Przejdź do głównej zawartości

I znów strach otworzyć lodówkę

Coś mamy szczęście do publikacji wywiadów z nami sprzed paru miesięcy (to broń bogini żaden przytyk, po prostu stwierdzenie faktu i przy okazji wytłumaczenie, dlaczego mówimy o czerwcu, a nie na przykład o październiku), bo oto w końcu wyszła nowa "Zadra". I to nie byle jaka, bo jubileuszowa - jedyny feministyczny polski magazyn ma już bowiem 10 lat!



Z tej okazji ruszył też zadrzany blog - 10latzadry.blox.pl. Dodaję do linkoteki i wyrażam nieśmiałą nadzieję, że nie podzieli losów innego feministycznego bloga Bez jaj, który od jakiegoś czasu niestety dogorywa, a szkoda, bo dyskusje na nim bywały pasjonujące. Aha, w nowej "Zadrze" znajdziecie nas na s. 13 i kilku kolejnych.

Żeby było jeszcze gorzej, w najbliższą sobotę pokażemy się w "Dzień dobry TVN". O jakiejś nieludzkiej godzinie, bo chyba o 8.40, gdyby nie to, że tam będę, na pewno bym tego nie oglądała (pomijając już taki drobiazg jak brak telewizji w domu). Ale pewnie pokaże się i na internetowej stronie programu, a jak odpowiednio narozrabiamy, to i na Youtube. Z tym rozrabianiem to oczywiście żart, ale faktem jest, że program będzie na żywo, tak że będziemy się musiały zdrowo namęczyć, by godnie reprezentować środowisko LGBTQetcetera. He, he. Na przykład przez pierwszą minutę dopytywać się, czy już jesteśmy na wizji i do której kamery mamy mówić. Albo poprosić prowadzących o autografy. Albo pozdrowić rodzinę i przyjaciół. Albo... No tak, tym się ostatnio z Gosią zajmujemy - układaniem najbardziej absurdalnych scenariuszy rozmowy. To się nazywa profesjonalne przygotowanie, na wypadek, gdybyście nie wiedzieli.

A tak serio, to po ostatnich dyskusjach o fotoreportażu Hani Jarząbek (bo niezła jatka była też na Kobiety Kobietom) wyszło mi, że tak naprawdę naszą (osób nieheteroseksualnych) obecnością w dyskursie publicznym najbardziej się przejmują i najwięcej dziwnych wniosków z niej wyciągają właśnie osoby nieheteroseksualne. W związku z czym każdy, kto się w mediach pokaże, jest automatycznie na cenzurowanym - no bo jak to, przecież "my" tak wcale nie wyglądamy, nie mówimy, nie mamy takich poglądów, spodni i fryzur. Przecież "one" nas nie reprezentują. Przecież ta i kolejna akcja krzywdzi "środowisko", pogrąża je i piętnuje. Może się mylę, ale jakoś mam wrażenie, że tak zwane społeczeństwo naprawdę się nie przejmuje fotoreportażem Hanki (tak jak nie przejęło się fotoreportażem Ani Bedyńskiej o parze gejów, a nawet nagrodziło go Grand Pressem i jakoś nikt nie marudził, że przecież chłopcy są tacy "niemęscy", ba, nawet się malują!) czy występami jakiegoś tam kabareciku. Ot, najwyżej paru krzykaczy pokrzyczy, że panowie ciotowaci, panny brzydkie, a żarty nieśmieszne. Społeczeństwo się może troszeczkę przejmie, gdy do mitycznej szkoły trafi mityczna ulotka promująca bezpieczny seks albo gdy Raczek i Szczygielski dostaną kolejną Różę "Gali". Ale i tak nie liczyłabym na to, że ktoś będzie o tym szczególnie w sklepie czy innej pracy dyskutować. Umówmy się, my naprawdę nie mamy aż tak wielkiej siły oddziaływania i nikt się specjalnie naszym wizerunkiem nie przejmuje (a nawet gdyby kiedyś było w końcu inaczej, to nadal uważałabym, że dla nosicieli i nosicielek wizerunku nie powinno to mieć żadnego znaczenia).

Zresztą ten brak siły oddziaływania martwi mnie chyba znacznie bardziej (albo przynajmniej tak samo) niż przypisywanie ogromnego znaczenia niszowym akcjom przez naszych LGBTQetcetera. Bo gdyby każda książka czy reportaż wywoływały jakiś niesamowity ferment w społeczeństwie, to jeszcze mogłabym ten strach przed "wypaczeniem wizerunku" jakoś zrozumieć. A tak wychodzi na to, że statystyczny Polak do spółki ze statystyczną Polką mają nas gdzieś, a my się boimy wszystkiego, co nawet bardzo teoretycznie mogłoby kogoś niezaangażowanego ruszyć i sprawić, że wyrazi swoją opinię. Oczywiście ma to sporo wspólnego z homofobią. Tą zewnętrzną i tą zinterioryzowaną. Ale jakoś tak się dziwnie składa, że bardziej niż chłopcy wszechpolscy wydurniający się na kontrparadowych pikietach ruszają mnie głosy anonimowych gejów i lesbijek w rodzaju: "Kiedyś nie było parad i była tolerancja. To ci działacze wszystko popsuli". Bo co z tego, że dożyliśmy czasów, w których dzień bez osób nieheteroseksualnych w mediach to dzień stracony, w których w oficjalnych mediach promuje się naszą kulturę i nikt przeciw temu nie protestuje (albo protestują nieliczni), skoro mentalnie nadal tak wiele tych osób jest w czasach "robienia tego w domu po kryjomu".

Komentarze

  1. bardzo ważne jest co co piszesz Ewa...

    po przeczytaniu mam taką luźną refleksję, że jednak najbardziej nietolerancyjni jesteśmy sami wobec siebie, czy tak naprawdę ludzi heteroseksualnych interesują nasze problemy i życie? wydaje mi się, że nie, za to w naszym gotującym się "środowisku" wiecznie wszystko nie pasuje...
    chciałoby się coś zrobić dla środowiska i ludzi ale krytyka która kipi jadem zniechęca. i wcale ten jad nie jest do końca od ludzi hetero.

    OdpowiedzUsuń
  2. czy na portalu k-k pod reportazem byla jatka czy po prostu nie wszystkim sie reportaz podobal a rozumiem, ze z Twojego punktu widzenia POWINIEN?
    moze to nie wewnetrzna homofobia krytykujacych tylko potworne przewrazliwnienie krytykowanych, o ktorych absolutnie zlego slowa powiedziec nie mozna bo od razu zyskuje sie gebe homofoba...
    czy jesli jestem lesbijka to z marszu powinnam zachwycac sie kobietami, ktore najlepiej czuja sie gdy wypchaja sobie rozporki, zabandazuja cycki i wygola głowy? czy jako lesbijka nie mam prawa czuc niecheci na taki widok?
    POWINNAM sie z nimi identyfikowac jesli nie widze zadnych wspolnych plaszczyzn?

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja z innej beczki :)
    Ponieważ jestem przeciwniczką wszelkich mediów komercyjnych, szalenie ucieszył mnie fakt Ewo, że nie macie telewizora :))))
    Widać "normalnoś" może wrócić, ale jak przekonać resztę???
    Pozdrawiam w duchu działaczowskim i jak najbardziej rewolucyjnym!
    Anonimowy:
    Nikt z nikim chyba zgadzać się nie musi, a z punktu widzenia lesbijki, to chyba masz jakiekolwiek inne płaszczyzny, z którymi się jednak identyfikujesz?

    OdpowiedzUsuń
  4. jak widac jednak trzeba sie zgadzac bo jesli masz inne poglady czy gusta to w najlepszym razie zostaniesz posadzona o homofobie zinterioryzowana w najgorszym o urzadzanie jatki
    tak naprawde najsmieszniejsze jest to, ze ta "jatka" to tak naprawde nazywanie rzeczy po imieniu- jesli widze meskie kobiety i napisze, ze widze meskie kobiety to uprawiam nagonke i jestem nietolerancyjna

    OdpowiedzUsuń
  5. @Anonimowa - no masz ci los, a czy ja gdziekolwiek, kiedykolwiek napisałam, że ten reportaż musi się komuś podobać? Czy ja kiedykolwiek pisałam, że mamy się zachwycać wszystkim, co jakoś dotyczy nas? Że mamy się z tym identyfikować? Bynajmniej, często za to piszę, że mi się ta czy inna akcja nie podoba.

    Ten post nie jest o gustach, a o przecenianiu siły oddziaływania takich akcji i o sięganiu po argumenty o budowaniu negatywnego wizerunku, piętnowaniu itd. itp. I używanie takich argumentów (a nie, że mi się ten czy inny typ czy stylistyka nie podoba) moim zdaniem świadczy o homofobii zinterioryzowanej. Bo, po pierwsze, nikt się poza nami takimi akcjami nie przejmuje, więc nie ma mowy o jakimkolwiek budowaniu wizerunku, a - po drugie - jeżeli już ktoś z zewnątrz się takimi rzeczami jednak przejmuje, to nie rozumiem, dlaczego niektórzy zakładają z góry, że z jakiegoś tam reportażu czy książki wyciągnie wnioski ogólne, zamiast stwierdzić, że ma do czynienia z wycinkiem rzeczywistości.

    Także proszę, nie przypisuj mi stwierdzeń, których nie głoszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To teraz po wywiadzie z wami w "Zadrze" zrobcie z tego fajny skecz :-) I w ogole moglybyscie powspolpracowac z Matka Bolka z Zadry, tam sa gotowe skecze juz od lat. A w ogole to fajny blog, bede tu zagladac. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. jesli zalozymy, ze reportaz ma odzwierciedlac rzeczywistosc- to ten konkretny ja zaklamuje; pokazuje bowiem tylko kilka dyzurnych par lesbijek- w wiekszosci męskich i lubujacych sie w przebieraniu za facetow lub par ze zdecydowanym podzialem rol odwzorowujacych zwiazki hetero
    to chyba nie mial byc reportaz o drag kingach tylko ogolnie o lesbijkach, ktore sa rozne; tutaj tej roznorodnosci nie widac i to mi sie nie podoba i jak najbardziej uwazam, ze jest to szkodliwe bo utrwala stereotypy, z ktorymi np. ja sie nie identyfikuje
    to, ze malo osob ten reportaz obejrzy poza tymi, ktore pozowaly i ich znajomymi- to juz inna rzecz- ja osobiscie sie z tego akurat ciesze

    OdpowiedzUsuń
  8. A dlaczego zakładasz, że fotoreportaż ma odzwierciedlać rzeczywistość? Czy patrząc np. na reportaże przywołanej już Ani Bedyńskiej o powiedzmy ojcostwie, myślisz o tym, że pokazane tam postacie i sytuacje są reprezentatywne dla wszystkich polskich heteroseksualnych ojców? Albo że powinny być? Chyba nie. No więc na czym w tym wypadku polega różnica? Dlaczego więcej oczekujesz od reportażu o osobach homoseksualnych niż o osobach heteroseksualnych? Dlaczego patrzysz na niego przez pryzmat swoich doświadczeń, skoro tam na zdjęciach są po prostu jacyś ludzie, a nie Ty?

    A co do istoty fotoreportażu, to z definicji jest to po prostu fotograficzna zaangażowana dokumentacja życia, najczęściej przedstawiająca historie zwykłych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  9. @skandal - nie będzie skeczu, bo wywiad nam się podoba, był autoryzowany i w ogóle;)
    @ anonimowa - na boską Safo, a gdzieś Ty w tym reportażu widziała podział ról? Tzn jakiś na pewno jest w każdym związku, ale bez przesady. Ja sobie obwiązuję cycki (nie żebym specjalnie to lubiła, ot wymóg skeczu i chęć fotografki aby mi zdjęcie zrobić;), ale również stoję przy garach, więc...?
    Poza tym uczepiłaś się jednego wyrażenia "jatka na kk" nie czytając całej reszty:) Ewa nie pisze nic na temat podobania się reportażu i innych wystąpień.Pisze na temat różnych histerycznych wypowiedzi na ten temat, np. takich jak Twoich tutaj na tym blogu. Oraz przeceniania znaczenia w odbiorze wśród heteroseksualnej publiczności tego typu reportaży, wystąpień, etc. Większość ludzi albo nie zwróci szczególnej uwagi na krótkie włosy modelek, albo zdziwi się ilością stworzeń czworonożnych wokół nas:) Wyglądem naszym też nie bardzo się przejmie, bo uroda modelek mieści się w przeciętnej krajowej. A czy Tobie się to podoba czy nie my naprawdę istniejemy, jesteśmy takie, a nie inne. Zamiast wylewać swoje żale zrób reportaż o sobie. Nikt nie broni, a ja z przyjemnością popatrzę na długonogie zwiewne nimfy:) twierdząc o jak fajnie, że jesteśmy takie różne:). Swoją drogą chciałabym zobaczyć jak wyglądasz:)

    OdpowiedzUsuń
  10. jesli w spoleczenstwie silnie funkcjonuje stereotyp lesbijki- babochlopa a ja wiem, ze to tylko wycinek rzeczywistosci to oczekiwalabym od osoby, ktora dotyka tej tematyki i chce robic to rzetelnie, ze jakos sie z tym stereotypem rozprawi a nie konsekwetnie bedzie go poglebiac- widocznie rzeczywiscie oczekuje zbyt wiele

    OdpowiedzUsuń
  11. No tak to niestety czasami bywa, że nasze oczekiwania mają się nijak do rzeczywistości. Na to mam właściwie tylko jedną radę - zrobić coś samej, wtedy ma się na to wpływ :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uschi Ty to czytasz i nie grzmisz?;) Ty i babochłop hehehe. Swoją drogą ja też czuję się urażona, a co!;) To, że noszę się po sportowemu nie robi ze mnie babochłopa! Mam wszak niezwykle "kobiecy" uśmiech:)oraz partnerkę, która babochłopem zdecydowanie nie jest! Zakładam więc swoją białą zbroję, wsiadam na swoją białą klacz i staję w szranki przeciwko każdej/emu kto śmie twierdzić inaczej:)(przy okazji broniąc także czci i honoru Uschi i pozostałych dam).
    Upss, to chyba nie jest kobiece... no może oprócz klaczy;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja jak czytam te dyskusje „wizerunkowe” to mam wrażenie, że tam są dwie skrajne tendencje i obie mają swoją przyczynę w sytuacji społecznej osób homoseksualnych.
    Pierwsza tendencja – agresywne (lękowe) reagowanie na to, że być może ktoś tam ze świata wyinterpretuje sobie, że lesbijki są dziwne, inne, męskie, rozwiązłe, chore itd (odpowiednie zakreślić) i że w związku z tym ja (ta normalna, zdrowa, taka jak wszyscy) będę miała trudniej. I przez to całe agresywne reagowanie na te, które się pokazały nie tak, jak ta reagująca by chciała (w sensie – mi tej normalnej – robią złą robotę). No i to, jeżeli wynika z lęku przed własnym wykluczeniem, naturalnie jest efektem zinternalizowanej homofobii.
    Druga tendencja – agresywne (lękowe) reagowanie na wszystkie krytyczne głosy dotyczące LGTB i przypisywanie im od razu homofobicznych (czyli lękowych) tendencji. Dotyczy do zwłaszcza tych argumentacji, które w tej konkretnej sprawie pokrywają się z tym, co zwykle rzeczywiście słyszy się w ramach homofobicznej krytyki osób homoseksualnych, ale wcale niekoniecznie musi być homobiczne w tym konkretnym przypadku. Żeby zauważyć różnice trzeba się wyzbyć lęku przed homofobią, który potrafi być bardzo silną podstawą odbioru świata.
    Obie postawy mają swoje źródło w lękach. Obie są jakoś tam zrozumiałe, w końcu świat jest taki jaki jest. Strasznie trudno jest z tego zaklętego kręgu myślenia wyjść. Trzeba dużej dojrzałości, elastyczności myślenia i umiejętności spojrzenia z różnych stron. Niezbyt mi wychodzi, ale się uczę.

    Co do przeceniania swojej roli dziejowej to oczywiście się zgadzam, z tą tylko uwagą, że w ogóle pr-u homikowego jest tak mało, że ten który jest czasami jednak zwraca uwagę.

    Co do występu, to ja oczywiście daję kopa na drogę (to znaczy w sensie że na szczęście) i mam nadzieję, że przede wszystkim będziecie się dobrze bawić (czego Wam życzę). A wypadniecie na pewno dobrze, jakbyście nie wypadły.
    PS Najwyżej znowu się dowiem, co będzie w niedzielę na obiad (żart, żeby była jasność) ;)

    Gośka od Kącika :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ech. No co ja mam powiedzieć poza tym, co już napisałam na IS, a w "jatce" na KK napisały inne ktosie?
    Takie pary się zgłosiły do projektu i takie Autorka sfotografowała. Rozumiem dyskusję na KK na temat samej stylistyki reportażu - może się podobać, może nie. Ale stwierdzanie, że reportaż pogłębia stereotypy i ze Autorka się nie przyłożyła do wyboru modelek - jest niezbyt mądre. Nie było castingu. Było zrobienie zdjęć wszystkim chętnym.

    Inną kwestią jest ważna rzecz poruszona przez Ewę - tak naprawdę heteryk uprzedzony i tak zobaczy w takim reportażu co będzie chciał. Jeśli w ogóle spojrzy i się przejmie. A heteryk z otwartą głową użyje rozumu i pomyśli, że to nie jest akcja społeczna "niech nas zobaczą w całej różnorodności", tylko obraz życia kilku par, takich, jakie są. Które są dla siebie, a nie po to, żeby przypodobać się większości czy robić za wzorzec z Sevres lesbijki.

    Dzięki Ruda za komplementa w domyśle ;) - ale ja i tak nigdy nie będę wystarczająco kobieca dla hetero świata ;). I niesamowite, jakże łatwo odbiorcom jechać po schemacie - to, że moja partnerka ubiera się na sportowo powoduje zautomatyzowany ciąg skojarzeń: role męża i żony, dynamika butch/femme, potrzeba bycia facetem (może jeszcze u mnie wykryje ktoś potrzebę bycia - kobietą? heteryczką? cholera wi, ludzie używają mózgów do dziwnych operacji ;) )

    A, Ewa. Na litość, już nie mogę, muszę to napisać. Czym innym jest "także", a czym innym "tak że".
    "Także proszę, nie przypisuj mi stwierdzeń, których nie głoszę :)" jeśli tutaj miało być "więc proszę", no to "tak że", a jeśli miało być "również proszę", no to "także". :D

    Przemyśl kwestię ;)

    Uschi_dziś_czepiająca_się

    OdpowiedzUsuń
  15. A swoją drogą strasznie się onanizujemy tym reportażem i reakcjami nań. A olać to wszystko ;). Środowiska nie zbawimy, społeczeństwa tym bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Uschi - a Ty nie mogłaś się wcześniej tego "także" i "tak że" czepnąć? Teraz będę musiała przekopać całego bloga i popoprawiać. Homofobka jedna, no :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie znoszę określenia "babochłop".
    Dla mnie osobiście jest bardziej obraźliwe, niż np. "lesba".

    Jak już kiedyś pisałam: mnie się fotoreportaż podobał. Nie ma co tracić tyle energii na kłótnie o to, jak kto powinien wyglądać i jakie role, przykazane mu przez spodnie czy ich brak, pełnić.

    Wychodzę z założenia, że "kobiecość" czy "męskość" nie jest wypadkową ilości makijażu, wielkości dekoltu, szerokości klaty, etc. Jeśli ktoś chce się usilnie trzymać tych etykietek, proszę bardzo, ale to się ma nijak do rzeczywistości. A to czy jakiemuś heterykowi/heteryczce się nie spodoba? Trudno. Ważne, że takie reportaże w ogóle powstają. Że komuś się chce.
    Swoją drogą coś ciągle wraca ta "męskość" i "kobiecość". Widać są jednak spore problemy z recepcją teorii queer...

    I oczywiście będę oglądać w sobotę! :)))

    Oby tylko telewizor nie zawiódł, bo kiedy go ostatnio (nie bardzo pamiętam kiedy) włączałam już ledwie zipał :]

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratuluję wywiadu :). Dziś dostałem Zadrę i nawet trochę podczytałem.
    Co do dyskusji o wizerunku, to je się dawno temu nauczyłem, że jednak długonogie blondwłose lesbijki na koturnach niekoniecznie przyczyniłyby się do zwiększenia społecznej akceptacji. Po pierwsze - każdy jakoś wygląda, po drugie - chyba zależy nam na akceptacji nas jako nas (po prostu), a nie nas jako Brangeliny.
    Myślę, że ważne jest, by zakasać rękawy i zacząć po raz kolejny pracę u podstaw.

    Na pewno obejrzę was w DD TVN! Choć rzadko oglądam tv, a już na pewno nie w sobotnie poranki.

    OdpowiedzUsuń
  19. Marcin - również gratuluję wywiadu :) A może raczej - dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonimowa - proszę bez wycieczek osobistych. Ten blog jest miejscem kulturalnej dyskusji, a nie przytyków do konkretnych osób. Następny komentarz tego typu usunę.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja się wychowałam na wsi i może stąd te wymagania, mi nie wystarczy pokazać kobiety w dużym T-shircie i krótkich włosach, bym od razu przyporządkowała ją do szuflady z podpisem "butch" - bo dla mnie krótkie włosy u kobiet i sportowe ubranie to norma... (Swoją drogą, określenia "męska lesbijka" po prostu nie znoszę). Może dlatego wydaje mi się, że w tej galerii więcej "alternatywy" niż stereotypowo pojmowanej "męskości"? Tak czy inaczej, zgadzam się z Ewą.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wrzućcie na Youtube koniecznie zapis programu. Też nie posiadam telewizora, a chciałbym obejrzeć.
    Podpisuje się obiema rękami pod tym, co pisze Ewa. Ogromna prośba -róbcie dziewczyny swoje. Karawana musi jechać dalej!

    Rażą mnie stygmatyzujące określenia typu "babochłop" i "ciotowaty". Czy w ogóle możliwy jest jakiś jednolity wizerunek np. lesbijki czy geja, skoro jesteśmy tak różni?

    Chyba faktycznie najwięcej krzyczą ci, co mają jakiś problem z samoakceptacją, coming-outem i relacjami z otoczeniem. A to przeszkadzają im drag queens, a to osoby transeksualne, a to "mało reprezentatywni" geje i lesbijki, a to działacze... Nic w tym krytykanctwie konstruktywnego

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam jak jakaś "anonimowe gęby" komentują w heteronormatywny, stereotypowy i wysoce zaczepny sposób, świat, do którego wcale zbliżyć sie nie chcą, ale za to uwielbiają "tworzyć" w atmosferze poniżania, prześmiewczych i obraźliwych tonach. Skąd to się bierze? Z lęku?
    To tak abstrahując od wszystkiego.
    Osobiście mam odwagę zmierzyć się każdą kobietą i jej kobiecością, tylko po co mi to robić? Ja nie czuję się ani gorsza, ani lepsza od nikogo. Spełniam się jako lesbijka w rolach społecznych, jako żona, matka i działaczka.
    Pozdrawiam wszystkie zalęknione istoty i życzę powodzenia w nauce myślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  25. przebrzydłe chamidło z tego/tej anonimowego/ej!!! Przecież komuś może być przykro, zwłaszcza że to personalny atak (dlatego proponuję usunąć ten przytyk w całości). Problemem nie jest wizerunek, problemem jest jednak brak kultury osobistej i chamstwo w wykonaniu frustratów.

    OdpowiedzUsuń
  26. Anonimowa, pokaż nam więc tę swoją kobiecość. Pokaż nam jak według ciebie wygląda "prawdziwa" lesbijka. Prościej pisząc, pokaż swoją twarz. Odważysz się?

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie ukrywam, że wprawił mnie w osłupienie komentarz Anonimowej. Jakich to ludzie ciekawych wniosków nie wyciągną czasem z kilku zdań... Anonimowość Internetu wywołuje zresztą ciekawe zjawiska, jakich to się rzeczy człowiek nie dowie których by w życiu o sobie na żywo nie usłyszał...

    Komentarze co do mojej partnerki są niesmaczne i nie życzę sobie. Stanowczo.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  29. Komentarze Anonimowej zostały usunięte ze względu na chamską treść. Możemy się różnić poglądami, ale różnijmy się kulturalnie.

    Przepraszam osoby, które poczuły się nimi urażone - jak widać, nie każdy zasługuje na drugą szansę. Od teraz wszystkie tego typu komentarze będą kasowane na pniu.

    OdpowiedzUsuń
  30. Szkoda, że w związku z dającym do myślenia postem, dyskusja zeszła na osobiste wycieczki. Aż się nieprzyjemnie zrobiło :/

    Chyba pierwszy raz od powstania bloga, doszło do usuwania komentarzy. Widać grono czytelników się powiększa. Jak widać, są plusy dodatnie i ujemne :]

    I, jako że znów powrócił, jeszcze raz fotoreportaż obejrzałam. I w oczy rzucił mi się... telewizor! :)

    Czyżby jednak był obecny w salonie? Został usunięty, robi za monitor do laptopa? A może cały reportaż został zainscenizowany i jego ukrytym celem jest promocja stereotypów i ukrywanie "żeńskich lesbijek"?

    Znaczy, z ciekawości pytam... :)

    OdpowiedzUsuń
  31. tresc mojego postu nie byla chamska ale rozumiem, ze dla niektorych osob konfrontacja wyobrazen o sobie z percepcja wlasnej osoby przez innych ludzi budzi wielka traume i wprawia w osłupienie

    OdpowiedzUsuń
  32. anonimowy/a pisze: "ze dla niektorych osob konfrontacja wyobrazen o sobie z percepcja wlasnej osoby przez innych ludzi budzi wielka traume i wprawia w osłupienie"
    Rozumiem, że zaliczasz się do takich osób, skoro pomimo moich usilnych nagabywań nie chcesz pokazać swojego oblicza.

    OdpowiedzUsuń
  33. @Metaxu - w rzeczy samej telewizor posiadamy. A chwilowo nawet dwa. Co gorsza, marzeniem Gosi jest posiadanie większego. A wszystko przez... Playstation 3, który służy jej do grania, a nam do oglądania filmów. Nie posiadamy natomiast telewizji - nawet osiedlowej :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Blog najwyraźniej nabiera znaczenia - dorobił się własnego trolla ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Tak też myślałam :)

    Mało kto teraz telewizora do oglądania telewizji używa.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja żyję bez telewizora, tylko Mody na sukces mi żal

    OdpowiedzUsuń
  37. @Claire - cenne spostrzeżenie z tą wsią. Ja jednak cały czas myślę jak dziewczynka z dużego miasta (mimo iż spora część dzieciństwa upłynęła mi na wsi), a przecież chociażby z perspektywy kulturowej duże miasto, małe miasto i wieś to zupełnie inne bajki.

    OdpowiedzUsuń
  38. Mi się to ostatnio nasunęło w rozmowie z koleżanką, która próbowała mi wytłumaczyć o kogo jej chodzi z pewnej grupy dyskusyjnej - "no, taka butch, siedziała naprzeciwko ciebie, niewysoka, no, taka butch, no". A ja się zorientowałam, że już kojarzę, tylko że dla mnie to wcale nie jest żadna butch, tylko zupełnie przeciętna kobieta z króciutkimi włosami i w dużym T-shircie. Ostrzyżona i ubrana tak jak połowa matek moich kumpli, jak niegdyś moja własna mama. Poza tym utożsamianie butchowatości z krótkimi włosami i sportowym ubraniem też nie do końca mi pasuje, mam koleżankę, która choćby się ogoliła na łyso i włożyła dres, będzie cały czas bardzo, bardzo dziewczęca, a ja nawet gdy włożę spódnicę i szal, czuję, że to jeszcze nie jest TO. I jeszcze jeden przypadek - fotografie zmieniają. Dodają dziesięć kilo, dodają i odejmują urody, stereotypowo pojmowanej kobiecości/męskości itd. Jestem na to wyjątkowo wyczulona, bo zawsze zakochiwałam się w dziewczynach (jakichś mniejszych zauroczeń to też niestety dotyczy), które były bardzo niefotogeniczne, przez co nigdy - "z szacunku", jak to lubiłam określać - nie trzymałam ich zdjęć. Dlatego post Anonimowej o tym, jaka jest partnerka Uschi i co Uschi się w niej podoba, odbieram jako sąd wszechwiedzącej.

    OdpowiedzUsuń
  39. Do Rude de Wredne: zle mnie zrozumialas. Nie sugeruje, ze wywiad w Zadrze byl nie OK, byl jak najbardziej w porzo. Nie wiem dlaczego odebralas to tak, jakbym sugerowala, zebyscie zrobily z niego skecz, PONIEWAZ jest niefajny??? Nie widzialam nigdy waszego wystepu (mam nadzieje, ze to nadrobie), ale z twojej reakcji wnioskuje, ze skecze robicie tylko na zasadzie krytyki, satyry na cos (w sumie to naturalne) - stad pewnie to nieporozumienie. Chociaz pojecie skeczu samo w sobie niekoniecznie jest satyrą. Chociaz... Chyba sama sobie dalam do myslenia...

    OdpowiedzUsuń
  40. @skandal - ależ nie o to chodziło:). Nie znasz naszych skeczy i stąd to nieporozumienie. Zrobiłyśmy jeden skecz po wywiadzie z nami na wptv w ramach "zemsty" na prowadzącej:), a raczej w celu odreagowania jej zachowania oraz braku profesjonalizmu (oczywiście onej prowadzącej).
    I uwierz mi, ale nie odebrałam, że napisałaś, że wywiad w "Zadrze" był nie ok:)
    A nasze skecze są faktycznie satyryczne:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…