Przejdź do głównej zawartości

Millenium, wszechpolacy i zaproszenie

Zacznę od dwóch sprostowań. Pierwsze dotyczy wpisu o "Millenium", w którym postawiłam pierwszą część trylogii bardzo wysoko nad drugą i trzecią, co wzbudziło żywe (i słuszne) protesty w komentarzach. Rzeczywiście część pierwsza rządzi, jeżeli wziąć pod uwagę tylko filmy (i tylko je i pierwszą część książki brałam pod uwagę, recenzując sagę). Nadrobiwszy zaległości czytelnicze i dosłownie pochłonąwszy "Dziewczynę, która igrała z ogniem" i "Zamek z piasku, który runął", zwracam honor Larssonowi (a przy okazji wielkie "buuu" dla reżysera, który skopał tak doskonały materiał). Czyta się z zapartym tchem, dobrych wątków jest mnóstwo, tak że nie podejmuję się wyliczać wszystkiego, co mi zapadło w pamięć. Najbardziej chyba rozbawiła mnie część pokazująca, jak karykaturalne rozmiary może przybrać homofobia (media przez całe miesiące ekscytujące się wątkiem "gangu lesbijek satanistek") oraz seksizm (krótka kariera Eriki Berger w piśmie SMP, podczas której padła ofiarą stalkingu ze strony redakcyjnego kolegi, który nie mógł przeżyć, że kilkanaście lat wcześniej, gdy chodzili do jednej szkoły, ta nie zwracała na niego uwagi). Do tego opis działań tajnych służb, o których nie wiedzą nawet... tajne służby, wątek procesowy i... no, dużo tego jest. A co najlepsze, przez cały czas widać, że, nawet gdy dzieje się już bardzo źle, to wszystko skończy się dobrze. Źli goście zostaną ukarani, dobrzy - nagrodzeni. Szkoda tylko, że najlepszy gość ze wszystkich, czyli sam autor, nie dożył nagrody za tak świetną historię. No ale niestety życie to nie bajka.

Drugie sprostowanie dotyczy poprzedniego posta, a pojawiło się w komentarzach do niego. Otóż według "Życia Warszawy", na które powołał się Abiekt, a za nim ja, sytuacja z zaproszeniem wszechpolaków na Paradę wyglądała następująco:

Wczoraj komitet na paradę zaprosił wszechpolaków pod warunkiem, że nie będą głosić homofobicznych haseł. – To niedorzeczność. Na pewno nie skorzystamy. Ale będziemy protestować przeciwko paradzie – powiedział Jakub Siemiątkowski, szef mazowieckiej MW.

A według rzeczniczki Parady tak:

Dziennikarz "Życia Warszawy" zapytał Łukasza Pałuckiego, czy Młodzież Wszechpolska może iść w Paradzie Równości 2011, skoro jest to taka włączająca inicjatywa. Łukasz powiedział, że jeśli wspierać będą idee, o które walczy Parada i nie będą głosić haseł sprzecznych z nimi, to mogą iść.

Jak dla mnie to zamyka sprawę, tak że odwołuję przyznanie nagrody za "debilizm roku". W wielką przemianę smutnych panów z MW wprawdzie nie wierzę, ale różnicę między zaproszeniem kogoś a odpowiedzią na pytanie, czy by się kogoś zaprosiło, dostrzegam. A przy okazji - choć nie podobają mi się niektóre działania organizatorów Parady 2011, to podoba mi się profesjonalizm jej rzeczniczki.

No dobrze, dość kajania się, czas na zaproszenie. Otóż już w najbliższy piątek będzie miał miejsce koncert benefitowy akcji "Miłość nie wyklucza". Cały dochód przeznaczymy na kampanię "Miłość nie wyklucza" - w tym roku zamierzamy odwiedzić z billboardami jeszcze przynajmniej dziesięć miast! Przybywajcie, dobra zabawa gwarantowana!

Komentarze

  1. No paczcie...
    Ja znowu w pracy, zamiast słuszną sprawę wspierać ;(

    W sprawie parady pierwsze koty za płoty, czyli wstępny sparing za nami, niecierpliwie czekam na kolejne gdakania ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. A nie mówiłam? ;) Lepiej zawsze najpierw przeczytać książkę, potem obejrzeć film albo nawet w ogóle go nie oglądać ;)
    Myślę, że film duńskiego reżysera i tak będzie lepszy, niż produkcja amerykańska. Jesteśmy przyzwyczajeni do hitów kina amerykańskiego i pewnie wiele ludzi będzie uważało, że to super hicior z boskimi aktorami. A moim zdaniem film skandynawski ma swój klimat, aktorzy są brzydcy jak noc i nie ma tych wszystkich "akcji", do których jesteśmy przyzwyczajeni w amerykańskim bełkocie. Mało tego - ja zbojkotuję produkcję USA. Dlaczego? Pamiętam jak dziś, że na pierwszej części byłam w kinie. Wyczekiwałam drugiej i trzeciej i NIC! Nie ma! I co najlepsze - nie będzie! Napisałam do dystrybutora, o co chodzi? Dlaczego w Szwecji już film dawno temu obejrzeli, a u nas nie ma go nawet w zapowiedziach na 2010 rok! Wiecie, co mi odpisali? Że film nie będzie pokazywany w kinach, bowiem prawa do niego wykupiła amerykańska wytwórnia i zablokowali pokazy. Chore, nienormalne. Dziwią się potem, że ludzie filmy nielegalnie ściągają z internetu. Ja bardzo chciałam zobaczyć w kinie - nie dało się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Żałuję bardzo, że na koncercie nie mogłam być, Konopnicką chciałabym bardzo zobaczyć :) zakochana-w-dziewczynie.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…