Przejdź do głównej zawartości

Różowy plakat i co z niego wynikło

Coś nie mamy szczęścia do paradowych i okołoparadowych plakatów. W zeszłym roku postrach siało hasło "Nie lękajcie się" i jego jajeczna wizualizacja oraz (choć z zupełnie innych powodów) plakat Pomady. Organizatorzy tegorocznej Parady Równości zaprezentowali za to wczoraj takie coś:
Początkowo reklamowane jako plakat Parady, a kilka godzin później jako "Plakat informujący środowisko LGBTQ o Paradzie Równości 2011". Gdy to nie osłabiło głosów krytycznych (o nich za chwilę), organizatorzy stwierdzili, że przecież w zeszłym roku były kontrowersje wokół plakatu EuroPride, a poza tym nie ma co oczekiwać cudów z takim budżetem, jaki mają. To już mnie trochę zaniepokoiło, ale naprawdę mnie strzeliło, gdy zobaczyłam na Gaylife (teraz, w świetle stwierdzenia Jacka Adlera w facebookowej dyskusji o różowym posterku, że trzeba czytać Gaylife, bo tam jest więcej szczegółów, już chyba można uznać ów portal za oficjalne medium Parady, mimo wcześniejszego dementi - w komentarzach tu - że nie należy tej strony komitetem organizacyjnym utożsamiać) taki oto komentarz:
Pomijając już, że znowuż nie czuję się "nasza", bo mnie to nie zachęca, to no jak to? Przecież jeszcze parę miesięcy temu panowie z komitetu Parady tak oto opisywali swój wyjazd do Berlina na spotkanie z organizatorami CSD:

Nie musimy przy tym dziadować. Delegacja komitetu podróżuje z Warszawy do Niemiec i porusza się w Niemczech wygodnym nowiutkim wielkim samochodem (pokażemy go w reportażu z następnego miasta niemieckiego). Podczas podróży samochodem możemy korzystać z mobilnego internetu dostępnego w tablecie. Delegacja komitetu spożywa posiłki w dobrych restauracjach i mieszka w specjalnie wynajmowanych apartamentach w centrach miast. (...) Jak to możliwe? - Wszystko to zapewnia firma Gepon będąca sponsorem.

A niecały miesiąc temu planowali, na potrzeby poparadowego miasteczka równości, wyremontować Warszawiankę! I nagle co - problemy z kasą na grafika i paręset plakatów do rozwieszenia na mieście? No ludzie, toż to koszt jednego noclegu w owym specjalnie wynajmowanym apartamencie! Żeby nie było - nie czepiam się tego, na co poszły pieniądze organizatorów. Ich kasa, ich priorytety, a mnie nic do tego. Ale użalanie się na brak pieniędzy w sytuacji, gdy jeszcze niedawno się nimi szastało i deklarowało nie wiadomo jakie wydatki, wygląda słabo.

No dobrze, wróćmy do głosów krytycznych, bo są ciekawe - szczególnie na oficjalnej stronie Parady na Facebooku, u Abiekta i na Gierkach w mówionego. Spora część to, moim zdaniem jak najbardziej słuszne, czepianie się estetyki i wartości informacyjnej plakatu. Pojawiło się też jednak sporo głosów o... No, zgadnijcie, o czym. Tak, o utrwalaniu szkodliwych stereotypów. Że to potwarz, policzek dla naszego PR-u, sprowadzanie walki o równe prawa do śmieszności itd. itp. Też wolałabym, aby Parada nie była festyniarską imprezą z kakofoniczną muzyką, a po prostu politycznym marszem, którego głównym celem byłaby prezentacja naszych postulatów. Ale z drugiej strony nigdy nie zrozumiem żądań, by chować w szafie tych, którzy są bardziej nienormatywni. Przecież to też jesteśmy my i nie ma co się tego wstydzić czy bać. Nie musimy upodabniać się do "większości" (czymkolwiek jest). Możemy być sobą, jakkolwiek owo "sobą" by nie wyglądało.

Komentarze

  1. A może warto wspomnieć, że skoro jest jeden plakat to jest to wykluczanie kobiet? Pod tym względem okropny plakat EuroPride miał tez kobietę.

    Co do reszty - święta racja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tolerancja to słowo wytrych, który służy zastępczo tym, którym akurat jest wygodnie.
    Nie, środowisko nie jest jednolite. Nie, nie akceptujemy siebie nawzajem.
    Nie, nie podoba mi się beza na plakacie, bez względu na to, że zupełnie nie mam nic przeciwko drag queen.
    To, że ten plakat mi się nie podoba może być uznane za brak tolerancji- jeśli tak to spoko, jakoś to przeżyję. Wolałabym jednak, żeby takie jak mój głosy były uznane za sygnał, że mimo wszystko powinniśmy szukać przy tego rodzaju okazjach wspólnego mianownika.

    OdpowiedzUsuń
  3. "plakat dla heteryków" <3

    OdpowiedzUsuń
  4. @Monika
    Tyle że nie da się zrobić czegoś, co nikogo nie wyklucza. Wydaje mi się, że to nie jest główny problem z tym plakatem.

    @dubiduu
    Czym innym jest uznanie czegoś za brzydkie czy niereprezentatywne, czym innym pisanie o utrwalaniu szkodliwych stereotypów (tak mi się przynajmniej wydaje). Przeciw drugiemu zawsze będę protestować, z pierwszym mogę się zgodzić i jak dla mnie nie ma nic wspólnego z nietolerancją.

    @VN
    No słodko jak nie wiem. Swoją drogą, nie wiedziałam, że istnieje wrażliwość hetero i niehetero. Zawsze myślałam, że to indywidualna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  5. no niby jest "estetyka gejowska", ale przecież NIE O TO CHODZI. chyba, że ktoś połączył amatorkę z dosłownością, wtedy chyba można to tak interpretować ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niezależnie od wszystkiego - ten plakat to estetyczny koszmarek.
    Jeśli i cała reszta taka będzie, to chyba dzień paradowy spędzę nieco inaczej niż w latach poprzednich.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ewo, obawiam się, że jeśli chcesz by parada była "po prostu polityczną manifestacją", to raczej nie możesz oczekiwać by jednocześnie respektowała filozoficzne w istocie postulaty odrzucenia heteronormatywności. Inaczej: ten plakat jest politycznie zły właśnie dlatego, że nie jest w zgodzie z politycznie uzasadnionym wykluczeniem (do jakiegoś stopnia) pewnych osób z "reprezentowania" całości społeczności nie-hetero.

    OdpowiedzUsuń
  8. @VN
    No niby jest, ale podatność na nią ma się chyba nijak do tożsamości jednostki.

    @Sylwek
    Nie kupuję politycznego uzasadniania jakiegokolwiek wykluczania. Przeciwnie - uważam to za jeden z najbardziej szkodliwych mitów, nie tylko dlatego, że usprawiedliwia zachowania jak dla mnie nieakceptowalne, ale też dlatego, że ani na krok nie posuwa do przodu walki o nasze prawa.

    Wolałabym polityczną manifestację, bo po prostu nie kręci mnie taki rodzaj zabawy, jaki kręci organizatorów Parady, za to chętnie pokrzyczałabym sobie o tym, co mnie wkurza.

    OdpowiedzUsuń
  9. jak sie nie ma pomyslu na plakat, to sie robi konkurs i wtedy ludzie wysylaja swoje projekty i ma sie zazwyczaj kilka do wyboru. i to w dodatku za darmo.

    + wydaje mi sie, ze wcale na plakacie paradowym nie ma potrzeby wrzucania postaci ludzi, to ucina problem czy sa panowie, panie, ts, dk, dq i kazda inna grupa ktora sie moze czuc wykluczona nieobecnoscia na plakacie.

    bedzie siara jak nie wiem. ciekawe czy organizatorzy domyslili sie, co pokaza media? ;]

    OdpowiedzUsuń
  10. adler pisze, ze beda inne plakaty dla heterykow ktore maja zachecac heterykow. czy to znaczy ten róż ma zachecac gejow??!! buahaaaaa.... mnie nie zacheca. poza tym jestem przeciwny plakatom dla hetero i plakatom dla homo.

    OdpowiedzUsuń
  11. tez wolalbym polityczna manifestacje, co nie znaczy nie ma byc na niej muzyki. moze byc. to wszystko da sie polaczyc. moze z innej bezcki ale tez politycznej - nawet inauguracaj prezydenta USA odbywala sie z koncertem gwiazd. byla politycznie i ciekawie jednoczesnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. ^^^
    AMEN.

    nawiasem, już widzę odpowiedź użytkownika Parada Równości: "oczywiście, jeśli chcesz przygotować plakat - zachęcamy!".

    skrętu kiszek można dostać od tego ich "otwarcia".

    OdpowiedzUsuń
  13. errata: AMEN bylo dla pa, bazyli!, co oczywiscie nie znaczy, ze Hyakinthos nie ma racji, bo ma, chociaz ja widze kwestie politycznosci/zabawy na paradzie nieco inaczej, ale to moze kiedy indziej

    OdpowiedzUsuń
  14. Powiem tak: czy gdy ruch emancypacji Afroamerykanów świadomie odciął się od ruchu emancypacji homoseksualistów usuwając jedną ze swoich prominentnych postaci - Baynarda Rustina - stracili czy zyskali (w czysto politycznych kategoriach)?

    W kontekście plakatu: ponieważ wciąż jeszcze przed nami zaakceptowanie "normalnych" LGB przez szeroko pojęte społeczeństwo, niekoniecznie najlepszym pomysłem jest wrzucenie Q w różowych piórkach jako reprezentacji całości LGBTQ. No ja tak przynajmniej widzę.

    Oczywiście, w szerszym kontekście plakat jak i konkretna parada jest nieistotny - na parę tygodni prawactwo będzie miało pretekst by gadać o zboczeńcach z różowymi piórkami w dupach, ale przecie za pół roku nikt nie będzie tego pamiętał, tak jak dzisiaj nikt nie pamięta plakatu Pomady.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Sylwek
    Do mnie bardziej przemawia przykład ze Stanów, gdzie, dopóki LGBTQ byli grzeczni i "tacy jak inni", nic im się nie udało wywalczyć. Zmiany nastąpiły dopiero jak się wkurzyli i po prostu zażądali swoich praw - dla siebie, takich, jacy są.

    Nie bronię plakatu, bo i estetycznie, i informacyjnie jest straszny, po prostu denerwuje mnie trzęsienie portkami przed "utrwalaniem stereotypów". Chociażby dlatego, że w szerszym kontekście itd. itp. (ostatni akapit Twojego komentarza).

    OdpowiedzUsuń
  16. No ale jak mówimy o szerszym kontekście to w zasadniczo ta sprawa jest raczej lolaśna i nie powinna spędzać snu z powiek - ot, coś idealnego by wrzucić na fejsa i pohejcić nad wykonaniem :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Boziu, jaki syf. Tu chyba nawet nie chodzi o tę Violettę Villas na plakacie, ale sam dizajn. Wszystko wygląda jak obrobione w paincie. Bieda.

    Co do 'utrwalania stereotypów' to jest w tym dużo racji, nic nie mam do takich Violett Villas, ale dlaczego na ten przykład tylko ona jest na plakacie? To sugeruję jakiś klubowy występ czy coś. Nie mogłaby być: gej, lesbijka, Violetta? To by było sprawiedliwe. A sama VV oprócz tego, ze sugeruje jakiś występ dragqeeen to faktycznie utrwala nazwijmy to skojarzenia. To już inna sprawa czy dla kogoś są krzywdzące czy nie, po prostu są nieprawdziwe i niereprezentatywne wobec całej grupy.

    OdpowiedzUsuń
  18. ja tam w ogole w pierwszej chwili nie pomyslalam, ze to drag queen.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. rozumiem ze organizatorzy nie mają wyczucia artystycznego ale skoro tak jak Ewa wspomniała w artykule stać ich na drogie hotele i wyjazdy to i powinno ich stać na jakiegoś projektanta... Bo to co widzę to nawet nie można nazwać plakatem ,.. jest banalny a nie o to chyba chodzi w plakatach ... przynajmniej tych które chcą do czegoś zachęcić ..
    Polscy plakaciści by ręce załamali.......

    OdpowiedzUsuń
  20. @Sylwek
    No co racja, to racja. I bardzo żałuję, że bogini poskąpiła mi talentów artystycznych, bo to się aż prosi o solidniejsze pohejcenie!

    @Jenny
    Ktoś musiałby się bardzo namęczyć, żeby na skutek obcowania z tym plakatem utrwaliły mu się jakieś stereotypy. Bo i na pierwszy, i na drugi rzut oka to reklama imprezy dragowej, jakich pełno. Zero skojarzeń z Paradą.

    @VN
    Nie chcę wiedzieć, co pomyślałaś:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj dajmy spokój tym stereotypom, po prostu chodzi o to, że Villas na plakacie ma mało wspólnego z np. związkami partnerskimi, tyle.

    Krew mnie zalewa bo przecież można było rozpisać jakiś konkurs czy coś, a nie odwalać taką żenadę.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zgadzam sie z Jenny konkurs byłby dobrym rozwiązaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Z tymi funduszami to od początku było nietęgo, bo najpierw był konkurs na logo z nagrodą jedynie 500 zł o którym KOPR pisze tu:http://kobiety-kobietom.com/news/art.php?art=7265
    I to chyba to był koniec funduszy na PR choć od początku wszystko było malowane przez KOPR w różowych kolorach :))

    OdpowiedzUsuń
  24. no kurcze mimo naprawde dobrych checi :) watpie, zeby celem autorow bylo prowokowanie do zastanawiania sie na absurdalna trescia tego plakatu ... Dlaczego do "wszyscy chca kochac" symbolizuje dq wywijajaca szpilami na palcach?? Zeby caly pakiet sie zmiescil w malym przeciez okienku, to powinna miec jeszcze spodnium na kolanach polozone i majty na tym.... wtedy, mimo ograniczen formatowych, nacieszylibysmy oczy całością!

    OdpowiedzUsuń
  25. Uważam, że nie ma co odrzucać DQ od reprezentowania LGBTQ (tudzież innych modyfikacji skrótowca), myślę, że trzeba ludziom pokazać wszystko, natomiast wielkim minusem plakatu jest jego przaśna grafika. Tandetna. Wierzę, że da się zrobić plakat trochę przystępniej, niezależnie od tego, kto na nim jest. No a poza tym wydaje mi się, że właśnie ten nieudany dizajn ozywyił też niechęci do DQ, które przy porządnie wykonanym plakacie może nadal siedziałyby glębiej zagrzebane.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…