejsce dla wszelkich zwolenników, w tym heteroseksualnych.

    Jednak osobiście nie zgadzam się też z ideą, że postulat związków partnerskich jest równościowy. To ciekawy, warty rozważenia pomysł - zróżnicowanie form legalizacji związków (związki partnerskie i małżeństwa), ale co to ma do równości? Równość wymaga, aby wszelkie sposoby legalizacji dostępne dla kogolwiek były dostępne dla wszystkich. A zatem należy domagać się prawa par jednopłciowych do zawierania małżeństw cywilnych.

    OdpowiedzUsuń
  34. JP: >Nie chodzi więc o hasło "chodźcie z nami, choć nie w waszej sprawie tu idziemy" ale "chodźcie z nami, bo mimo różnic w poglądach, wierzymy we wspólne cele"<

    o, jakie wspólne cele?

    OdpowiedzUsuń
  35. "precz z tyranią związków partnerskich!" HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA

    OdpowiedzUsuń
  36. Niestety JP czesto (zawsze?) zabiera sie za organizowanie rzeczy o ktorych nie ma pojecia na zasadzie "jakos to bedzie, a nawet jak nie wyjdzie to chociaz beda gadali".

    OdpowiedzUsuń
  37. ...masakra, można stracić nadzieję że w tym kraju uda się kiedyś zrobić coś porządnie z oczekiwanym skutiem.

    parada będzie kpiną z nas wszystkich. będziemy postrzegani przez pryzmat przebierańca ze słowotokiem w permanentnym stanie zabawy, a także naczelnego, który jak dziecko dał się kiedyś sponiewierać pisowskiej działaczce na antenie telewizji :)

    miernota pcha się w obiektyw...

    OdpowiedzUsuń
  38. no zajebiście. już jak się środwisko samo ze sobą kłóci, dzieli to znak, że każdy swoje już wywalczył.
    czytałam gdzieś wywiadzik z JP, uderzyła mnie pretensjonalnośc tej osoby. chce niech chodzi w damskich szmatkach, ale niech ściągnie koronę. złota korona z reala zakrawa dla mnie o debilizm. a tak poza tym to cieszę się bardzo, ze kolejny rok do mediów przebije sie obrazek jakiegoś draga rodem z plakatu, albo ziomów w samych gaciach i kaszkiecikach, wybranych z tłumów "szaraków".

    a może tak organizatorom parady kij w oko i by zrobić kontrmanifestację? :D byle drogi się nie zgrały z żadnym nopem. to dopiero będzie wesoło, kolorowo i super. kazdy znajdzie opcję dla siebie. "chłopak i dziewczyna z normalną rodziną", zwolennicy związków partnerskich z ludźmi w miarę psychicznie ustabilizowanymi i nieposkrzywianymi społecznie oraz znudzone kurwy, które potrzebują głębszych doznań by czuć, że istnieją.

    * część komentarza to ironia, za przekleństwa sorry. lubie kląć.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…