Przejdź do głównej zawartości

Barbie Girls w Bielsku-Białej

Jak wiecie, kabaretu Barbie Girls już nie ma. Kończąc karierę, obiecałyśmy jednak, że jeżeli dostaniemy zaproszenie z miasta, w którym nie miałyśmy okazji wystąpić, to, o ile nic nam nie stanie na przeszkodzie, na pewno się tam pojawimy. I tak już w najbliższą sobotę występujemy w Bielsku-Białej, w ramach Vagina Dentata Fest. Będziecie mogli nas obejrzeć w klubie Backstage (ul. Partyzantów 15) o godzinie 18, a planujemy pokazać coś (w miarę) nowego, coś starego i coś pożyczonego.

Po nas wystąpią Rajstopy Heleny, Antidotum i Translola, a potem zagra DJ Minimalnie, więc zapowiada się niezła impreza. Zapraszamy!

A skoro już przy niezłej zabawie jesteśmy, to ostatnio w dostarczaniu mi rozrywki przoduje niejaki Łukasz Adamski z Frondy. Trudno mi było dotychczas znaleźć dla niego miejsce na tym blogu, ale jako że jego teksty idealnie wpasują się w klimat kabaretowy, nie mogę się oprzeć pokusie, by w końcu nie przytoczyć próbki jego radosnej twórczości.

Brytyjski minister sprawiedliwości orzekł, że więźniowie, którzy są transseksualni, mają prawo do innego stroju niż reszta osadzonych. Nie ulega wątpliwości, że umalowany transwestyta w kiecce paradujący po spacerniaku to łakomy kąsek dla wyposzczonych seksualnie przestępców. Może więc o to chodzi? W końcu promocja homoseksualizmu jest dziś "trendy" - alarmuje w dzisiejszym felietonie Adamski.

Zastanawiacie się, w jaki sposób udało mu się w jednym zdaniu pomieszać transwestytyzm z transseksualnością i "promocją" homoseksualizmu? To na chwilę przestańcie, bo tak naprawdę nie chodzi ani o pierwsze, ani o drugie, ani o trzecie, a o...

Wczoraj pisałem, że feministki zaczną kastrować chłopców, jak dojdą do wniosku, że ich egalitaryzm płciowy i tak nie przekreśli natury człowieka jako kobiety i mężczyzny. Promocja transseksualizmu jest wyrazem tego samego feministycznego zacietrzewienia, które walczy ze znienawidzoną naturą ludzką.

Tak, dobrze widzicie, to wszystko robota feministek. A jako jako nieugięta propagatorka homoseksualizmu, a zarazem opiekunka dwóch wykastrowanych kocurów, jestem na to najlepszym dowodem. I niech was nie zmyli, że nasz pies nadal ma swoją męskość. To kamuflaż, w domu zakładamy mu różowy kubraczek i zwracamy się do niego wyłącznie w rodzaju żeńskim.

Komentarze

  1. Nie mogę się już doczekać Waszego występu!!!:) cały jestem podekscytowany i przejęty.
    Na trzecim roku studiów miałem przedmiot - wiedza o sztukach plastycznych i na zaliczenie miałem za zadanie przedstawić referat na temat sztuki feministycznej. Pani doktor sama nazywająca się antyfeministką zadała mi pytanie, czy uważam się za feministę. Odpowiedziałem, że tak, a ktoś z kolegów studentów pod nosem skomentował najwyraźniej z podziwem i uznaniem "no to masz jaja chłopie". Tak więc jestem feministą, chociaż z jajami, które mi w żadnym wypadku nie wadzą, a szczególnie mi nie wadzą w kontekście równości (chociaż nie jestem zaangażowany)
    PS zaliczyłem na piątkę, ale studia i tak rzuciłem.

    OdpowiedzUsuń
  2. A chciałybyście mieć reportaż filmowy z tego występu? Bo nie dość, że będziemy, to możemy też całość nakręcić. Bardzo się cieszę ze spotkania i z niecierpliwością czekam na popisy kabaretowe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. scenki- oj tak chcemy, chcemy być jak gwiazdy:)
    My też się cieszymy na spotkanie:)
    A co do popisów - masz swój wkład w nie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz Piotrze, z feminizmem u kobiet jest jak z tą masturbacją - wszyscy to robią, tylko nie wszyscy chcą się do tego przyznać ;-)
    Wystarczy taką kobietę wziąć pod włos z kilkoma pytaniami i już z niej wychodzi paskudna feministka ;-P

    OdpowiedzUsuń
  5. a propos pana Adamskiego to strasznie ładnie przejechał się po nim jeden z moich ulubionych dwóch hejterskich blogów (hejterskie blogi to moje ostatnie odkrycie, i nieco wstydliwy nałóg)
    http://ihm.blox.pl/2011/03/Czas-na-troche-stalinowskiej-reedukacji.html

    Uschi

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak nie wiadomo o kogo chodzi, to o feministki! :D zakochana-w-dziewczynie.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…