sobota, 11 września 2010

Ania plus Greta = W.N.M. Oficjalnie!

Rok temu Ania i Greta w wywiadzie dla "Repliki" mówiły tak:

To jest właśnie plus mojej płci biologicznej, że daje mi możliwość zawarcia małżeństwa z Gretą. I na pewno to nie będzie standardowy ślub. Oczywiście jesteśmy niezadowolone z tego, że pary homoseksualne nie mają w Polsce możliwości zawarcia małżeństwa, ale to nie znaczy, że w proteście i solidarności my mamy tego nie robić. Chcemy jednak aby nasz ślub był wydarzeniem, chcemy pokazać, że można żyć inaczej. 

Ania jest osobą transgenderową. Dziś wzięła z Gretą ślub w parku w Żelazowej Woli. I - jak obiecywały - pokazały, że można żyć inaczej. Wystąpiły w identycznych strojach - białych spodniach i fioletowych marynarkach:

Zaprosiły rodziny i przyjaciół z Transfuzji, UFY i innych queerowych społeczności. Zamiast kwiatów zażyczyły sobie karmę dla psów (pojedzie do schroniska). Oficjalną część ceremonii poprowadził burmistrz Sochaczewa, w nieoficjalnej Furja odczytała wiersz "Pociąg" z repertuaru Barbie Girls ("Stoi na stacji moja dziewczyna...") i dodała coś dla zebranych gości:

Drogie gościnie i mili zebrani,
osoby obecne! Niechaj was nie zmami
czarowne otoczenie z jego wzruszeniami:
cała Żelazowa Wola z koncertami,
żelazny repertuar Chopina, scherzami
rządzący rzekomo Polaków sercami,
niech nie zmylą ani
zieleń, ptasząt pienia
ani park z wierzbami,
to nie są wzruszenia!
Ponieważ ze wzruszeń
największe za nami:
ślub, ślub niesłychany,
ślub Grety i... Jana!


Wystąpił też duet muzyczny: transseksualna gitarzystka plus flecistka. Ceremonię uświetnił też cały zestaw kamerzystów (powstaje film o dziewczynach), fotografów i zdaje się że również dziennikarzy. Tak że kupcie w poniedziałek "Wyborczą"! Było bez pompy, z dużą dawką humoru, ale też najzwyklejszych wzruszeń. I tak, było to wydarzenie.

Przyznam szczerze, że kiedy przeczytałam przywołany na początku wywiad w "Replice", to byłam na dziewczyny trochę zła. No bo jak to, my nie możemy, a one co - ślub? Taki heteronormatywny? Że panna młoda jako beza i pan młody we fraku? Teraz widzę, że pieniactwo ze mnie wyszło. Albo zazdrość. Dziewczyny pokazały to, o czym mówiły - że można żyć inaczej. I że można być sobą - jawnie, w obecności urzędnika, rodziców, cioć, wujków, babć i prababć. I że wszyscy mogą się wspólnie cieszyć ich szczęściem, niezależnie od tego, jacy są i jak bardzo - pozornie - niedobrany zestaw gości do tego cieszenia się został wybrany. Dla mnie ten ślub był ogromnym aktem odwagi. Bo czasem naprawdę trzeba jej bardzo dużo, żeby być sobą.

Na koniec zagadka - skąd jest ten sondaż?
Odpowiedź brzmi: ze strony internetowej "Faktu". Nie wierzycie? Zajrzyjcie tu. Jak to się stało? Cóż, to taki efekt uboczny akcji "Love is in the Air". Może rzeczywiście kiedyś wyklikamy sobie inną Polskę? A przy okazji - wielkie podziękowania dla Sylwka i hds-a za support!

24 komentarze :

Takie głupawe pytanie - co jest transgenderowego w tym ślubie?

Ha! A mamy coś takiego jak ślub transgenderowy? Jak dla mnie - to, że Ania nie ukrywa, kim jest. Że tak, bierze ślub jako biologiczny mężczyzna pod swoim metrykalnym imieniem, ale jednocześnie jako osoba trans - w makijażu, damskich ciuchach i w asyście swoich transprzyjaciół.

Wiesz, ja miałam podobne odczucia po przeczytaniu artykułu w "Replice". I również zmieniam zdanie - serdeczne gratulacje dla dziewczyn! A także dla Was, jako że jesteście na prowadzeniu w konkursie SAS :)

Furja wiodaca lud na barykady!

Prawo idace ZA a nie PRZED tym co ludzie mysla i robia.
Politycy nie do robienia rewolucji,ale do obslugi spolecznych potrzeb.

Ale mi sie pisze komunalki...

Mialem cos innego-waznejszego:jesli wygracie noc poslubna w NY to obiecajcie ze zrobicie wielkie lesbianskie wesele we Wszawie.
Nie wierze by SAS choc cateringu nie ufundowal...
Dla was aspekt prospoleczny-polski z takiego wesela bedzie pierdyliard razy nosniejszy nizli z lotu chocby na ksiezyc.

A jesli juz to koniecznie zaproscie pania Anne Komorowska z malzonkiem,oki?

m@B
neospasmin.blox.pl

Gratulacje:) A teraz tak hipotetycznie co gdyby Ania postanowiła zmienić płeć (biologiczną) w wyniku czego stała by się w świetle prawa kobietą ? Jak wtedy państwo polskie patrzyło by na małżeństwo przez nią zawarte ? Czy wtedy byłby to prawnie sankcjonowany związek dwóch kobiet? Taki "klops" prawny dziś mą głowę zawraca :)

Niestety mam negatywne odczucia - nie z powodu ślubu, bo młodej parze życzę szczęścia - ale w związku z nagłaśnianiem tego jako ślubu "dwóch kobiet". Ślub zawarli w świetle prawa polskiego mężczyzna i kobieta, co nigdy w tym kraju nie było zakazane. Ponadto Janek (Ania) wielokrotnie powtarzał, że dobrze się czuje w swoim ciele i nie zamierza poddawać się operacji. Jako osoba homoseksualna będąca w legalnym związku partnerskim, który NIE jest respektowany w Polsce, czuję niesmak i ośmieszenie mojego związku przez pseudo-lesbijki. My, pomimo 5-letniego stażu małżeńskiego nie możemy się wspólnie rozliczać, ani korzystać ze świadczeń partnerki, a państwo Greta i Janek dostają wszystkie przywileje małżeńskie jednym machnięciem pióra. Jedyne co może im grozić to uznanie ich przez osoby postronne za parę dziwaków-przebierańców - konsekwencji prawnych - brak. Poza tym jak ten ślub ma się do prawdziwych transów pooperacyjnych (nie transwestytów), którzy pozostają w związkach jednopłciowych? Nijak. Tamte pary będą tak samo dyskryminowane jak do tej pory.

Nagłośnienie tej szopki bardziej szkodzi niż pomaga środowisku LGBT w dążeniu do związków partnerskich.

Z poważaniem
igrażka

@Neospazmin
JEŻELI wygramy, to na pewno uczcimy odpowiednio ów ślub w Polsce. Jeżeli nie - to uczcimy wszystkich cudownych ludzi, którzy nas wspierają.

@orsokane
Głupia sprawa, ale nie wiem. Ania akurat zdaje się że nie zamierza przechodzić operacji, ale wiele osób trans przechodzi ją już po ślubie z osobą płci przeciwnej i szczerze mówiąc, nie wiem, co wtedy.

@igrażka
Nie przeszkadza mi, że dziewczyny nagłośniły sprawę. I nie sądzę, by komuś w ten sposób zaszkodziły. Nieszczególnie jednak podobał mi się sam sposób nagłośnienia, ale na kształt tekstu w "Wyborczej" (a już szczególnie sensacyjny jednak tytuł) raczej już nie miały wpływu. Sprawy tożsamościowe są trudne i trzeba je naprawdę dobrze podawać, aby osoby niezainteresowane coś z tego zrozumiały. Bo przecież można być trans, nie przechodząc operacji, i można być kobietą, mając ciało mężczyzny. Tylko trudno to wytłumaczyć komuś, kto w kwestiach genderowych nie siedzi (czyli po prostu większości ludzi) - a ot tego chyba należałoby zacząć pisanie o tym ślubie.

orsokane

Wtedy w trakcie procedury (jeśli zostałoby stwierdzone przez psychologów itd, że jest osoba transseksualną) warunkiem, aby zmienili jej dokumenty na "damskie" i żeby w ogóle sąd się zainteresował umożliwieniem jej czegoś takiego jak zmiana literki w dowodzie na "K" jest rozwód. Ponieważ w Polsce nie ma prawnego przyzwolenia, aby dwie osoby płci "K" lub "M" były związane w stanie cywilnym jako małżeństwo.
Więc żadnej "sztuczki" tu zastosować się nie da... Chyba, że tak jak zrobiły to właśnie dziewczyny - jedna pozostaje prawnie przy płci biologicznej i nie zmienia dokumentów, mimo że funkcjonuje społecznie jako kobieta.
(Ale nie mieszajmy transgenderyzmu z transseksualizmem bo to dwie różne sprawy.)

Pozdrawiam.

dżizas. wiedziałam, że gdzieś ten news wywoła durną dyskusję, na forum gazety nie wchodziłam na szczęście, ale zajrzyjcie na homiki, ugh.

Widziałam. Nie komentuję:/

Uschi, co cię tak bulwersuje na homikach? Pod większą komentów podpisuję się 100%

kiedy pisałam ten komentarz, wpisy tam dotyczyły głównie tego, kto sobie co wkłada i dlaczego ;)

Miało być "pod większością komentów podpisuję się w 100%".

Po prostu lesbijki poczuły się dotknięte do żywego (jak i ja), że jakaś "hasbian" i jakiś trans wycierają sobie publicznie buzię lesbijkami.

Nie udawajmy że jesteśmy wszyscy tacy otwarci i mamy te same poglądy (bzdura). Tylko niektóre cele mamy wspólne, a jeden z został właśnie ośmieszony artykułem w GW.

Jeden z komentarzy na homikach najlepiej oddaje to, o co mam na myśli pisząc, że ten artykuł bardziej nam szkodzi niż pomaga:

"To proste. Greta nie jest lesbijką, jest biseksualistką, która usiłuje zachować twarz bo przez wiele lat maszerowała ze sztandarem jako zatwardziała lesbijka. Teraz związała się z facetem [...] (fragment usunięty. d...etr.). Janek nie jest transseksualistą, jest transwestytą. Lecz najwyraźniej mam problem z nazwaniem tego wprost. Dlaczego? Kocha swoje ciało, nie widzi potrzeby korekty płci. Robi w mediach równie kiepską robotę transseksualistom jak Greta lesbijkom. No bo po co ulegać fanaberiom niektórych domagających się operacji (może jeszcze za pieniądze NZF), skoro tu mamy żywy przykład, że można żyć bez korekty płci i być szczęśliwym? Po co lesbijki mają mieć prawo do związków partnerskich, skoro Greta medialnie udowadnia, że wystarczy znaleźć dobrego penisa i jesteś uleczona? Brawo... Gratuluję "dobrej roboty"!"

Po prostu nic dodać nic ująć.

igrażka

Dokładnie. Ja też się z tym komentarzem zgadzam. W świetle prawa ślub wziął facet z kobietą. A że jest transwestyta i ubrali się z partnerką tak samo... Nie widzę tu powodów do zachwytu.

I nie dziwię się, że są osoby oburzone. Bo "dziewczyny" nie zrobiły nic nadzwyczajnego... Ślub wziął facet i kobieta, tak jak pragnie sobie tego kościół i konstytucja. I nikt tu na "przebieranki" nie będzie zwracał właśnie dlatego uwagi.

PS. Bo co? Jak ja wezmę ślub z facetem, będąc w garniturze to ogłoszą, że pierwsi geje wzięli ślub w Polsce...?

Pfff.

Sam pomysł ślubu -ok. Jeżeli zależy im na objęciu swojego związku opieką i ochroną przez państwo, droga wolna. Ale nie rozumiem szumu medialnego wokół tego wydarzenia oraz tego w jaki sposób owo wydarzenie ma być graniem na nosie tradycji?. Tym, że ubrały/ubrali się tak samo?. Tym, że obie/oboje czują się kobietami?. Samopoczucie nie ma specjalnego znaczenia dla litery prawa. A według prawa ten ślub to ślub kobiety i mężczyzny, czyli stara dobra tradycja, która sprawdza się od lat :). I w tym przypadku nic by tego nie zmieniło, nawet ubranie urzędnika i wszystkich gości w sukienki i krawaty. A balansowanie między płciami nie jest naprawdę niczym wyjątkowym ani szczególnym.

zwróćcie jeszcze uwagę na rolę GW w tym wszystkim. język, jakim został napisany artykuł, jest idiotyczny. sformułowania niepoważne. taka inżynieria społeczna, z założeni ana siłę - a na siłę to nic się nie udaje i co najwyżej backlash przynosi.
GW po raz kolejny robi nam niedźwiedzią przysługę.

Uschi, zgadzam się z tobą. Prędzej spodziewałabym się takiego artykułu/relacji w "naszych" mediach. Wciąż jednak nie uzyskałam odpowiedzi od GretAni "po co" im ten rozgłos - wcześniej w Polityce, teraz w Gazecie?

Tymczasem po wczorajszym artykule, dzisiejszy materiał o Ewie i Gosi (a raczej o inicjatywie SAS) został o wiele chłodniej przyjęty i GW jest ostro krytykowana za "lansowanie wzorca homo". Nikt się nie wczyta w treść DLACZEGO dziewczyny zdecydowały się na ten konkurs, dlaczego jest taki wyjątkowy i z jakimi problemami borykają się pary gej/les, które nie mogą w Polsce ani zawrzeć ślubu, ani nawet nostryfikować już zawartego ślubu w innym kraju (Joey i ja będziemy 7 grudnia obchodzić 5 rocznicę naszego ślubu, a w dalszym ciągu nie możemy się wspólnie opodatkowywać!)

Faktycznie niedźwiedzia przysługa.

Wydźwięk artykułu mnie zupełnie nie zdziwił. GW pisze tak, żeby w pięty poszło i zaszkowoło nietoleranyjnych ciemnogrodzian ;), najmniej tak naprawdę uważając na bohaterów tekstu. Ot są tylko narzędziem w walce z ciemnotą Polaków ;). Czy jednak taki tekst może szokować?. Nie wiem. Dla mnie był on jedynie wyrazem bezsilności w poszukiwaniu środków wyrazu siebie. Ktoś chce łamać tradycję a sięga po jedno z najbardziej tradycyjnych rozwiązań finalizujących związek dwojga ludzi?. Co z tego, że robią to z przymrużeniem oka i żartem?. To w dalszym ciągu jest droga którą szły już tysiące par przed nimi.Więc albo się godzą się na to, że tradycja nie jest wcale taka zła i nie ma przeciwko czemu się buntować albo szukają innych rozwiązań na pokazanie siebie i tego co jest dla nich ważne. Coś mi nie odpowiada to w to nie wchodzę, proste.

Odnoszę wrażenie, że Ania i Greta nie miały zamiaru nikogo obrażać, ani ośmieszać naszych dążeń do zawierania związków. Zgodziły się, aby nagłośnić sprawę w dobrej wierze. Wyszło, jak wyszło.
Tekst napisała osoba, której problemy gender, queer nie są obce.Napisała go w sensacyjnym tonie zamiast poruszyć temat związków par jednopłciowych.Ja znam dziewczyny i wiem dlaczego Jan jest dla mnie Anią, ale większość czytelników nie. No bo czy o kobiecości stanowi tylko: " Na co dzień Ania zaciera granicę płci, maluje paznokcie, depiluje brwi, nosi kolczyki. Zarost likwiduje laserową depilacją".
No z opisu wychodzi mi facet (bez obrazy) metroseksualny, albo artysta, albo gej;).
Mój dziennikarski instynkt ( a co:) podpowiada mi, że można było sporo na tym ugrać.
W komentarzach pod artykułem, oprócz zagłębiania się w szczegóły pożycia (już małżeńskiego), pojawiła się również dyskusja na tema zawierania związków przez pary jednopłciowe. Szkoda, że zdominowana przez anatomię:)

Mnie dziwi, że taki artykuł popełnił m.in. Pacewicz, którego cenię za wyważony ton, za rozsądek.
Widać GW w piętkę goni i zniża się do poziomu Faktu czy Super Expressu.

ja myślę sobie, że to nie artykuł i news w tym najważniejszy (bo po kilku dniach i tak gdzieś się rozmyje, szczególnie, że na pudelku nowe pomysły lady gagi;). najistotniejsze właśnie komentarze na homikach...

jad zieje jak i pomieszanie z poplątaniem. transgender a transseksualny to są nie pojęcia równoważne.
jeśli ktoś sprowadza płeć tylko i wyłącznie do tego co się ma w 'spodniach' to rzeczywiście szybko można zrobić z grety bi tudzież hasbian, etc. i gdyby tylko od tego to zależało, to życie byłoby dużo łatwiejsze (i nie mam tu na myśli pomysłów typu płeć mózgu tudzież kombinowania o przeróżnych męsko/kobieco-pierwiastkach)

jakoś mi się to strasznie kojarzy z wykluczeniem trans-kobiet (MTF) z imprez kobiecych w USA czy też agresją w stosunku do butch/ femme

może lepiej by najpierw obejrzeć "gendernauts" albo poczytać leslie feinberg albo pat/patricka califię?:) nie mówiąc o stronach transfuzji... i nie zamykać się w swoim piekiełku. jakieś inne pomysły?

smutne najbardziej to ile jest do roboty na własnym poletku i jak wciąż teoria queer nie może/ nie potrafi się przebić do ogółu.

pzdrw...

"Gendernauci" byliby zbyt hardcorowi dla większości społeczności LGB. ludzie wolą, jak jest miło, łatwo, jasno i czarno-biało...

zresztą, uwielbiam ten film i zastanawiam się, czy można go gdzieś zdobyć? widziałam go raz, łumacząc dla DocReview ;)

Prześlij komentarz