sobota, 9 stycznia 2010

Dragon Age: Początek i mój początek

Uległam (w końcu!) namowom Ewy, by coś na jej blogu napisać. W myśl zasady, której wyznawczynią jest moja druga, niewątpliwa lepsza, połowa, że jeśli chcesz o czymś przeczytać, to sama o tym napisz, mój debiutancki wpis poświęcę gierkom RPG fantasy na PC i PS3. A szczególnie jednej - "Dragon Age: Początek".

Miłośniczką gier komputerowych wszelkich jestem od początku istnienia komputerów osobistych. Najpierw gier najprostszych, później już tak "skomplikowanych" jak "Prince of Persia" (tak, ten pierwszy:)). Jakiś czas później moje dnie i noce zajęła bez reszty gra "Hereos". Przeszłam wszystkie od II do V kilka razy, oczywiście nie pomijając dodatków. Aż w końcu pojawiło się "Baldur's Gates" i kontynuacja tegoż - "Neverwinter Nights". Przepadłam. Zaginęłam bez wieści. "Wiedźmin", tak wyczekiwany, również nie pozwalał mi zasnąć przez szereg nocy.

I tu mały wtręt: Ewa niestety nie rozumiała mojej pasji, a dokładniej manii, aż do czasu. Wpadł mi do głowy szczwany plan. Kupiłem Ewie "Sims 2". I się zaczęło, ja już dawno śpię, a ona… gra. O boska Safo! Proste, skuteczne. I być może dzięki temu w naszym domu pojawiło się Playstation 3.

W tym roku na gwiazdkę dostałam grę "Dragon Age: Początek". Jak do tego doszło, możecie przeczytać tu.

O grze tej napisano wiele. Że świetna, dobra, taka sobie, fatalna. Jako wielbicielka wszelkiej maści fabuł fantasy uważam, że gra jest niezła. Zawiera wszystko, co zawierać powinna taka gra - ciekawe zwroty akcji, uzależnione od naszych reakcji na pewne sytuacje, odpowiednią liczbę potworów do uśmiercenia, w miarę przyzwoite dialogi między postaciami a główną bohaterką (w moim przypadku, ponieważ można być również i bohaterem), interesującą mieszankę towarzyszy w podróży po Fereldenie (nazwa świata), ciekawe przygody oraz lokacje, w których je przeżywamy.

Ale to, co dla mnie najlepsze i najciekawsze w tej grze, to, hm, osobiste interakcje między główną bohaterką a jej towarzyszami podróży. Nie jest to oczywiście nowość, bo już w wyżej wspomnianych "Baldur's Gates" i "Neverwinter Nights" była taka możliwość. Niestety bliższa znajomość, a właściwie bardzo bliska, możliwa była tylko między osobnikami płci przeciwnej. Przykre, ale prawdziwe.

Twórcy Dragon Age Początek nie mają takich zahamowań. Wszystkie możliwe konfiguracje są dozwolone. Postać, którą sobie wykreowaliśmy, jest z założenia biseksualna i tylko od nas samych zależy, w którą stronę skali Kinseya podążymy.

Co więcej, kiedy trafiamy do pewnego przybytku zwanego Perłą, jego właścicielka pyta nas, kim jesteśmy zainteresowani. A wybór ma niezły - od krasnoludki, przez ludzi, po elfki.

Moja bohaterka nie miała wątpliwości. Odrzucała wszelkie awanse swoich męskich towarzyszy, aby na stałe połączyć się z bardką Lelianą, której serce zdobyła na wieki, a przynajmniej na jakiś czas. Wyglądało to mniej więcej tak:



Niestety wiedźma Morrigan, na której mi najbardziej zależało (eh, te wredne charaktery), skutecznie mi się opierała. Wyobraźcie więc sobie moje zdumienie, zaskoczenie oraz wściekłość, kiedy szukając na Youtube scen z Lelianną, zobaczyłam, że obiekt moich marzeń jednak może przespać się z kobietą:



Tak że wybaczcie mi, że teraz zakończę ten wpis, ale… ja po prostu nie mogę się powstrzymać.

21 komentarze :

Witam drugą połówkę Ewy i życzę powodzenia w prowadzeniu wspólnym bloga :)

Skoro mowa o grach, to nie grywam w nie zbyt często, choć w Simsach 3, które mam zainstalowane, oczywiście mam wypasioną chatę, osiągnęłam wszelkie szczyty w karierze pisarskiej, a nawet doczekałyśmy się z żoną dziecka - mam tendencję do wprowadzania prawdziwych postaci do gry, po czym tworzę alternatywne do rzeczywistych życiorysy :D No cóż, przynajmniej w simsach zawsze można było się hajtnąć z osobą tej samej płci.

Miło też wspominam grę Deus Ex. Grałaś może? Świetna gierka, o dwóch albo trzech możliwych zakończeniach, w zależności od tego co wybierzemy. Najlepsza gra w jaką grałam w swoim życiu.

Choć Wiedźmina, ech.. zainstalowałam... i zwiesił mi się po pierwszym epizodzie! Nie mam pojęcia czemu, bo sprzęt mam dobry (kupiony już po ukazaniu się gry możliwie jak najlepszy na tamte czasy)! Może dlatego, że to była rozszerzona wersja i tego jednak komputer mój nie wytrzymał?

A te gierki z wątkami homo miażdżą system i muszę wreszcie sobie jakąś nabyć :)

A ja myślę, że są po prostu wytargetowane...

Pod notka paniewa dodala jeszcze pole oceny.
Wg mnie zawezone- powinna byc jeszcze kratka "bezwstydne".

Boo chyba tak mozna opisac wyznanie milosci do gier rpg. :)

Duze dzieciaki...

To dziewczę z pierwszego filmiku ma śliczny akcent i uroczą wadę wymowy :-)

I cóż za przemiły zbieg okoliczności: akurat kiedy zastanawiam się nad kupnem Xbox 360, WII albo PS, pojawił się wpis o grach.

Chęci do regularnego pisania życzę! :-)

Niesamowite pasje...
Choć akurat bliższa mi ta sportowa - w "mikołajkowej" bluzie Ewy wyglądałaś fan(t)a(s)tycznie!

Fajnie, że druga połówka napisała, bo się nauczyłam znowu nowych rzeczy :) Np. że można uprawiać seks w grach strategicznych ;) ;) ;) A tak serio, to fajnie, że Gosiu piszesz bo myślę, że to będzie bardzo interesujący dwugłos.

Arc - myśmy grę w Simsach 2 zakońzyły na tym, jak nasze postacie wzorowane na naszych znajomych zaczęły zachowywać się jak one:)
Co do Wiedźmina, jeżeli spełnia chociażby minimalne wymagania sprzętowe to nie powinien się zawieszać. Należy odinstalować i zainstalować jeszcze raz, a jak nie pomoże to do CD projekt wymienić płytę.
Co do gier polecam Dragon Age:)
Neo - wstyd to kraść i z kobiety spaść;) A gry RPG uwielbiam i marzy mi się dobra mistrzyni, która by poprowadziła sesję na żywo.
Frida - Polecam PS3, gier już coraz więcej, a przy okazji odtwarzacz blue ray:). Liczę, że WII będzie wypasione na moje kolejne okrągłe urodziny, taka gra z hełmem wirtualnym:)
junior - Mówisz sportowe, hmm no cóż zwycięstwo L w pucharach trzy lata z rzędu to mało?;). A o bluzie i mnie pisz tak dalej, to Ewa się nie będzie złościć, że pożyczam:)
:) - Wiesz, ja raczej będę monotematyczna no może czasem napiszę coś o fantasy;)

Powitać, powitać :)

Widzę, że muszę się doedukować w tym zakresie.
Jakoś nigdy żadna gra mnie na dłużej nie wciągnęła, np. w Simsach po zbudowaniu domku traciłam zainteresowanie. Zawsze częściej grałam w zręcznościówki. Może dlatego, że gry komputerowe traktuję bardziej jako coś, co wypełnia mi czas, gdy np. nie mogę pójść na trening (w odróżnieniu od seriali, które wiecznie wypełniają mi czas).
Chyba czas zmienić podejście :)

Myślałam, że granie w Sims to eksperymentowanie, szukanie możliwości (nasuwa mi się wypróbowywanie skrajności, ale nie napiszę, bo wyjdzie, że nawołuję do zabijania czy torturowania!), ale to, co mówi Arc-en-Terre budzi we mnie skojarzenie, że i jej, i ta eksperymentalna strategia to po prostu odmiany urządzania domu dla lalek.
Eeee, czy to tylko moje wrażenie, czy produkty CDProjektu (w sensie tego, jak działają nośniki, bo w sekrety cyfrowych wnętrzności nie wnikam) są zawodne?
Seks w grach strategicznych był zawsze! pamiętam pionierskie czasy gier sieciowych, gdzie internauci po raz pierwszy odkrywali "okolicznościowy transgenderyzm". Ostatnio czytałam takiego starocia, "Nomadów cyberprzestrzeni" Sinha (Sinhego?), gdzie z taką rozczulającą dzisiaj naiwnością opisywane są możliwości przekraczania przyjmowanej (butlerowsko)/realnej (esencjalistycznie) płciowości. Na ile twórcy gier kierują się - wtedy, dzisiaj - polityczną poprawnością, na ile merkantylizmem, na ile: presuponowanym albo rzeczywistym lekceważeniem identyfikacji u grających?

pani Gosia;
strzele teraz comingouta: nigdy,nigdy nie gralem w zadna gre RPG. Nawet w weza na komorce.
I niech mnie konczyna boska broni by mi sie odmienilo.

Od tego podobno wlosy miedzy palcami zaczynaja rosnac...

Oki, juz nie zlosliwie; chyba trzeba byc szczesliwa by moc cieszyc sie z Dragon age?

jak poszlo we czwartek i piatek?

m@B

Witam! Mam nadzieję, że pozwolicie się wtrącić do wymiany zdań o grach, gdyż temat to bliski mojemu sercu.


Paulina - powodów, dla których związki homoseksualne w grach są coraz częściej spotykane, są właściwie dwa. Polityczna poprawność teraz gra bardzo dużą rolę (Simsy 3 zostały okrzyknięte najbardziej przyjazną grą środowiskom homoseksualnym, dzięki możliwości zawarcia małżeństwa z osobą tej samej płci), ale nie zapominałabym o jednej rzeczy: większość graczy to jednak faceci, którzy ślinią się na samo wyobrażenie lesbijskiego seksu. Poza tym mężczyźni bardzo często grają postaciami kobiecymi (jeden z zasłyszanych argumentów: "jak mam 80 godzin patrzeć na czyjś tyłek, to lepiej, żeby był damski", w sumie słuszny ;) ), zatem przedstawiony seks między kobietami w cRPG-ach to nadal uprzedmiotowienie kobiet ku uciesze głównie męskiej publiczności, a seks gejowski jest dorzucony niejako dla równowagi. A wszystko pod flagą political corectness. Money run the show.

A Dragon Age jest świetny!

@nana - Rzeczywiście większość graczy to faceci, ale już na przykład w sieciówki gra coraz więcej kobiet. Swojego czasu czytałam, że ponad 40 procent grających w "Ever Quest II" to kobiety, a co ciekawe, to jest wśród nich spora nadreprezentacja (w stosunku do reprezentacji statystycznej) kobiet określających się jako biseksualne. Co nie zmienia faktu, że zgadzam się z argumentem finansowym.

@Ewa - wiem, że to się zmienia i mnie to bardzo cieszy. Masz absolutną rację z sieciówkami (sama ćpałam WoWa, inaczej się grania w tego MMORPGa nazwać nie da, i poznałam tam wiele fajnych kobiet, od fantastycznej gospodyni domowej z Holandii po duńską prawniczkę koreańskiego pochodzenia), ale gracze klasycznych, single-playerowych cRPG-owych produkcji to nadal w przytłaczającej mierze mężczyźni. Dlatego mnie tak grające kobiety radują :)

A co do "EverQuesta II" - dziękuję za wspomnienie o statystykach. Dzięki temu odgrzebałam tę publikację. Taki smaczek jest wyśmienity :)

@Rude de Wredne - Wiedźmina nie wymienię, bo był pożyczony od chłopaka kumpeli ;)
Strasznie dziwnie się czuję, gdy piszę o jakimkolwiek Wiedźminie, odkąd mój kot został tak nazwany ;)

@Paulina - w moim przypadku granie w Simsy nie ma nic wspólnego z urządzeniem domku dla lalek. Zwyczajnie nie lubiłam i nie lubię bawić się lalkami ;) Za to łażenie po drzewach, sterowane samochodziki, klocki lego szczególnie z serii technic, atari a potem już pecet z dyskiem 64 mb, DOSem i Prehistorykiem - och to były zabawki mego dzieciństwa ;)

@ Ewa i Gosia
A Wy same nie robicie tych takich filmików (jeśli dobrze kojarzę, mówi się na nie 'gameplaye')?
@ Nana
No tak, Lara C.
@Arc
Metaforycznie, miałam na myśli. Chęć budowania świata i bycie - jak zauważyłaś, uwielbiam to słowo - Marionettenspielerem (czy też Marionettenspielerin). A jaki aspekt tego świata uważa się za najbardziej interesujący, to druga sprawa. (Btw, zabawki mojego dzieciństwa - rowery i książki - nadal dają mi największą radość).

@Paula
Nie nagrywamy. Tyle tego jest na Youtube. BTW, Gosia właśnie doczytała, że z Morrigan można się jednak przespać tylko jako mężczyzna - gość z filmiku miał pierścień, który na chwilę zmienił go w kobietę czy coś w tym stylu:)

Ach, tak, te artefakty...
No, cudze filmiki oznaczają, że komuś, temu youtubowemu użytkownikowi i graczowi coś się udało zrobić, stąd pytanie. Poza tym, jestem ciekawa, czy każda gra (DA, ale też rzeczy w stylu Icewind Dale, Morrowind, Neverwinter NIghts - mam nadzieję, że nie mylę tytułów i genre'ów) ma wbudowaną opcję filmowania, jak, cóż, jak Sims.

Paulina - szczerze mówiąc nie wiem. Nigdy się tym nie interesowałam:)
Neo - sprawdziłam uważnie, włosów między palcyma brak, a Morrigan jak była niedostępna, tak jest nadal. Cóż pocieszam się innym towarzystwem;)

Ruda:

To chyba oki,ze niedostepna: paniewa z rogami wygladalaby chyba gupio.Nawet wirtualnymi...

Hm, ja nie gram, ja tylko - jak to ująć? - czasem patrzę przez ramię, z własnej woli, albo bardzo wyraźnie zachęcana. ;D Wiem tylko, że w Sims2 kręcenie filmików jest wewnątrz uniwersum gry, jak gdyby dodatkowa postać filmowała inne, a nie, jak w przypadku tych często widzianych na Youtube gameplay'ów, że widać np. panel gracza (że pokazuje się widok z monitora). Aha, czy czasem pary jednopłciowe nie mogły się pobierać już w Sims2? (Bo w jedynce chyba "tylko" mogły się wiązać nieformalnie). Jeśli tak, skąd nagroda dla trójki?

o ile dobrze pamiętam, w Baldursie była możliwość romansu z towarzyszem płci żeńskiej :) w drugiej częście konkretnie, bodajże elfka Aerin? :)

Prześlij komentarz