Przejdź do głównej zawartości

Odeszła. We śnie



Chciałabym Jej oddać hołd. Napisać najpiękniej jak potrafię. I nie mogę. Cały czas myślę, że to niemożliwe, że to nieprawda, i że ja nie chcę, nie zgadzam się. Protestuję.

Pierwszy wiersz: Bez tej miłości można żyć, mieć serce suche jak orzeszek, malutki los naparstkiem pić z dala od zgryzot i pocieszeń…

To Ona nauczyła mnie miłości do poezji. To Ona była powodem, dla którego przestałam pisać wiersze, chociaż natchnienie czasem mi spać nie dawało. Jak bowiem można było po przeczytaniu tomiku Jej wierszy mieć chociaż cień nadziei na to, że własne utwory są chociaż przyzwoite.

Mistrzyni słowa, absolutna i niekwestionowana. Jej wiersze, choć białe, mają upojną melodię, idealny rytm. Każde słowo, każdy wers, każdy utwór był poezją. Kłębowiskiem uczuć i emocji. Czytając jej wiersze, nie potrafiłam ich opanować. I nie wstydziłam się swoich łez wylanych po przeczytaniu „Kota w pustym mieszkaniu”.

Teraz sama czuję się jak ten kot, bo przecież:

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Już nigdy nie przeczytam jej nowego wiersza, limeryku. Podobno nie ma ludzi niezastąpionych. Dzisiaj zrozumiałam, że to nieprawda.

„tak nagle, kto by się tego spodziewał”
„nerwy i papierosy, ostrzegałem go”
„jako tako, dziękuję”
„rozpakuj te kwiatki”
„brat też poszedł na serce, to pewnie rodzinne”
„z tą brodą to bym pana nie poznała”
„sam sobie winien, zawsze się w coś mieszał”
„miał przemawiać ten nowy, jakoś go nie widzę”
„Kazek w Warszawie, Tadek za granicą”
„ty jedna byłaś mądra, że wzięłaś parasol”
„cóż z tego, że był najzdolniejszy z nich”
„pokój przechodni, Baśka się nie zgodzi”
„owszem, miał rację, ale to jeszcze nie powód”
„z lakierowaniem drzwiczek, zgadnij ile”
„dwa żółtka, łyżka cukru”
„nie jego sprawa, po co mu to było”
„same niebieskie i tylko małe numery”
„pięć razy, nigdy żadnej odpowiedzi”
„niech ci będzie, że mogłem, ale i ty mogłeś”
„dobrze, że chociaż ona miała tę posadkę”
„no, nie wiem, chyba krewni”
„ksiądz istny Belmondo”
„nie byłam jeszcze w tej części cmentarza”
„śnił mi się tydzień temu, coś mnie tknęło”
„niebrzydka ta córeczka”
„wszystkich nas to czeka”
„złóżcie wdowie ode mnie, muszę zdążyć na”
„a jednak po łacinie brzmiało uroczyściej”
„było, minęło”
„do widzenia pani”
„może by gdzieś na piwo”
„zadzwoń, pogadamy”
„czwórką albo dwunastką”
„ja tędy”
„my tam”
[Wisława Szymborska, „Pogrzeb”]

Komentarze

  1. Nagrobek

    Tu leży staroświecka jak przecinek
    autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek
    raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup
    nie należał do żadnej z literackich grup.
    Ale też nic lepszego nie ma na mogile
    oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy.
    Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy
    i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę.

    /W. Szymborska "Sól" 1962/

    OdpowiedzUsuń
  2. "Często w jednym jej zdaniu odnajduję coś, o czym myślę pół życia."

    OdpowiedzUsuń
  3. Wywiad z Atropos

    Pani Atropos?

    Zgadza się, to ja.

    Z trzech córek konieczności ma Pani w świecie opinię najgorszą.
    Gruba przesada, moja ty poetko.
    Kloto przędzie nić życia,
    ale ta nić jest wątła,
    nietrudno ją przeciąć.
    Lachezis prętem wyznacza jej długość.
    To nie są niewiniątka.

    A jednak w rękach Pani są nożyce.

    Skoro są, to robię z nich użytek.

    Widzę,że nawet teraz kiedy rozmawiamy...

    Jestem pracoholiczką, taką mam naturę.

    Czy nie czuje się Pani zmęczona, znudzona, senna przynajmniej nocą? Nie, naprawdę nie?
    Bez urlopów, weekendów, świętowania świąt, czy choćby małych przerw na papierosa?

    Byłyby zaległości, a tego nie lubię.

    Niepojęta gorliwość.
    I znikąd dowodów uznania, nagród, wyróżnień, pucharów, orderów?
    Bodaj dyplomow oprawionych w ramki?

    Jak u fryzjera? Dziękuję uprzejmie.

    Czy Pani ktoś pomaga, jeśli tak to kto?

    Niezły paradoks - właśnie wy, śmiertelni.
    Dyktatorzy przeróżni, fanatycy liczni.
    Choć nie ja ich popędzam
    Sami się garną do dzieła.

    Pewnie i wojny muszą Panią cieszyć,
    bo duża z nich wyręka.

    Cieszyć? Nie znam takiego uczucia.
    I nie ja do nich wzywam,
    nie ja kieruję ich biegiem.
    Ale przyznaję: głównie dzięki nim
    mogę być na bieżąco.

    Nie szkoda Pani nitek przeciętych zbyt krótko?

    Bardziej krótko, mniej krótko -
    to tylko dla was róznica.

    A gdyby ktoś silniejszy chciał pozbyć się Pani
    i spróbował odesłać na emeryturę?

    Nie zrozumiałam. Wyrażaj się jaśniej.

    Spytam inaczej: ma Pani Zwierzchnika?

    ... Proszę o następne pytanie.

    Nie mam już innych.

    W takim razie żegnam.
    A ściślej rzecz ujmując...

    Wiem, wiem. Do widzenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie smutno mi się zrobiło kiedy, wczoraj wieczorem, się dowiedziałam.
    R.I.P.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo przykra wiadomość na koniec dnia. I jak to, przecież ZAWSZE była.

    Rude, mógłbym się podpisać pod większością Twoich słów a kot też był pierwszym cytatem, który przyszedł mi do głowy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wisława Szymborka - na pewno uciekała od tego, by ją zakrzyczano i dookreślono, choć w ostateczności - mamy teraz w telewizji potrawkę z ciepłych kluchów na jej temat, i że podobno to ona sama skrywała się pod jakąś maską (...ale jaką konkretnie, to jednak nie wiadomo!)

    Nie jest to najgorsze, co może spotkać poetkę po śmierci, ale dziwna nuta fałszu jest w tym, że wszędzie jest ta sama fraza... "my wiemy że ona by nie powiedziała"... "sama by tak chciała, żeby mówić, że..." itd., itp.

    Choć więc pozornie nikt sobie wiedzy nie uzurpuje, wiedza ustalona już jest, nadzwyczaj szybko, a będzie ją później zeskrobać równie trudno jak w przypadku pompatycznych nekrologów innych twórców/twórczyń.



    Ja nic nie sugeruję, ojej, broń boże. Pewnie najbardziej brakuje mi tego, że przy nekrologach nie mówią o jej ironii, która jest moim zdaniem bardzo wyróżniająca ją spośród innych których się czyta z lektur. Ironia pisania - mówienia, ale też trybu życia. Tylko że oni co chwilę nazywają ją "damą", co jest chyba całkowicie poronioną interpretacją jej zachowania, a na pewno jej ironii. Np. to, że z większością swoich "świato-literackich" przyjaciół nie dzieliła się problemami swojej choroby, bo to niby dlatego, że chciała być damą?!
    No to chyba dali się przyłapać na tym!


    P.S. Ale u was jest też autobiograficzna nuta - że przez Szymborską zawstydzenie do własnej poezji? Oj, no to musi być jakiś odcień love-hate a nie tylko love, dodajcie nutkę pikanterii! (choć nie twierdzę, że Szymborska "by tak wolała" (...żeby pikanterii dodać) - skoro wszyscy tak mówią ;-) )

    OdpowiedzUsuń
  7. 'Wszystko –
    słowo bezczelne i nadęte pychą.
    Powinno być pisane w cudzysłowie.
    Udaje, że niczego nie pomija,
    że skupia, obejmuje, zawiera i ma.
    A tymczasem jest tylko
    strzępkiem zawieruchy.'

    OdpowiedzUsuń
  8. "Każdy skurcz serca jest jak zepchnięcie łodzi w podróż dookoła świata" już tyle lat, tyle przeczytanych wierszy, wielokrotnie tych samych, a ja wciąż się zachwycam i odkrywam je na nowo. To chyba kwintesencja jej twórczości. I jakże mnie cieszy, że spokojnie we śnie podążyła ku wieczności. Tak bardzo bym chciała by jej epitafium "Nagrobek" rzeczywiście nim zostało. Kiedy dowiedziałam się,że zmarła skwitowałam to jednym zdaniem: coś się skończyło...ale jak sama poetka napisała : "Każdy przecież początek to tylko ciąg dalszy, a księga zdarzeń zawsze otwarta w połowie." (nawet słyszę jeszcze w głowie jak ona to mówi)
    Magda

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…