piątek, 26 lutego 2010

Świat seriali

Szczerze mówiąc, a raczej pisząc, mam na imię Gosia i lubię seriale. Wyrzuciłam to z siebie:) Jak wpadnę w ciąg, to potrafię nie jeść, nie spać, a oglądać. Prym wiedzie niejaki Doktor Dom. Zaczęłam go oglądać po tym, jak któraś/yś z naszych znajomych powiedział/a: "Powinnyście oglądać House’a, ma takie samo poczucie humoru jak wy". Refleksja: Grunt to uznanie przyjaciół.

Generalnie mam słabość do seriali medycznych. A wszystko to przez "ER". W domu na półeczce stoi 10 sezonów. Kolejne sezony właśnie katuję noc i dzień. Refleksja numer 2: Ech, to już jednak nie to samo.

"Chirurgów" obejrzałam pierwsze dwa trzy odcinki. Nie zaskoczyło. Ale może zaskoczy, wszak tam wątek branżowy. Niedługo pewnie drugie podejście.

"Na dobre i na złe". Niezły serial komediowy. Mamy z Ewą dziką radochę, oglądając go co tydzień przy niedzielnym obiedzie u moich rodziców. Ostatni nasz hit: udawanie kiełbasy z włośniem (!!!), która to miała zaatakować dyrektorkę szpitala. Ratowanie jej (dyrektorki, kiełbasa obroniła się sama, wszak miała włośnia czy włosień) to była akcja. Wow, naprawdę scenarzysta się wysilił.

Serial nieco zbliżony do medycyny, a nawet ściśle z nią związany: "Sześć stóp pod ziemią". Rewelacja! Ulubiona postać: Brenda:)

Seriale sf. "4400" ze względu na Karinę Lombard. Chociaż pierwsze dwa sezony naprawdę niezłe. Na resztę spuszczam zasłonę milczenia.



W stylu "4400" - "Heroes". Ciekawy pomysł, nierówne odcinki. Od zapierających dech w piersiach po rozwlekłe, ckliwe, głupie, beznadziejne (nic nie skreślać).

Tematyczne. "The L Word". Znowu dwa sezony dało się obejrzeć. Dalej oglądałam z obowiązku i ciekawości, co jeszcze głupiego da się wymyślić, oraz z nadzieją, że gorzej już być nie może. Może.

"Seeking Simone" (więcej tu). Absolutny hit. Serial internetowy, kręcony za darmo. Mój absolutny faworyt.

"Queer As Folk" (US). Kurczę pieczone w pysk, niby amerykański jak "The L Word", a jednak dużo ciekawszy. Nie ma burżugejów, nie wszyscy jeżdżą odjechanymi samochodami (nawet jeśli są tylko fryzjerkami) i niektórzy mają nawet jakieś takie nudne prace. Jestem na początku pierwszego sezonu, ale podejrzewam, że na tym nie skończę.

Seriale polskie. Faworyt: "Czterej pancerni i pies". Główny faworyt: Szarik.



Na dzisiaj tyle, bo właśnie mam kolejne odcinki sezonu 12 "ER".


PS od Ewy. W Gosiowej wyliczance zabrakło rzeczy z czasów, kiedy miałyśmy jeszcze telewizję i BBC Prime na zmianę z AXN potrafiło lecieć 24/7. "Absolutely Fabulous", "Mała Brytania", "French and Sounders", "Sliders", "My Hero", serial o szóstce przyjaciół, którego tytułu nie pomnę, a w którym każdy kochał się w kimś innym niż obecny/a partner/ka (skończyło się na scenie z piosenką ze "Spidermana" zamiast "Madame Butterfly")... A potem wyłączyli BBC Prime, AXN można oglądać w sieci i nie było już powodu, by prenumerować kablówkę.

PS 2 od Ewy. W stronę kobiet zamieściło kolejny felieton Gosi, czym ona się oczywiście nie pochwali!

8 komentarze :

Matko z corka... ja jestem uzualezniony od seriali.
Dr Housa jednak postanowilem nie ogladac, bo zobaczylem kiedys jeden odcinek i pan doktor zrobil na mnie bardzo zle wrazenie i postanowilem wtedy, ze za kare nie bede go juz wiecej chuja jednego ogladal.
Seriale brytyjskie (krotsze i dluzsze) ktore polecam:
- 3 Non Blondes (trzy wesole panie robiace zarciki na ulicy)
- Being Human (duch, wilkolak i wampir mieszkajacy razem)
- The Cathrene Tate Show (slynna brytyjska komediantka)
- Coupling (historia paru znajomych i ich pokrecone losy)
- Dead Set (zombies i Big Brother w jednym)
- Doctor Who (kazdy fan/ka sf winna wiedziec kimze on jest)
- Gavin & Stacey (historia paru znajomych i ich losy)
- The Office (co sie dzieje w biurze)
- The Vicar of Dibley (pewna pani jest ksiedzem)
- Peep Show (ostra jazda)
- Torchwood (offspin dr Who - dla doroslych - bardzo queer!)
- Miranda (nowy serial dopiero jeden sezon)
- Green Wing (medyczna komedia??!!)
- Smack The Pony (skecze w wykonaniu paru pan)
- Paradox (sf z tajemnica)
- Apparitions (egzorcymy, ale nie tylko demonow)
- Inbetweeners (komedia o szkolnych przygodach)


Inne warte polecenia w ramach dlugich zimowych wieczorow:
- Weeds
- Gilmore Girls
- Stargate SG1
- Stargrate Atlantis
- Stargate Universe
- Defying Gravity
- Star Trek (jakze by nie)
- Lost (moze procz nudnego sez 3)
- Dexter
- Nurse Jackie (medyczny!!)
- Amazing Race (byl na AXN!! nasz najulubienszy na swiecie reality show)
- Supernaturals (dwoch braci walczy z demonami i aniolami)
- Babylon 5 (klasyka)
- Eureka (takie lajtowe sf)
- Fringe (nauka??!!)
- Terminator:TSCC (czemu skancelowali taki super serial?)
- True Blood (wampajersss)
- Will and Grace (para nie do pary)
- V
- Flashforward

i pewnie jest jeszcze pare ktorych nie pamietam.

Temat-rzeka... :D
Moje pierwsze seriale to było anime na Polonii 1. Później "Sailor Moon", a reszta, to już historia :)
"ER", "Z Archiwum X", "Nikita", "Xena", "Ally McBeal", "Allo Allo", "Sliders", "Quantum Leap"... Oj, już wtedy dużo tego było :)

Teraz to z jednej strony już nie to samo, a z drugiej jednak nowa jakość :)

Tacy "Chirurdzy" z "ER" niewiele wspólnego mają. Ale oba mają swój urok. Myślałam, że w "Chirurgach" już będzie tylko gorzej, ale jeszcze trzymają poziom. Tylko na ten wątek branżowy, to Ci przyjdzie poczekać, chyba że zaczniesz od 4 serii (poza tym budzi ambiwalentne uczucia...)

Przyznaję, że nieobca była mi niedzielna rozrywka w postaci nabijania się z "Na dobre i na złe". Z moją siostrą, miałyśmy przedni ubaw przez lata :D

"4400" i "Heroes" przerwałam. Coś przeginali już (nie mówiąc o "Lost", w których utknęłam w poprzedniej serii i nie mogę się zebrać, żeby skończyć).

A co do "QAF" vs. "The L Word"... To jednak dwa diametralnie różne seriale. Kompletnie odmienne realia. I prawdę mówiąc, "TLW" jest dużo bardziej queerowy. Szkoda, że nierówne sezony (świetne 1,2,5 i koszmarne 3 i 6), "QAF" pod tym względem był lepiej zrobiony.

"House" mnie jednak jakoś niespecjalnie kręci. Mam ciągle wrażenie, że oglądam jakieś "CSI: Hospital".

W brytyjskich serialach mam ostatnio braki, bo na bieżąco tylko "Skins"...
Choć oczywiście "AF", "Little Britain", "The Catherine Tate Show", "Coupling" (to o tej szóstce przyjaciół; powstała też wersja amerykańska, ale była średnia w porównaniu z oryginałem) swego czasu przerobiłam :)

"doktora who" chciałam wam polecić do kolekcji.

no i możecie sprawdzić, czy wciągnie was "the big bang theory" ;)

to wyżej to moje alterego ;)

@ Sak maj sosydż - Ewa Cię zabije za podpowiedzi:) Na szczęście część z tych seriali mamy zaliczanych jeszcze za czasów, kiedy w Polsce było BBC prime.
@Metaxu - Jak mogłam zapomnieć o Ally. I dlaczego w tematycznych nie wymieniłam Xeny - mojego serialu wszech czasów? Późna pora jak nic i zmęczenie:)

A moim serialem wszechczasów jest Przystanek Alaska. Ostatnio wydał mi się dość zabawny taki serialik "Po dyżurze" :)

Ech, CSI chociaż to kryminalistyczne sc-fi mogę oglądać do upadłego (wszystkie 3 lokalizacje, chociaż z Miami mam miłe wspomnienia), do tego Dexter, Medium, Czysta Krew, detektyw Monk i co ciekawe - uwielbiam Zagadki Midsummer ;-) Ciekawe, czy można zaryzykować stwierdzenie: jesteś tym, co oglądasz (w sensie serialowym) ;-) Heh... ja już to wiem - nienawidzę czosnku i cebuli, a kocham krwiste steki - wniosek nasuwa się sam ;-P

Rude: hehe - spoko, na dodatek mam jeszcze jeden serial, bo mi sie wlasnie przypomnial. Medyczny, ale w zasadzie taki mikrobiologiczno-biochmemiczny: kadnadyjski ReGenesis, polecam ogladac wraz z komantarzem i objasnieniem na ichniej stronie internetowej... jak dla mnie bomba.

A seriali mam jeszcze troche w rekawie :))

Prześlij komentarz