niedziela, 11 marca 2012

Manifa 2012 w Warszawie


Chyba po raz pierwszy w historii nie byłam przekonana do głównego tematu warszawskiej Manify. Zgadzam się, że kwestia rozdziału Kościoła od państwa jest istotna i też irytuje mnie ładowanie pieniędzy w Euro 2012, gdy tnie się socjal, edukację i ochronę zdrowia, ale w sytuacji, gdy dużo większe emocje budzi podniesienie wieku emerytalnego, wolałabym, aby tej kwestii poświęcić więcej uwagi. A konkretnie takim rzeczom jak umowy śmieciowe, bezrobocie młodych i kobiet 50+ (a często również 40+), nieprzestrzeganie prawa pracy i wszystkie inne rzeczy, które sprawiają, że tak wiele osób owej rewolucji w emeryturach się obawia.

Miałam kłopot z głównymi hasłem również dlatego, że, choć Manifa szczęśliwie unika protekcji biznesmenek, ma jednak inny kłopot - nie rośnie, nie przyciąga nowych grup, o prawa których jej twórczynie przecież także walczą. I obawiam się, że tegoroczna nieszczególnie to zmieniła. Jeżeli potraktować ją jako coroczny happening, to nie ma czym się martwić. Jeżeli jednak ma być czymś więcej (a moim zdaniem i ma, i jednak mimo wszystko jest), to jednak trochę tak.

Tyle marudzenia. A jak było? Cieplej niż w ubiegłym roku, mniej więcej tak samo ludnie (służby porządkowe doliczyły się około 3 tysięcy uczestniczek i uczestników), jak zwykle energetycznie i jak zwykle rodzinnie. Bezdyskusyjnym hitem Manify był stworzony ponoć tuż przed nią mural niedaleko ronda de Gaulle'a:


a z uczestniczek i uczestników świetny jak zawsze Żelbeton:


samba:

i Pimpek z Mają (równie często obfotografowywani co mural):


Nie zabrakło też ekipy Miłość Nie Wyklucza łowiącej podpisy pod apelem do parlamentarzystek i parlamentarzystów o poddanie pod obrady i przyjęcie ustawy o związkach partnerskich:


Na zakończenie - dla tych, co się chcieli przejść, a się nie przeszli, efekt mojego tradycyjnego spaceru wzdłuż Manify (albo tradycyjnego spaceru Manify wzdłuż mnie, jak wolicie). To coś, co szumi i zagłusza, to nie wrogie służby, lecz wiatr.

19 komentarze :

Przeczytałam na GW:
"Kiedy zaś demonstrantki i demonstranci mijali kościół św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży, zatrzymali się i przez dłuższą chwilę skandowali w jego stronę: "Przecinamy pępowinę!" i "Chcemy żłobków, nie kościołów!". Tak, zdecydowanie, powinni go przerobić na żłobek, chociaż, w czasch kryzysu, pewnie taniej będzie zburzyć kościół i postawić żłobek. Odnoszę wrażenie, że żłobki buduje samorząd a nie rząd czy Sejm ale, co ja tam wiem.
Usunięcie lekcji religii ze szkół to, generalnie dobry pomysł. Jestem zdecydowanie, za. To, pewnie da jakieś niewielkie oszczędności w finansach ale to i tak, kropla w morzu. Tyle, że samo takie posunięcie, niczego nie zmieni, przy wiecznym majstrowaniu w organizacji szkolnictwa. To, jakoś nikogo nie "boli". Przecież te dzieci co im żłobki budować trzeba, kiedyś pójdą do szkoły. No, chyba, że nie.
Czepianie się budowy stadionów to demagogia, pomijam już taki drobiazg, że skoro Polska współorganizuje imprezę sportową, do odbycia której potrzebne są stadiony o odpowiednim standardzie to, skoro ich nie posiada, to musi je wybudować. Organizacja takiej imprezy wymusiła przyspieszenie rozwoju infrastruktury komunikacyjnej, to nie jest tak, że Euro2012 to tylko stadiony. Na marginesie dodam, że zarówno rozbudowa wspomnianej infrastruktury (a, także budowa stadionów) to miejsca pracy. To wpływy z podatków. Państwo to system naczyń połączonych, żeby zamiast ciąć, móc rozbudowywać socjał, to trzeba mieć na to pieniądze. A skąd? Z podatków właśnie. Po za tym, radzę się zapoznać z zasadami konstruowania budżetu państwa, ze strukturą wydatków sztywnych, z pulą wydatków celowych, z wymogami UE dotyczącymi dofinansowań inwestycji, ze wszelkimi funduszami strukturalnymi i innymi, tego typu, "nieistotnymi" drobiazgami...
Ale, ja stara, nie znam się...
Nie będący hasłem, problem podniesienia wieku emerytalnego to trochę temat zastępczy, bo choć rozumiem obawy to ich nie podzielam. Problemem nie jest, w sumie niewielkie, podniesienie wieku emerytalnego ale totalny nieogar w systemie emerytalnym, kompletny chaos w pomysłach na poprawę stanu zatrudnienia, nieelastyczne podejście do prawa pracy w zmieniających się warunkach, brak egzekucji tegoż prawa etc., etc.
Ale co ja tam wiem, nie mieszkam w Polsce...

Ha, tyle że na Euro gotowa będzie nie infrastruktura komunikacyjna, a wyłącznie stadiony. Budowa autostrad czy modernizacja kolei nadal przebiega w tempie ślimaczym, a błędy, niedoróbki i marnowanie przeznaczonych na to funduszy są na porządku dziennym. Miło, że przyspieszyła, tyle że inwestycja w nią to konieczność, która nie powinna być motywowana jednorazowymi imprezami sportowymi. Szczególnie w sytuacji, gdy owa motywacja, cóż, nie skutkuje.

Trudno się nie wkurzyć na takie marnotrastwo, gdy się czyta chociażby takie newsy jak w dzisiejszej GW, że szpitale segregują chorych na raka pod kątem tego, kogo będą leczyć, a komu pozwolą umrzeć, bo nie ma pieniędzy na leczenie wszystkich. Szczerze - nie obchodzą mnie zasady konstruowania budżetu państwa. Płacę podatki, płacę składkę zdrowotną i całą resztę, i nie robię tego po to, by ktoś się za tę kasę bawił, a po to, by ktoś (a kiedyś i ja) miał dzięki temu zapewnioną opiekę (dla siebie i rodziny), edukację i zaspokojenie przynajmniej podstawowych potrzeb. A rolą rządzących, wybranych również przeze mnie, jest takie dysponowanie tymi pieniędzmi, by przede wszystkim zapewnić bezpieczeństwo obywatelom. Od tego są, a nie od wykopywania pierwszej piłki.

Niewielkie podniesienie wieku emerytalnego? Siedem lat to nie jest "niewielkie". Oczywiście, że lęk przed nim wynika z puli czynników, które wymieniłaś, ale nie zmienia to faktu, że jest racjonalny. Bo skoro już teraz kobiety mają problemy ze znalezieniem i utrzymaniem pracy, gdy są koło czterdziestki (mężczyźni trochę później), a nagminnie zwalnia się te 55+, to nie chcę sobie wyobrażać, co będzie, gdy, w sytuacji, gdy nie ma dla nich pracy, a opieka państwa jest zerowa, każe im się czekać na emeryturę jeszcze 7 lat dłużej.

@Ewa
Euro otwarzyło możliwości, to że ich się nie wykorzystuje to nie jest wina imprezy. To łatwy "chłopiec do bicia". Problemów służby zdrowia nie rozwiąże się poprzez jednorazowy zastrzyk pieniędzy w kwocie wydanej na stadiony.
W kwestii wieku emerytalnego - napisałam niewielki bo to jest proces rozłożony na lata. Nie jest tak, że wszyscy się "załapią" na te siedem lat. Przy okazji, problem podniesienia wieku bierze się z burdelu w systemie emerytalnym, co jest pochodną burdelu, en bloc.
Napisałam o konstruowaniu budżetu dlatego, że to nie jest tak prosto - mam pięćdziesiąt miliardów, to teraz damy na szpitale.
Problemy są natury strukturalnej. Warszawocentryzm czy ogólnie nadmierna centralizacja państwa, przerzucanie zadań na samorządy przy jednoczesnym zabieraniu pieniędzy do centarli. Za szpitale, żłobki czy szkoły odpowiada, przede wszystkim samorząd. Rząd i parlament odpowiada za politykę w tych obszarach, ustawy, regulacje etc., etc.
Marnuje się zarówno pieniądze jak i potencjał ludzki. To jest fakt, niezaprzeczalny ale argumenty i hasła z Manify są może i nośne medialnie (zwłaszcza, to główne) ale, tu posłużę się piłkarskim przykładem, strzał w boczną siatkę.
Ani nowa ustawa o dopuszcalności aborcji, ani legalizacja marihuany, ani ustawa o związkach partnerskich czy zapłodnieniach "in vitro" nie rozwiązują problemów funkcjonowania państwa. To są, niestety, tematy zastępcze.
Wczoraj przeczytałam wzmiankę o nowelizacji ustawy o działalności leczniczej:
http://wyborcza.biz/Firma/1,101618,11313340,Hospicjum_przymusowo___spolka__lub_firma__Umierac.html
i włosy stanęły mi dęba na głowie. Kolejny bubel z serii sraczki legislacyjnej (to nie moje, to prof. Rybiński).
Dlatego reaguję na sprowadzanie problemów Polski A.D.2012 do Euro i katabasów bo one są MAŁO WAŻNE.
Prędzej, już to o czym piszesz w kwestii kłopotów z zatrudnieniem osób 50+ ale znów, nie w kontekście podniesienia wieku tylko ogólnej niemożności. Albo raczej nieudolności.

"Chyba po raz pierwszy w historii nie byłam przekonana do głównego tematu warszawskiej Manify." :) Zauważyłam ze smutkiem, że branża LGBT została zawłaszczona przez osoby, prowadzące szczególnie obficie zauważalną w ostatnich tygodniach, politykę niszczenia religii chrześcijańskiej.
Fakt, że jednym z dwóch głównych tematów Manify był polski kościół, wpisuje się w ten trend.
To czy trend takowy istnieje czy nie, jest niewątpliwie kwestią dyskusyjną. Kilka przykładów... Wybryk Anny Zet na konferencji dotyczącej funduszy kościelnych (na szczęście są też osoby, choćby na IS, krytykujące ją za takie zachowanie); artykuł Agnieszki Graff "Robi się ciekawie" (jak dla mnie to robi się nieciekawie) w najnowszej Replice; ukazanie się książki "Ojciec nieświęty" z wypowiedziami między innymi Joanny Senyszyn i Magdalena Środy (to ta pani woląca Nergala od chrześcijaństwa); Palikot, który jeszcze przed zaprzysiężeniem po wygranych wyborach, domagał się zdjęcia krzyża sejmowego.
W to wszystko włączają się osoby organizujące Manifę, same przyczyniając się, współtworząc ten nalot dywanowy na chrześcijaństwo w Polsce, tworząc podziały, antagonizując, sprowadzając dialog społeczny do poziomu... No właśnie, jak określić fakt, że na Manifie jedna z uczestniczek dumnie dzierży transparent z napisem "koSSciół", przy czym litery SS są napisane w formie piorunów, charakterystycznych dla pewnych niemieckich oddziałów podczas II WŚ). O manifowym plakacie, nawiązującym do odwrotności hasła "bóg, honor, ojczyzna" tylko napomknę.
Ach, jeszcze mój ulubiony serial ostatnich tygodni -- relacje z sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu :) Nie trzeba być wielbicielką kościoła by podczas nich ideologiczno-polityczne podstawy decyzji KRRiT oraz rządu, zresztą sam pan Dworak powiedział podczas nich że konsultował decyzję rady z rządem (SIC!) przy nieprzyznaniu koncesji RM.

Nie chadzam do koscioła, lecz walka w naszym kraju z religią, przybrała formy wobec których nie powinno się przechodzić obojętnie ponieważ ta "walka z uprzedzeniami oraz homofobią" i "mowa miłości" papierowych autorytetów może przybrać jeszcze ostrzejszą formę jak choćby pana z Krytyki Politycznej, który niedawno powiedział "będę musiał powrócić do dziecięcych fascynacji grupą Baader-Meinhof, tyle że pierwszym i na razie jedynym bankierem, którego zamknę w samochodowym bagażniku będzie właśnie Rybiński.".

Sekunda: Warto odróżnić walkę z religią od walki z instytucją bynajmniej nie charytatywną, jaką jest w Polsce kościół katolicki i jego hierarchowie. Ich buta, chciwość, nieustanne wtrącanie się w sprawy świeckie czyli niestosowanie się do polskiej konstytucji, ich hipokryzja nie są wymysłem, nie są bajką są faktem.
Wydaje mi się, że taki stan rzeczy powinni również potępiać osoby nazywające się chrześcijanami, wszak to niezgodne z ich ideologią? A może się mylę?
A osoby spod znaku LGBTetetera czy też kobiety również nie mają zbyt wielu powodów do miłowania katolicyzmu, który albo ich odrzuca albo traktuje jak istoty gorszego rodzaju.

Tak na marginesie: RM nie spełniło wymagań finansowych i dlatego odpadło w konkursie. Podejrzewam, ze konsultacja z rządem polegała na tym czy możemy im, zgodnie z zasadami odmówić, bo będą się burzyć i narobią nam bydła i oskarżą o dyskryminację (hehe radio maryja oskarżające kogoś o hipokryzję, po żydowsku to się nazywa hucpa:).

Twierdzi się, że w Polsce jest jakieś 95% katolików. Co ma tego dowodzić? Przypuszczam, że świadectwa chrztu. Ja zostałam ochrzczona, gdy jako 8-latka trafiłam pod opiekę Babci, która mieszkała w niewielkiej mieścinie na Podkarpaciu. A dlaczego? Wcale nie dlatego, że Babcia była żarliwą katoliczką, lecz z tego powodu, że inne dzieci, gdy okazało się, że nie chodzę na religię (do salki katechetycznej) i do kościoła - zaczęły mi dokuczać. Skoro nie pojawiam się w kościele, to jestem "kocia wiara", co wówczas kojarzono chyba głównie ze Świadkami Jehowy. A to był kanał! I tak oto zostałam włączona do kk. Pominę moje dalsze, krótkie, aczkolwiek ciekawe doświadczenia z wiarą (może gwoli przykładu tyle tylko: ksiądz - obcy, przybyły na rekolekcje - przepytujący mnie podczas spowiedzi, czy moi opiekunowie należą do PZPR, bo jeśli tak, powinnam się ich wyprzeć w imię Jezusa (Sic!). To była moja ostatnia spowiedź, od której uciekłam bez rozgrzeszenia (miałam 13 lat!). Może policzmy więc najpierw tych naprawdę wierzących, a nie klepiących zdrowaśki?! Bardzo szanuję osoby głęboko, szczerze wierzące. Znam takie. Z nimi o kompetencjach, granicach Kościoła i Państwa można rozmawiać swobodnie. To jednak rodzynki w tym naszym ideolo zakalcu. A co do Manify: od początku miała charakter swoistego performansu. Bo taką przyjęła, chwała Jej, zasadę: nie z kamlotami, koktailami Mołotowa. Prawem i stylem takich akcji-manifestacji JEST przerysowanie. Nie po to, by obrażać, ale żeby wypunktować wyraziście sprawy, które są ważne. Jak sądzicie, czym było zachowanie Jezusa wobec Marii Magdaleny, jak nie takim właśnie wykrzyknikiem przeciwko współczesnym mu postawom "zakorzenionym w tradycji wiary" - jedynej słusznej zresztą? Daleko mi do wiary "polecanej" przez KK. Natomiast Jezus, a nie wątpię, że ten człowiek żył i robił swoje, do czego mu - moim zdaniem - boskie koneksje nie były potrzebne, rzeczywiście chciał popchnąć ludzi ku dobru, miłości, tolerancji. Tyle, że - jak zwykle - został zawłaszczony przez cwaniaków, którzy zbudowali Kościół na wzór i podobieństwo swoje czyniąc z poczciwego J. swoją marionetkę.
Rozgadałam się, przepraszam, ale tylko jeszcze jedno chcę dodać. Katolicy często odwołują się do zasług KK podczas zaborów i oczywiście w okresie polskiego, powojennego komunizmu. Cóż, w czasie zaborów największym, bo prymitywnym ciemiężcą, była Rosja - prawosławna (nasz współczesny Ojciec Narodu odpowie na to: mądremu dość, więc nie ma co ględzić dalej i tłumaczyć); a za komunizmu - potem też polskiego... Pius XI, następnie Pius XII - i nie dziwota - tak się przerazili rzeczony wszak, wśród innych setek postulatów, chciał naturalnie zniweczyć kościół, choćby dlatego, że sam miał chrapkę na taką pozycję i taki szacun). Jak to mówiła sklepowa u Barei: "bo podłość ludzka nie zna granic". Q.e.d.

Widziane z Albionu...
Należy oddzielić instytucję kościoła rzymsko-katolickiego od wiary. Wiara jest sprawą prywatną każdego człowieka i od tego wara. Hasłem przewodnim Manify (jak rozumiem) było wołanie o egzekwowanie istniejącego prawa, rozdzielającego świeckie państwo od kościoła. Tak być powinno. Państwo jako zbiór obywateli zawiera w sobie, także, osoby uważające się za przynależące do kościoła rzymsko-katolickiego. Problemem jest sposób w jaki hierarchowie próbują wpływać na politykę świeckiego państwa, zapominając, że ich "owieczki" stanowią tylko część społeczeństwa. I, tu zgoda - czasem "nóż się w kieszeni otwiera" kiedy się czyta ich wypowiedzi. Określenie "buce" to, chyba, najłagodniejsze z możliwych. Na szczęście, bywają wyjątki, choć, nie przeczę, że rzadkie. Państwo, gwarantując wolność religii, nie powinno w żadnym razie stawiać w pozycji uprzywilejowanej, jednego związku wyznaniowego. Tak się, jednak, nie dzieje i to powinno się zmienić. Nie jest to łatwe, nie czarujmy się, że jest inaczej. Zaszłości historyczne sa bardzo silne i, przekładając się na zaszłości instytucjonalne, bardzo trudne do wykorzenienia. Niestety, na to, potrzeba czasu. Albo rewolucji. Jest też inna opcja - w Polsce od lat, ba, od wieków, nieistniejąca. Silny ruch społeczny, z charyzmatycznym przywódcą, domagajacy się egzekucji PRAWA (brzmi znajomo?) i niezbędnych (a możliwych) reform państwa.
Kościół, zwłaszcza od 1989 roku, wykorzystuje brak zdecydowania i konsekwencji kolejnych rządów w budowaniu silnego (instytucjonalnie) państwa. Co ciekawe, mimo postępującej laicyzacji społeczeństwa, kościół rośnie w siłę, mimo, iż co rusz, "strzela sobie w kolano". Ewenement na skalę światową! Dzieje się tak, między innymi, dlatego, że właśnie zbyt wiele mówi się o kościele, hierarchach i katolikach, stawiając ich w pozycji ofiar, zamiast mówić (i działać albo, chociaż, próbować) o państwie i jego, wciąż niedokończonej, przebudowie. Dziesiątki ważnych dla państwa spraw "leży i kwiczy", na porządku dziennym zaś, jest kwestia zdejmowania krzyża w Sejmie. Tak idiotycznego pomysłu załatwienia tej sprawy, tylko "pogratulować".
Cóż pozostaje mi tylko, zacytować Norwida:
"I powleczem korowód, smęcąc ujęte snem grody,
W bramy bijąc urnami, gwizdając w szczerby toporów,
Aż się mury Jerycha porozwalają jak kłody,
Serca zmdlałe ocucą - pleśń z oczu zgarną narody...
Dalej - dalej..."

W Olsztynie było bardzo mało ludzi, na dodatek jakieś panie rozdawały biblię uczestnikom, jakaś grupa wyzywała maszerujących od pedałów a na sam koniec pseudo-kibice z megafonem krzyczeli "Tylko hołota głosuje na Palikota". Ogólnie niezbyt ciekawie..

@la petite... strzelasz super i w dziesiątkę, tylko...nie w tym kraju. Piszesz: "Należy oddzielić..", toż formalnie oddzielone jest. Ale nie mentalnie. a tego żadną ustawą nie załatwisz.

@mery:normalka. A, że panie rozdawały biblie - ok. miały prawo. Że się kibole pojawili i swoje wrzeszczeli - też ok. Przecież o to chodzi, żeby każdy, bez wylądowania w areszcie, mógł prezentować swoje poglądy. No, a skoro was przekrzyczeli - to wniosek na następny rok - warto lepiej się zorganizować, żeby się przebić.

frog@dog
Ależ w każdym kraju, który nie jest rządzony teokratycznie.
Jest oddzielone de iure, trzeba działań aby, także zostało oddzielone de facto. Byle tylko nie wylać dziecka z kąpielą. I, nie szukać tematów zastępczych.
Na zmianę mentalności trzeba czasu, mądrze dawkowanej debaty publicznej i przykładu idącego z góry.

Jeśli miałaby to być walka z jakimiś patologiami (pedofilia, korupcja czy inne czyny karalne), lub miałoby to pozytywne cele (poprawa działania, oczyszczenie ze złych ludzi, ujawnienie że ktoś działał jako agent w komunie), wówczas nie zabierałabym polemicznego głosu :)

Od czasu pewnej sierpniowej nocy 2010 na warszawskim Krakowskim Przedmieściu, dość wyraźnie widać przybierającą na sile walkę z krzyżami, z ludźmi wyznającymi wiarę chrześcijańską (także z polskością, naszą ojczyzną, pozytywnymi wartościami -- no ale to inne tematy).

Co do przykładów, ograniczę się do wydarzeń z Manify 2012:
"Nie mam wątpliwości, że dla kobiecej duszy i kobiecego ciała przekaz Kościoła Katolickiego, wzmacniany przez ustawodawstwo, jest trucizną." -- z manifowej gazety. Dodatkowo promocja apostazji, z tej samej gazetki.
No i jak Pani wytłumaczy obecność na Manifie transparentu, gdzie napis "koSSciół precz z państwa" miał litery SS wykonane w formie piorunów znanych z pewnej niemieckiej formacji wojskowej z czasów II WŚ.
Ach, jeszcze plakat manifowy będący odwrotnością "bóg, honor i ojczyzna". "Brawa" dla twórczyni.

Rozumiem, że w czasie rewolucji walka klas się zaostrza. Jednakowoż walka o której mówi Pani że dotyczy instytucji, jest dla mnie walką z wiarą chrześcijańską, z czymś co jest integralną częścią historią, teraźniejszości Polski. Mam nadzieję że także przyszłości, ponieważ dostrzegam znacznie więcej w tym zalet niż wad.


> Ich buta, chciwość, nieustanne wtrącanie się w sprawy świeckie
> czyli niestosowanie się do polskiej konstytucji,
> ich hipokryzja nie są wymysłem, nie są bajką są faktem.


Nie bardzo rozumiem, czemu Polak ma mieć zakaz komentowania jakichś wydarzeń w swoim kraju? Także nie widzę problemu, jeśli ten Polak jest księdzem. Jaki punkt konstytucji jest łamany? Każdy ma prawo do ocen, do wypowiadania swych poglądów (patrz artykuł 53, 54 Konstytucji).
Zresztą, na falach RM i ichniej telewizji, wypowiadają się głównie eksperci, politycy, samorządowcy. rola księdza ogranicza się tam najczęściej do zadawania pytań. Całkiem dobrze się zresztą słucha np. rozmów niedokończonych :) Stanowią dobry punkt startowy dla własnej kwerendy w różnych tematach.


> RM nie spełniło wymagań finansowych i dlatego odpadło w konkursie.


Sympatycznie, że od obecnej kadencji sejmowej, łatwy jest dostęp do nagrań wykonanych podczas najróżniejszych komisji obradujących w sejmie. Tak się składa, że relacje z posiedzeń Komisji Kultury i Środków Przekazu, były moim ulubionym serialem podczas mijającej zimy. Szkoda że się dziś zakończył ten serial, no ale podejrzewam że to jedynie koniec pierwszego sezonu, który można zatytułować "starania o kontrolę NIKu w KRRiT". Biorąc pod uwagę fakt, że jest przeszło 1,8 mln listów protestacyjnych – sytuacja jest rozwojowa :>
W związku z tym, że oglądałam/słuchałam nagrań, mam pytanie skąd Pani czerpie informacje o niespełnieniu wymagań finansowych -- sytuacja wygląda odmiennie i można dowiedzieć się tego, czerpiąc z ogólnodostępnych nagrań. Fundacja toruńska ma zysk, przekraczając od kilku do kilku tysięcy razy, zysk firm które koncesję otrzymały. Na tym serialu z komisji sejmowych, dociekano czym właściwie kierowała się KRRiT, bo kryterium finansowym na pewno nie :)
Polecam sięgnięcie do nagrań z tych komisji, oprócz wiedzy merytorycznej może Pani nieźle się ubawić, np. gdy przewodniczący Dworak mówi że decyzje KRRiT były konsultowane z rządem, by za dwa tygodnie żarliwie dementować swoją wypowiedź :)
Albo, gdy poseł Joński stawia na początku obrad wniosek formalny o zamknięcie dyskusji, podczas gdy dyskusja się jeszcze nie zaczęła.

> Podejrzewam, ze konsultacja z rządem polegała na tym
> czy możemy im, zgodnie z zasadami odmówić

Możecie nie tracić czasu na podejrzenia :)
Przewodniczący Dworak na posiedzeniu komisji w lutym, zdementował to co z głębokim przekonaniem mówił pod koniec stycznia :)

Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

Komentarz powyżej usunęłam, bo zbyt długi link wysypał mi stronę i ucięło wszystkie komentarze po prawej. To błąd layoutu, nad którym muszę popracować. Przepraszam!

A komentarz @la_petite_parisienne brzmiał (skróciłam linka, taki też działa):

@sekunda
A co powiesz na taką "obronę wiary i krzyża"?
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11342754.html
Dla mnie wypowiedzi obrońców to żenada, zwłaszcza, że strzelają z armaty do wróbla, w dodatku wyimaginowanego.
Daj spokój z sierpniową nocą, działania niezgodne z obowiązującym prawem, i tak, na skutek, właśnie słabości i niezdecydowania trwały dość długo. Nielegalnie postawiony krzyż na Krakowskim, został, zgodnie z prawem usunięty. I, tak, odbyło się to w białych rękawiczkach. Ciekawam, jak zareagowaliby "obrońcy krzyża i wiary", gdyby w Warszawie, na Skwerze Kard. Wyszyńskiego, naprzeciw numeru szóstego, grupa wyznawców islamu postawiła ogromny półksiężyc, zaczęłaby wielogodzinne modły i wznosiłaby antypapieskie hasła. Jak rozumiem, w duchu ekumenizmu, zebrani na Konferencji Plenarnej biskupi, przyłączyli by się do modlitw, młodszych braci w wierze...

Sekunda: Tiaaaa. Rydzyk niejaki ma takie dochody, bo podatków nie płaci. Po drugie wbrew pozorom jego długi przekraczają te dochody. Po trzecie osobnik ten (bo określenie go człowiekiem byłoby zbyt daleko idącym eufemizmem) w ogóle powinien mieć zakaz prowadzenia jakiejkolwiek rozgłośni. A to przez jad, który z siebie wylewa on i jemu podobni, nienawiść do wszelkiej inności, pazerność, kołtuństwo i w ogóle wszystkie siedem grzechów głównych. No chyba, że to jest właśnie wzór do naśladowania dla katolików.

Jeśli chodzi o konstytucję to zapis rozdzielności państwa od kościoła widziałaś na oczy? Bo ja tak.

Chcesz mi wmówić, że faceci w czarnych kieckach li i jedynie wypowiadają swoje zdanie? Że nie próbują narzucić nikomu jedynego według nich właściwego systemu wartości? No proszę Cię.Żartujesz prawda?

Historią Polski i roli w niej kleru również bym nie szafowała, bo można się na tym nieźle przejechać. Nie była ona bowiem taka kryształowa jakbyś chciała.

Nie rozumiem też stwierdzenia że walka z kościołem katolickim jako instytucją jest walką z chrześcijaństwem. Nikt nikomu nie zabrania (no może właśnie za wyjątkiem kościoła katolickiego;) wierzyć w to co chce.
Radzę więcej czytać i słuchać mediów niezwiązanych z Rydzykiem. Naprawdę warto.

@Ewa
Żeby nie było, potwierdzam, że mój post nie został ocenzurowany w żaden sposób.
Na przyszłość postaram się wklejac krótsze linki.

Na przyszłość postaram się naprawić ten błąd. Choć nie wiem, czy się dokopię jego źródła w kodzie.

@Rude de Wredne
Ano, warto poczytać:) Boję się wklejać linka, więc napiszę tylko, że na GW jest artykuł p.t "Mafia homoseksualna trzęsie Kościołem" o ks. Isakowiczu-Zaleskim i jego nowej książce...

Dziękuję za ustosunkowanie się do mej wypowiedzi oraz za "staropolską gościnność" i nie wypraszanie:)

Rude de Wredne powiedziała:

> Rydzyk niejaki ma takie dochody, bo podatków nie płaci.

Dostrzegam pewną niekonsekwencję w powyższej narracji, polegającą na tym że raz według różnych dziennikarskich źródeł, Rydzyk opływa w jakieś dobra typu helikopter, a innym razem -- gdy tego wymaga narracja jak w przypadku multipleksu -- okazuje się być gołodupcem. No i mam dysonans poznawczy...
Pojawia się, naturalne w obliczu takiego dysonansu ptanie: może Rydzyk odsysa kasę na swoje prywatne rachunki w jakimś zagranicznym banku? Czyżby Peter Vogel znów działał ;)

Rude de Wredne powiedziała:

> Radzę więcej czytać i słuchać mediów niezwiązanych z Rydzykiem.

Spójrzmy na powyższy wątek i skąd czerpana jest wiedza, na którą się tu powołałyśmy:
a. internautki poza Sekundą: wyborcza.biz; wiadomosci.gazeta.pl; Gazeta Wyborcza; Norwid. Jest też Konstytucja lecz bez zacytowania konkretnego przepisu.
b. Sekunda: Inna Strona (Replika); nagrania różnych komisji z sejm.gov.pl; Krytyka Polityczna; oficjalna gazetka z Manify 2012; Konstytucja RP.

Nie rozumiem zatem, Pani propozycji odesłania mnie do mediów nie związanych z Rydzykiem, skoro na żadne medium »rydzykowe« w swych wypowiedziach się nie powołałam :)

Domyślam się, iż w wyborze źródeł swej wiedzy na temat otaczającego świata, kierują się Panie słowami Wyborczego klasyka:
–„Politycy muszą jeszcze ze sobą współpracować, my nie musimy. Razem już nie sposób być.”–
Seweryn Blumsztajn, GW 03.2012


Rude de Wredne powiedziała:

> Jeśli chodzi o konstytucję to zapis rozdzielności państwa od kościoła widziałaś na oczy?
> Chcesz mi wmówić, że faceci w czarnych kieckach li i jedynie wypowiadają swoje zdanie?
> Że nie próbują narzucić nikomu jedynego według nich właściwego systemu wartości?

Ależ nic takiego do głowy by mi nie przyszło :) Oni jak najbardziej »narzucają«!
»Narzucają« na mszach, katechezach, publikacjach czy w swoich rozgłośniach, mówiąc swe słowa wyłącznie osobom zainteresowanym. Mamy wolność słowa i wolność słuchania, póki co.

Stosunki między Rzeczpospolitą Polską a Kościołem Katolickim określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską (konkordat) i ustawy. Czy doprawdy dostrzega Pani coś niezgodnego z Konstytucją lub Konkordatem w obecnych relacjach państwo-kościół?
Zechce Pani zacytować zapis, na który się Pani powołuje? Tak się składa że niedawno czytałam Konkordat specjalnie pod kątem jego ewentualnego naruszania przez Kościół i nie dostrzegłam by coś takiego było czynione.

Jeśli zechce Pani zacytować enumeratywnie artykuł Konstytucji lub Konkordatu, ustosunkuję się z przyjemnością do tego, rozmawiając już o konkretach. Oczywiście, o ile gościnność gospodyń w stosunku do mojej osoby będzie podtrzymana :)

@sekunda
"Posłowie, którzy świadomie poprą ustawy dopuszczające metodę in vitro, mrożenie i selekcję zarodków, automatycznie będą poza wspólnotą Kościoła – podkreśla w wywiadzie udzielonym PAP przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. bioetycznych ks. abp Henryk Hoser.
– Kościół podał kryteria oceny, każdy może je zastosować – powiedział dla PAP ks. Abp Henryk Hoser. – Ustawy, które zakazują zapłodnienia pozaustrojowego, będą akceptowane przez Kościół. Mogą być popierane te, które je ograniczają w dużym stopniu. Ale takie, które idą za daleko i stoją na granicy tego, co nazywamy „non posumuj”, nie uzyskają żadnego poparcia."
To oczywiście nie jest wtrącanie się do życia publicznego świeckiego państwa, prawda?
Jest to działanie przeciwko wolnemu mandatowi posła - patrz art.104 Konstytucji RP.

Prześlij komentarz