Przejdź do głównej zawartości

Będąc młodą studentką


Pierwszą ankietę do pracy magisterskiej na temat osób nieheteroseksualnych wypełniłam kilkanaście lat temu. To były czasy niemal przedinternetowe (to znaczy internet był, ale mało kto miał do tego cuda techniki dostęp z domu), tak że jednym sposobem zbierania danych była poczta pantoflowa i chodzenie po klubach. A jako że autorka wspomnianej magisterki za obiekt analizy obrała wyłącznie lesbijki i kobiety biseksualne, a rzecz się działa w Trójmieście, to w grę wchodził jedynie Kogiel Mogiel. To tak gwoli smaczków historycznych. Wracając do tematu, teza jej pracy była taka, że kobiety niehetero są bardziej agresywne niż hetero. Po podliczeniu wyników wszystkich 37 ankiet (cóż za próba badawcza!) wyszło, że, a i owszem, są, o jakieś 0,3 procent czegoś. Co było do udowodnienia.

Choć było to już kilka lat po tym, jak swoje wieloletnie badania kobiet nieheteroseksualnych uwieńczone pracami magisterską i doktorską rozpoczęła Alicja Długołęcka, to studentów i studentek chwytających się za osoby nieheteronormatywne było wtedy stosunkowo niewiele. Lub też słyszało się o nich niewiele, wszak były to czasy przedinternetowe. Ale, jak widać na opisanym przykładzie, już wówczas zdarzały się prace, cóż, średnio mądre i średnio rzetelne badawczo.

Z czasem próśb o wypełnienie ankiety, wzięcie udziału w wywiadzie i innych takich przybywało (z pewnością i wam udało się trafić na niejedną). I zdarzało mi się wypełniać, rozmawiać i tak dalej, wszak młodym naukowczyniom i naukowcom pomóc trzeba - czasami również uściślić, o czym właściwie chcą pisać i co pragną udowodnić. Wczoraj mi się jednak przelało. I odechciało uściślać i pomagać. Na fejsową stronę MNW ktoś (przez litość nie napiszę, kto) wrzucił takie coś:
Pomóżmy dla Aleksandry która chce obalić wszelkie mity krążące w koło na temat homoseksualizmu. Jest studentką psychologii, i Potrzebuje bardzo dużej ilości wypełnionych ankiet które są mi niezbędne do opracowania tematu o tożsamości osób homoseksualnych. Wszystkim chętnym, którzy wypełnią ankietę chętnie pod koniec maja pokaże ową pracę. Z góry dziękuję za pomoc. 
Koszmarek, prawda? Fakt, że część błędów powstała za sprawą osoby, która postanowiła rozpowszechnić ogłoszenie kolejnej psycholożki in spe, ale "chce obalić wszelkie mity krążące w koło", "duża ilość wypełnionych ankiet" i "chętnym chętnie" było i w oryginale. Z (nieco chorej, przyznaję) ciekawości kliknęłam w link do ankiety i załamałam się do reszty. Oprócz bezsensownego i jakże popularnego skrótu "tyś" i standardowych pytań spod znaku: kiedy się ujawniłaś/eś, czy akceptujesz swoją orientację, czy otoczenie o tobie wie i jak zareagowało, jeżeli wie, jest tam ileś kwiatków spod znaku "czy wiesz, co to jest tęczowa flaga i ile ma kolorów" (nie jestem pewien, ale zapewne jest to flaga w kolorach tęczy - podpowiedział mi Ray), "czyim symbolem jest Lambda, a czyim Labrys" (ojeju, nie wiem, Wiki, pomóż), "kogo symbolizuje różowy, a kogo czarny trójkąt" (Wiki, naprawdę pomóż!) oraz "czy określenia typu pedał, lesba, ciota prosperują w twoim środowisku" (no "ciota" ostatnio za sprawą Palikota prosperuje nieźle, reszta to biedniutka jest). Do tego trzeba było jeszcze zaznaczyć, czy filmy o parach homoseksualnych lubi się tak samo jak o heteroseksualnych (co to u licha jest "para homoseksualna"?! I czy filmy o singlach też się liczą?) oraz wymienić ulubione kolory (czerwony, biały, zielony oczywiście!).

Nie znam się na metodologii badań, nie podejmuję się więc oceniać tej ankietki z tej strony (choć intuicja, której rzecz jasna nie posiadam, mówi mi, że nie jest dobrze), za to na tożsamościach i mitach "krążących w koło" trochę jednak tak. Przynajmniej na tyle, by stwierdzić, że przyszła adeptka psychologii, delikatnie mówiąc, nie odrobiła lekcji. A mniej delikatnie - nie ma pojęcia, co bada, o co pyta i co ma jej z tego wyjść. Że co, że geje lubią różowy, a lesbijki purpurowy? A może właśnie nie lubią? Tak, nie lubią, mit obalony, hura! No to kolejny - Labrys. Pięćdziesiąt procent lesbijek nie wie, co symbolizuje. Czyli to stereotyp. Świetnie! Itd. A najgorsze jest to, że autorka owej ankiety pewnie i tak dostanie swoje zaliczenie. No chyba że trafi na sensownego wykładowcę lub wykładowczynię.

Nie wiem, czy zdarza się tu zaglądać akademickiej braci (i siostrom), która planuje lub już pracuje nad kolejnymi przełomowymi i obalającymi wszystko, co się da, badaniami. Jeżeli tak, to mam ogromną prośbę. Zanim wyślecie swoją ankietę w świat, pokażcie ją komuś. Zróbcie minibadania i minikonsultacje. No chyba że zależy wam wyłącznie na tym, by zaliczyć kolejne zajęcia. Wtedy nie dorabiajcie do tego, co robicie, ideologii i nie piszcie o obalaniu "wszelkich mitów krążących w koło". Albo chociaż piszcie bez błędów.

PS Tak, wiem. Zdarzają się prace rzetelne, przemyślane i świetne metodologicznie. I pewnie jest ich całkiem sporo. Być może nawet takie koszmarki jak opisany wyżej to margines marginesu. Ale zdecydowanie lepiej by było, gdyby nie zdarzały się w ogóle.

Komentarze

  1. może to jest ankieta o tym, czy znamy kolory flagi naszej, co? a Ty nie załapałaś?

    OdpowiedzUsuń
  2. traumatic bunny25.04.2012, 00:20

    Para homoseksualna to gej i lesbijka udający parę hetero, najpewniej w celu zdobycia ukochanej/ego metodą stereotypowego podstępu/pomyłki z komedii romantycznych. Zgadłam?

    A tak poza tym to dobry wieczór, wychodzę z cienia i komentuję po raz pierwszy.

    OdpowiedzUsuń
  3. @gadugadnie
    No może, może. Tylko zapowiedź była taka, cóż, na wyrost, tak? Żeby zaintrygować?

    @traumatic bunny
    Dobry wieczór. Muszę przyznać, że to, co piszesz, ma sens. Na pewno ma. Jestem o tym przekonana. Głęboko. Tak głęboko, że jeszcze muszę to przemyśleć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ewo, doprawdy nie pojmuję Twojej wręcz jawnej, jak na Twoją delikatność, złośliwości? Zamiast piać z zachwytu, że młoda osoba, która niewątpliwie, prędzej czy później przybije sobie na drzwiach i ogłosi w gazecie:" Mgr. psychologii A. Pipścińska uszczęśliwi każdego za 100 zetów/h", ośmielasz się w Swojej spolegliwości, wytykać tej ambitnej osobie tak drobne i nieistotne błędy! Przecież Ona nie jest studentką polonistyki (bo gdyby lepiej "operowała" ojczystym językiem, to by poszła na takowe studia, by zostać Gombrowiczem, a może nawet Nurowską. NIE! Ją interesuje Człowiek! W całej jego zawiłości, prosperujący w spektrum barw i symboli! Ciężko mi to wyznać, ale TRUDNO, powiem: zwierzyłam się kiedyś, że i ja jestem mgr. psychologii. Co prawda, nie praktykuję, bom za głupia, ale całym sercem popieram kolejne wyrzuty tej wybitnej dyscypliny, toteż boli mnie do żywego, gdy ktoś, szczególnie tak wybitny, jak Ty, godzi ostrzem Swej inteligencji w ten pąk, który I TAK ROZKWITNIE. Yhm...

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze myślałem, że SWPS ma wyższy poziom, ale widocznie wszędzie zdarzają się ludzie, którzy nie bardzo się przykładają. Ta ankieta ma MNÓSTWO błędów metodologicznych, niektóre pytania można interpretować, czasami trzeba wybrać jedną pasującą odpowiedź z kilku, nie bardzo rozumiem, co znaczą polecenia uzasadnienia w pytaniach odwołujących się do wiedzy itd. Poza tym kompletnie nie rozumiem tej tożsamości płciowej - jeśli gej wybierze kolor różowy, to przestaje mieć męską tożsamość i powinien rozważyć bycie trans? XD

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowe "ankietki", wypełniane w internecie jako narzędzie badawcze? Przecież wyniki, tychże, można sobie wsadzić w...Buty.

    OdpowiedzUsuń
  7. tak tak, przez takie podejście (mam tak samo), tworzę swoją ankietkę badawczą od ostatnich trzech tygodni; najpierw wywaliłam się przy konstruowaniu pytania o płeć i tożsamość płciową, potem o orientację seksualną i generalnie mam już dość ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudownie, kolejny dzień pod znakiem absurdu. Zaczynam się zastanawiać, czy jest możliwe przeżyć jeden dzień nie doświadczając czegoś bezsensownego.

    OdpowiedzUsuń
  9. @traumatic bunny
    Ok, przemyślałam. To ma sens. Mam jednak kolejny problem - jak nazwać parę złożoną z osoby biseksualnej i heteroseksualnej?

    @frog@dog
    Przepraszam. Zapędziłam się. Wszak nie takie drobiazgi jak prace semestralne się liczą, a dyplom, który jest ostatecznym potwierdzeniem i dowodem na to, że tak, ta osoba jest w pełni wykwalifikowanym/ą i godnym/ą zaufania specjalist(k)ą. O czym być może kiedyś się przekonam, kiedy rekruter/ka zapyta mnie na siódmej z rzędu rozmowie o pracę o mój ulubiony kolor i sprawdzi znajomość co ważniejszych symboli. I kto się będzie wtedy śmiał?

    @Marcin
    Ja bym nie winiła wyłącznie autorki ankiety za jej poziom. Ktoś jej tę pracę zadał. Ktoś przyjął temat. Ktoś ją wcześniej w narzędzia badawcze wyposażył. I w końcu ktoś ją oceni. Pytanie, czy jej uczelnia traktuje prace studentów/ek równie lekko jak oni/one.

    @la_petite_parisienne
    Och doprawdy. To XXI wiek! Jak INACZEJ zbierać dane?:P

    @Lary
    No ale przynajmniej jak ją pokażesz światu, to nie trafi do mojej rubryki satyrycznej. Prawda?

    @eN Zet
    Może czas na zmianę wyznania? Egzystencjalizm zamiast buddyzmu? Wtedy absurd jest codziennością.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Ewa
    Nawet w XXI wieku, grzyby nadal zbiera się do koszyka. Ręcznie.;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że nie ma się co tak czepiać dziewczyny. Po prostu nie każdy z ambicjami naukowymi na badacza się nadaje. Biorąc pod uwagę poziom komunikatywności ogłoszenia i ankiety, raczej nie widzę możliwości, żeby jej analizy zostały wzięte na poważnie.

    Trudno mieć pretensje do studentki. Ale zupełnie co innego, gdy w kontekście społeczności LGBTQ zdarzają się "poważne" badania, które są metodologicznie wątpliwe. Oczywiśnie mam na myśli Spitzera. Dobrze, że wreszcie przeprosił (My So-Called Ex-Gay Life, List Spitzera), ale przez dekadę pomógł zarobić niejednemu terapeucie (obiecującemu "wyleczyć" z homoseksualizmu) i prawnikowi (argumentującemu choćby przy okazji DOMA czy Prop 8: TRMS).

    Ale założę się, że Frondzie to nie przeszkodzi dalej się na niego powoływać. :]

    OdpowiedzUsuń
  12. @Ewa
    Czemu zaraz egzystencjalizm? Jak poczuję, że absurd jest czymś bez czego nie mogę żyć to przystąpię do Kościoła Latającego Potwora Spaghetti.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie też martwi to, że takie coś przechodzi na zajęciach. W końcu ankietę się akceptuje u prowadzącego/ej.

    @Marcin Rzeczkowski
    Nie liczyłbym na to, że SWPS w ogólności ma jakiś poziom, jakiś poziom muszą mieć studenci, jeśli nie mają go ludzie prowadzący zajęcia. Na to jednak bym nie liczył, studenci chcą mieć dyplom.
    Myślę, ze takie podejście, że nie każdy musi być badaczem, wykrzywia każdego, przyszłych praktyków i poradników także. Jeśli ktoś byle jak przegryza się przez prace własne prace empiryczne, to ma zerowy punkt odniesienia do rozumienia cudzych badań.

    Ostatnio na tymże SWPS koleżanki psycholożki in spe badały w kilkupytaniowej ankiecie odziedziczalność patriarchatu/matriarchatu określanego przez respondentów/ki intuicyjnie. Bo czemu nie?
    Mam napisać, gdzie to można sobie wsadzić?

    @paryżanka, Ewa
    Ja też - studiując rzeczoną naukę - stoję na stanowisku, że wyniki ankiet to kiepski wyznacznik czegokolwiek.
    Nie badamy ruchów palców na myszce, tylko zachowania. Z kolei jeśli ktoś chce badać zakątki luckiej duszi, to nijaką ankietą się do niej nie dostanie.

    OdpowiedzUsuń
  14. @eN Zet
    Bo to w egzystencjalizmie ateistycznym fundament bycia człowiekiem.

    @Allek
    Ankietę akceptuje się na zajęciach!? No to się załamałam do reszty.

    OdpowiedzUsuń
  15. traumatic bunny03.05.2012, 02:08

    @Ewa
    bardzo spóźniona, ale powracam by powiedzieć - takie pary to czystej wody fantasy, bo przecież wszyscy wiemy, że biseksualizm nie istnieje bo jest zasłonką dla homoseksualizmu/jest objawem buractwa i niezdecydowania orientacyjnego/cotamjeszcze. Co było dowiedzione i zacytowane na tym blogu niejednokrotnie. Nieprawdaż.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Ewa
    Tak i to właśnie jest największy ból tego wątku.
    Bo gdzie jest prowadzący/a tej pani? I co robi, za co mu/jej płacą?

    Studiuję w trybie zaocznym przyspieszonym a mimo to wszystkie prace, nawet najmniejsze pierdółki mam akceptowane etapami i po jednym skończonym semestrze, nie mieści mi się w głowie, jak coś takiego w ogóle mogło przejść.
    A wcale nie zawsze trafiam na najbardziej restrykcyjnych prowadzących...
    Szczęście mam, czy jak? Czy może mam zrobić eksperyment typu: co mi przepuszczą, jeśli zacznę olewać na maksa i rżnąć głupa?

    OdpowiedzUsuń
  17. Największa kampania ankietowa zawsze zaczyna się w kwietniu i tak trwa do czerwca (studenci i prace magisterskie). Nie powiem, zdarzają się na prawdę nieźle przygotowanych, ale większość jest tak słabo przygotowana, że aż strach pomyśleć jakie prace na tej podstawie powstają.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…