Przejdź do głównej zawartości

A jednak żyje

Jako że na noc zapowiadają 30 stopni mrozu, a jutro kończy mi się urlop (dobra wiadomość jest taka, że w końcu przestała mnie boleć głowa - przy okazji, pozdrowienia dla M. i M., które okazały się być nie tylko zatrważająco gościnnymi gospodyniami, ale też przerażająco niekłopotliwymi i uczynnymi gośćmi), szukałam na dziś czegoś zabawnego. I proszę, moje życzenie się spełniło. Zobaczcie, jak wygląda dziś strona główna wortalu Lesbijka.org:
Tak, Kara Auchemann wróciła zza grobu i zapowiada kłótnie, swady i jazdy. Mam nadzieję, że na decyzję o powrocie nie wpłynął mój niedawny post o niej, tak swoją drogą. Ale kto wie, ostatnio było na niego dziwnie dużo wejść. W każdym razie popłakałam się ze śmiechu i czekam na ciąg dalszy. Może być wesoło, no chyba że na wielki powrót jest już za późno, a zrobione cztery lata temu w balona fanki nie wybaczą swojej idolce numeru ze sfingowaniem własnej śmierci. Zobaczymy. A póki co, witaj wśród żywych, Karo (o ile jest to twoje prawdziwe imię).

Przy tym newsie każdy inny prawdopodobnie wysiada, ale, jako że moje ulubione Lesploty zapadły chyba w sen zimowy, podrzucę jeszcze coś. Pamiętacie taki serial "The L Word"? Nie, nie będzie kontynuacji, o zapowiadanym reality show i wersji kinowej też cisza, ale za to jest książka, a konkretnie fotograficzny dziennik autorstwa serialowej Bette, czyli Jennifer Beals, która, jak się okazało, przez te wszystkie lata grania w serialu robiła na planie i poza nim zdjęcia (udało jej się nawet uchwycić Kate Moenning w staniku), notatki, zachowała scenariusze, spisała komentarze ekipy i tak dalej. Więcej informacji i trochę zdjęć na stronie projektu. Nie napiszę, że już czekam na swój egzemplarz, bo nie czekam, ale fotki są w sumie dość fajne, więc jak was to jeszcze kręci, to zajrzyjcie.

A ja się biorę za pisanie zaległych tekstów. Przy okazji - jak ktoś wie, która wersja historii publicznego coming outu Ellen DeGeneres, ta z The Oprah Winfrey Show czy ta z okładką "Time", jest prawdziwa, będę wdzięczna za podzielenie się tą wiedzą. Tzn. wiem, że wyoutowała się i tam, i tam, i na dodatek w serialu "Ellen" (też przed Ophrą), pytanie, gdzie zrobiła to najpierw. Póki co stawiam na "Time".

Komentarze

  1. Natalia Z., znana jako Arc-en-terre zeszła w wieku 22 lat na zawał. Pokój jej przyszłemu wcieleniu. Okoliczności jej śmierci są nadal niejasne, podejrzewa się o to Ewę T., która bez uprzedzenia zmieniła desing swojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. O nie, mnie w to nie wrobisz:) Uprzedziłam pod koniec tego posta: http://trzyczesciowygarnitur.blogspot.com/2009/12/2009-duzo-sie-dziao-niewiele-zadziao.html

    Czyli że co, nieładny layout? Czy tak piękny, że dech zapiera?:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiem dyplomatycznie, że inny i muszę się przyzwyczaić. Ale chyba jednak do mnie bardziej trafia swoją przejrzystością i nieco jaśniejszą kolorystyką. Tamten był okropnie ponury.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak będę kiedyś robić portal, to będzie miał jasną kolorystykę, tu mogę dać wyraz prywatnym zamiłowaniom:)

    OdpowiedzUsuń
  5. mi się layout bardzo podoba :) jest czysty i przejrzysty :) ale też się muszę przyzwyczaić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlaczego mnie ta informacja nie dziwi? No proszę, 4 i pół roku ciszy (nawet w rzekomą rocznicę śmierci NA JEJ WŁASNYM PORTALU nie było w tym roku, ani w poprzednich, wspomnienia o "zmarłej" - już to mi wydało się podejrzane ;-) Czy jestem jedyną osobą, która przez te wszystkie lata nie wierzyła w kolejną śmierć Kary A.? Jak widać nie, dobrze że są inne trzeźwo myślące leski, które wierzą w zmartwychwstanie tak samo jak w niepokalane poczęcie ;-)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. @Xys - Dziękuję bardzo:)

    @Igrażka - A mnie trochę ta informacja dziwi. Bo jak na mój gust ten powrót zza grobu po prostu nie wyjdzie, za dużo czasu minęło, za wiele ciekawych osób i miejsc się pojawiło i nowa Kara raczej okaże się nie na czasie. No ale może się mylę i jej "zadziorny" styl nadal jest w stanie kogoś zauroczyć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiarygodność pani polityk Marzenki (wygrzebane z archiwum na moim dysku ;-))

    Zakończenie prac

    W nocy z soboty na niedzielę wortal Lesbijka.org zostanie zamknięty. Gdy po pewnym okresie zostanie ponownie uruchomiony, zmieniona będzie jego formuła.

    Po ostatnich wydarzeniach wraz z ludźmi pomagającymi mi w pracy przy wortalu i fundacji doszliśmy do wniosku, że atmosfera, jaka zapanowała, żadnej ze stron nie da satysfakcji z dalszego istnienia wortalu w tej formie usługowej. Miejsce, które dla wielu powinno być internetowym miejscem spotkań, pogawędek i rozrywki jest już tylko areną przepychanek.

    Działo się tak od pewnego czasu, zwłaszcza od śmierci Kary. Tak, Drogie Panie, od śmierci Kary. Wiele bym dała, by "dowody" wniesione przez Aliceq na jej życie były prawdą, ale nie są. Nie zmieni tego, co się stało nagłe zniknięcie 70 postów u jednej z dziewczyn, bo Aliceq jako adminka doskonale powinna wiedzieć, że w forum jest zasada usuwania tematów, na które nie było odpowiedzi przez 60 dni, i gdyby wypełniała swą funkcję adminki nie musiałabym ja tego za nią robić. A jak usuwa się ponad 200 tematów, to spada ilość postów u bardzo wielu dziewczyn. Nie zmieni tego też to, że artykuł cover story podpisany przez Adama Aliceq uznała za pisany przeze mnie. Bo co to za sens ukrywać się pod imieniem Adam, jak pod poprzednim artykułem obok Adama jest moje imię jako współautorki. I nic nie zmieni z tego, co się stało, że pojawiła się ZłaPani, która nagle dostała pełny zakres administracyjny i jej mowa przypomina innym Karę. ZłaPani nie pojawiła się nagle, tylko w sytuacji, gdy nie mogłam już liczyć na adminkę, musiałam znaleźć kogoś, na kim będę mogła się oprzeć i znalazłam z czego tłumaczyć się nikomu nie musiałam. Nie zmieni też tego pomawianie Dominika, ani wymyślanie przedziwnych historii, które mają być dowodami na coś co bardzo bym chciała by tak było.

    Ale to nie Aliceq jest powodem zakończenia działania wortalu w tej formie, miała prawo czuć się zdezorientowana, co jednak nie powinno być powodem takiego załatwienia sprawy. Powodem jest reakcja większości z was, które w wortalu Lesbijka.org spędziły nawet lata, a gdy doszło do tej sytuacji dały się w nią wciągnąć i przyłączyły do "chóru". A najbardziej mnie zabolały pomówienia, że Kara zniknęła z pieniędzmi z wpłat - wówczas było 2300 zł, z których zresztą 800 wpłaciłam ja, a 600 zaprzyjaźniony sklep. Takie głosy są wręcz wulgarne!

    Zniszczyłyście, Drogie Panie (nie napiszę już nigdy sisters) pamięć o naprawdę wspaniałej, cudownej kobiecie, która choć miała swoje wady, była apodyktyczna i uparta, często choleryca, to stworzyła wam TO miejsce. Jej już nie ma, teraz nie ma już po niej dobrej pamięci. Zniknie również to miejsce.

    Przez kilka dni zastanawiałam się co zrobić. Napisałam przedwczoraj, że wortalu nie zlikwiduję, takiej satysfakcji na pewno nikomu nie dam. Dzisiaj się zdecydowałam przekazać sprawę zbudowania wortalu Lesbijka.org o innym, niż teraz charakterze. Nie będzie to wortal kawiarenka ani miejsce gdzie administratorki będą urządzały wam atrakcje w postaci wylewania swych żali. Charakter nowego wortalu i jego nastawienie na konkretną grupę odbiorczyń sprawi, że drastycznie zmniejszy się liczba odwiedzających, ale te które tu wrócą dostaną porządną i fachową ofertę internetową. Operatorki i moderatorki nie będą koleżaneczkami, a głos redakcji usłyszycie bardzo rzadko.

    Ile czasu zajmie budowa nowej strony nie wiem, nie podaję daty uruchomienia. To nie jest ważne, bo te, które są z nami to nas odnajdą.

    Marzena Chińcz
    Fundacja Lorga


    Publikacja: 01.09.2005 godz. 22:28:18

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie np. postać Kary zupełnie nie obchodzi - nawet mi się nie chce sprawdzać kim jest i co zrobiła, a wyleciało mi z pamięci.

    OdpowiedzUsuń
  10. Napiszę krótko: "ło kur..". Ja wiedziałam, że jej się znudzi bycie martwą ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba Ci się zdolności spirytystyczne ujawniły :) Czas pokaże czy to nie kolejna (?) ściema.

    Dobrze stawiasz :) Pierwszy był "Time" (6 kwietnia 1997). Potem Diane Sawyer w 20/20 (nie mogę coś znaleźć na YouTubie części z 1997, jest tylko taki "follow-up" z 1998; jakby ktoś chciał, mam na dysku ten wywiad z 25 kwietnia 1997).

    Nie wiem czemu w Wikipedii twierdzą, że najpierw była Oprah (w dyskusji nad stroną ktoś zwrócił na to uwagę w listopadzie, ale do tej pory nie poprawiono). Według czwartej części dokumentu "The Real Ellen Story"(TRES - part 4) Ellen i Anna Heche pojawiły się u niej 30 kwietnia. Najlepsze, że właśnie teraz, szukając wywiadu Sawyer z 20/20, znalazłam ten odcinek 'Oprah'! Swego czasu intensywnie szukałam i nic, jak to nie ma co tracić nadziei :) Pierwsza część Ellen w 'Oprah' 1997 (reszta do ściągnięcia przez Megaupload). Nawet mówią o okładce 'Time'a' i wywiadzie w 20/20 :)

    Aż mi się zebrało na oglądanie 'Ellen' :) Widziałam co prawda tylko serie 3-5, ale jak dla mnie prześmieszne i dość często do nich wracam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Historia Kary A. jest hmmm... kabaretowa

    OdpowiedzUsuń
  13. Aż się prosi o odpowiedni materiał dla Barbi Birls...

    OdpowiedzUsuń
  14. @Metaxu - Dziękuję. I więcej nie napiszę, bo skoro nie chcesz wpadać w samozachwyt, to ja tę decyzję szanuję:)

    @Igrażka - No co Ty, Marzena się wywinie, w końcu zawsze mógł być to np. atak hakerów albo pijaństwo adminki. A masz coś więcej na dysku?

    @Anonimowy - To jest temat dla psychologa bardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Komputer mi w świeta padł, dzisiaj wreszcie go odpaliłam i wrzuciłam (oczywiście) jedynie-słuszny-blog:) Teraz zbieram szczękę z podłogi i oczy ze ściany. Informacja o powrocie Kary powaliła mnie. Hm, jeśli będzie w stanie przywrócić klimat Innego Krakowa to trzymam kciuki. Lubiłam ją podczytywać, bo miała cięty, oj cięty język:) A jedynie-słuszny-kabaret mam nadzieję zrobi coś z tym zmartwychwstaniem? :)))))

    OdpowiedzUsuń
  16. @efef A ja podejrzewam, że ona chce rozwalić l.org, stąd to "Wejście Smoczycy" i ordynarne odzywki do własnych foremek "Spadaj, nie współczuję ci!" Tu już nie ma co budować. Czas na rozbiórkę tej kosztownej acz nieintratnej inwestycji.

    @Ewa Atak hakerów? Plizzz - sama zauważyłaś w poprzednim tekście, że już od jakiegoś czasu nie ma żadnych wzmianek o Karze Auchemann na jej macierzystym portalu. Brak też jakichkolwiek wspomnień o niej w kolejne rocznice jej "śmierci" - to też atak hakerów? Z logo Lorgi zniknęła też szybko dedykacja dla zasłużonej i niezastąpionej Kary Auchemann - zupełnie tak, jakby Kara Auchemamm nigdy nie istniała. Nie, ja w żadne teorie spiskowe o ataku hakerów nie uwierzę. A wiarygodność Marzeny Chińcz spadła poniżej zera. Jako polityk i jako człowiek jest dla mnie spalona - wyszła z niej pospolita kłamczuszka, godna takich "autorytetów" jak posłanki Beger, Hojarska, czy poseł Łyżwiński ;-)
    A na moim dysku coś pewnie się jeszcze zachowało, ale o tym to może porozmawiamy przy herbatce w realu (wszak za naszymi nickami stoją osoby z krwi i kości, nieprawdaż? ;-))

    OdpowiedzUsuń
  17. @igrażka, i pewnie masz rację. Na reaktywację starych portali nie ma co liczyć. Jako niereformowalna, lekko podstarzała idealistka czasami tęsknię za początkami mojego radosnego, branżowego funkcjonowania w sieci:) i chyba dlatego przez chwilę pomyślałam o IK.....ale przecież i czasy się zmieniły i realia i ludzie.....
    Ciekawe, co wyjdzie z tego noworocznego zamieszania:)

    OdpowiedzUsuń
  18. @Igrażka - Pisząc o ataku hakerów, miałam na myśli ostatnią akcję. A Marzena? Nic o niej nie wie, wszak od lat się portalem nie zajmuje, ma inne sprawy na głowie. Nie takie rzeczy ludzie łykali, ja Ci mówię:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Znalezione w sieci:

    Ciekawe ilu ludzi po tych 11latach wie ze K..A.. to anagram od A.E.K? Muheheheh

    Która ma ochotę pogłówkować? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Patrycja



    Wysłany: 12.12.2008 18:09

    --------------------------------------------------------------------------------

    Nadeszła ta wiekopomna chwila, by powiedzieć out.

    Dziewczyny, super userki - no w ogóle same ciepłe słowa.

    Po śmieci Kary proszono mnie i Doma, byśmy zajęli sie stroną jakieś 2-3 miesiące. Mija właśnie 3 lata, jak ten stan krótkotrwały trwa.

    Wiecie doskonale, że my nie z Waszej bajki. Oboje heterycy. Mamy niepolityczne poglądy na Wasze sprawy.

    To cp nam zażerka

    Dalibyśmy jeszcze rade, gdyby ktoś nam newsy podsyłał, ale nie da się. Była eve, ale ona rżnęła na żywca Wysokie Obcasy. Była i inna osoba, ale rżnęła na żywca kolejny numer Gazety. Kwa kwa kwa, nie możemy.

    Poddajemy sie i oddajemy to wam. Poddajemy sie, bo nie ma nam kto newsow dawac. Wasza nie - nasza tez nie.

    A i tak wiemy, że ten portal upadnie bez ludzi zaangażowanych. Więc przejdźmy od razu do drugiego etapu.

    Drugi etap to wskrzeszanie duchów. Jesli chcecie kogos wskrzesic, dam rade. Ale konsekwencje poniesiecie wy. Zapanuje tu Morbor bez zahamowan. Duch ktory powroci nie zna slowa "wytlumacz". "rozjasnij", "uwierz". Duch nie zawierzyl swej matce, sadzicie, ze zawierzy wam?

    Ale go Wam przywróce. Z pelna konsekswencja bolu i zalamania.

    Ale lepiej tego nie chciejcie. To jak obudzenie potwora z otchlani mroku.

    Jesli JĄ poproszę o zmartwychwstanie, jestem udupiona.
    I znikne.

    Dajcie lepiej newsy, anazujcie sie w strone. Bo z NIĄ to nie żarty.

    OdpowiedzUsuń
  21. A co by się właściwie takiego strasznego stało jakby lesbijka.org upadło? Powstaje tyle nowych fajnych portali i stron, portal kobiety kobietom się rozwija i robi się coraz ciekawszy. Byś może wiele osób ma do lesbijka.org sentyment, ale ja nie znajduję tam w tej chwili nic dla siebie. Szanuję to, że ktoś wkłada w to pracę, ale jeżeli jest w tym więcej problemu niż radości, to po co? Po co wywoływać duchy i robić zamieszanie. Jak nie idzie to może trzeba zamknąć i już. W to miejsce na pewno powstanie coś ciekawego. Sama chętniej zaangażowałabym się w coś nowego.

    OdpowiedzUsuń
  22. A mnie się znów przykro robi, że kolejny raz ktoś robi przedruki ze słów oczerniających mnie.. Tak bardzo bym chciała zapomnieć, że kiedykolwiek miałam coś wspólnego z tymi osobami - nie da się.

    Tak byłam adminką - na zastępstwo. Tak opierdzielałam się - bo wyjechałam, a ktoś mnie miał przez ten czas zastąpić. Wiedziała o tym Kara jak jeszcze "żyła". Wróciłam, przejrzałam na oczy, odeszłam z l.org bez nadrabiania zaległości z wyjazdu. Cóż miała zrobić Marzena Chińcz niż wykorzystać to przeciwko mnie, w obronie śmierci Kary? Dodając jakieś bonusy.
    Sama się oczerniłam wystarczająco - mając kiedykolwiek cokolwiek wspólnego z l.org.
    I jeśli to czytasz drogi użytkowniku sieci - proszę, na przyszłość nie nadużywaj mego nicka w powiązaniu z lorg.

    OdpowiedzUsuń
  23. @Aliceq - Bycie adminką na Lesbijka.org to ani hańba, ani powód do dumy, po prostu jedna z rzeczy, które kiedyś robiłaś. Akurat ten tekst, szczególnie w świetle ostatnich wydarzeń, wystawia świadectwo administratorkom tego portalu, a nie Tobie. Ale oczywiście przykro mi, jeżeli - niechcący - mój blog przyczynił się do przypomnienia rzeczy, o których chciałabyś zapomnieć.

    @:) - Na pewno zniknięcie Lesbijki.org byłoby przykre dla społeczności tego wortalu, która jest jednak niemała.

    OdpowiedzUsuń
  24. Biedna Aliceq, gdybyś po odejściu z Lorgi się tak usilnie nie starała zachować pamięci o Karze na swojej stronie, gdzie jeździłaś po niej jak po dzikiej kobyle i nie pojawiły się w sieci sklonowane, fakt, ze nieco nieudolnie, autorskie rozwiązania Kary, to pewnie byś nie miała tych traumatycznych doświadczeń łączenia Cię z "tymi osobami". A mając taka perspektywę, nie dziwię się, ze chcesz o tym zapomnieć. Wstyd to ludzki odruch.
    Marzena

    OdpowiedzUsuń
  25. Ewa spokojnie, akurat nie odpowiadasz za komentarze u siebie. Nikt spoza bliskich znajomych też za bardzo nie był świadomy tego, że teraz nie za bardzo chcę o tym pamiętać. Jedno l.org zawdzięczam - zarówno Kara, jak i Marzena ukazały mi moją naiwność.
    Acha - zapomniałam pogratulować dobrego tekstu z listopada(?) :)

    Anonimie Marzeno: Na blogu miałam prawo jeździć jak chciałam, byłam to winna moim bliskim znajomym. To że się tam zrobił nalot to już skutek uboczny. Zauważ że po tamtych wydarzeniach mój blog został skasowany, na prawie 2 lata zniknęłam z sieci - bo właśnie ANONIMY i fanki wortalu groziły mi pobiciem za "zniszczenie najlepszego wortalu dla lesbijek". Gdzie nawet sama sadzisz że to nie moja wina iż l.org upadła niżej niż dno nakazuje.
    I nie uważam się za biedną - po latach mam to co najcenniejsze w życiu - przyjaciół którym MOGĘ ufać.

    OdpowiedzUsuń
  26. Znów ktoś się dobrze zabawił wcielając w Karę. Jesteście jedną wielką bandą os, brzęczących te wszystkie złośliwości po śmierci kogoś kogo tak naprawdę wcale nie znałyście, i całe szczęście.
    Nie piszę aby kogokolwiek przekonywać do faktu śmierci Kary. Jednak to fakt... Kara nie żyje od ponad czterech lat. Jej odejście i pogrzeb oglądały moje oczy. Zdjęcie także nie przedstawia Karę. Obrzydliwość was czytać. To tyle.

    OdpowiedzUsuń
  27. Anonimowa, nie sądzę, by któraś z komentujących osób, a już na pewno nie wyżej podpisana, miała coś wspólnego z rzekomym lub rzeczywistym powrotem Kary zza grobu. Tak że uprzejmie proszę, szukaj winnych zamieszania tam, gdzie ono jest, a nie tam, gdzie się o nim pisze.

    Jeżeli to, co piszesz, jest prawdą, to całe ostatnie zamieszanie jest to przykre i głupie. Ale też nie można winić innych, że komentują to, co przeczytali.

    OdpowiedzUsuń
  28. @Anonimowy - wielokrotnie proszno o podanie miejsca pochowku. Jesli wiec byles/as na pogrzebie warto ta informacja sie podzielic bo wiele Pan napewno chcialoby zapalic znicz.

    OdpowiedzUsuń
  29. o tym że Kara to Marzena a Marzena to Kara wiele osób wiedziało już po "śmierci" Kary.Osoby pomagające wtedy przy portalu po numerach ip wiadomosciach odkryły to.
    Pani Marzena wtedy groziła tym ludzią z tego co pamiętam, i było bardzo nieprzyjemnie.
    Gratulacje Pani Marzeno ! Myślę że nikomu na świecie nie udało się stworzyć tak realną druga postać w swoim życiu.

    p.s. kolejną zagadką są pieniądze wpłacane na portal...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…