Tak że z przykrością ogłaszam przerwę w blogowaniu. No, może jakaś galeryjka z soboty się pojawi.

-
Paluszek i główka
Nie, to nie będzie tekst o tym, jak to ludzie wymawiają się od zrobienia czegoś, np. od udziału w sobotniej manifestacji na Placu Zamkowym, podczas której domagać się będziemy ustawy o związkach partnerskich (szczegóły tu). Stety albo i niestety. Dla mnie niestety, bo, nawet jeśli chciałabym taki tekst napisać, to póki co byłby on bardzo krótki. Powód? Złamanie środkowego palca prawej ręki. Jak? Podczas próby złapania naszego spanikowanego psiaka, który na wczorajszą burzę zareagował, cóż, jak zwykle. Pies ma się dobrze, ja mam się tak:
Paluszek i główkaEwa Tomaszewicz 7/05/2012
Czytaj także
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
do wesela (w naszym kraju) się zagoi ;)
OdpowiedzUsuńZawsze możesz zatrudnić sekretarkę, która podyktowanego posta zamieści wraz ze wszystkimi szczegółowymi wskazówkami :D
OdpowiedzUsuńMój pies kiedyś przyprawił mnie o skręcenie kostki. Jak? Ano tak, że mnie niespodziewanie szarpnął smyczą w dzikim szale za suczką...
Zdrowia. :)
ożesz... nigdy nie miałam nic złamanego (no, prócz serca oczywiście) więc nie wiem, jak bardzo boli, ale za to wiem, co potrafi zrobić pies w czasie burzy (na ten przykład się dosłownie zagotowuje ze strachu), a takowa ostatnio przez 6 godzin nas męczyła. Szczerze współczuję i pozostaje mi życzyć szybkiego zrośnięcia i żadnych burz w okolicy:D
OdpowiedzUsuńJa złamania, skręcenia i pęknięcia więzadeł miałam, ale na szczęście tylko w nogach - nie zostałam pozbawiona zdolności pisania. Acz kiedyś udało mi się na nartach biegowych pod własnym ciężarem (ok. 90 kg) prawie sobie wyrwać staw barkowy - żeby było zupełnie ironicznie, ok. 20 minut wcześniej mijałam kobietę mówiącą do towarzysza, że "na biegówkach nie da się połamać"...
OdpowiedzUsuńAuć, ale przy okazji można Cię zobaczyć od środka ;) Wyrazy współczucia ślę
OdpowiedzUsuń@atew
OdpowiedzUsuńObawiam się, że nawet gdyby mieli mi coś przeszczepić, to do wesela nie byłoby śladu.
@Drevni Kocurek ^^
No u nas to też nie pierwsza "psia" kontuzja. Taki psi urok.
@Sydonia
Też nigdy nie miałam nic złamanego. No ale zawsze musi być ten pierwszy raz. Boleć jakoś strasznie nie boli, ale śmieszne, jak taka niby głupotka utrudnia wykonywanie prostych czynności.
@zewsząd i znikąd
Połamać to się da nawet schodząc z dywanu na podłogę:)
@Ter SA
Szok! Od środka wyglądam... jak wszyscy:)
To ja jeszcze dodam, że coś takiego na szczęście powinno dość szybko się wyleczyć. Miałam dwa razy tego typu pęknięcia kości w palcach stóp (głupawe okoliczności, np. za pierwszym razem w szkole przewróciłam sobie ławkę na nogę - a propos, kiedyś z kolei rower przejechał mi po stopie i nic mi się nie stało). Pierwsze kilka dni - okropne, niby nic, a trzeba skakać na jednej nodze, bo od oparcia chorej stopy na pięcie zaraz przeszywający ból. A po trzech tygodniach prawie nie ma śladu.
OdpowiedzUsuń