Przejdź do głównej zawartości

Tęczowy uśmiech Schetyny i żenada Palikota

No i proszę, mamy niespodziankę. Oto dziś marszałek Grzegorz Schetyna obiecał przedstawicielom "Gazety Wyborczej" i Grupy Inicjatywnej ds Związków Partnerskich, którzy wybrali się do niego z apelem o jak najszybsze skierowanie projektu ustawy do pierwszego czytania, że Sejm zajmie się nim jeszcze w tej kadencji. Schetyna powiedział, że posłał projekt do konsultacji, a po 10 lipca jest skłonny poddać go pod pierwsze obrady. Zapowiedział też powołanie dwuosobowej komisji do dalszych prac nad ustawą. Oczywiście nie ma co się łudzić, że sprawa zakończy się w tej kadencji Sejmu, ale być może oznacza to początek sejmowej debaty. Być może, bo "jest skłonny" to nie to samo, co "skieruje".

Kłopot w tym, że to wszystko dzieje się tuż przed wyborami, więc trudno nie mieć wątpliwości. W końcu deklaracji poparcia słyszeliśmy w ostatnich latach całkiem sporo i nigdy nie poszło za nimi nic więcej. Jedyny pewny plus z całej tej historii jest taki, że już nie tylko SLD, ale i PO przynajmniej udaje, że nasze sprawy są ważne. Zawsze to coś.

Zastanawiam się tylko, skąd u polityków nagłe poczucie, że jesteśmy choć trochę ważni i liczni. Pod apelem o skierowanie projektu ustawy do pierwszego czytania udało się zebrać, mimo wsparcia "Gazety Wyborczej" i portalu Gazeta.pl, zaledwie 23 tysiące podpisów. Na dzisiejszej manifestacji pod Sejmem na rzecz związków partnerskich pojawiło się kilkadziesiąt tych samych co zwykle osób. Może to i dobrze zresztą, bo całość okazała się dość żenującym happeningiem Ruchu Poparcia Palikota (z zaczepianiem wychodzących z Sejmu posłów, puszczeniem antypisowskich "hitów" muzycznych i "konkursami" książkowymi na powiedzenie wybranym posłom i posłankom, co się o nich myśli), którego jedynym jasnym punktem była możliwość spotkania zaprzyjaźnionych (i niezłomnych, bo obecnych na wszelkich tego typu wydarzeniach) manifestantów i manifestantek. Oraz ogólny brak entuzjazmu wobec przemówień nielicznych reprezentantów partii politycznych (nie ma to jak nieudany lans).

Jasne, że można się pocieszać, że warszawska Parada Równości gromadzi co roku klika tysięcy uczestniczek i uczestników, a facebookowa strona akcji "Miłość nie wyklucza" dorobiła się już ponad 9,5 tysiąca fanów i wzbudziła, mimo skromnych środków, duży oddźwięk medialny. Tyle że to wyjątki, nie reguła (spójrzcie chociażby na marsze w innych miastach czy liczbę aktywistek i aktywistów), a jak się to jeszcze porówna chociażby z liczbą podpisów zabranych w ostatnich tygodniach pod obywatelskim projektem ustawy całkowicie zakazującej aborcji (600 tysięcy!), nad którym dziś debatował Sejm, to widać, jak ograniczone mamy możliwości i jak mało się nam chce. Do tego jeszcze dochodzi zgrzyt w postaci polityków, którzy wciągają nas w swoje wojenki (nie jestem fanką PiS-u, ale nie poszłam na dzisiejszą manifestację po to, aby słuchać, jak jest beznadziejny), nie mówiąc już o rozlicznych wojnach torebkowych.

Na pocieszenie coś, dla czego mimo wszystko warto się było dziś wybrać pod Sejm. Niestety nie miało nic wspólnego z naszą manifestacją, za to sporo z pobliskim zgromadzeniem zwolenników całkowitego zakazu aborcji. Kontekst: od niedawna działa strona "Tęczowe Oko Saurona" (z pięknym okiem w logo), która zajmuje się zwalczaniem mowy nienawiści na Facebooku. Choć niekoniecznie zgadzam się z ideą blokowania nienawistników, to dzisiejszy pomysł "dołączenia" do antyaborcjonistów był świetny:
Miło, że po latach walki o nasze prawa dorobiliśmy się chociaż poczucia humoru.

UPDATE: Okazuje się, że poczucie humoru było tylko po jednej stronie. Oko było częścią pikiety antyaborcjonistów. Ale i tak zaliczam je, z racji tęczowości, na plus.

Komentarze

  1. Szwankuje przycisk fejsbukowy i nie udaje mi się podlajkować tego artukułu. Zatem tylko odnotuję analogowo: PODOBA MI SIĘ!

    I dzięki Wam poznałem Tęczowe Oko Saurona. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż wybory idą trzeba się uśmiechnąć do potencjalnych wyborców. Tym bardziej, że teraz PO 'skręca na lewo'. Pewnie liczą, że jacyś frajerzy się nabiorą.

    W ogóle uważam, że legalizacja związków partnerskich w PL w najbliższych latach jest możliwa tylko w takim przypadku jak w Argentynie. Czyli, aby przykryć jakąś przykrą dla ludzi reformę. Ale to jest temat na całą notkę (;

    P.S. Ewo przepraszam za prywatę, ale czy pisałaś może coś (nie przypominam sobie, ale mogłam coś przegapić)o filmie Wojcieszka? Tym o lesbijkach, który miał być zrealizowany, ale PISF pod absurdalnym pretekstem odmówił pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłem pod sejmem i jestem totalnie zniesmaczony tym co tam widziałem. Agitacja polityczna RPP który swym poziomem wypowiedzi nawet nie sięga przedszkola. Najazd na posła PIS Suskiego i posłów PO - Radziszeswską i Niesiołowskiego mimo że się z nimi nie zgadzam był po prostu prostacki i głupkowaty. Jeśli następna manifestacja będzie firmowana prze Ruch Poparcia Palikota na pewno się na niej nie pojawię i sporo moich znajomych też. Zamiast pomagać szkodzą swoją butą i bezczelnością. Oczekiwaliśmy merytorycznego wystąpienia a otrzymaliśmy szopkę.
    Podobnie podczas debaty o związkach partnerskich w Nowym Wspaniałym Świecie dzień wcześniej ciśnienie mi skakało jak słuchałem wypowiedzi pani Piekarskiej która jak się okazało nawet nie wie kto się do nich zgłosił z projektem (była przekonana że to KPH a nie Grupa Inicjatywna). Nagonka SLD i Zielonych na PO był aż nadto jawna i mocno niesmaczna. Polityczna debata gdzie o związkach mówiono jedynie przez pierwsze 15 minut.
    Paradoksalnie to właśnie posłanki PO mówiły z sensem i rzeczywistą troską o losy tej ustawy.

    Jeśli prowadzimy w ten sposób debatę o związkach partnerskich to może lepiej żeby wylądowała ona w koszu bo nie potrafimy walczyć o swoje prawa. A Grupa Inicjatywna daje się manipulować SLD jak małe dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja wierzę w PO. Uchwalą tę ustawę jeżeli tylko kolejne sondaże będą dawały wyniki podobne do tego zrealizowanego dla Wyborczej. Brak takiej ustawy będzie marginalizował Polskę na tle UE i Tusk sobie doskonale zdaje z tego sprawę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ewa, i Ty też? czyżby wszystkich po kolei dopadało wakacyjne zniechęcenie?

    o palikotyzacji się nie wypowiem, bo kulturalna dziewczynka jestem i dobrze wychowana. tylko jedno - odświeżane na siłę kotlety-żarty ze starego, żenującego człowieka (Kaczyński) mnie już przestały śmieszyć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Widocznie zbyt wielu osobom nie zależy jednak na tych związkach partnerskich :-) Uff, wreszcie jakaś satysfakcja dla mnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. @Wu
    Coś się Google i Facebook coraz mniej lubią. Dziękuję:)

    @Jenny
    Nie, nie pisałam. Trochę o tym poczytałam, ale wyszło mi, że to nie jest aż tak jednoznaczne, jak chciałby reżyser.

    @queerguy
    Druga strona medalu jest taka, że nikt z nas nie zareagował na żenujące wypowiedzi palikotowców inaczej jak milczeniem. Od rana się zastanawiam, czy nie należało ich jednak pogonić:)

    @adremja
    A ja trzymam kciuki, byś miał rację.

    @Uschi
    To pewnie pogoda. Plus wspomnienie bełkoczącego chłopczyka z SLD.

    @bejbe
    Zależy wielu, niewielu się chce coś w tym kierunku (czy jakimkolwiek innym) robić. Więc nie ma co się cieszyć, bo to się przekłada również na inne działania, a właściwie ich brak.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ewa - zastanawiałam się czy powinniśmy reagować, ale
    a) na moje komentarze korygujące język nie było w ogóle przejawu zrozumienia - oni w ogóle nie wiedzieli, że robią te błędy
    b) nikogo nie obrażali - gdyby padło coś niepokojącego warto byłoby reagować. twierdzenie, że poseł Niesiołowski jest przedstawicielem "akademickości" po prostu jest głupawe i tyle..
    c) sami robimy akcje typu Radziszewska musi odejść, więc to co zrobiła Ania było zgodne z tym, co sami robimy/myślimy.
    Owszem, mogli podkreślać bardziej, że oceniamy ich jako funkcje, a nie osoby.
    no i mogli by się nauczyć jak się nazywa funkcja Radziszewskiej..

    PS tęczowe oko nie było na antyaborcjonistach - to było oko Boga (czy jakoś tak), bo mieli transparenty z Pisma o oku i krzywdzie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Żartujesz, to naprawdę nie było Oko Saurona? Tajemnicza sprawa:)

    Co do tonu happeningu, to nie chodzi mi o obrażanie (też nie mam dobrej opinii o wymienionych posłach i posłankach, i absolutnie nie mam pretensji do uczestników i uczestniczek, a do organizatorów), ale o to, że nie przyszliśmy tam protestować przeciw PiS-owi, Radziszewskiej i reszcie, a zwrócić uwagę na nasze postulaty. To dwie różne kwestie, czego palikotowcy najwyraźniej kompletnie nie rozumieją.

    OdpowiedzUsuń
  10. Poważnie - Remek, odpowiedzialny za oko był z nami na demo.
    Oni sami na poważnie z tym okiem Boga (czy cokolwiek..)

    Ewa - my przyszłyśmy lobbować za związkami, FMS i Zieloni (sztuk po 1) + Palikotowcy (sztuk z 5) przyszli zdobyć głosy wśród nas i poagitować. i to jest SŁABE

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiem, że był, prosił mnie o zdjęcia:)

    To, że przyszli poagitować, nie jest najgorsze. Najgorsza jest jakość tej agitacji.

    OdpowiedzUsuń
  12. Apropos blogów... Założyłyśmy wspólny: http://teczowa-rodzina.blogspot.com/
    Zapraszamy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. PO już raczej wie że drug raz numer "cała polska głosuje na nas żeby uratować świat przed PiSem" się nie powtórzy więc trzeba szukać głosów gdzie się da, kiedyś pojawiło się takie badanie mówiące że homiki głosują w sporym procencie na PO pomyśleli warto kiwnąć i w te stronę nic nie kosztuje jakby co łatwo się wycofać, mamy prezydencje więc warto się pokazać jako cywilizowani skoro nawet Węgrzy się ucywilizowali na chwilę

    ja tam w intencje PO i oglądanie się na Europe Zachodnią nie wierzę (jak weszliśmy do UE feministki też tak myślały a propos ustawy antyaborcyjnej i co? g... za przeproszeniem) inna sprawa, że SLD też jakoś nie wierzę...

    Co do fotki na transparencie przeczytałem "Jan Paweł 2 PAPIEŻYCA" i co pan na to panie Freud??

    OdpowiedzUsuń
  14. Pod projektem zakazującym aborcji złożono około 100 tys. prawidłowych podpisów, o czym można przeczytać na stronach rządowych. 23 tys. podpisów za ustawą o związkach to 1/4 tego, co zorganizowali fanatyczni anties!

    OdpowiedzUsuń
  15. Młody reprezentant SLD (a ściśle, to chyba przedstawiciel ich młodzieżówki), był zupełnie nieprzygotowany i w ogóle nieporadny jakiś taki.

    No a potem jeszcze Kalisza coś zniknęło w Sejmie...

    To chyba tyle w temacie liczenia na SLD. Smutne to.

    [Gdyby Bismarck urodził się w Polsce, to pewnie już za młodu byłby prawicowcem. :(]

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…