czwartek, 28 czerwca 2012

I po ustawach?


Wygląda na to, że mamy koniec pieśni. Dziś komisja ustawodawcza, stosunkiem głosów 15 do 3, uznała oba projekty ustaw - o związkach partnerskich i o instytucji związku partnerskiego - za niezgodne z art. 18 Konstytucji. Przeciw temu wnioskowi byli tylko posłowie SLD i RP. To, co się działo, opisywałam na żywo na blogu akcji Miłość Nie Wyklucza, tak że po relację zapraszam tam. A tu kilka impresji.

Co najważniejsze - to jeszcze nie koniec. Wprawdzie trudno sobie wyobrazić, by marszałkini Ewa Kopacz zadecydowała teraz o kontynuacji prac nad projektami, ale mimo wszystko - to jeszcze nie koniec. A może to będzie kopniak dla tych wszystkich, co to myślą, że "samo zmieni się", by przestać tak myśleć. I wziąć swój los w swoje ręce. Może będzie to mobilizacja do działania, którego, nie oszukujmy się, bardzo nam ostatnio brakuje. Do tego, by wyjść na ulice nie po to, by po nich popląsać, a po to, by w końcu domagać się swoich praw. Do tego, by zacząć odwiedzać "swoich" posłów, pisać do nich, dzwonić, naciskać. Garstka osób, nawet najbardziej obrotnych, tego nie załatwi. Nie oszukujmy się.

Sam przebieg obrad był skandaliczny. Doskonale było widać, że zainteresowani ustawami i opiniami specjalistów i tym, co właściwie w nich jest, są tylko wnioskodawcy. Większość zebranych nawet nie udawała, że słucha, a zabierała głos jedynie po to, by rzucić jakiś "żarcik" czy kuriozalne stwierdzenie, że wszak w projektach nie ma zakazu adopcji, co oznacza, że na nią pozwalają, czy że państwo rodziną (rzecz jasna heteronormatywną) stoi i już. Nie, nie było w tym wszystkim otwartej homofobii. Po prostu my wiemy swoje i już, a skoro niektórzy twierdzą, że ustawy są niezgodne z Konstytucją, to tym pretekstem się posłużymy, aby je uwalić.

Kilka przykładów niekompetencji zebranych: przedstawiciel Biura Analiz Sejmowych nie był w stanie stwierdzić, którego projektu dotyczą opinie konstytucjonalistów. Gdy w końcu doszedł do wniosku, że jednak tylko jednego, nie uwzględniono faktu, że drugi projekt (o umowie), nie został zaopiniowany, więc chyba w ogóle nie powinno się go omawiać pod kątem konstytucyjności. Przewodniczący komisji stwierdził po prostu, że równie dobrze opinie mogą się odnosić do obu projektów i już. Ten sam przewodniczący, oceniając projekty, odwoływał się wyłącznie do jednej, nieprzychylnej opinii - Dariusza Dudka z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Drugiej, Ryszarda Piotrowskiego z UW, w ogóle nie wziął pod uwagę. Nikt też, mimo że legislator podkreślał, że Konstytucja z pewnością dopuszcza uregulowanie innych związków niż małżeńskie, nie pokusił się o analizę tego, co to oznacza. Nikt nie odniósł się do wypowiedzi Roberta Biedronia, w której ten wyliczał różnice między małżeństwem a związkiem partnerskim. Słowem - nie bo nie i tyle. I podnieśmy już łapki, że jesteśmy przeciw, gadamy o tych projektach od 40 minut, jakaś przerwa by się przydała - na kawkę, na fajka, na pogaduszki, bo tu na sali to nie możemy tak głośno pogadać o dupie Maryni, jak chcemy.

Przykre i wkurzające. Sam fakt odrzucenia projektów jest smutny, ale nie załamujący. Wiedzieliśmy, że może tak być. Styl, w jakim się to odbyło, brak zainteresowania tym, co się właściwie odrzuca, i to, że posłowie i posłanki nawet nie ukrywali, że ich to nie obchodzi, bo oni swoje wiedzą i opinię mają wyrobioną, jest skandaliczny.

PS Dziś rocznica Stonewall. Z tej okazji zaostrzono też prawo o zgromadzeniach i negatywnie zaopiniowano projekt ustawy o rzeczniku ds. dyskryminacji.

Na zdjęciu: ekipa KPH i MNW pod Sejmem po odrzuceniu projektów.

30 komentarze :

wklej liste poslow glosujacych przeciw

Co ja pacze. Zlewanie ciepłym moczem, "bo ja wiem lepiej" i czyste chamstwo. Przedstawiciele społeczeństwa. Gimnazjalnego chyba.

Został jeszcze projekt posła Artura Dunina z PO. Może warto zastanowić się nad "zmasowaną akcją", która nie pozwoli utopić tego projektu w szambie?

Już pracujemy nad zmasowaną akcją. Nie na rzecz projektu Dunina, ale na rzecz związków partnerskich jako takich. Jeśli będzie to oznaczać projekt Dunina - trudno. W obecnej sytuacji to i tak byłoby sporo. W weekend powinniśmy mieć gotowy plan i wtedy poprosimy wszystkich o pomoc w realizacji.

Zachowanie posłów PO, podczas głosowania w komisji sugeruje, że wolą poczekać na projekt Dunina. Słabością tego projektu jest to, że nie jest to projekt rządowy czy, choćby, klubowy. Nie mam pojęcia pod kogo Dunin jest podwieszony i jaka jest szansa na to, żeby klub tego projektu nie udusił własnymi rękami. Odnoszę wrażenie, że klub en bloc, raczej nie pała chęcią do poruszania tej kwestii. Przy okazji czy ma ktoś link do pełnego tekstu projektu Dunina? Jest coś co, mnie w nim niepokoi ale póki nie znam szczegółów, to trudno cokolwiek powiedzieć.
Złożenie projektu MNW, to był zwiad bojem. Zabrakło armat. Jak się domyślam, wnioskodawcy nie posiadali własnej, krytycznej opinii konstytucjonalisty.

Oby tak było, że oni wolą poczekać na projekt Dunina. Bo może być też tak, że PO tego projektu nie złoży. Póki co znamy go tylko z opowiadań Dunina.

Na dzisiejszej komisji przedstawiono w sumie trzy opinie - jedną pozytywną, jedną ostrożną (legislator powoływał się na obecną doktrynę) i jedną na dwoje babka wróżyła. Tak że gdyby zebrani chcieli być za, to mieliby się na czym oprzeć. Tyle że nie chcieli.

@Ewa
Czyli się domyślałam, słusznie. Rozumiem Twoje rozgoryczenie, nie mam zamiaru się "pastwić", bo nie mam takiego zwyczaju. Zwróć uwagę na to co napisałaś, zebrani mieli się na czym oprzeć. Najwyraźniej, oparli się na opinii negatywnej. Ich prawo, wynikające z mandatu posła.

Sęk w tym, że nawet opinia Dudka nie była do końca negatywna i nie wykluczała jakiejś formy związków. No i chyba po coś zamawia się kilka opinii. I nie po to, by z kilku wybrać tę, która jest po czyjejś myśli.

Pomijając już fakt, że opinie dotyczyły jednego projektu ustawy, a uwalono dwa. Bardzo różne.

Opinia Dudki nie wyklaucza jakiejś formy związków. Jakiejś a nie tej, proponowanej w projekcie. Pytanie brzmi: jakiej?
Nie znam drugiej opinii, bo żeby ja przeczytać w całości muszę mieć konto na FB, tak mi przynajmniej zameldował link...

Odrzucili to odrzucili - OK, ale to, w jaki sposób tego dokonali, to jest to dla mnie szok. Kompletny brak szacunku, nic poza tym. Nie homofobia, a po prostu chamskie potraktowanie długiej i ciężkiej pracy wielu ludzi. Bez względu czego dotyczyłaby dana sprawa i bez względu na to, z kim interesanci sypiają oraz bez absolutnego względu czy owym posłom się to podoba czy też nie, powinni oni skrupulatnie zapoznać się ze sprawą i okazać zwykły szacunek dla drugiego człowieka i jego pracy. Nawet pomimo opozycyjnych poglądów i być może z góry przesądzonego głosu na 'nie' jest to dla mnie zwykłe chamstwo. Znajomość ustawy to ich praca, obowiązek! Tyle na ten temat.

@la_petite_parisienne
No właśnie: jakiej? Co zabawne, Kozdroń z PO powiedział m.in., że art. 18 konstytucji uniemożliwia traktowanie małżeństwa na równi ze związkiem partnerskim, choć nie stoi na przeszkodzie "jakiegoś uregulowania" związków partnerskich w drodze ustawy, np. "potraktowania tego jako jakiejś umowy". Czemu zabawne? Bo drugi projekt, który uwalili przy okazji, to był właśnie projekt proponujący umowy. O czym zapewne ani Kozdroń, ani reszta zebranych (poza wnioskodawcami) nie wiedziała.

@Mademoiselle
A zawsze się słyszało, że ok, podczas obrad jest różnie, ale na komisjach to oni pracują, prawda? No, nieźle pracują, naprawdę nieźle. Aż się chce płacić podatki.

Ewa ale bez przesady, ci ludzie nie mieli pojęcia co mówią i robią. Kwestia odrzucenia z biegu dwóch, całkowicie różnych ustaw bez jakiejkolwiek wiedzy na ich temat nie jest śmieszna, to przerażające. Dosłownie przeraża(!) mnie to, kto rządzi w tym kraju. Absolutny brak wiedzy i kompetencji.

No toż o tym piszę, ino gorzko-ironicznie. Nie mam już siły się wściekać. Serio. Cały dzień się wściekam.

"Nie wierzę PO". Też nie wierzę, szczególnie po dzisiejszej komisji. Na Kopaczową bym nie liczyła. Też jej ulżyło. Klepnie wniosek komisji i po kłopocie. PO o swoim projekcie tylko dużo mówi. Nikt go jeszcze nie widział w Sejmie i już nie zobaczy.

@Ewa
Jedna, drobna uwaga. Dzisiejsze posiedzenie komisji nie dotyczyło szczegółowych prac nad ostatecznym kształtem ustawy ale miało zadecydować o przyjęciu lub odrzuceniu projektów. To podstawowa różnica. Masz, oczywiście prawo do sarkazmu i rozgoryczenia ale, mimo wszystko, zachowaj proporcje.

Melduję uprzejmie, że od 1 do 10 lipca nie będzie mnie w naszej, jakże łaskawej, troskliwej ojczyźnie, ale zaraz po powrocie włączę się akcji.

Ok, ale to nie zmienia faktu że:
- opiniowany był jeden projekt, a odrzucono dwa, bez żadnej świadomości różnic między nimi,
- opinii było kilka, a wzięto pod uwagę jedną. Po co więc zamówiono kilka? By wybrać z nich najkorzystniejszą czy by nie przegapić żadnych niuansów? Ja bym się spodziewała jednak tego drugiego. Można rzecz jasna przyjąć jedną opinię, ale wypadałoby uargumentować dlaczego, a nie udawać, że pozostałe nie istnieją.

Co do proporcji - nie muszę ich zachowywać. Za to szanowna komisja musi. Oczywiście teoretycznie, bo w praktyce to państwo byli na pogaduszkach w kawiarence, co jakiś czas przerywanych podnoszeniem rączek. Nie płacimy im za miłe spędzanie czasu, a za pracę. Której nie wykonują.

@la petite: z parasolem mnie go latającej maszyny nie wpuszczą, bo mogłabym sterroryzować załogę. A wellingtony spróbuję wcisnąć do walizki:)Mam takie ładne w kwiatki!

Kochani, a może pogódźmy się, że jesteśmy be, bo przecież wszystko co czynią władze, na to wskazuje. Wyprzedźmy "Solidarną Polskę", domagającą się wprowadzenia zakazu parad (o czym miałyby decydować gminni przywódcy, czyli w dużej mierze proboszczowie) i zażądajmy pokornie acz stanowczo umieszczenia nas w homo-gettach oraz specjalnego oznakowania tak niegdyś twarzowymi żółtymi czapkami, którymi wyróżniano żydów europejskich. Martwię się tylko, że w odpowiedzi usłyszymy, że eskalujemy żądania i - jak zawsze - chcemy się wyróżniać, by siać homiczą propagandę! Chociaż myślę, że takie nasze postulaty spotkałyby się jednak z cieplejszym przyjęciem...

Ja dopiero niedawno zaczęłam - cały dzień byłam poza zasięgiem czegokolwiek.

Fajnie by też było, abyśmy nosili koszulki z takim, np., napisem:
Obywatelu, jesteś sfrustrowany? Ja jestem gejem (lesbijką) - kopnij mnie, od razu poczujesz się lepiej!

@Ewa
Na takim posiedzeniu, w dowolnej sprawie, nie spodziewaj się niczego więcej. Posłanki i posłowie powinni znać projekty, znać zamówione przez BAS i dostaczone do skrzynek, opinie. Mogą też posiadać własne. Zazwyczaj, maja również ukształtowane zdanie (albo podane przez władze klubu) na w/w tematy i, zanim się zacznie posiedzenie, wiedzą czy będa za czy przeciw. Pracę, o której mówisz, powinni wykonać przed posiedzeniem.
Nie byłam na tym posiedzeniu, trudno mi powiedzieć jak "spisał" się pos. Biedroń ale na cuda w wykonaniu harcersko-partyzancko-palikotowym, to bym nie liczyła. Sądząc z Twojego opisu, pos. Kalisz nie wzniósł się na wyżyny retoryki i, jak sądzę, niespecjalnie się udzielał polemicznie. To doświadczony poseł, sadzę, że odpuścił. Dlaczego? Nie mam zielonego pojęcia, od 12 lat, nie śledzę, nie bywam w Sejmie, nie pracuję w tej branży.
Nie mam zamiaru bronić uczestników tego posiedzenia ale z doświadczenia wiem, że inaczej wygląda praca w komisji nad konkretną ustawą a czym innym posiedzenie komisji ustawodawczej, która ma wyrazić opinię o dopuszczalności lub jej braku, do dalszego procedowania. Gdyby tak zachowywali się członkowie komisji podczas pierwszego czytania, tak, byłoby to oburzające. Ale to nie było pierwsze czytanie. To było posiedzenie, które w głosowaniu, miało wyrazić opinię komisji. I wyraziło, była przynajmniej połowa członków, zgodnie z regulaminem zagłosowało przeciw, 3/5 składu. Fecit.

No więc nie znali projektów, bo potraktowali je jako jeden, i nie znali opinii, bo nie wiedzieli, że dotyczą tylko jednego i którego konkretnie. Nie odrobili pracy domowej, nie uważali na komisji, zajęci kawką, pogaduszkami, rozmowami przez telefon itd. Niedługo będzie dostępny stenogram, tak że będzie można przeczytać dokładnie, kto i co mówił i kto się w jakim temacie wykazał ignorancją (vide kuriozalne wtrącenie o adopcji). Większości wypowiedzi Kalisza i Biedronia w mojej relacji na blogu MNW nie ma, tak że nie ma co ich teraz oceniać. Niewątpliwie obaj mówili najwięcej. Reszta była w większości zajęta czym innym. Na pewno nie pracą. I to jest niedopuszczalne. Powtarzam: nie po to zostali wybrani i nie za to im płacę. Tu nie ma żadnego usprawiedliwienia.

Nie ma szans. Nadal jestem zła i muszę nadgonić to, czego dziś nie zrobiłam, bo byłam zła:)

Jejku, a to nie jest tak, że oni już wchodząc wiedzieli jak mają zagłosować zgodnie z linią ideologiczną wynikającą z aktualnych wyników sondażowych i tu żadna opinia by nic nie zmieniła? Nie ma debaty, jest ideologia.

p.s. jak nadganiasz warsztaty dla seniorek to wyluzuj - może być spontan, paniom i tak się spodoba, mówię Ci :)

Myślę, że oni już wiedzieli, jak zagłosują, gdy tylko usłyszeli o ustawach. No ale może aż tak źle nie jest.

Tak, m.in. warsztaty nadganiam. Spontan w pracy jest ok, ale w moim wydaniu wyłącznie spontan kontrolowany:)

Wyjaśnijcie mi tylko w jaki sposób związki partnerskie mogą być niezgodne z KONSTYTUCJĄ?! Myślałem, że ten dokument traktuje o wolności obywatela, a nie jego ograniczeniach względem życia prywatnego. Co za bullshitowy kraj.

Prześlij komentarz