Przejdź do głównej zawartości

Coś drgnęło

Kiedy pisałam tekst „Nasza bardzo wielka wina”, nie tylko miałam ochotę wylać swoją frustrację, ale także wstrząsnąć nieistniejącym środowiskiem. Dostaję sygnały, że kilkoma osobami się udało. Jednak dużo silniejszą i ważniejszą motywacją dla więcej niż kilku osób były z pewnością ostatnie działania MNW, takie jak stanie z banerem z hasłem „Żądamy ustawy o związkach partnerskich” pod Sejmem czy współudział w konferencji prasowej zorganizowanej przez KPH Wrocław (już niedługo Q Alternatywie) w Sejmie.

Ludzie zobaczyli, że garstka osób jest w stanie zmienić rzeczywistość. Może wydawać się niewielkim sukcesem, że w ciągu pięciu dni przy Różowym (jak nazywamy nasz baner) przewinęła się prawie setka osób. Ale, i to jest ważne, w większości były to osoby niezwiązane z żadnymi organizacjami czy inicjatywami. I dzięki temu zaangażowaniu, w co wierzę, "niszczarka" nie zdążyła pociąć na drobne projektu Ustawy o Związkach Partnerskich.  Pokazaliśmy, ze nam zależy. Nie czekaliśmy z założonymi rączkami. O mocy pikiety, a raczej pikniku przy Różowym świadczy też fakt, że z otchłani niebytu pojawiały się przy nim, na jakieś 15 minut, osoby przebrzmiałe medialnie i organizacyjnie. Ba, część z nich nawet fotkę pamiątkową sobie strzeliła i zdjęciem tym promuje swoją biznesową inicjatywę.

Ja osobiście jestem dumna z mojej przyjaciółki Joanny, która jak zaczęła działać, to na całego. Większość dni z ostatniego tygodnia spędziła pod Sejmem, a teraz stała się organizatorką przewidywanych w przyszłym tygodniu demonstracji. Bardzo się też cieszę, że na kolejne demonstracje (przypominam: od 24 do 27 lipca jesteśmy znowu pod Sejmem; szczegóły, również innych działań, tu i tu) już się szykują delegacje z Poznania i Trójmiasta, a pewnie dołączą do nich również inne miasta.

Spotkania organizowane przez MNW przestały już być spotkaniami ludzi związanych z MNW czy nawet z innymi organizacjami. Pojawia się na nich coraz więcej osób, które dotąd od wszelkiego aktywizmu trzymały się z daleka, a które na dodatek nie mówią, że coś trzeba zrobić, ale - że to zrobią. Czy to w małych, czy w dużych rzeczach, pomagają, jak potrafią. A to deklarują, że załatwią kamerę, a to, że za psi pieniądz pożyczą własny sprzęt nagłaśniający, a to, że wyślą listy (wiecie, takie w kopertach) do posłów i posłanek.

I nieważne jest, czy mają czas, czy ciągną jeden etat czy dwa, czy poświęcą cenne urlopowe dni, czy zdrowie im na to pozwala, ważne są priorytety. A główny to teraz pokazanie politykom, posłom, posłankom, że jest nas więcej, niż sobie wyobrażają, że nie jest tak, że nikomu nie zależy. Bo zależy nam, zwykłym obywatelkom i obywatelom naszego pięknego kraju nad Wisłą. I to właśnie w ostatnim tygodniu udało nam się pokazać.

Mogłabym malkontencić, ale obserwując to, co się dzieje, myślę, że refren tej piosenki nie pozostaje pustym wezwaniem i że już niedługo te kamienie drgną i polecą jak lawina:


Na zdjęciu: ostatnie spotkanie zorganizowane przez MNW. Fot. Wiktor Sidoruk

Komentarze

  1. Nie wiecie, czy ktoś, kto ma dojścia do "naszych" celebrytów (Piróg, Poniedziałek, Raczek...), próbował ich namówić do włączenia się w kampanię?
    Ja niestety nie znam osobiście nikogo takiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. smutne to jak piszesz "osoby przebrzmiałe medialnie i organizacyjnie", już lepiej może wymienić je z nazwiska?? nie wiem na jakiej podstawie tak sądzisz. nie życzę aby ktoś kiedyś o tobie tak napisał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonim: ależ ja już jestem przebrzmiała medialnie i organizacyjnie:)
    A i anonimie uderz w stół a anonimowe nożyce się odezwą?;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ilez ja bym dala, zebyscie mieli Kochani takie podziekowania a nie szarpanie sie z tym co sie nalezy. Moge przyznac tylko, ze to co przeczytacie i na pewno skomentujecie, ze sie w glowach w Szkocji przerwaca a w Polsce ani drgnie.Trzymam mocno kciuki za ustawe i za Was wszystkich w Polsce.
    Thank you for your recent correspondence expressing your view on equal marriage.

    You will be aware that the Scottish Government recently held a consultation which invited the people of Scotland to express their view on this subject. The Governments view at the beginning of the consultation was that it "tends towards the view that same sex marriage should be introduced but believes that faith groups and their celebrants should not be obliged to solemnise same sex marriages." Although this is not the Government’s final view (as they are currently awaiting the outcome of the consultation).

    At this moment in time same sex ceremonies may be held as a civil ceremonies with the same rights and status of mixed sex ceremonies. The proposal as I understand it is to open up the rights to perform same sex ceremonies to those churches who wish to be able to perform such a ceremony.

    Yours sincerely

    Colin Keir
    http://www.scottish.parliament.uk/

    OdpowiedzUsuń
  5. Za czym kolejka ta stoi? Po związki, po związki po związki!
    Na co w kolejce tej czekasz? Na prawo, na prawo, na prawo!
    Co przyniesiesz do domu? Nadzieję, nadzieję, nadzieję!
    Co ci z tego zostanie? Partnerstwo, partnerstwo, partnerstwo. :}

    Bądź, jak kamień, stój, wytrzymaj! Kiedyś te kamienie drgną i polecą jak lawina, przez kraj, przez kraj, przez kraj!


    KaFor

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…